15-08-2014, 20:47
|
Godzilla
|
|
Czyli Emmerich niezagrożony rządzi kolejne cztery lata, a jeśli do tego czasu nie zwolnią Edwardsa, to zapewne nawet dłużej :)
15-08-2014, 21:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-08-2014, 21:07 przez Gieferg.)
Godzilla (2014)
Obejrzałem i muszę napisać, ze oglądało mi się dobrze, ale jajec mi nie urwało, co więcej lekki niedosyt. Nie czytałem w sumie żadnych recenzji, ani opinii na temat tego filmu – to co mi najbardziej wkurzyło to to, ze to nie był film o Godzili, została potraktowana jak bohater trzeciego planu. Prędzej bym powiedział, że to te potworki z którymi walczyła Godzilla – MUTO były głównymi bohaterami (nie licząc ludzi). Gdyby tak zliczyć to Król Potworów pojawił się na ile? 4-5 minut? To budowanie klimatu i tajemniczości do pewnego momentu było ok, pokazywanie tylko ogona albo kawałka nogi itd., ale jak już Godzilla została pokazana w całej krasie to powinno pójść się na całość. A nie motyw, że Godzilla walczy z MUTO, po chwili ni z dupy ni z Pietruchy cięcie i mamy sceny z ludźmi, blech, bez sensu. No, ale może dzięki temu bardziej docenię samą postać Godzilli, która jest zajebista i każda jej sekunda na ekranie to prawdziwa uczta. Chociaż jej wygląd jest ok, to wydaje mi się, że ten pysk mógłby być trochę wydłużony bo wygląda niekiedy trochę „karkowato” (jak nowe Żółwie Ninja). Dla filmu ode mnie takie 6-/10.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
22-08-2014, 21:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-08-2014, 21:44 przez Pelivaron.) (22-08-2014, 21:42)Pelivaron napisał(a): Gdyby tak zliczyć to Król Potworów pojawił się na ile? 4-5 minut? Około 10 minut, wliczając w to sceny w których widać tylko łapę czy grzebień. Mam nadzieję że w sequelu nie będą już w chuja lecieć i dostaniemy odpowiednią ilość czasu ekranowego dla Króla, a także scenariusz który będzie się kręcił wokół niego. 22-08-2014, 22:44
Najlepszy jest moment jak Godzilla pojawia się po raz pierwszy w calości. MUTO robią rozróbę, od cholery wybuchów, po chwili za szybą pojawia się noga Godzilli, kamera idzie do góry i Król drze ryja. Piękne to było... a po chwili jebs, cięcie, nie ma sceny, dajemy trochę ludzi - i to już nie było fajne, bo zamiast pokazać walkę to oni dali synalka i matkę i jakieś urywki w newsach jak Godzilla wbija do wody.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
22-08-2014, 22:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-08-2014, 23:00 przez Pelivaron.)
Ałć! Miałem nadzieję że opinie popremierowe są jednak trochę przesadzone i aż takim rozczarowaniem film Edwardsa nie jest - naiwny byłem...
Na plus? Cranston i dosłownie kilka scen. - Fajna pod względem emocjonalnym scena z Cranstonem i jego żoną. - Race oświetlające Godzillę. - Pierwsze pokazanie mordy Godzilli i ryk gada. - Ryk w chińskiej dzielnicy. Parę scen z MUTO też było spoko, ale żadna na opad szczeny albo przynajmniej na pełen satysfakcji uśmiech, jak przy okazji wyżej wymienionych ryków. Na minus? Nie będę oryginalny - nuda, sztampa i trolling ze strony Edwardsa. Przy tych wszystkich bezczelnych cięciach widziałem jak siedzi z miną "XD" podczas montażu i mówi "no i po tym ryku daj cięcie, daj cięcie na śpiącego gnojka, no weź". W OGÓLE nie poczułem że Godzilla to postać tytułowa, nie dano jej się zupełnie rozwinąć, a zrobienie z niej pachołka wysłanego na ustawkę z innymi potworami mogę skwitować tylko wzruszeniem ramionami. Nie wiem, może to normalka w tej serii, nie znam się, ale jeśli tak, to trailery były bardzo mylące (a już na pewno lepsze niż film), bo sugerowały, że za wszystkie pokazane tam szkody odpowiada stricte Godzilla i że to ona będzie głównym zagrożeniem. Postać Watanabe była niezamierzenie śmieszna. "Ken, rób wytrzeszcz i rzucaj hasłami". Elizabeth Olsen mocno bym przytulił. 3/10. 22-08-2014, 23:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-08-2014, 11:59 przez Bogdan.)
Widać już czas na jakąś wojnę, katastrofę albo asteroidę. Reset i szok dla stężałej galarety w czaszce.
Homo sapiens jest już tak zblazowany, że przeciętną łysą małpę z letargu może wyrwać tylko rozpalony pręt w odbycie (łee, jakieś 6/10). Ps. Świetny film. 23-08-2014, 03:27 (22-08-2014, 23:50)Bogdan napisał(a): Nie wiem, może to normalka w tej serii, nie znam się, ale jeśli tak, to trailery były bardzo mylące (a już na pewno lepsze niż film), bo sugerowały, że za wszystkie pokazane tam szkody odpowiada stricte Godzilla i że to ona będzie głównym zagrożeniem. Zwiastuny były akurat na maksa szczerze i nie trąciły bullshitem - Godziili jak nie było widać w zajawkach, tak również i w filmie ;) Propsy dla agencji marketingowej, że w ogóle postanowiła w trailerach choćby przez sekundę pokazać króla potworów.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
23-08-2014, 08:39
Właśnie trailery kłamały, bo tak jak napisał Bogdan sugerowały, że sprawcą rozwalonego samolotu, zniszczonego Las Vegas, zmiażdżonych pociągów, itp. był Godzilla. A w samym filmie do finałowej walki z MUTOs amerykański krul potworów nie robi kompletnie nic. To nie przez niego "wrócimy do epoki kamienia" tylko przez dwa inne potwory.
23-08-2014, 09:39
Jakby pokazali MUTO to mielibyśmy komplet spojlerów :) Rozumiem, o co Wam chodzi, ale to tylko potwierdza jak biednym widowiskiem jest nowa Godzilla. To trochę droższa wersja Monsters.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
23-08-2014, 09:49
Blockbuster zrobiony z wrażliwością kina niezależnego... :( Scenariusz hollywoodzko słaby, a widowiskowość z filmów festiwalowych - reżyser unika jej jak może. Niektóre momenty robią wrażenie, ale klimatem. A ja chciałbym zobaczyć czystą rozpierduchę, a jak już zaczyna się dziać coś fajnego, to następuje cięcie, co w pewnym momencie zaczyna być po prostu komiczne i głupie. Widzimy w wiadomościach bójkę Godzilli z Muto, cięcie i mamy nagle kolejny dzień. Co się stało? Jak się skończyła ta walka?
I niezamierzenie śmieszna była ta próba wyidealizowania Godzilli. Twórcy starali się pokazać ją tak, jakby ona, w przeciwieństwie do dwóch Muto, nie była problemem ludzkości. Pod lotniskowcami tylko przepływa, budynki niby niszczy, ale tylko z konieczności... 23-08-2014, 10:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-08-2014, 10:23 przez patyczak.)
No właśnie, nie przeczę że jeśli chodzi o proporcje "Godzilla jest na ekranie/Godzilli nie ma na ekranie" to trailery były bardzo szczere, bo tam też wynosiło to 90 do 10 procent. Tak jak mówię, chodzi mi raczej o mylne wrażenie jakoby to właśnie tytułowy bohater siał takie spustoszenie.
Nie jest tak, że zasiadałem do tego filmu z działającą zaledwie ćwiartką mózgu i oczekiwałem bezustannej rozpierduchy - bynajmniej. Miałem po prostu nadzieję, że tą fantastyczną atmosferę i poczucie zagrożenia od którego aż kipiało w trailerach uda się przenieść na cały czas trwania filmu i głównie stąd wynika moje rozczarowanie. Boli mnie też, że wszystko oglądamy z perspektywy Forda, który jakimś cudem zawsze jest tam, gdzie potrzeba (w chwili gdy co rusz natykał się na MUTO miałem skojarzenia z Cloverfieldem, nie tylko ze względu na podobny design monstrum). Gdyby z Cranstona zrobić główną postać, a całość utrzymać w tych, hm, naukowych klimatach, to myślę, że paradoksalnie byłoby to dużo ciekawsze od Forda biegającego z bronią za potworami. Jaka fajna była ta scena z oglądaniem archiwalnych nagrań z Godzillą wybijającą się na powierzchnię wody! Chciałoby się więcej takich rzeczy. Czuję po prostu koszmarnie zmarnowany potencjał. Zapomniałem jednak o jeszcze jednej świetnej scenie - skoku spadochronowym żołnierzy, bardzo dobre to było. No i ciekawe, czy ludzie zdołają jeszcze odbudować San Francisco :) 23-08-2014, 12:12
W filmach możliwe jest wszystko :).
Jeśli chodzi o szkody, to pamiętamy trupy z trailerów. A tu? Ciał nie ma, wszyscy żyją pod gruzami, rodzina małej dziewczynki przeżywa atak tsunami, a ten singapurski dzieciak tez przeżywa i szybko wraca do rodziców... Cytat:I niezamierzenie śmieszna była ta próba wyidealizowania Godzilli. Twórcy starali się pokazać ją tak, jakby ona, w przeciwieństwie do dwóch Muto, nie była problemem ludzkości. Pod lotniskowcami tylko przepływa, budynki niby niszczy, ale tylko z konieczności...Bo to Godzilla. Wybacza nasze grzechy i kieruje się sprawiedliwą miłością (wiem, suchy żart, ale nie mogłem się powstrzymać). Dochodzę do wniosku, że najlepsza amerykańska wersja Króla to ta od Hanna-Barbera. 23-08-2014, 13:20 (23-08-2014, 13:20)OGPUEE napisał(a): rodzina małej dziewczynki przeżywa atak tsunamiPosępny, traktujący się ze śmiertelną powagą ton filmu nijak współgra z tego typu tanimi zagrywkami. Jaki jest sens kręcić kino katastroficzne, sugerujące nawet koniec ludzkości, gdyby MUTO się rozmnożyły, przy jednoczesnym fatalnych zabiegach pokroju skupiania kamery na bachorach i ich rodzicach, którym udało się przeżyć? Po co to? Żeby dzieciarnia się przypadkiem nie rozbeczała na filmie? Zakładając, że dawno nie usnęła z nudów, w końcu w tym filmie praktycznie nic się nie dzieje. 23-08-2014, 14:14
Test audience? PG-13? Skretynienie ludzi? Pluszowe państwo policyjne? Reżyser/scenarzysta/producent-debil?
Cytat:Po co to? Żeby dzieciarnia się przypadkiem nie rozbeczała na filmie?Dzieciarnia to by się rozbeczała na widok zabitego potwora :). 23-08-2014, 14:50
Nie śmiejcie się, ale dziecięciem będąc robiło mi się zawsze smutno, jak w Godzilli Emmericha zabijali potwora.:p Po ostatniej powtórce najlepiej film podsumował mój tata - da się obejrzeć, ale dupy nie urywa. Ładne zdjęcia, świetny Cranston, Król i muzyka, ale ostatecznie częściej będę wracać do głupawej wersji z 1998. :D
Red, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Aug 2012.
23-08-2014, 16:23
Vidmozilla
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 23-08-2014, 17:34
Wiem, co czujesz Red. Tez plakalem jak potwor ginal u Emmericha (bo wczesniej u Hanna-Barbera potwor byl dobry i wygrywal, a tu jest niewiadomo czemu zly i ginie). Bo badzmy szczerzy. Kto bedzie plakal za jakims nudnym czlekiem :)?
23-08-2014, 17:38
Cranston jest rewelacyjny, gdyby to on był głównym bohaterem, film od razu skoczyłby do moich ulubionych i w ogóle naj naj naj, no ale zamiast niego jest Kickass, niestety. Podobnie Olsenka, śliczna i urocza i w ogóle, zwłaszcza w mokrych włosach, ale nie ma kompletnie co grać. Natomiast Godzilla wygląda i ryczy genialnie, podobnie jak wszelkie sceny w których spuszcza srogi wpierdol stworom, jednak... ten film to za mało Godzilli w Godzilli i to widać, i to boli, i to mi się nie podoba.
Zaczyna się cudnie i jeśli wszystko byłoby w takim samym tonie jak początek (bądź przegenialna końcówka w skąpanym w dymie i pyle mieście) film byłby ideałem. Problem w tym, że między dobrym początkiem a dobrym zakończeniem jest źle. 23-08-2014, 19:50
Słabzilla (2014) - film w którym, w rolach głównych występują... zniszczone budynki.
Początek udany i zaskakujący (ale bardzo ambiwalentnie - o czym później), wrażenie, że obcuje się z filmem katastroficznym, dramatem, który będzie dosyć serio. I tak, mniej więcej, odczuwa się do połowy. Do momentu, w którym gość sadzi tekst: Godzilla jest tu, by przywrócić równowagę. Film zamienia się w levele, po których skacze bezjajeczny, główny bohater a w cut-scenkach pokazują jego bezjajeczną żonę i dziecko. Mam ich głęboko gdzieś, nie obchodzą mnie. Podobnie jak reszta obsady, która mogłaby robić za tło dla Godzilli. Mogłaby ale nie robi, bo sama Godzilla też jest tłem, jakimś dodatkiem, do pokazu chaosu, dewastacji i ruin. Jak miałem wspomnieć - motyw z uśmierceniem 2jki znanych twarzy, już na samym początku zaskakujący i świetny... Byłby. Byłby, gdyby ktoś przejął pałeczkę, na poziomie. Sceny z Cranstonem i Binoche mają więcej emocji, niż cała reszta filmu razem wzięta. Do tego Godzilla, której po pierwsze jest za mało a po drugie jest... zbyt duża. Dokładnie, zbyt duża Godzilla, z którą nie da się sympatyzować bo robi za chodzący kolos, który sieje zniszczenie, którego właściwie nic się może imać a sami ludzie to jakby biegające tu i tam mrówki. Oni też widza nie obchodzą. Finałowa akcja - kiepska, krótka, mało widowiskowa. Zastanawiasz się - a to już? Koniec? Ha? Plusy: * początkowe zaskakujące usunięcie postaci * zdjęcia (sporo klimatycznych kadrów) * dźwięki Muto * obrazki chaosu Minusy: * nudni bohaterowie* (oprócz wiadomych) * nuda Godzilla * mało Godzilli * mało rozpierdzielu a jedynie obrazki, po rozpierdzielu. To tak, na szybko. Będzie jakieś 6/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 24-08-2014, 17:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-08-2014, 17:50 przez shamar.) |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |






