Gry
Wawrzyniec napisał(a):po Gears of War uważam, że tak powinna wyglądać każda strzelanka
<ok>

Odpowiedz
[Obrazek: thedig.jpg]

The Dig - mało kto pamięta tę przygodówkę według pomysłu Spielberga, z dialogami Orsona Scotta Carda. Najlepsza gra w systemie SCUMM - bo niepodobna do reszty, czyli będąca poważną fabułą hard s-f z okazjonalnym humorem, a nie odwrotnie. Powala projektem i klimatem - niesamowicie obcym, czasem podpadającym pod baśniowy.

To prawdziwy hardkor s-f - zaczyna się od tego, że do Ziemi zbliża się asteroida. Bohaterowie mają ją rozpirzyć nuke'ami - i od tego ZACZYNA SIĘ GRA. Od zakładania ładunków na asteroidzie, w próżni! Z różnymi procedurami (oczywiście fikcyjnymi), z genialnym, wręcz cameronowskim klimatem naukowej fantastyki! Po odpaleniu okazuje się, że asteroida jest pusta, a w środku znajduje się dziwne urządzenie, które - przypadkiem odpalone - przenosi trójkę bohaterów na obcą planetę. Planetę z dziwnymi, opustoszałymi budowlami, z wrakami statków kosmicznych, dziwnymi, bardzo obcymi "bytami"...

Atmosfera - potęgowana przez znakomitą, ambientową muzykę - robi się nieco baśniowa, ale nadal nie wykracza poza s-f. Wizja odległej planety powala na kolana, a projekty lokacji powodują opad szczęki. Do tego, co mnie zdziwiło, bo atmosfera generalnie jest spokojna, ta rysunkowa gra zawiera jedną z najbrutalniejszych scen w historii "gamingu":

Ogólnie giera jest dorosła... Do samego końca. Bo zakończenie to - co widać z daleka - czysty Spielberg. Przegadane, słodkie, mdłe, naiwne, niepasujące do reszty. Ale i tak całość jest imponująca i zasługuje na 10/10. Najlepsza przygodówka, w jaką kiedykolwiek grałem.

[Obrazek: ipod_thedig.jpg]
[Obrazek: The+Dig+-+1.jpg]
[Obrazek: The+Dig+-+2.jpg]
[Obrazek: dig-3-full.png]

Odpowiedz
military napisał(a):Najlepsza przygodówka, w jaką kiedykolwiek grałem.
Obczaj I Have No Mouth, and I Must Scream.

Odpowiedz
Cytat:z dialogami Orsona Scotta Carda.

Jestem kupiony.
Nic dziwnego że gra Ci się tak podoba, kiedyś to właśnie LucasArts wypuszczało najbardziej dowalone do pieca przygodówki.

Odpowiedz
Snuffer napisał(a):
Cytat:z dialogami Orsona Scotta Carda.

Jestem kupiony.
No, pewnie dużo żartów o gejach jest.

Odpowiedz
To było tak słabe że nawet trudno to skomentować : )

Odpowiedz
To nie ja, to Card jest mormonem.

Odpowiedz
The Saboteur
Sadzący kurwami na lewo i prawo twardy Irlandas, ukrywający się w tajnym pomieszczeniu burdelu, w samym środku okupowanego przez Niemców Paryża. Grafika słaba (choć panienki, cycki i dupki fajnie wymodelowane), niesamowicie głupkowata fabuła, ale też nieziemska frajda z możliwości efektownego kasowania zastępów hitlerowców. Giera ma kilka fajnych patentów i ogólnie łączy w sobie idee takich gier jak GTA, Assassin's Creed czy Commandos. Bardzo zabawna oraz odprężająca pozycja. Polecam głównie ze względu na czadową rozgrywkę i mocną erkę (emkę, jeśli mówimy o grach, no).
7/10
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Mass Effect - wczoraj skończyłem i zryło mi beret. Zdecydowana czołówka najlepszych gier w jakie grałem. Fabuła, jeśli się nad nią spokojnie zastanowić, jest strasznie błaha, ale ubrana w odpowiednie ciuszki i dostosowana do fascynującego i bogatego uniwersum znacznie zyskuje.

Misje są ekscytujące, wciągające i niekiedy dość długie. Brakuje mi tego w większości gier, które zdają się odhaczać kolejne misje i lokacje z prędkością karabinu maszynowego. W Mass Effect tego nie ma, gra pozwala odpowiednio wczuć się w bohatera i fabułę i po krótkim czasie nie miałem wątpliwości, że los galaktyki leży w moich rękach ;)

Grafika nie powala, ale jest na tyle ładna, że można wybaczyć wszelkie niedoróbki. W tym momencie wielkie brawa dla twórców za design lokacji na kolejnych planetach z wątku głównego. Momentami wydają się ciut niedopracowane, przydałoby się więcej elementów wyposażenia itp, ale spokojnie można przymknąć na to oko. Rządzi oczywiście monstrualna Cytadela.

Jeśli gra ma jakiś większy minus, to nudne misje poboczne w których jeździmy łazikiem po opustoszałych planetach i odwiedzamy wciąż dwa te same typy baz. No ale to misje poboczne, więc jeśli jest jakiś powód żeby je wykonywać, to tylko zbieranie XPeków.

10/10

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):No ale to misje poboczne, więc jeśli jest jakiś powód żeby je wykonywać, to tylko zbieranie XPeków.
Dlatego są do dupy. W porządnym RPGu (ech, w porządnej grze) byłaby inna motywacja niż przede wszystkim zbieranie XP.

Odpowiedz
Crov napisał(a):I Have No Mouth, and I Must Scream.

Zobaczylem, gralem, przeszedlem. Rozni sie jednak od opowiadania Elisona. Dobra, mroczna pozycja, jednak w ostatecznym rozrachunku uwazam ja za zmarnowany potencjal. Warto jednak dac szanse.
"It ain't over 'til it's over."

Odpowiedz
Crov napisał(a):Dlatego są do dupy. W porządnym RPGu (ech, w porządnej grze) byłaby inna motywacja niż przede wszystkim zbieranie XP.
Dlatego lepiej olać to nudziarstwo i zająć się głównym wątkiem.

Aha, finałowa misja w której w zamkniętej Cytdaleli zmierzamy w stronę gigantycznego Sovereign... FUCKING EPIC!

Odpowiedz
Saboteur wyleciał z dysku po paru godzinach, bo niby to fajne, ale głównie w sferze pomysłów; wolę oddzielnie pograć w GTA, a oddzielnie w "Assassin's Creed". W AC, co by nie mówić o tej grze, wspinaczka to była czysta przyjemność, a tutaj głównie powód do irytacji. Pomysł z przywracaniem barw światu fajny, ale to już przerabiałem w "Legend of Zelda: Twilight Princess" i paru innych tytułach chyba też. No i ze względu na głupią, nieciekawą fabułę z gatunku "jak mały Jaś wyobraża sobie okupację i ruch oporu" (ja wiem, że to historia alternatywna, ale to mały szczegół) jest to najbardziej dziecinna, niedojrzała "nibydorosła" gra, w jaką ostatnio grałem: pokażmy cycki i niech bohater przeklina, to wystarczy. Sen gimnazjalisty na jawie. Już nawet chłopięca fantazja w postaci "Gears of War" jest dojrzalsza, bo ma, za przeproszeniem, epę a la eighties.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
Crov napisał(a):Dlatego są do dupy. W porządnym RPGu (ech, w porządnej grze) byłaby inna motywacja niż przede wszystkim zbieranie XP.
Ryli? Ile znasz RPG-ów z angażującymi side-questami?
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
Mierzwiak - zabieraj się za część drugą, nie ma tam jeżdżenia łazikiem a sama gra jest dwa razy lepsza od części pierwszej.


Do Negrina - Kotor. Kotor 2.

Odpowiedz
Negrin napisał(a):
Crov napisał(a):Dlatego są do dupy. W porządnym RPGu (ech, w porządnej grze) byłaby inna motywacja niż przede wszystkim zbieranie XP.
Ryli? Ile znasz RPG-ów z angażującymi side-questami?
Kotory, Morrowind, Oblivion, Fallout 2 (w sumie 3 też, bo są lepsze niż główny wątek), Vampire Bloodlines, Arcanum, może Planescape Torment, i może jeszcze Gothiki.

Odpowiedz
Cytat:Ryli? Ile znasz RPG-ów z angażującymi side-questami?

Nie ważne ile, ważne, że takie RPG są. Poza wspomnianymi przez Snuffera, to można by wymienić większość gier Black Isle, a przede wszystkim dwa najlepsze RPGi w jakie grałem, czyli Planescape: Torment i Baldur's Gate 2 (jeszcze trochę, a do tego grona dojdzie Dragon Age, ale jeszcze muszę pograć). A skoro gry z kapitalnymi side questami powstały, to znaczy że można. Jeśli to co tutaj mówicie o bonusowych zadaniach w Mass Effect to prawda, no to mamy po prostu do czynienia z cofnięciem się w rozwoju (pod tym konkretnym względem).

Edit: Crov pojechał po całości, ale zapomniał o BG 2 i tym samym wędruje na sam początek mojej czarnej listy :P.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
Crov napisał(a):Morrowind
Mówisz o tych questach polegających na zbieraniu kwiatków? :P

Odpowiedz
Akurat jeśli chodzi o nudne questy w ME 1 - racja. Ale w dwójce jest inaczej. Jest kilka prostych questów mających na celu nabicie wskaźnika 'prawości' w stylu 'kup prowiant dla kucharza' ale w ciągu 5 godzin rozgrywki spotkałem dwa takie questy. Także, jest nieźle. Tym bardziej że niektóre side questy są naprawdę emocjonujące i można sporo namieszać.

Odpowiedz
To ja wam powiem tak, że niby racja z wspomnianymi grami, ale z drugiej strony w każdej z tych gier (poza tymi, w które nie grałem ;) ) side-questy i tak głównie robiłem na zasadzie: bo szkoda nie i będę miał wyrzuty sumienia ;) Przy czym oczywiście zawsze przyjemniej, kiedy są przyjemne.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
10 gości