12-06-2011, 17:31
|
Gry
|
|
Jak kupuję produkt Star Warsowy to wolałbym, żeby wyglądał jak Star Warsy. Czuję się beznadziejny :P
Ale ja o tym, że wszystko co związane ze Star Warsami to jeden wielki recykling. Te same sytuacje, te same dialogi, te same stroje, ci sami obcy, te same kolory na statkach, te same kształty statków, te same [wstaw dowolną rzecz]. Jeśli Star Wars = totalny brak pomysłów na coś NOWEGO, to ja dziękuję. Fakt że coś jest częścią uniwersum nie oznacza, że musi być wyłącznie popłuczyną.
12-06-2011, 17:33 (12-06-2011, 17:33)Mierzwiak napisał(a): Jeśli Star Wars = totalny brak pomysłów na coś NOWEGO, to ja dziękuję.Jar Jar był nowy. :) Lol, ale to slo-mo, to jak u snydera prawie. :) 12-06-2011, 17:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-06-2011, 17:37 przez Gal Anonim.) Cytat:Dlaczego w uniwersum Star Wars wszystko wygląda TAK SAMO?Z tego prostego powodu, że byłby problem z ustaleniem kiedy coś powstało, kiedy coś odkryto, wymyślono, ulepszono. Nie wiemy czy w tym uniwersum w ogóle istnieje coś takiego jak postęp techniczny. Widocznie właściciele marki uznali, że nie, bo... nie. 12-06-2011, 17:55
[nerd mode on]
(12-06-2011, 17:14)Mierzwiak napisał(a): Dlaczego w uniwersum Star Wars wszystko wygląda TAK SAMO? Nieważne czy rzecz dzieje się "teraz", czy tysiące lat wcześniej, widzę te same kostiumy, te same rasy obcych, te same rozwiązania designerskie itd? Czy fani SW są do tego stopnia beznadziejni, że nie kupią danej rzeczy dopóki nie będzie nasranego miliona nawiązań do filmów?Bzdura. Trochę rozeznania w Expanded Universe wystarczyłoby :P żeby wiedzieć, że wcale nie wszystko wygląda tak samo, a twórcy tego świata wkładają cholernie dużo pracy, żeby wszystko było spójne i ładnie się komponowało. Owszem - jest dużo nawiązań, ale nie widzę w tym nic złego. Jak widzę prototypy X-Wingów w Epizodzie 3, które potem się pojawią w Epizodzie 4 w klasycznej formie to się cieszę. I owszem - niektóre produkty SW bezczelnie wykorzystują bogactwo tego uniwersum, żeby je perfidnie niszczyć i dla mnie właśnie na takie coś zapowiada się The Old Republic. Nie dość, że szturmowcy Republiki mają hełmy bliźniaczo podobne do szturmowców imperialnych (a przecież te zbroje zaprojektowali na Kamino 4 tysiące lat później) to konflikt w grze rozgrywa się między Republiką a Imperium Sithów, które ma kurwa prawie identyczne niszczyciele gwiezdne, stateczki podobne do Tie-Fighterów i nawet jebane logo jak Imperium Palpatine'a z filmów. No i wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że TE DWA IMPERIA NIE MAJĄ ZE SOBĄ NIC WSPÓLNEGO!! I przez następne 4 tysiące lat aż do Wojen Klonów nikt takich niszczycieli nie robił. I owszem, też mnie to wkurwia. Ale dobra, ja traktuję tę grę jako marketingowy wypierdek Electronic Arts, które nieudolnie próbuje odzyskać kontrolę nad rynkiem MMO. I mam nadzieję, że się srodze na tym zawiodą. A jak chcecie zobaczyć oryginalny starwarsowy design to wystarczy odpalić KOTORy albo poczytać komiksy umieszczone w tamtych czasach - nic nie przypomina tego świata filmowego. (12-06-2011, 17:55)simek napisał(a): Nie wiemy czy w tym uniwersum w ogóle istnieje coś takiego jak postęp techniczny.Oczywiście, że istnieje. Dwa pierwsze przykłady jakie mi przychodzą na myśl to zasilane kablami miecze świetlne z czasów Nagi Sadowa i torpedy protonowe, których w prequelach jeszcze nie ma, a w oryginalnej trylogii już są. Ale na pewno jest tego o wiele więcej. [nerd mode off] 14-06-2011, 20:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2011, 21:01 przez Rodia.) Cytat:Oczywiście, że istnieje. Dwa pierwsze przykłady jakie mi przychodzą na myśl to zasilane kablami miecze świetlne z czasów Nagi SadowaA jak z oficjalnością tego? Bo wiesz, podobno w jednym z komiksów Han Solo przylatuje na Ziemię jako Indiana Jones, czy coś takiego ;-) 14-06-2011, 21:21
To są totalnie niekanoniczne historie z serii Infinities, które nie mają nic wspólnego z tym uniwersum i są robione dla jaj :) Komiksy Tales Of The Jedi to klasyk Expanded Universe, tak samo kanoniczny jak wszystkie książki czy gry.
14-06-2011, 21:54 Cytat:Bo wiesz, podobno w jednym z komiksów Han Solo przylatuje na Ziemię jako Indiana Jones, czy coś takiego ;-)Przeglądałem ten komiks, i widzę, że coś Ci się pomyliło (no chyba, że nie o tym komiksie mówimy ;). W tym komiksie Han Solo i Czu w jakiś dziwny sposób trafiają do naszej rzeczywistości i lądują na Ziemi (a raczej rozbijają się) gdzieś na terenie Ameryki Północnej, jednak Hans szybko ginie(chyba nawet przy awaryjnym lądowaniu), zaś Czu przeżył na Ziemi spory szmat czasu, aż na jego trop wpada nie kto inny tylko Indiana Jones, który został poinformowany przez lokalnych Indian o tym, że w lesie ukrywa się Wielka Stopa (;)). Niestety nasz profesorek pomimo swoich starań nie dorwał ostatecznie kudłacza...
Hail to the king, baby!
15-06-2011, 18:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-06-2011, 18:21 przez Ash.)
Ja nie czytam żadnych komiksów SW, słyszałem tylko, że Han, że Chewbacca, że Indi.
15-06-2011, 21:47
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 16-06-2011, 23:17
Właśnie przeszedłem fabularną część "La Noire" (tak, popełniłem błąd - jest różnica między literówką, a celowym pisaniem jak niedorozwój). Rewelacja. Wyobraźcie sobie połączenie "LA Confidental", "Se7en" i "The Wire", a wszystko rozpisane na dwudziestoodcinkowy serial. Historia, postacie, dialogi to mistrzostwo. Scenariusz jest dopięty na ostatni guzik, a ja przez najbliższy miesiąc pewnie będę szukał, które elementy były oparte na faktach, poza oczywistą kwestią morderstwa Elizabeth Short. Gra się trochę gorzej, bo twórcy nie bardzo wiedzieli, czy celować w sandbox czy detektywistyczną przygodówkę. Także w ostatecznym rozrachunku mamy kawałek zajebiście odwzorowanego Los Angeles z okresu, ale to tylko dekoracja jak w "Mafii" (jest nawet tryb free roam, ale nie ma tam za dużo do roboty).
Głośno zapowiadana technologia motion scan rzeczywiście wygląda świetnie w praktyce i gra była doskonałym polem do sprawdzenia jej. Twórcy już zapowiadają rozszerzenie jej do nagrywania nie tylko twarzy aktorów, ale i całych sylwetek, co też chcą zaimplementować w kolejnej grze. Oby to było "LA Noire 2", bo Rockstar obwieścił, że jest nad wyraz zadowolony ze sprzedaży i zamierza utworzyć z tego tytułu kolejną markę. Czekam jak jasna cholera, bo po "Uncharted" to kolejna pozycja, która idealnie łączy aspekty filmowe z growymi, przewyższając swoich kolegów kręconych kamerami o kilka klas. Wciągająca historia, świetne niepokojące sprawy do rozwiązania i doskonałe aktorstwo to główne atuty tej wspaniałej gry. Polecam gorąco. 10/10 PS. Po napisach końcowych jest ostatni element układanki z przeszłości Phelpsa i Kelso. PS2. Military, w tej grze jest od cholery cutscenek, gadania, filozofowania i politykowania ;)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 19-06-2011, 13:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-06-2011, 13:32 przez Hitch.)
Nie tylko LA Noire konstrukcją przypomina serial, ale też warto tę grę dawkować po jednym "odcinku" na raz. Gdy brałem się za kilka spraw pod rząd, wkradała się nuda. Dopiero zachęciły mnie do mocnego pchnięcia fabuły do przodu.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
20-06-2011, 08:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-06-2011, 09:00 przez Wawrzyniec.)
Assassin's Creed: Brotherhood
Najnowsza odsłona serii ukazała się na PC w marcu br. z bodaj 5-miesięcznym opóźnieniem, co Ubi zrekompensowało graczom nieco rozszerzoną standardową edycją. Ja w swój egzemplarz zaopatrzyłem się w zaledwie kilka dni temu i przyznaję, że zgodnie z oczekiwaniami był to zakup udany. AC:B realizuje przede wszystkim ideę "ładniej-lepiej-więcej" (no, to pierwsze nie ewoluowało może zbytnio), przez co śmiało polecić ją mogę wszystkim dotychczasowym pasjonatom sagi. Walka nabrała rumieńców, jest bardziej intuicyjna, rozszerzeniu uległ wachlarz broni, którymi posługuje się Ezio, poza tym usprawniono szybkość poruszania się po mieście. A propos, choć otrzymaliśmy "tylko" Rzym (nie licząc paru ekskluzywnych z side-questów), to połacie, które przemierzamy są w zbliżeniu trzykrotnie takiej powierzchni jak znana z AC2 Wenecja. Rozwinięto też nieco elementy charakterystyczne dla innych gatunków, sprawujemy pieczę nad własnym bractwem asasynów, których rozwijamy i wysyłamy na misje, by w końcu użyć w walce. Większe znaczenie ma też ekonomia. Poza tym podobnie jak w AC2 mamy swobodny dostęp do wyposażenia bohatera. Dzięki temu wszystkiemu przeszedłem wątek główny (bardzo dobry, choć krztynę gorszy od AC2) z większością side-questów i pobocznych "ficzerów" w 17h (3 dni), a zabawy zostało przynajmniej na kolejne parę h, co jest bardzo przyzwoitym wynikiem jak na grę akcji. AC:B to także po raz pierwszy w tej serii tryb multi (którym zająłem się dopiero dzisiaj), choć niełatwy, to przystępny, satysfakcjonujący i przyjemny. Multum zdolności, broni, postaci (kosmetyka), różne tryby gry, możliwość konfigurowania listy znajomych i wiele poziomów doświadczenia przedłuża w sumie żywotność gry o dziesiątki godzin. Jeśli ktoś chciałby spróbować swoich sił z newbie, to bez zbędnego pierdololo zapraszam o zapytania o nick na Uplay. :P Zdecydowanie jedna z najlepszych gier akcji na PC. Warto. 27-06-2011, 00:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-06-2011, 01:00 przez Galadh.)
Gram sobie w LA Noire i nie mogę uwierzyć, ile w tej grze niewykorzystanego potencjału. Jak na razie (początek drugiej płyty) misje były banalne, fabuły śmiesznie naiwne i proste, a same intrygi niezbyt wyszukane. W ostatniej misji - po której odłożyłem grę, przynajmniej na dzień lub dwa - miałem nadzieję, że WRESZCIE coś zacznie się dziać; na miejscu zbrodni znalazłem kilka śladów, które sugerują seryjnego morderce, który będzie się bawić z policją w kotka i myszkę - np. na miejscu zbrodni znalazłem taką kartkę:
![]() Super - wygląda to jak jakaś istotna wskazówka, wiadomość od mordercy, itp. Niestety, rozwiązanie tajemnicy tego kodu przynosi bolesne, druzgocące rozczarowanie. A to nie wszystko - tożsamość mordercy jest zupełnie przypadkowa, nieciekawa, pozbawiona suspensu jaki zapowiada ciekawy początek misji. Wyobraźcie sobie bowiem, że gliniarze z "Siedem" gdzieś w połowie filmu idą - powiedzmy - na pocztę kogoś przesłucha i nagle znajdują niezbite dowody, że mordercą jest przypadkowy Pan Z Okienka - tak to mniej więcej wygląda w tej grze. Jak na razie wszystkie misje mają też niemal identyczny przebieg: 1. Oglądamy miejsce zbrodni 2. Znajdujemy poszlakę, która prowadzi nas do podejrzanego, jedziemy do niego ----> a ) OKAZUJE SIĘ MORDERCĄ! a jeśli nie to ----> b ) jedziemy do kolejnej podejrzanej osoby -----> OKAZUJE SIĘ MORDERCĄ! itd. itp. Czuję się potężnie rozczarowany, bo klimat gry jest kapitalny, mimika twarzy przełomowa, muzyka przepiękna, wirtualne miasto robi potężne wrażenie. Co z tego, jeśli - póki co - kolejne sprawy bardziej nadawałyby się dla Trzech Detektywów albo Detektywa Pozytywki. Dodajmy do tego, że główny bohater to dupek, który krzyczy na każdego kogo przesłuchuje (łącznie z dziewczynką, która była ofiarą gwałtu - ROTFL), a za to nie potrafi unieść głosu (we własnej obronie) przed szefem i z pokorą przyjmuje wszystkie jego rozkazy i krytykę, wyglądając przy tym mniej więcej tak: ![]() Ale gry nie skreślam, a nuż mnie jeszcze zaskoczy, no i samo LA nie pozwala tak łatwo o niej zapomnieć. xD 01-07-2011, 16:45
Rozumiem, że kogoś może nudzić ta gra, ale raczej bym nie pisał, że tam się nic nie dzieje. Ot nacisk jest położony bardziej na aspekty przygodowe. Wątek seryjnego mordercy jest bardzo dobry, zarówno pod względem śledztwa samego w sobie, nawiązań do prawdziwych zbrodni, jak i mini historyjek, które w sobie kryje. Trochę rozłazi się pod koniec (odwiedzanie znanych miejsc w Los Angeles), ale ostatecznie wszystko się łączy w całość, a nawet najdziwniejsze małe poszlaki i przedmiociki z miejsc zbrodni nabierają masywnego sensu.
Co do Phelpsa - taki właśnie on jest. Szpicel, kutfa i karierowicz. Przy przełożonych aniołek i potulna, posłuszna owieczka. Przy świadkach i podejrzanych wielki "twardziel" z odznaką oraz gnatem. Nie lubię go i chyba takie było scenariuszowe założenie. Choć miewa swoje przebłyski. Zajebiście podobała mi się rozmowa z jednym łebkiem-pedofilem: - Chcę przeszukać zaplecze. - Na jakiej podstawie? - Takiej, że zaraz rozpierdolę ci szczękę.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 01-07-2011, 19:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-07-2011, 22:25 przez Hitch.)
Nie mówię, że jest nudno (bo nie jest), ot - na razie po prostu gra mnie nie porwała, bo żadna sprawa niczym nie zaskoczyła, nie zaintrygowała (a jeśli nawet zaintrygowała, to w pewnym momencie popadała w banał). Jednak grać będę dalej i mam nadzieję, że killer wysyłający listy na policję jeszcze trochę namiesza i wreszcie gra zaoferuje coś bardziej wyszukanego, wysilającego szare komórki.
01-07-2011, 20:05
Na obrazku zapodanym przez Karola facio ma dziwnie małą dłoń. W ogóle modele postaci w tej grze wyglądają jakoś "nie tego". Skupiono się na twarzach i zapomniano o reszcie.
Ale jakby ktoś z was znudził się LA Noire (wersją na X360) i chciał ją wymienić albo sprzedać, niech napisze do mnie na priva. 01-07-2011, 21:52
Polećcie jakiegoś RPGa. Nie chce mi się znowu przełazić Mass Effectów a mam ochotę na jakiegoś.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 02-07-2011, 16:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-07-2011, 16:55 przez Glut.) |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |


Spoiler![[Obrazek: 19--article_image.jpg]](http://static.gamesradar.com/images/mb/GamesRadar/us/Games/L/LA%20Noire/Everything%20Else/Guides/Walkthrough/Homicide%203%20-%20The%20Silk%20Stocking%20Murder/19--article_image.jpg)
![[Obrazek: sad-eyes-dog.jpg]](http://1.bp.blogspot.com/_gjSowZdo_UQ/Rp_gK26YSMI/AAAAAAAAADs/b4mMDYH2R7U/s400/sad-eyes-dog.jpg)






