Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,184
Liczba wątków: 67
(16-05-2014, 00:56)krysiron napisał(a): Wpierdol? Chyba od budynku:)
To swoją drogą, ale jeszcze wcześniej padła na deski jak było 2 na 1.
A z takich jeszcze fajniejszych inaczej scen - love theme Muto podziałało na mnie o wiele bardziej, niż wszelkie ludzkie afirmacje w tym filmie :)
16-05-2014, 01:10
Nowy
Liczba postów: 436
Liczba wątków: 1
Jak MUTO zamiast kwiatów przyniósł ładunek atomowy było urocze:)
Może po powtórce, jak już będę wiedział czego oczekiwać, wrażenie zmieni się na bardziej pozytywne.
16-05-2014, 01:17
Dużo pisze
Liczba postów: 384
Liczba wątków: 4
Generalnie to zgadzam się ze ślepym i z Mefisto, w przyszłym tygodniu idę na kolejny seans do IMAXA, żeby zweryfikować opinię:). Jestem chyba jednym z nielicznych, którym spodobało się powolne odsłanianie Godzilli, trochę w stylu pierwszego Parku jurajskiego. Widać to nawet w początku filmu: naukowcy przylatują helikopterem na teren wykopalisk, gdzie odkryto niesamowitego odkrycia. ;)
Przeszkadzało mi jednak parę głupotek w militarnych akcjach, np. przeglądanie wysypiska w Nevadzie od wewnątrz, kiedy po drugiej stronie była jebitna dziura. Helikoptery leciały wtedy zaraz obok nich, więc totalnie tego nie ogarniam.;d Podobnie finał z atomówką na łodzi - z tego co zrozumiałem, to nawet wybuch 30 km od brzegu rozwaliłby całe wschodnie wybrzeże, a żołnierze przenoszą w niecałe pół godziny atomówkę na piechtę przez X kilometrów i wysyłają ją na bezpieczną odległość w parę minut? Pomijając to, każde wejście Króla powodowało poruszenie na widowni a MUTO okazały się być świetnie zaprojektowanymi stworami.
Wizualnie jest to IMO najlepiej wyglądający monster movie w historii, udźwiękowienie i muzyka też kopią po jajach:).
Red, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Aug 2012.
16-05-2014, 01:36
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,184
Liczba wątków: 67
(16-05-2014, 01:36)Red napisał(a): Jestem chyba jednym z nielicznych, którym spodobało się powolne odsłanianie Godzilli, trochę w stylu pierwszego Parku jurajskiego.
Mi też się podobało i też miałem skojarzenia z Parkiem :) Ale potem, w drugiej części, gdy już wiadomo o co kaman, jest jej zbyt mało jak dla mnie - szczególnie, że jest prześwietna i gdy wkracza do akcji to nie ma przebacz. :)
16-05-2014, 01:42
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
A to powolne odkrywanie potwora to rzeczywiście w najlepszym, Spielbergowskim stylu, czy po prostu dużo nijakich ujęć ludzkiej rodzinki, które nie przetrzymają drugiego seansu?
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
16-05-2014, 02:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-05-2014, 02:43 przez Proteus.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,184
Liczba wątków: 67
Nie, rodzinka ma swoje, osobne nijakie ujęcia, które tego nie wytrzymają :) Poza tym jest jeszcze Muto, które zabiera trochę czasu ekranowego i generalnie sporo się dzieje, nawet jak nie widać tytułowego potwora :)
16-05-2014, 02:50
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,184
Liczba wątków: 67
Arahanowi chyba właśnie zaczyna się film - jak myślicie, spał w nocy? :P
16-05-2014, 12:07
Red Crow
Liczba postów: 12,668
Liczba wątków: 50
Nie, stał pod kinem :)
16-05-2014, 12:11
Nie stałem, miałem śpiwór :D
Kończę reckę, jak dla mnie 8/10.
Dziury scenariuszowe i postacie na -.
Na + Godzilla, sceny akcji i efekty.
16-05-2014, 16:24
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Kilka fantastycznych scen, realistyczne podejście do tematu, klimacik i duch japońskich filmów zmiksowane ze słabymi postaciami ludzkimi, kiepską historią i fatalnym finałem. Nie wierzę w to jak bardzo zmarnowano potencjał drzemiący w Godzilli kolejny raz! Pan Edwards popełnił tu tyle grzechów, że aż trudno mi zdecydować, od którego zacząć. Na pewno największym jest zaledwie kilkanaście minut poświęconych drugoplanowej Godzilli, bo film mógbły śmiało nazywać się Ford kontra MUTOS. Serio, wycięcie z tego Godzilli nie byłoby dużym problemem.
Czołówka fajna ale do Emmerichowej się nie umywa (prawdziwy wybuch nie pokrywa się z tym zrobionym za pomocą komputera i słabo wypada muzyka). Następne pół godziny jest bardzo dobre, choć po pierwszym pokazaniu MUTO akcja zaczyna gnać za szybko. Sceną kluczową, czyli najlepszą w filmie i tą, od której wszystko zaczyna się psuć jest
pierwsze pojawienie się Godzilli na hawajach. FANTASTYCZNA scena uwieńczona królem potworów w pełnej krasie z potężnym rykiem. Ale nagle zostaje przerwana a walkę potworów widzimy tylko na ekranie telewizora. Podobny zabieg jest wykorzystany jeszcze kilka razy. Sceny z potworami się zaczynają a później albo są przerywane, albo są tłem dla działań głównego bohatera. Finałowa bitwa w San Francisco była tak słaba, że aż zatęskniłem za facetami w gumowych strojach. Kurz, mrok, gówno widać, przewijająca się gdzieś krzycząca Olsenka, zero emocji. Pacific Rim kładzie to na łopatki. No i jest w niej absurd większy niż finał TDKR Po zabiciu MUTO prąd w całym mieście od tak się włączył? W 5 minut ta mała łajba odpłynęła na wystarczającą odległość aby ta super bomba o tyle silniejsza od bomb z 1954 roku nie tknęła wybrzeża? I oczywiście impuls, który następuje przy eksplozji atomowej nie wyłączył helikoptera, którym leciał Ford?
Odnośnie dziur scenariuszowych nie chce się rozpisywać. Porostu ktoś pisząc tekst nie zwrócił uwagę, że MUTO zawsze chodzą śladami Forda a on ich (Przypadek? Nie sądzę). Ani tego, że Ford non stop dołącza się do jakiegoś oddziału wojskowego idzie na niebezpieczną misje i zawsze jako jedyny wychodzi cało z opresji.
Design tytułowego potwora jest jeszcze lepszy niż myślałem po materiałach promocyjnych. Szarżujący Bryan Cranston na plus. Aaron Taylor-Johnson też. Poza tym dobre efekty, niezła muzyka, pierwsze 40-50 minut i kilka pojedynczych scen. No i bardzo podobało mi się zakończenie, bo na dokładnie coś takiego liczyłem! Reszta na minus, i po przekalkulowaniu wychodzi mi taka a nie inna ocena. Średniak i prawdopodobnie rozczarowanie roku.
Ranking najlepszych filmów o Godzilli:
1. Powrót Godzilli (1999)!
2. Wersja Emmericha
3. Oryginalna Godzilla (1954)
4. Wersja Legendary
16-05-2014, 17:34
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Tak, uwielbiam marudzić na najbardziej oczekiwane przeze mnie filmy, nie mam lepszych rzeczy do roboty.
A twój link nie chce działać.
16-05-2014, 17:59
To zapraszam na główną. Link poprawiony.
16-05-2014, 18:25
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Zaintrygowany ocenami zarezerwowalem bilet. Jutro olsztyński helios na godzine 13;) na szczescie nie otwieram spoilerow a zaintrygowal mnie tekst o kapitalnej koncowce i nieszablonowym zakonczeniu.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
16-05-2014, 21:57
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
InB4 Danus i posty o tym, że efekty słabe ;)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
16-05-2014, 22:19
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Że co?
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
16-05-2014, 22:29
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
Edwards stanął w rozkroku pomiędzy kinem nowej przygody, a widowiskiem posępnym, któremu najbliżej do oryginalnej "Godzilli". Za dobrze się jednak bawiłem na jego filmie, żeby odczuwać grozę, gdy giną ludzie, a potwory niszczą miasta, jakby te były zrobione z papieru. Z drugiej strony, brak reżyserowi lekkości typowej dla Spielberga (dużo lepszym naśladowcą jest w tym przypadku JJ Abrams ze swoim "Super 8") oraz delikatnego poczucia humoru, które nie wydaje się nietaktem - wystarczy przypomnieć sobie "Szczęki".
Historia w nowej "Godzilli" podobała mi się. Jest prosta, ale nie głupia. Pewnie, że zdarzają się nielogiczności (wspomniane wyżej wysypisko odpadów radioaktywnych z dziurą wielkości Sejmu), ale są to drobnostki, nie przeszkadzające w odbiorze filmu. Gorzej, że bohaterowie jednowymiarowi, "ciosani" (dobry i szlachetny żołdak, mądry naukowiec, tępy dowódca), a ich dialogi niespecjalne. Ogląda się to dobrze, bo film ma niezłe tempo, jest świetnie zrealizowany (zdjęcia, muzyka, efekty specjalne), a i na brak scen akcji nie można narzekać. Narzekać za to trzeba, że twórcóm tak bardzo zależy, żeby nie pokazywać tytułowego gada. Rozumiem na początku, ale po REWELACYJNYM wejściu pana G. na Hawajach dalsze unikanie go nie miało sensu. Niestety, dopiero ostatnie 30 minut ukazuje nam go w pełnej krasie (jak również jego pojedynki) i jest to widok boski!
Tylko 7/10 i nie spodziewam się, żeby ocena miała podskoczyć, ale też i polecieć w dół. Z chęcią obejrzę powtórkę, gdy wyjdzie na blu.
16-05-2014, 22:50
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-05-2014, 23:09 przez Crash.)
Oj, Danus ;) urban dictionary Ci kupię :P
to jest coś w stylu "uprzedzając narzekania/pytania" itp :P
16-05-2014, 22:53
Rzeźnik ze wschodu
Liczba postów: 1,020
Liczba wątków: 9
To i ja pozwolę sobie się wypowiedzieć.
Może to zabrzmi trochę nazbyt paradoksalnie, ale przyznaję, że obawiałem się tego seansu. Jednak czy naprawdę można się temu dziwić? Wszak biorąc pod uwagę to, jak wiele spodziewałem się po produkcji Garetha Edwardsa, która (czego absolutnie nie mam zamiaru ukrywać) po fenomenalnych zwiastunach z miejsca stała się dla mnie najbardziej oczekiwanym obrazem bieżącego roku naprawdę nietrudno było o sytuację, w której konfrontacja wyobrażeń z gotowym produktem byłaby równie "przyjemna" jak zderzenie z betonową ścianą przy jeździe z prędkością 100 km/h a poziom frustracji wynikającej z rozczarowania równie wysoki jak wzrost tytułowego bohatera.
Wszak mogło się okazać, iż młody i niedoświadczony reżyser, którego najbardziej znanym dziełem jak do tej pory było świetne niskobudżetowe "Monsters" (czy też jak chcą polscy tłumacze "Strefa X". Tak na marginesie serdecznie polecam sięgnąć po ten tytuł gdyż oferuje dość nietypowe podejście do tematyki creature feature) i który nigdy wcześniej nie miał do czynienia z wysokobudżetowym kinem biorąc się za bary z "Godzillą", czyli jedną z niekwestionowanych ikon światowej popkultury, podjął się zadania, które kompletnie go przerosło.
Że kompletnie zepsuje drogą zabawkę, jaką dostał do ręki i zrobi film, przy którym nawet tak wyklinana "Godzilla"Rolanda Emmericha (na której notabene byłem w swoim czasie w kinie i nadal uważam, że wcale nie jest aż tak zła jak wszyscy wokół to przedstawiają) będzie prezentować się korzystnie by comparision.
Tymczasem nic takiego, na szczęście się nie stało. Gareth Edwards udowodnił bowiem, że doskonale rozumie tematykę wielkich potworów i jest naprawdę sprawnym reżyserem.
Stworzył film niezaprzeczalnie widowiskowy, który jednak w przeciwieństwie do takich np. "Transformers" czy "Pacific Rim" nie jest tylko wizualnie efektowną ale pustą od strony fabularnej i na dłuższą metę niesłychanie nużącą rozwałką.
Obraz posiadający znakomicie zbudowany i umiejętnie dawkowany klimat (Ba! Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że Edwards hołduje tzw. „starej szkole”, która w myśl powiedzenia, iż „człowiek najbardziej boi się tego, czego nie zna” każe długo utrzymywać widza w niepewności i trzymać w napięciu co do istoty przedstawianych zjawisk), wywołujący autentyczne emocje i sprawiający abyśmy choć odrobinę przejmowali się losem ludzkich bohaterów (mimo, że w przeważającej większości są oni całkowicie sztampowi), zamiast z malejącym entuzjazmem czekać na kolejne sceny akcji.
Jeżeli jednak miałbym się do czegoś przyczepić to byłyby to głównie dwie rzeczy:
Po pierwsze obsadzony w roli naszego protagonisty Aaron Taylor-Johnson wypadł trochę zbyt sztywno i mało przekonująco. Wg mnie zdecydowanie lepszym wyborem byłoby uczynienie głównym bohaterem postaci granej przez Bryana Cranstona (który dla mnie był bez wątpienia najlepszym aktorem tego "spektaklu" i czułem autentyczny niedosyt że twórcy postanowili tak szybko pozbyć się granej przez niego postaci) albo sięgnęcie po któregokolwiek spośród innych rozważanych kandydatów (Przypomnę tylko, że znajdowali się wśród nich m.in. Henry Cavill,Caleb Landry Jones czy Joseph Gordon Levitt). W ostateczności można było powierzyć tę odpowiedzialną funkcję Kenowi Watanabe
Po drugie zdecydowanie zbyt mało czasu ekranowego dostała Elizabeth Olsen, która nie tylko jest jedną z najbardziej utalentowanych aktorek młodego pokolenia (Co udowodniła choćby kapitalną kreacją w świetnym "Martha Marcy May Marlene"), ale przede wszystkim ma w sobie tyle naturalnego wdzięku, że niezwykle przyjemnie się na nią patrzy
Podsumowując. Zdecydowanie zachęcam każdego, kto ma ochotę na trochę rozrywki by poszedł do kina. Warto bowiem na własne oczy przekonał się, że jak na sześćdziesięciolatka Godzilla naprawdę dobrze się trzyma i nadal pozostaje niekwestionowanym "Królem Potworów". OCENA: 9/10
P.S. Zdecydowanie polecam posłuchać tego czyli krótkiej recenzji "Godzilli" od Brada Jonesa (aka The Cinema Snoba). Jak zwykle mówi on bowiem tak trafnie, że jeśli mam być szczery to osobiście mógłbym się podpisać obiema rękami praktycznie pod każdym zdaniem.
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria
16-05-2014, 23:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-05-2014, 23:38 przez Bradesinarus.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
W zasadzie wszyscy przywołują Park Jurajski w kontekście tego jak Edwards powoli dawkuje widzom Godzillę. I jest w tym sporo prawdy, zresztą w paru momentach nietrudno nie skojarzyć filmu z konkretnymi momentami filmu Spielberga - lecący na początku na tle dżungli helikopter jest chyba nawet tym samym, którym bohaterowie Parku lecą na wyspę, jest dwójka naukowców na "wykopaliskach", a kierowca autobusu szkolnego przecierający zaparowaną szybę by spojrzeć na Godzillę natychmiast skojarzył mi się z robiącym to samo Grantem.
Jest jednak, mówiąc w skrócie, jedna różnica odróżniająca Godzillę od Parku Jurajskiego, a tym samym powód, dla którego film Spielberga ma u mnie opinię najlepszego filmu przygodowego i 10/10, a Godzilla nie - między kolejnymi money shotami, między kolejnymi kluczowymi scenami z udziałem dinozaurów, między kolejnymi atrakcjami Jurassic Park również ma coś do zaoferowania. To przesympatyczni bohaterowie, którzy posiadają swoje poglądy, (ścierające się) charaktery i których umiejscowienie w tej konkretnej fabule ma sens. Park Jurajski to nie tylko LEGENDARNE, wywołujące dreszcze sekwencje z dinozaurami. To mina Granta gdy widzi brachiozaura. To Jeff Goldblum flirtujący z Laurą Dern. To zamieniający się stopniowo w strach dziecięcy entuzjazm Hammonda. Każda minuta tego filmu czyni go tym, czym jest, a nie tylko tych kilka minut CGI i trochę więcej animatroniki.
Godzilla natomiast ma owszem, fantastycznie skadrowane, wspaniale oddające skalę wszystkich trzech monstrów, doskonałe technicznie sceny, z bardzo dobrą muzyką (na czele ze świetnym motywem przewodnim), z których główną atrakcją jest przepiękne, finałowe starcie Godzilli z dwoma MUTO, ale poza tym?
NIC.
10/10 za wszystko co związane z MUTO i Godzillą
2/10 dla scenariusza, aktorów i postaci których nie chce mi się nawet komentować, bo w sumie nie ma czego.
Razem 6/10.
16-05-2014, 23:55
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-05-2014, 23:59 przez Mierzwiak.)
|