Gry
Military - podjeżdżasz do gnoja i masakrujesz mu łepetynę. Na końcu świnia wybucha, pozbawiając ninję życia. No chyba że

Swoją drogą gdy pojawił się ten boss zrobiłem małe "wtf". Dopiero co rozpieprzyłem wielki krążownik pełen ninja (rotfl), starłem się z bossem największego klanu i czekałem na koniec rozdziału, a tu nagle wyskakuje mi to dwupiętrowe coś. Najbardziej niepotrzebny boss w grze.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
z tego co pamietam to ja mialem 2 zolwie, ale to moze na wyzszym poziomie. W zolwika mozna rowniez rzucać wybuchającymi szurikenami w twarz:) Aha, najlepsza bronia na pokonanie wszelkiego zla jest Księżycowa Pałka:)

Odpowiedz
Burnout Paradise: Ultimate Box PC - nienawidzę gier, w których AI skaluje się do umiejętności gracza. Kiedy jadę słabo to sztuczniaki zachowują się jak kretyni, wywalają się na najprostszych zakrętach. Kiedy wymiatam, AI zaczyna wymiatać lepiej ode mnie, dogania mnie nawet wtedy gdy używam dopalacza. WTF?!?! Czy aż tak trudno ustawić konkretny poziom trudności dla konkretnego wyścigu? Wszystko jest tak sztucznie ustawione na "styk", że robi się nudno... Po drugie, czemu nie mogę powtarzać tego samego wyścigu po jego ukończeniu tylko muszę wrócić przez całe miasto do punktu z rozpoczęciem zawodów? Aż tak trudno było zaprogramować opcję "restart"? Co dalej... Tradycyjnie post NFS'owski sztuczny ruch na ulicach, który dokleja często samochody jadąca prosto w ryj (szansa na wyminięcie - 0,01%). Ja rozumiem, że gra może być wymagająca, ale niech będzie wymagająca poprzez mądrą konstrukcję zasad, a nie (po raz kolejny powtórzę te słowo) sztucznie kreowane niby-dynamicznie realia. Jest kolorowo, dynamicznie, jest dużo znajdziek i zawodów, są fajne samochody no i fajne, duże miasto. Ale to się robi nudne, kiedy nawet nagle stawka zaczyna Cię doganiać (już nie wspomnę o durnym pomyśle, dzięki któremu startujemy zawsze z miejsca, a przeciwnicy mają start lotny...) bo sobie tak twórcy założyli.

6/10 bo zapłaciłem za to tyko 4 Euro na Steamie.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
The Sims 3 rządzi!!!

Odpowiedz
Ojoj, koleżanka ładnie zaczęła przygodę z naszym Forum dyskusjogennym postem w temacie o "Heat", a teraz taki babol. Popraw to szybko na bardziej rozwiniętą wypowiedź :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Cytat:Popraw to szybko na bardziej rozwiniętą wypowiedź :)

Niech doda jeszcze jeden wykrzyknik :)

Odpowiedz
Ja tam nie rozumiem jednej rzeczy: mój brat śmieje się z Simsów, a sam godzinami gra w WoW, kupuje ubranka, maczugi, eliksiry etc. Raz jest krasnalem, raz elfem i w sumie nie wiadomo jaka jest jego płeć - nakryłam go jak biega w sukience i rajtuzach (w grze). Wali jakieś trolle po łbie i za to dostaje punkty, doprawdy fascynujące... Ja w tym czasie muszę zająć się 6-osobową rodziną, pracować, rodzić, przewijać, karmić i zaglądać do wychodka. Myślicie, że łatwo przy tym wszystkim osiągnąć 10 poziom w karierze dziennikarskiej? Otóż niełatwo. To wymaga ogromnej podzielności uwagi.

Odpowiedz
W porządku, wiemy na czym polega gra "The Sims", ale gdybyśmy o każdej grze walili jednozdaniowce typu "Half-life 2 rządzi", można było sobie podarowaćideę for internetowych i przenieść się z dyskusją na jakiegoś quasi-twittera z limitem 30 znaków.

Zagadka: czemu nikt z moich znajomych nie gra w "Alpha Protocol"? Niskie noty tej gry są dowodem na to, że współcześni gracze nie rozumieją, co oznacza umiejętne rozwijanie postaci oraz że w RPG grafika nie jest najważniejsza. Bo "Alpha Protocol" to RPG. Prawdziwe RPG, w którym czujesz, że masz swoją postać w garści. 9/10, choć jeszcze gram.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.

Odpowiedz
Ja gram w AP i średnio jestem zadowolony. Wygląda to jak gorszy brat Mass Effecta. Generalnie nie jestem człowiekiem, który przywiązuje dużą uwagę do grafiki, ale tu jest ona tak słaba, że to już przegięcie.

Co do fabuły. Świetna. Póki co jest to jedyna rzecz, dla której jeszcze nie wywaliłem tej gry. Naprawdę wciąga i przyznam szczerze, że oprócz GTA IV, Splinter Cella, Mafii i Mass Effecta, chyba żadna gra mnie tak nie wciągnęła. Podoba mi się system wyboru i relacji z NPC.

Po dwóch operacjach (Arabia, Rzym) daję 7/10

Odpowiedz
EL-Kal napisał(a):Prawdziwe RPG, w którym czujesz, że masz swoją postać w garści. 9/10, choć jeszcze gram.
Mówiłem, ale ty oczywiście nie wierzyłeś mi! Nieee!

Ja ostatnio wyrzuciłem AP z dysku, ale to dlatego, że przeszedłem tę grę już pięć albo i sześć razy. Piękne jest to, że czuć, że ma się wpływ na świat gry, a relacje z bohaterami niezależnymi zawsze mają wpływ na rozgrywkę - nieważne czy się z kimś nienawidzisz, czy z kimś przyjaźnisz (paradoksalnie tylko opcja bzyknięcia paru lasi nie ma większego wpływu na grę - oprócz otrzymania odpowiedniego perka). Fajne jest też to, że na zakończenie gry masz wpływ aż do ostatniej sekundy gry i to nie taki wpływ, że masz trzy zakończenia: dobre, złe i neutralne. Tutaj w zakończeniu możesz zmienić szczegóły, które sprawią, że twój bohater zachowa się zupełnie inaczej, z kim innym ostatecznie odpłynie ku zachodowi Słońca i tak dalej... Ta gra to cała pajęczyna wyborów, które mniej lub bardziej wpływają na rozgrywkę - czy to na fabułę, czy to na kształt postaci, którą kreujemy. Rewelacja!

Gdyby połączyć silnik, któregoś Splinter Cella (najlepiej Chaos Theory albo Conviction) z Alpha Protocol to gra byłaby hitem, a z ekranu lałby się miód. Niestety, jest trochę topornie, ale... jeżeli Obsidian zarobi kasiorkę to przecież dostaniemy sequel. Z lepszym silnikiem? Oby, czego wam i sobie życzę!

Odpowiedz
Ha, w najnowszym PSXE jadą po Alpha Protocol, mówiąc że ta gra to wszystko, tylko nie RPG. Strzelanka z baaaardzo prostym rozwojem postaci i baaaardzo rozbudowanym systemem dialogów. Ciekawe, jak można mieć rozbieżne opinie w tak obiektywnej sprawie jak gatunek gry.

Odpowiedz
Cytat: Ta gra to cała pajęczyna wyborów, które mniej lub bardziej wpływają na rozgrywkę - czy to na fabułę, czy to na kształt postaci, którą kreujemy. Rewelacja!
Czyli identycznie jak w... Mass Effect 1 i 2? :P

Ja słyszę głównie, że AP to przede wszystkim niespełnione obietnice i ogólnie "wszystko i nic". Nie grałem jeszcze, ale sam ciekawy jestem, czy jest aż tak tragicznie. Niestety, dobre i bogate dialogi to nie wszystko ;-)

Odpowiedz
military napisał(a):Ha, w najnowszym PSXE jadą po Alpha Protocol, mówiąc że ta gra to wszystko, tylko nie RPG. Strzelanka z baaaardzo prostym rozwojem postaci i baaaardzo rozbudowanym systemem dialogów.
To ciekawe, bo którymś razem jak przechodziłem grę praktycznie w ogóle nie strzelałem. Paradoks czy może ktoś tu pierdoli głupoty? Rozwój postaci jest bardzo prosty, ale w tej prostocie genialny. Punkty umiejętności rozkłada się pomiędzy zdolności walki, techniczne i skradankowe, ale postać rozwija się też na podstawie wyborów jakich dokonujemy (perki). Rozwój postaci jest prosty, ale nie prostacki.

Khet napisał(a):Czyli identycznie jak w... Mass Effect 1 i 2?
Nie. Wybory w Mass Effect to bonus, który ma sprawić wrażenie, że masz wpływ na to co się dzieje, w Alpha Protocol wybory to konieczność i podstawa. Wystarczy spojrzeć na to ile razy tę grę można przejść odkrywając coś nowego i to nie w taki sposób, że się coś przeoczyło czy nie znalazło jakiejś mega-wypasionej-zbroi-strażnika-dżedaj.

Cytat:Niestety, dobre i bogate dialogi to nie wszystko
No nie wiem. Dobrze napisane postacie, dialogi i fabuła to rzecz najważniejsza w RPG. System walki jest gdzieś tam w tle. :) Nie mówiąc już o tym, że w AP masz też misje, które polegają wyłącznie na przeprowadzeniu rozmowy.

Odpowiedz
Cytat:Nie. Wybory w Mass Effect to bonus, który ma sprawić wrażenie, że masz wpływ na to co się dzieje
Decydowanie o pojawieniu się późniejszym etapie gry/sequelu danej postaci, rasy, wątku, zdarzenia jest "sprawianiem wrażenia"? :P

W ME2 można podejmować mniejsze lub większe wybory już na etapie dialogów, przechodząc potem przez okazjonalne QTE, aż do konkretnych czynów samych w sobie. I nie są to bynajmniej marginalne decyzje, bo każda kolejna kariera Sheparda (czy to z poprzedniego sejwa, czy z totalnie czystą kartą) przebiegała u mnie zupełnie inaczej.
Już taka "bzdura" jak zdobycie lojalki, czy zapytanie o samopoczucie potrafi wpłynąć na dalsze losy danej postaci.
Owszem, może wszystko to nie zmienia skrajnie obrazu całego świata przedstawionego, ale jest imo najlepiej do tej pory zrealizowanym tego typu systemem. Nie jest sztuką stworzyć scenariusz w którym podjęte działanie ma swoje skutki po 5 minutach gry. Znacznie ciekawsze i trudniejsze jest uwzględnienie SETEK różnych kombinacji wyborów, które wracają potem po kilkunastu/dziesięciu godzinach gry, lub dopiero w sequelu.

Jeszcze gwoli ścisłości - nie piszę tego w kontekście AP z którym dopiero chcę się zaznajomić. Jedynie stwierdzenie, że wybory w ME "sprawiają wrażenie" jest mocno krzywdzące ;-)

Odpowiedz
Crov napisał(a):mega-wypasionej-zbroi-strażnika-dżedaj
O jakiej grze mowa?

Odpowiedz
Rozumiem, o czym mówi Crov i po części się z tym zgadzam. Niby dokonujemy wyboru, ale w ogólnym rozrachunku kończy się to tylko, powiedzmy, ułatwieniem w postaci dodatkowego sprzymierzeńca, jakiegoś upgrade'a, albo innego składu drużyny. W bardzo ograniczony sposób gracz wpływa na to, w jaki sposób potoczy się fabuła. Jednak po przejściu sequela ME (totalnie dojebana do pieca giera) doszedłem do wniosku, że to te wszystkie "scenki" chyba najbardziej trzymają mnie przy konsoli. To, jak to wszystko jest rozpisane, postacie i stojący za nimi aktorzy (nie wiem, czy jest obecnie lepsza pod względem voice-actingu giera, przynajmniej jeśli o angielską wersję chodzi), czasami zwalające z nóg dialogi (zwłaszcza w wykonaniu Renegade-Sheparda - totalny złodupiec). I główny bohater. Przechodząc grę po raz drugi i kierując się opcją "idę po trupach do celu" miałem wrażenie, że to zupełnie inny gość. Scena rozgrywająca się w klubie na Omega doskonale obrazuje to, o czym mówi Crov, i co jednocześnie mi się podoba. Shepard chce kupić drinka u barmana rasisty, który nienawidzi ludzi. Ów barman dolewa trucizny do drinka postaci. Gdy o dziwo Shepard budzi się po utracie przytomności, postanawia wyrównać rachunki. Wraca do barmana i tutaj można sprawę załatwić na dwa sposoby:

Dwie różne, miodne scenki, ale w sumie wychodzi na to samo.

Ogółem ME 1 i 2 to jedyne giery Bioware, które przeszedłem od razu, bez robienia sobie przerwy i to dwa razy z rzędu. Masakra.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
PS - kawałek z trailera Deus Ex 3 mozna zassac legalnie z oficjalnej strony

[Obrazek: z8064711X.jpg]
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=z-y-X9qJZhA[/youtube]

Urocze :)

Odpowiedz
Talentu mu odmówić nie można :)
Pomyśleć, że mój kuzyn grał w tym wieku w Tibię :lol:

Odpowiedz
Ależ mnie wczoraj wpienił Street Fighter 4. Gierka ogólnie przewymiatająca, ale ostatni boss, a dokładniej druga runda walki z nim, to przegięcie. Najgorsze, że poziom trudności w jego przypadku NIE ZMIENIA SIĘ - jest tak samo wysoki na Very Easy i na Hard. Po prostu mnie coś strzelało, kiedy po 20 przegranych drugich rundach przyszła 21 - i załatwił mnie swoim ultra combo, które odbiera 3/4 energii, kiedy sam już prawie leżał na deskach. Grrr.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
13 gości