Ankieta: Jak oceniasz "Ghost in the Shell"?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Ghost in The Shell (2017)
"piosenkę"?

Odpowiedz
(30-03-2017, 18:55)Capt. Nascimento napisał(a): Czemu chce zapomnieć?

Pomyśl, że jesteś malarzem, malujesz jakiś obraz na zlecenie już prawie jesteś gotowy, a tu nagle twój zleceniodawca zatrudnia drugiego malarza, aby poprawił twoją pracę.
Mansell na początku był sam zatrudniony jako kompozytor i widać było za mało czasu, aby całkowicie go wyrzucić, więc producenci zatrudnili szybko Balfe, aby ten skomponował muzykę wedle ich upodobań. Oboje na pewno ze sobą nie pracowali. To bardziej Balfe "poprawiał" to co Mansell skomponował. A więc nie dziwię się, że Mansell już nie chce mieć z tym nic do czynienia.


I też zasługami Balfego bym nie przesadzał, którego uważam za w porządku wyrobnika, ale nic więcej. Plus to też nie jest tak, że przy tych wymienionych pracach on razem współtworzył je z Hansem Zimmerem. Oczywiście muzyka dodatkowa się liczy, ale najczęściej polega to na przerabianiu, czy aranżowaniu pod obraz materiału, który już wcześniej, w tym wypadku Zimmer stworzył.
Tak też wiadomo "Assassin's Creed III" to Balfe, ale nigdy już nie pisałbym, że "The Dark Knight Rises", "Inception" "Angels & Demons" "Pirates of the Caribbean"  to jego prace, gdyż pracował przy nich.

Jakby co Balfe nieźle radzi sobie w grach, jak chociażby "Beyond two Souls" jest naprawdę dobre, ale ma też takiego potworka u siebie w filmografii jak "Terminator: Genisys".
A więc dlatego też tak samo nie wiem co sądzić w przypadku "Ghost in the Shell", szczególnie kiedy to taki niespodziewany angaż na ostatnią godzinę.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Balfe z pewnością nie umywa się jeszcze do Mansella, o Zimmerze nawet nie wspominając, gość jest raczej na początku kariery ale już ładnych parę lat temu zwrócił moją uwagę, no a z protegowanych Zimmera często wychodzą naprawdę dobrzy kompozytorzy (vide Djawadi). Myślę, że Balfe to bardzo duży talent. Jak Stuckmann mówi, że soundtrack tego filmu jest lepszy niż w anime (a to jeden z najsłynniejszych soundtracków w historii anime), to jestem naprawdę ciekaw.

Odpowiedz
Cytat: no a z protegowanych Zimmera często wychodzą naprawdę dobrzy kompozytorzy (vide Djawadi).

Tego nawet lubie, ale weź wyskocz z tym stwierdzeniem na forum FilmMusic :D

Odpowiedz
Też na początku miałem go za zwykłego wyrobnika, ale po takich utworach:









No i po masie świetnej muzyki jaką zdążył zrobić do wszystkich sezonów Gry o Tron (zresztą w "Starciu Tytanów" też jest jeszcze parę dobrych utworów), to już zasłużył na szacunek. Ja mam też trochę inną perspektywę niż ludzie na filmmusic, bo soundtracki są dla mnie narzędziem przy tworzeniu scenariuszy.

Odpowiedz
To aby nie offtopić, sam zapodam offtopa ;)

http://aszdziennik.pl/119737,ewakuacja-kina-w-zlotych-tarasach-przed-seansem-ghost-of-the-shell-ktos-pomylil-mange-z-anime
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Tak jak już ktoś pisał, niesamowicie piękna wydmuszka.
Nie pamiętam pierwowzoru, bo oglądałem dawno temu, więc nie wiem jak bardzo jest to wierna adaptacja/ekranizacja. Oceniam jako film i niestety ten nie wybija ponad przeciętność.

Generalnie fabuła jest prościutka jak drut, ale poważniejszym zarzutem jest to, że to historia którą kino pokazywało steki jak nie tysiące razy na różne sposoby i pod narzutką różnych gatunków.
Wiadomo jednak, że nawet dobrze znane fabuły ale opowiedziane w błyskotliwy sposób mogą dawać rozrywkę i zapadać w pamięć. GITS co jest smutne, nie zapada, a to wszystko mimo naprawdę fantastycznej oprawie wizualnej.
Film jest nie boję tego napisać kozacko przepiękny,, wygląd miasta, postacie, zdjęcia, kolorystyka sprawia, że chłoniemy to niczym narkoman na niezłym tripie:P

To w zasadzie jedyny plus, bo cała reszta jest mało zajmująca, fabuła jest bo jest, jak pisałem, gdzieś to już kiedyś było przeżute na tysiąc razy, reżyser nie wyśilił się, nie miał odwagi by zrobić z tego coś więcej niż tylko pokaz pięknych slajdów.
Muzyka na plus, aktorstwo w zasadzie też, CGI i całe technikalia "OSOM", cała reszta jeden wielki meeeh.
takie słabe 6/10
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Pewnie ktoś uzna, że poniżej są spoilery, więc scrollujta dalej.

Nie boję się stwierdzić, że wizualnie to jeden z najładniejszych filmów jaki wyszedł w ciągu ostatnich kilku lat. Wszystko jest tu bueno - zdjęcia, kompozycja, wzornictwo, atmosfera i nawet CGI (o co niełatwo). Rewelacyjna atmosfera cyberpunkowego Tokio wciągająca nosem to, co prezentował oryginał. Za multum detali drugiego planu, które sprawne oko wyhaczy osobiście chylę czoła i winszuję.
Jeżeli GitS 2017 nie dostanie żadnej nominacji do Oscarów za efekty/CGI/kostiumy czy czym oni tam teraz handlują, to niech Akademia, za przeproszeniem, wypierdala do Izraela pucować napleta we własnym gronie.

A co do reszty...Film miał zadatki na co najmniej bardzo dobry. Niestety, cierpi na bolączkę większości taśmowo wysrywanych blockbusterów ostatniej dekady. Generalnie wszystko trybi, gra i jesteś w stanie wybaczyć nawet te zauważalne dziury fabularne, ale gdy dochodzi do trzeciego aktu historii - no kurwa, no nie. Gdy przez 1,5 h wsuwasz najlepszy deser życia, a w ostatnich minutach znajdujesz na dnie kakę demona, po której masz ochotę puścić spawa na całą salę kinową - wiedz, że ktoś srogo spierdolił.

Żeby nie było - kupuję koncept autorskiej historii i samego wątku
Tylko czy naprawdę nie można było odpuścić wiadomego, ckliwego wątku w finale? Typowy z dupy holyłódzki motyw, który zarzyna konflikt Major/Główny Zły i cały balast przerzuca na generycznego randomowego evil-big-bossa. Mega to słabe, bez polotu i odklepane na odwal się. Wychodząc z sali miałem wrażenie jakby 2/3 filmu robili w miarę ogarnięci (japońscy?) ludzie, a finał zostawiono Jankesom - ot, tak, żeby zrobili jakąś rozpierduchę. No i projekt tego spider-tanka...no słaby był po prostu.

Podsumowując, to mimo płaskiego w twarz pod koniec seansu, GitS 2017 uznaję za dobry kawałek filmu. Wizualny majstersztyk, który w ewentualnej wersji reżyserskiej poprawiającej III akt z chęcią bym postawił obok Blade Runnera i Deus Ex: Human Revolution.
Obowiązkowy powtórny seans na BD, by zweryfikować tempo samej historii i dla widokówek, które można robić z co drugiej klatki.

Ps. Wątek "rasowy" głównej bohaterki w stosunku do oryginału - przepięknie wpleciony w filozofię cyberpunku i piękny prztyczek w nos wszelkim manga/anime-ultrasom :)
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
7 milionów w piątek, za cały weekend wpadnie gdzieś 22-25. Przy małych spadkach i dużej pomocy od reszty świata MOŻE się zwróci. Budżet nie był najwyższy, ale sequel na 99% nie powstanie.

Odpowiedz
Szkoda, bo to nie jest zły film i nie miałbym nic przeciwko sequelowi - ma swoje wady, bywa trochę łopatologiczny, ale ktoś tchnął w niego całkiem sporo życia, jest barwny, bywa fantastyczny wizualnie (choć w większości chodzi o sceny skopiowane z oryginalnego filmu) i dodaje do oryginału w sumie całkiem ciekawą perspektywę (choć i tak prezentuje się wyraźnie słabiej od filmu Mamoru Oshii). W sumie najgorzej wypada bylajaka końcówka i muzyka, zupełnie nijaka w porównaniu do niezwykle przecież klimatycznego score'a Kenji Kawai (ścieżka Mansella to niestety do bólu generyczne elektroniczno-symofniczne plumkanie jakich wiele).

Odpowiedz
Raczej "Shell Without A Ghost".

To nie tak że animacja jest szczególnie dobra - to prościutka historia która kończy się zanim na dobre zdąża się rozkręcić, a oczywiste pytania o naturę człowieczeństwa rzuca w próżnię i nawet nie próbuje niczego ciekawego w tej kwestii powiedzieć.

Film Sandersa nie oddala się za bardzo od pierwowzoru - to w zasadzie ta sama, lekko tylko zmodyfikowana fabuła, z naciskiem położonym na przeszłość Major, osnuta wokół czterech kluczowych scen z animacji: początkowy skok z budynku, walka w wodzie ze śmieciarzem, nurkowanie, czołg-pająk. Co ciekawe film porusza ciekawszą kwestię niż film Oshiiego, ale totalnie się na niej wykłada padając wręcz na pysk. W kontekście zarzutów o whitewashing Major wyszło to zresztą kurewsko niezręcznie.

Scenariusz sili się na twist, ale nawet nie umie go sprzedać. Przede wszystkim Major jest tak nieciekawą postacią (kolejna rzecz zgodna z animacją), że nawet przy całej mojej sympatii do ScarJo nie umiem się tym przejąć. Teoretycznie jest tu coś, co powinno chwycić za serce, ale życia w tym tyle co w kości RAMu.

Za to audiowizualnie jest bez zarzutu (neonowa kolorystyka miasta nocą jest obłędna) ale co to za pocieszenie? 4/10

Odpowiedz
(01-04-2017, 20:44)Albertino napisał(a): (ścieżka Mansella to niestety do bólu generyczne elektroniczno-symofniczne plumkanie jakich wiele).

Tyle, że z tego co wynika to to nie jest ściezka Mansella, a Balfe. I skoro opisujesz jako elektroniczno-symfoniczne i generyczne plumkanie, to raczej pasuje do tego drugiego.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Rzecz, która mnie najbardziej irytowała w tym filmie? To że w tak dużym mieście prawie nie ma ludzi na ulicach. Pojawiają się czasem i sporadycznie jeśli wymaga tego fabuła, natomiast zawsze gdy dzieje się akcja to jest pusto, żeby broń boże nic się nikomu nie stało ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Mnie irytuje że Major okazała się
Wielki WTF.

Odpowiedz
19 baniek w pierwszy weekend, ałć.

Odpowiedz
No to już sie nie musimy zastanawiać czy będą chcieli najpierw zrobić sequel GITS czy może jednak adaptację jakiegoś innego anime/mangi :P

Czy ten film jest chociaż jakąs całością, czy to kolejny przypadek z serii "myśleliśmy, że będzie sequel na który zostawiliśmy co ciekawsze rzeczy :(" jak Warcraft czy Green Lantern ?

Odpowiedz
Jest całością, więc żalu nie ma, ale zostawia furtkę dla sequela.

Odpowiedz
Film jest bardzo przyzwoity, rozpatrując go jako samodzielną całość, i w oderwaniu od animowanego poprzednika (do którego nie mam żadnego sentymentu). Wizualnie jest super, tylko finałowy pojedynek ze spidertankiem troszkę odstaje na minus, ale ciągle jest ok. Do fabuły nie mam żadnych zastrzeżeń. Dla mnie wszystko się trzyma kupy, jest napięcie. Film ma odpowiednie tempo, jest czas na spokojną scenę dialogową, czy dłuższe ujęcie. Oczywiście można się czepiać, że nic tu nowego w temacie nie powiedziano, ale nie liczyłem na to w przypadku ponad 20to letniej historii. Zmiany scenariuszowe w stosunku do oryginału dają nam faktycznie trochę bardziej futurystyczną wersję robocopa, ale to też dla mnie żaden minus.
Chętnie sobie film powtórzę na blu i nie miałbym nic przeciwko seqelowi (więc trochę szkoda, że się na niego nie zanosi).
Z ostatnich remaków, jak robocop, totall recall, day the earth stood still, terminator genisys, force awakanes (mhhhh ;), planet of the apes itd - GITS wypada zdecydowanie wśród tych bardziej udanych.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
Gdyby wziąć ten cały fanserwis, to z filmu zostałyby tylko cycki Scarlett Johansson. 30 razy odgrzewany kotlet, no żałość po prostu...

Odpowiedz
Raczej klapa w bo. Jak scena z czolgiem?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Valerian and the City of a Thousand Planets (2017) (Reż. Luc Besson) Lawrence 252 45,739 25-09-2018, 20:51
Ostatni post: Krismeister
  Ghost Rider (temat ogólny) military 57 18,280 13-05-2014, 19:04
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości