17-05-2014, 00:01
|
Godzilla
|
|
Ja jednak polecam wizytę w kinie, bo finał warto zobaczyć na dużym ekranie :)
Aha, jeśli rozpatrywać je w kategoriach rozrywkowych, to nie mam najmniejszej wątpliwości, że to Roland Emmerich nakręcił lepszy, nawet jeśli sto razy głupszy film. 17-05-2014, 00:05 Mierzwiak dnia 08-03-2014, 06:34 PM napisał(a):Jeśli Godzilla mnie zawiedzie, na rok zniknę z forum. Obiecuję :) Do widzenia? :) 17-05-2014, 00:26
Tylko że ja nie jestem zawiedziony, to na co liczyłem (czytaj: sceny z udziałem Godzilli i MUTO) było świetne, a że reszta gówniana? Shit happens :)
Jeśli bardzo chcesz się mnie pozbyć z forum, to trzymaj kciuki by Days of Future Past nie wypaliło, bo akurat w przypadku X-Menów liczę nie tylko na spektakl, ale również emocje, aktorów i fabułę i ta obietnica dotyczy również filmu Singera. 17-05-2014, 00:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-05-2014, 00:35 przez Mierzwiak.)
Dobra Mierzwiak. Do widzenia ;)
Miałem iść jutro ale ze względów ode mnie w tej chwili niezależnych przekładam na po niedzieli. 17-05-2014, 00:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-05-2014, 03:12 przez Gieferg.)
Mierzwiak, nie będę Cię banował, mimo, że to sobie obiecałem :P znaj me serce dobre.
Co do Parku Jurajskiego - książka była świetna, mówiła o genetyce, o granicach moralności i etyki. Miała wspaniale zarysowanych bohaterów. Dinozaury były jedynie katalizatorem, nośnikiem tego wszystkiego o czym w niej mówiono. Nie powiem, cholernie istotnym, ale jednak. Film zmieszał akcję z dobrą fabułą i charakterystycznymi bohaterami, dlatego wyszło kino ponadczasowe. Godzilla oprócz pierwszego filmu to zawsze była radosna rozwałka. Edwards poszedł w stronę quasi realizmu, ale nie zapomniał o co chodzi w tego typu kinie. Fakt, Króla trochę mało, ale wolę czuć niedosyt, niż przesyt ;) Gorszy od wersji Emmericha ... litości. Przerośnięta jaszczurka biega po mieście, Broderick jest tak drewniany, że Aaron wciąga go nosem niczym kreskę koksu z pępka azjatyckiej prostytutki, a całość uzupełniają żenujące akcenty humorystyczne. Lubię ten film, mam do niego sentyment, ale to nie jest Godzilla. Król jest tylko jeden i właśnie powrócił. 17-05-2014, 01:13 (17-05-2014, 01:13)Arahan napisał(a): Broderick jest tak drewniany, że Aaron wciąga go nosem niczym kreskę koksu z pępka azjatyckiej prostytutki Spędzasz za dużo czasu z Leo :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 17-05-2014, 02:15
OK to Mierzwiak, który nie wiem czy długo z nami pobędzie, ostatecznie zachęcił mnie na nie-wypad do kina na Godzillę. Mam nadzieję, że zostanie to też odebrane, że liczę się bardzo z jego opinią. :)
17-05-2014, 02:49 (16-05-2014, 22:50)Crash napisał(a): Za dobrze się jednak bawiłem na jego filmie, żeby odczuwać grozę, gdy giną ludzie, a potwory niszczą miasta, jakby te były zrobione z papieru. Kolejna bolączka tego filmu, czyli pokazanie śmierci ludzi. Wszędzie są zniszczone miasta, gruzy, ludzie w schronach, uciekający z miasta... ale ofiar i scen śmierci cywilów jak na lekarstwo. Gdzie uleciał klimat z pierwszych trailerów i ujęcie zmiażdżonego pociągu, przy którym leżą setki ciał? (16-05-2014, 23:55)Mierzwiak napisał(a): W zasadzie wszyscy przywołują Park Jurajski w kontekście tego jak Edwards powoli dawkuje widzom Godzillę. I jest w tym sporo prawdy, zresztą w paru momentach nietrudno nie skojarzyć filmu z konkretnymi momentami filmu Spielberga - lecący na początku na tle dżungli helikopter jest chyba nawet tym samym, którym bohaterowie Parku lecą na wyspę, jest dwójka naukowców na "wykopaliskach", a kierowca autobusu szkolnego przecierający zaparowaną szybę by spojrzeć na Godzillę natychmiast skojarzył mi się z robiącym to samo Grantem. Zarówno ja jak i mi bracia też od razu dostrzegliśmy te podobieństwa do JP ale szybę to akurat przecierał Malcolm!! Za tą pomyłkę powinieneś opuścić forum! ;) 17-05-2014, 08:55
Podpisuję się pod Jubym i Mierzwiakiem. Po wyjściu z kina miałem wrażenie, że zaproszono mnie do wykwintnej japońskiej restauracji, gdzie przed zaserwowaniem wyśmienitej, najlepszej w świecie tempury kazano najpierw przez półtorej godziny wpatrywać się w suchą skibkę od chleba co jakiś czas drażniąc nozdrza smakowitymi zapachami z kuchni, co na początku ostrzyło apetyt, a potem (cięcie z pierwszego pojawienia się Godzilli w pełnej krasie na mdłego dzieciaka #1 oglądającego walkę w TV) powodowało już jedynie nadkwasotę. Zakup na blu sobie daruję, pożyczę od kumpla i zrobię sobie półgodzinny fanedit (wiem, zajechałem Giefergiem :)) Najgorsze jest to, że ten film byłby do uratowania, gdyby motywem przewodnim uczynić Waltera White'a i jego śledztwo, a nie mdłego synalka #1 i jego... co właściwie? Już w zasadzie nie pamiętam. Chyba chciał się dostać do rodziny?
Ocena: naciągane 6/10 za wszystkie sceny z Godzillą i dwoma pozostałymi MUTO zrobione z ogromnym szacunkiem dla materiału wyjściowego i wyglądającymi obłędnie.
.noisivelet naht nuf erom era srorriM
17-05-2014, 10:27 (17-05-2014, 01:13)Arahan napisał(a): Film zmieszał akcję z dobrą fabułą i charakterystycznymi bohaterami, dlatego wyszło kino ponadczasowe.Godzilla nie może mieć dobrej fabuły i charakterystycznych bohaterów bo...? Przecież część mitologiczna tego filmu jest akurat świetna i pobudzająca wyobraźnię, a i motyw tego, że nie panujemy nad naturą - choć ograny - tak samo. Gdzieś to się wszystko jednak rozmyło. Cytat:Godzilla oprócz pierwszego filmu to zawsze była radosna rozwałka. Edwards poszedł w stronę quasi realizmu, ale nie zapomniał o co chodzi w tego typu kinie.Tylko że radosnej rozwałki w tym filmie jest jak na lekarstwo, a i słowo "radosna" też średnio tu pasuje. Cytat:Fakt, Króla trochę mało, ale wolę czuć niedosyt, niż przesyt ;)Wyobraź sobie, że w Pacific Rim (który też jest lepszym filmem od Godzilli!): - Gipsy Danger kroczy ulicą Hong Kongu ciągnąc za sobą tankowiec, robi zamach i ciach! Dostajesz NAJGORSZE CIĘCIE W HISTORII KINA, po czym cała walka w Hong Kongu sprowadza się do czterech sekund pokazanych na ekranie telewizora. - Jedyną walką kaiju vs jaeger jest finał pod wodą. Byłbyś zadowolony? Podniecał się, że wolisz niedosyt niż przesyt? I że Del Toro nie zapomniał o co chodzi w tego typu kinie? Cytat:Gorszy od wersji Emmericha ... litości. Przerośnięta jaszczurka biega po mieścieNigdzie nie napisałem, że Godzilla z filmu Emmericha jest lepsza, napisałem że jest to lepszy FILM. Tamten widziałem jakieś 7 czy 8 razy, w tym wrócę wyłącznie do scen z potworami, bo reszta jest dla mnie nieoglądalna. Nie mam wątpliwości który film wygrywa ten pojedynek. Cytat:Broderick jest tak drewnianyWolę drewniaków którzy budzą sympatię od drewniaków których mam w dupie, do tego zagranych przez dobrych aktorów, których całkowicie zmarnowano, bo ich role sprowadzają się do stania, wybałuszania gałów i wygłaszania formułek. UGH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (17-05-2014, 08:55)Juby napisał(a): Wszędzie są zniszczone miasta, gruzy, ludzie w schronach, uciekający z miasta... ale ofiar i scen śmierci cywilów jak na lekarstwo. Gdzie uleciał klimat z pierwszych trailerów i ujęcie zmiażdżonego pociągu, przy którym leżą setki ciał?Trailery tworzyły wręcz przytłaczający obraz katastrofy, w filmie nie ma go w ogóle. Miasta legną w gruzach, a jedynym momentem w filmie który porusza ten temat jest napis na pasku we wiadomościach: "Tysiące zaginionych". No shit! W ogóle bardzo podobał mi się ten moment, w którym ewakuują miasto, a w biurze pracują sobie ludzie. Była nawet pani przyklejona do komputera, której uwagę - o dziwo! - przyciągnął przelatujący za oknem potwór. Realizm że ja pierrrrdole. 17-05-2014, 10:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-05-2014, 11:15 przez Mierzwiak.) (17-05-2014, 10:59)Mierzwiak napisał(a): Wyobraź sobie, że w Pacific Rim (który też jest lepszym filmem od Godzilli!):Rozumiem, że to Twój ostatni post na forum w tym roku, a przynajmniej ostatni w tym wątku. Jeśli nie... Cóż, posłużę się cytatem z klasyka: Stuntman Mike: You know how people say, YOU'RE OKAY IN MY BOOK, or AND IN MY BOOK THAT'S NO GOOD. Well, I actually have... a book. And everybody I ever met goes in this book. And now I've met you, and... YOU'RE GOING IN THE BOOK TOO. Unfortunately, now I'm gonna have to file you under chicken... shit. 17-05-2014, 13:16 (08-03-2014, 18:34)Mierzwiak napisał(a): Jeśli Godzilla mnie zawiedzie, na rok zniknę z forum. Obiecuję :) :) 17-05-2014, 13:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-05-2014, 13:33 przez Gieferg.)
To już ponabijać się nie można? :) Po Prometeuszu i Pacific Rim widzieć trzeci raz to samo podjaranie, a potem taki a nie inny komentarz po seansie, serio, trudno się powstrzymać :)
17-05-2014, 13:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-05-2014, 13:41 przez Gieferg.)
Dodajmy też, że Pacifc Rim absolutnie jest w oczach Mierzwiaka (zresztą w moich też) zmarnowanym potencjałem i filmem nieudanym, na co mógłbym znaleźć kilka soczystych cytatów w wątku PR, ale mam ciekawsze rzeczy na głowie. Mało tego, nawet w tym wątku padło, że Godzilla w przeciwieństwie do PR nie będzie zawodem:)
17-05-2014, 13:38
Agree. Niestety jest zawodem i dla mnie również słabszym filmem od Pacific Rim. Tam chociaż była świetna walka w Hong Kongu, tutaj jedyna pokazana walka potworów jest nieemocjonującym tłem działania Forda.
Pisałem w swojej recenzji Godzilli Emmericha, że nie podoba mi się, że tytułowy potwór znika z filmu na prawie pół godziny, żeby bohaterowie mogli pobawić się z jego młodymi. Co mam zarzucić temu filmowi, skoro Godzilla pojawia się z dupy i jest jej jak na lekarstwo, a gdy w końcu się pokazuje albo mamy fatalne cięcie albo zamykają się drzwi schronu? Eh. @ Mierzwiak, nie znikaj. Wole żebyś był hipokrytą niż żeby akurat ciebie na tym forum nie było. ;) 17-05-2014, 15:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-05-2014, 15:57 przez Juby.) (17-05-2014, 15:04)Juby napisał(a): Wole żebyś był hipokrytom ja pierdolę, ludzie, nauczcie się pisać :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 17-05-2014, 15:48
Nie nastawiałem się na coś niezwykłego, bo to w końcu GODZILLA, więc wiadomo z czym doprawić, z czym zjeść i czym popić. Moment pojawienia się Godzilli lub MUTO powoduje ciary na plecach, długi ryyyyk wielkiego potwora to coś, za co kocha się dobre nagłośnienie w kinie – mógłbym dodać jeszcze kilka kapitalnie zainscenizowanych sekwencji (m.in. Godzilla pojawia się w chińskiej dzielnicy). Mimo wszystko czuję spore rozczarowanie – bardzo nijacy ludzcy bohaterowie w historii, która często dzieje się „bo tak”, domagając się zawieszenia logiki i prawdopodobieństwa na kołku (kwestie czysto dramaturgiczne, nie sajens-fikszyn). Jak to jest dalekie od lekkości i bezpretensjonalności „Parku jurajskiego”, gdzie bohaterowie byli żywi, byli jacyś, coś ich autentycznie determinowało. Tutaj jest po hollywoodzku nijako. Z całej marności scenariuszowej wybija się – co oczywiste – Bryan Cranston, który w każdej scenie jest po prostu wyśmienity, a moment, w którym uświadamia sobie pewną stratę – bezcenny.
Innymi słowy, całość nie umywa się do takiego „Pacific Rim”. 5 17-05-2014, 15:57 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |

Spoiler![[Obrazek: 1489_600.jpg]](http://demotywatory.pl/uploads/1489_600.jpg)





