No, coz 2 odcinki za nami (myslalem ze temat juz sie pojawil) i jak na razie dla mnie wrażenia bardzo mieszane, przede wszystkim nie wiem w jakim kierunku bedzie serial zmierzal, na razie jest taki lekko wstrzasniety i zmieszany. Fabula idzie po jakies lekkiej linii oporu, wszystko to sie tak ladnie uklada, nie chce zdradzac tutaj watkow.
Co do postaci to ogolny meh na czele z mloda Selina Kyle, ktora jest niczym emo kid. Alfred bardzo irytujacy, a Jim Gordon z Bullockiem jako tako, przecietna para z minusem na Gordona. Jedyna barwna postac to Oswald Cobblepot i ogolnie aktor moglby swobodnie zagrac Jokera, ba jego twarz sie nadaje pieknie jak i do Pingiwna i Jokera, ale jednak pasowalby na Jokera cos ala z B:TAS.
Takze ocena jak na razie cos kolo 6/10. Moze ktos sie podzieli wrazeniami :)?
02-10-2014, 22:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-10-2014, 22:35 przez MOLQ.)
Ja raczej rozczarowany jestem. Przede wszystkim myślałem, że fabularne niedostatki będzie ratował mroczny, gęsty klimat - nic z tych rzeczy. Po drugie totalnie dupiasty casting, w zasadzie tylko Donal Logue w roli Bullocka i Robin Taylor jako Pingwin są spoko, ten drugi wydaje sie być jedynym ratunkiem dla serialu i tylko sceny z jego udziałem uważam za całkiem niezłe (szczególnie te w drugim odcinku). Najgorsza zdecydowanie Jada Pinkett Smith w roli Fish Mooney, strasznie szarżuje i oczywiście przeszarżowuje przez co jej bohaterka nie dosyć, że irytuje to jeszcze bawi śmiesznymi minami. Dzieciak grający Bruce'a Wayne'a też fatalny, chyba nie zszedł jeszcze z planu serialu "Touch" bo identycznie tam grał. Po trzecie to fatalne dialogi, masakra po prostu. No i po czwarte - serial będzie proceduralem niestety, a to już go samo w sobie skreśla.
Pierwszy odcinek 5/10, drugi (co za bekowa para villainów w tym epizodzie) 4/10.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
02-10-2014, 23:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-10-2014, 23:32 przez Pelivaron.)
Bullock i Pingwin dają radę, ale reszta pilota to pod każdym względem wielka, śmierdząca kupa gówna. Miałem się kierować zasadą trzech odcinków, ale kompletnie nie mogę się zmusić do obejrzenia drugiego epizodu.
Oczekiwania wobec serialu miałem zerowe, a i tak poczułem się jak by mi ktoś przypieprzył w zęby. Jestem pod wrażeniem :P
Widziałem pilota. Takie tam meh z mega nachalnym foreshadowingiem i kiepawym aktorstwem. Lokacje i atmosfera całkiem spoko, ale samo tło serialu nie uratuje. Na plus parę nazwisk z obsady "The Wire". Jest nawet Rawls, który rzuca najlepszym tekstem, bardzo w stylu owego legendarnego dzieła: Bez prawa i porządku nie mogą istnieć zorganizowane grupy przestępcze :)
Resztę serialu sobie odpuszczę. Bo to jak osadzić rzecz w uniwersum Indy'ego, ale bez Indy'ego i opowiadać o powstaniu uniwersytetu, na którym pracuje.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
Odcinek 3 przebil wielka bekowa pare przeciwnikow z 2 odcinka, dajac nam baloniarza (ktory musi jak sama nazwa wskazuje zabijac balonami i ktory w koncowce wykazuja sie tez niezla glupota), maniera serialu jest obecnie wlasnie takie upychanie zloczyncow, zeby Gordon z Bullockiem mieli co robic, a zeby watek zabojstwa Wayne zostal bardzo przeciagniety. Natomiast kariera Pingwina idzie w tempie od "pucybuta do seryjnego mordercy" takze wielki meh, bo nie dostajemy zadnych konkretow, a wszystko dzieje sie bardzo szybko i chaotycznie.
Czasami trzeba obejrzec gniotka i cos o nim napisac, chyba o to tez chodzi w calym uroku ogladaniu filmow? Bo gdybym chcial ogladac same zwiastuny i na ich podstawie wydawac wyroki to sobie wole darowac, a tak wiem na czym serial stoi. Wiem, ze zbytnio nie nalezy przesadzac z gniotami, chyba ze sie jest masochista ;)
Ja 3 odcinek obejrzę dzisiaj albo jutro. Z samego serialu zrezygnuję prawdopodobnie po odcinku 4 - będzie on nosił tytuł Arkham, więc ciekawy jestem jak twórcy zaprezentują legendarny szpital.
(05-10-2014, 00:45)Pelivaron napisał(a): W ogóle to w telewizji hula reklama serialu, który będzie leciał na Universal Channel... z polskim dubbingiem.
No bo komiksy są dla dzieci a dzieci musza mieć dubbing, inaczej nie utożsamiają głosu z postacią i gubią się w dialogach. Przecież to oczywiste. ;)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#OfficialJames Francis CameronandChristopher Johnathan James NolanHejter# :D
Jestem świeżo po trzecim odcinku i muszę przyznać, że podobał mi się jak do tej pory najbardziej ze wszystkich. Nie oznacza to jednak, że jest się czym jarać. Dużo lepszy, aczkolwiek jeszcze bardziej groteskowy czarny charakter, który miał całkiem niezłą motywację do swoich działań. Wiadomo, że wątek zabijania poprzez
trochę bekowy, ale jakąś tam nutkę oryginalności można dostrzec. Wątek Pingwina nadal rozwijany i pomimo robienia z niego mordercy zabijającego każdego kto jest mu nie po drodze, to jest to najlepszy element tego mega przeciętnego serialu.
Odcinek pt. Arkham jak na razie najlepszy, ogladalo mi sie go o dziwo bez wiekszych zgrzytow, moze poza watkiem Fish Money i caly watek z naborem. dziewczyny Gordona, ktore mocno kuleja. Irytujacy jest nadal mlody Bruce, nie da sie ogladac jego gry aktorskiej, Alfred tez bez wyrazu. To tyle z razacych minusow. Samego Arkham jest tutaj jak na lekarstwo, bo wszystko kreci sie wokol zagospodarowania kompleksu i mafii, ktora chce miec z tego profity. Morderca w odcinku juz nie jest jakas karykatura, ktora razi po oczach, ale poprawnym najemnikiem. Watek Oswalda juz lepiej pociagniety i nadal fajnie sie oglada jego kreacje. Gordon jako postac nadal sztywno, ale idzie to przezyc, chociaz w koncowej scenie jego zachowanie jest bardzo naiwne jak na detektywa.
Przeleciałem scenami pierwsze trzy odcinki i nie wyobrażam sobie oglądać tego paździerza. Infantylna kreskówka w wersji aktorskiej, która w jednej scenie stara się jak może by naśladować nolanowskie zadęcie, a w kolejnej prezentuje taki poziom przerysowania i dziecinady, że zastanawiam się, jaki jest target tego badziewa.
Plus KOSZMARNE panoramy Nowego Jorku, tfu, Gotham, gdzie zupełnie bezmyślnie w obrazy współczesnej metropolii wlepiono tu jeden, tam dwa, a tu trzy budynki z architekturą w stylu komiksu/Burtona, co w ogóle do siebie nie pasuje.
Obejrzałem ten nowy odcinek i ekhm... Gdyby serialom przyznawano Złote Maliny to Jada Pinkett Smith pewnie mogłaby już kreacje szukać na galę przyznania tych prestiżowych nagród. Straszna jest, ta jej zmanierowana gra w najgorszym tego słowa znaczeniu jest tak wkurwiająca, że głowa wybucha. Co więcej rzucam ten serial w piździeć.