17-05-2014, 16:11
|
Godzilla
|
|
Wy chyba sobie jaja robicie z tym "Pacific Rim". Przecież to jeden z durniejszych filmów ostatnich lat. :P
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
Ale co ma durność ma do rzeczy, skoro PR to czysta rozrywka, a jedynymi jego problemami jest to, że mogło być jeszcze więcej funu oraz to, że to co najlepsze dali za wcześnie przez co końcówka wypada marnie.
A z tego co czytam w Godzilli jest jak na lekarstwo tego o co chodzi w takich filmach, a poza tym nie ma nic (ale i tak do kina się chyba wybiorę... chyba) 17-05-2014, 16:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-05-2014, 16:25 przez Gieferg.)
Nie, w Godzilli brakuje odwagi wyjścia poza schemat - głównie rozchodzi się o scenariusz i charakterystyke bohaterów. Nijakie. Sam fakt, że Godzilli jest niewiele, jest spoko.
17-05-2014, 16:37
No moim zdaniem, jak dosyć łatwo można uniknąć lub chociaż minimalizować durnotę, to czemu nie. Jeżeli Godzilla scenariuszowo i aktorsko to 2/10, to taki Pacific Rim chyba -5/10.
Zgodzę się, że rozwałka w PR jest bardziej imponująca niż w Godzilli, ale chyba nie tego się spodziewaliście po kampanii promocyjnej jaką miała. Zresztą nie "chyba", a na pewno, bo czytałem temat i wiem, że mało kto spodziewał się, że tytułowy stwór będzie w centrum przez większość filmu i że film sprowadzi się do jatki między stworami. Ba!, większość życzyła sobie nawet oglądania go z perspektywy ludzi i to przecież własnie jest w tym filmie. A że żołnierzyk z "Godzilli" i historia płytkie, to być może racja, ale ciągle bardziej głębokie niż te durne piony z Pacific Rim.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
17-05-2014, 16:40
Nikt sobie nie robi jaj, PR to jeden z najlepszych blockbusterow ostatnich lat.
Wreszcie obejrzalem Godzille. Król potworów powrócił godnie na swoje miejsce na szczycie. Świeżo po sensie daje mocne 9/10 z opcja na weryfikacje oceny po seansie w domowym zaciszu. Ocena obnizona o oczko w dol z powodu jeden malej wady, o której za chwile. Godzilla Edwardsa to najlepszy monster movie na dzien dzisiejszy, oczywiscie waham sie czy PR ustepuje wielkiemu G. Dziwię się tym wszystkim negatywnym opiniom w strone warstwy fabularnej dotyczacej ludzkich bohaterów. Ford i jego rodzina oraz postac oica, ktorego gra Cranston to absolutnie sympatyczni bohaterowie, ktorych nie sposób nie lubić. Od Początku kibicuje sie Fordowi w jego staraniach by dotrzec do rodziny, jest to prosty koncept, ale dzieki fantastycznej podbudowie czyni motywację prawdziwą oraz emocjonująca. Co do Cranstona to jego każdorazowe pojawienie się rozsadza aktorska charyzmą ekran. Co do samej Godzilli to też nie zgodze sie, ze jest go za mało. Jest go tyle ile trzeba dla samej fabuly, a kazda chwila gdy pojawia sie i ryczy powoduje opad szczeny i palpitacje serca;) Absolutnie genialna forma pokazywania potwora, a slynne juz wydarzenie na lotnisku, a raczej jej zakonczenie- chwala Edwardsowi za odwage. Muto bardzo mi sie podobalo, sam design jak i sposob w jakim Edwards dawkowal stwora. Sama geneza stworow wlacznie z tytulowym tez zaliczam do zalet. Efekty super. Dzwiek jeszcze lepszy. Praktycznie technikalia wszystkie na plus. Oczko w dół za hold do japonskich filmow w ostatnich scenach wiadomo jakich, gdy widzimy Godzille w telewizji. Jakos mi to nie pasuje do reszty filmu kiedy ludzie walcza z gadem. Polecam!
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 17-05-2014, 16:47 (17-05-2014, 13:38)und3r napisał(a): Mało tego, nawet w tym wątku padło, że Godzilla w przeciwieństwie do PR nie będzie zawodem:)Niniejszym oświadczam, że na świecie nie będzie więcej głodu. Shazam! Eeee... co jest, nie działa? Bo moje słowa nie mają mocy sprawczej, bejbe, a przypuszczać - zwłaszcza korzystając z okazji wbicia szpili innemu filmowi, który rozczarował - to sobie można. Shit happens, Godzilla całościowo nie jest tak dobra jak bym sobie życzył, ale fragmenty z potworami są genialne i uważam że jeszcze długo nic ich nie przebije. No i teraz co? Uważasz że wiesz lepiej ode mnie, co mnie rozczarowało? A może mam udawać na forum, że obejrzałem najlepszy film dekady, a tymczasem wyć z bólu od zadawanych sobie żyletkami ran? O co tu chodzi? :) (17-05-2014, 16:47)Danus napisał(a): Od Początku kibicuje sie Fordowi w jego staraniach by dotrzec do rodzinyFord to bodaj najbardziej płaski, pozbawiony charakteru główny bohater jakiego widziałem w wysokobudżetowym Hollywood, przecież nie da się o nim nic powiedzieć. Gdzie tu jest jakaś osobowość? Jakieś opisujące go cechy? Równie przezroczysta żonka i dzieciaczek wyrwani z reklamy Nutelli, dlaczego miałbym im kibicować? Co mnie obchodzą jakieś osoby, z którymi nie łączy mnie żadna emocjonalna więź, bo reżyser nie daje powodu, by takowa się wytworzyła? Głównymi bohaterami tego filmu powinni być Watanabe i Hawkins, plus ewentualnie Cranston, bo ten chociaż dostał świetną podstawę emocjonalną dla swojej postaci (tak, scena z włazem w elektrowni rządzi jak należy), no ale nie, przecież musi być randomowy main hero z dużym bicepsem, żonka (obowiązkowo pracująca w szpitalu! nawet ciocia May wpadła w tym roku w tę kliszę) i bachor. Film nie może być o naukowcach którzy całe życie poświęcili jednemu z najbardziej niezwykłych odkryć w historii naszej planecie, o dorosłych ludziach, których umiejscowienie w tej konkretnej historii byłoby jak najbardziej na miejscu, tylko o jakieś durnej rodzince. <sigh> 17-05-2014, 18:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-05-2014, 18:37 przez Mierzwiak.)
Podobało mi się. Pierwsza połowa była lekko usypiająca, ale w drugiej kopie jaja. Są emocje, bohaterom (oraz oczywiście Godzilli) kibicuje się a Aaron Johnson i Elizabeth Olsen potwierdzają, że są najlepszymi aktorami ze swojego pokolenia. Na pewno jeszcze wrócę do tego filmu. 8/10
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
17-05-2014, 18:41
Ogólnie, patrząc na ich dotychczasową karierę, panie Mierzwiaku :) i nie rozumiem czemu w Godzilli zarzucasz im jednowymiarowość, oni jako aktorzy wypadli świetnie, jest chemia, miłość i troska o siebie nawzajem, wycisnęli z roli max.
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
17-05-2014, 18:59
Jednowymiarowość zarzucam postaciom, a nad aktorami ubolewam, że nie mieli przez to nic do zagrania.
Ostatnio bawiliśmy się w opisywanie cech postaci w Star Wars, czekam aż ktoś zabawi się w przedstawienie mi jakich to ciekawych bohaterów mamy w Godzilli. 17-05-2014, 19:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-05-2014, 19:15 przez Mierzwiak.)
ty piszesz serio? Przecież Aaron i Olsen to chyba najbardziej drewniane klocki z drewnianych klocków, no dąb normalnie. Tym bardziej widoczne przy Cranstonie, który jest aktorską... Godzillą, a charyzmą rozdeptuje wszystkich wokół :) Nic nie wyciągnęli z tych ról, nic. Chyba że inaczej definiujemy aktorstwo. I tak, wiem, co to za rodzaj filmu, i tak, wiem, że scenariusz jest do dupy.
17-05-2014, 19:15
Jeszcze jedna sprawa: o ile scenom z MUTO i Godzillą nie mam do zarzucenia nic poza tym nieszczęsnym uciekaniem od akcji w kluczowych momentach (motyw z drzwiami do schronu jest OK, ale już na lostnisku na Hawajach jest to niewybaczalne - przecież do tego momentu zmierzał film, tsunami, budowanie napięcia, woda na płycie lotniska, kamera ujawniająca sylwetkę potwora, ryk i... gówno. Danus pisze o palpitacji serca i ma rację, można zejść na zawał z nerwów :)), tak nie podoba mi się potraktowanie Godzilli. Odniosłem wrażenie, że Godzilla będzie siać śmierć i zniszczenie, że będzie niepowstrzymanym force of nature, tymczasem cała jej rola sprowadza się do Tego że zostanie "obrońcą" ludzi należało się spodziewać, ale brakuje temu motywowi ambiwalencji; o ileż byłoby to ciekawsze, gdyby nasz obrońca był jednocześnie sprawcą śmierci milionów? Godzilla powinien budzić respekt i strach, a tak stał się trochę taką maskotką, która w razie potrzeby wyjdzie z oceanu. W tej kwestii Edwards poszedł w kierunku tych wszystkich filmów pt. "Godzilla vs ___", co trochę mnie dziwi biorąc pod uwagę jak mocno powołuje się na film z 1954 roku.
17-05-2014, 19:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-05-2014, 19:27 przez Mierzwiak.)
Mierzwiak to Ford nie dostał emocjonalnej podbudowy? Przeciez stracił matke, ojciec "oszalał". Widać fajna chemie miedzy Fordem a ojcem w Japonii, w samych dialogach zreszta czuc pretensje Forda do ojca, że nie pozwala mu zapomnieć o tragedii. Tym samym kibicuje mlodemu by wrocil do rodziny, a co najwazniejsze do syna ktoremu nie chcial zgotowac podobnego losu co sam przezyl w mlodosci.
Wystarczajace zabiegi by nie sklasyfikować postaci do rangi płaskich bohaterów. Nie sprawiedliwe jest tez twierdzenie jakoby nic o nim nie dalo sie powiedzieć. Jak dla mnie Edwards opowiedzial i pokazal wystarczajaco by przejmowac sie losami nie rodzinki. Zreszta jak juz wspomnial Pitero miedzy nimi jest fantastyczna chemia! A propo czy tylko ja zauwazylem genialne oczko puszczone w strone japonskich filmow o Godzilli z Mothrą?
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 17-05-2014, 19:28
Tak jest;)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 17-05-2014, 19:36 (17-05-2014, 19:28)Danus napisał(a): Mierzwiak to Ford nie dostał emocjonalnej podbudowy? Przeciez stracił matke, ojciec "oszalał".No i? To ojciec po 15 latach wciąż żyje tamtymi wydarzeniami, a nie syn. To ojciec przeżywa, nie syn, w dodatku obaj raczej nie utrzymują częstego kontaktu (dziadek nawet nie wie ile lat ma jego wnuk). Jeśli według Ciebie emocjonalną podbudową bohatera jest to, że nie żyje on przeszłością, bo się z nią pogodził, a tym samym obojętne co mu się kiedyś przydarzyło, to nie mamy o czym rozmawiać. Cytat:Wystarczajace zabiegi by nie sklasyfikować postaci do rangi płaskich bohaterów.Kompletnie nie rozumiesz co nadaje bohaterom charakter. Facet ma żonę/dziecko/stracił matkę/jego ojciec oszalał =/= posiadanie charakteru, bycie kimś więcej niż chodzącą tekturą. Z mojej strony koniec tematu, bo w tej kwestii się nie dogadamy. Cytat:A propo czy tylko ja zauwazylem genialne oczko puszczone w strone japonskich filmow o Godzilli z Mothrą?Masz na myśli tego motyla na planszy wiszącej w klasie na początku filmu? Czy to zbliżenie na plakat z potworami? @und3r: laseroogień wyszedł świetnie, ale jest jak zaklęcia w Harry Potterze: używany tylko wtedy, gdy scenarzysta akurat sobie o nim przypomniał, czyli 17-05-2014, 19:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-05-2014, 19:47 przez Mierzwiak.) (17-05-2014, 19:40)Mierzwiak napisał(a):Ok w tej kwesti całkowicie sie nie dogadamy, bo ja na przykład calkowicie inaczej odebralem osobowość tych postaci.(17-05-2014, 19:28)Danus napisał(a): Mierzwiak to Ford nie dostał emocjonalnej podbudowy? Przeciez stracił matke, ojciec "oszalał".No i? To ojciec po 15 latach wciąż żyje tamtymi wydarzeniami, a nie syn. To ojciec przeżywa, nie syn, w dodatku obaj raczej nie utrzymują częstego kontaktu (dziadek nawet nie wie ile lat ma jego wnuk). Jeśli według Ciebie emocjonalną podbudową bohatera jest to, że nie żyje on przeszłością, bo się z nią pogodził, a tym samym obojętne co mu się kiedyś przydarzyło, to nie mamy o czym rozmawiać. Co do oczka w strone mothry to chodzi mi o scene gdy Ford z ojcem wchodzi do swojego starego domu w strefie kwarantanny, a tam najazd na akwarium z kokonem motyla, podpisane dlugopisem "mothra". Takie chamskie oczko;)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 17-05-2014, 19:52 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |

Spoiler




