Military pierdolił te 13 lat temu. Bardzo fajna giera. Niepozbawiona wad ale klimacik ma. Kto lubi sandboxy, tym bardziej w stylu "Mafii", myślę, że pozycja obowiązkowa.
Minus jest taki, że dość krótka ale ona wyszła niedokończona. 20 godzin, przy wszystkich głownych i pobocznych oraz sporo zwiedzania.
7+/10
![[Obrazek: maxresdefault.jpg]](https://i.ytimg.com/vi/ZX95djAKp9k/maxresdefault.jpg)
Minus jest taki, że dość krótka ale ona wyszła niedokończona. 20 godzin, przy wszystkich głownych i pobocznych oraz sporo zwiedzania.
7+/10
![[Obrazek: maxresdefault.jpg]](https://i.ytimg.com/vi/ZX95djAKp9k/maxresdefault.jpg)
(06-09-2026, 16:18)shamar napisał(a):(20-01-2013, 15:43)military napisał(a): Saboteur - miało być pięknie: sandbox/skradanka w okupowanym Paryżu. Niestety to gra niedorobiona jak gust filmowy Danusa.:) A może nie tyle niedorobiona, co zwyczajnie chybiona koncepcyjnie.
Zacznę od plusów: jest fajny klimat, który tworzy czarno-biała grafika w terenach, hmm, bardziej okupowanych od reszty.
Minusy: to najgorszy sandbox z możliwych: dwuminutowe misje, do których trzeba dojeżdżać przez pięć minut. Nuda jak sukinkot; żeby uruchomić misję, popieprzam na koniec miasta, oglądam króciutki filmik i popieprzam na inny koniec miasta. Dwie minuty zabawy i znowu trzeba dojeżdżać. Emocji nie ma w tym żadnych, bo to okupacja bardzo, hm, niskobudżetowa: można przejechać przez pięć przecznic i nie zobaczyć ani jednego naziola. A nawet jak go zobaczysz, to nic się nie dzieje - trzeba mu dopiero rozkwasić nos żeby się tobą zainteresował. Przed (nielicznymi) okupantami ucieka się łatwiej niż przed policją w GTA. Możesz w samochodzie masakrować przechodniów - ale to nikogo nie rusza. Dopóki nie zaczniesz otwartej rozróby w towarzystwie co najmniej dwóch Niemców, nic się nie dzieje. NIC.
A już możliwość skradania się czy łażenia w przebraniu to, że tak powiem, skandal. W praktyce polega to na tym, że na minimapie masz swój "zasięg bezpieczeństwa" i musisz manewrować tak, żeby żadna czerwona kropka (Niemiec) nie wszedł w ten zasięg. Gra polega więc na lampieniu się w malutką minimapę; reszta ekranu jest w tym momencie bezużyteczna.
To mogła być wielka gra, ale błędy koncepcyjne sprawiły, że to prawdopodobnie najnudniejszy tytuł, z jakim zetknąłem się w tej generacji konsol. Miał fajne zawiązanie fabuły, ale potem stanął w miejscu. Mechaniczne przechodzenie kolejnych krótkich i nudnych misji po prostu usypia. Przykro mi bardzo, ale 1/10 - ani krzty zabawy w tej "grze".
Palenie fajek jest ciekawsze niż zabawa w Saboteura.:)
BTW: jak ktoś jest zainteresowany tym tytułem, mogę się wymienić za coś innego na X360.:)
Odkryłem to ostatnio. Na razie jest bardzo dobrze. Oprócz... zjebanych zapisów gry :)
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
3 godzin(y) temu (Ten post był ostatnio modyfikowany: 3 godzin(y) temu przez shamar.)
![[Obrazek: 960464-the_saboteur_06.jpg]](http://media.giantbomb.com/uploads/0/30/960464-the_saboteur_06.jpg)





