Gry
A jak sobie wyobrażasz to kombinowanie?
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
Military, powaga, założenie konta, to sekundowa sprawa. Trwa tyle, co założenie "nie lewego" i obejmuje te same punkty programu.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
Negrin napisał(a):A jak sobie wyobrażasz to kombinowanie?

Znalezienie ściemnionego adresu zagranicą, rejestracja, znajdywanie miejsc w których można opłacić abonament, płacenie w innej walucie (które w przypadku mojego konta wymaga najpierw telefonicznego zadeklarowania kwoty). Te cztery punkty to o trzy za dużo, żebym uważał że warto się z tym pieprzyć. Multi przez net nigdy mnie nie ciągnęło (oprócz Land of the Dead), więc naprawdę - spokojnie i bez żalu mogę sobie poczekać.

Odpowiedz
http://www.allegro.pl/item912579445_xbox_live_gold_12_miesiecy_eu_us_automat_24_pewnie.html

A adres możesz podać Downing Street.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Call of Diuty: Modern Warfare 2- mój ulubiony rodzaj gier. Shootery z pierwszej osoby to kwintesencja tego co najlepsze w grach. Uwielbiałem pierwszą część, gdzieś tak z 4 razy zdołałem przejść i z niekłamanym bananem na ryju zabrałem się za część drugą. Nie zawiodłem się bo to zajebisty, dynamiczny film akcji:P Akcja, akcja i jeszcze raz akcja.
Miłym akcentem był powrót starych znajomych(Price, Nikolaj)
Poszczególne etapy bardzo wciągające na tyle by zapomnieć, że to to gra. Ja się czułem jakbym oglądał dobry film. Warto wspomnień choćby o Clifhanger czy masakra na lotnisku. Zwroty fabularne które mogą zaskoczyć i wbijający w glebę koniec którego nie powstydziłby się niejeden akcyjniak z lat 80'. Brakowało tylko dobrego on-linera.
10/10
Jeden z najbardziej oczekiwanych FPSów 2009 roku zaliczony, został mi tylko jeden Stalker: Zew Prypeci.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Danus napisał(a):zajebisty, dynamiczny
A także dziecięco naiwny i głupkowaty. Ale gra sie fajnie i dobra obsada.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Danus napisał(a):Brakowało tylko dobrego on-linera.
Ależ tryb on-line w MW2 jest całkiem dobry, pomimo braku dedykowanych serwerów!
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
Cytat:Poszczególne etapy bardzo wciągające na tyle by zapomnieć, że to to gra.

Tylko jeden przypadł mi do gustu - Gułag. Reszta taka se.

Cytat:Ja się czułem jakbym oglądał dobry film.

Ja się czułem jak debil, bo nikt nie mógł mnie zabić. Tę grę można przejść na sprincie (przynajmniej niektóre etapy) i skrypty nie zdążą się załadować.

Cytat:Warto wspomnień choćby o Clifhanger czy masakra na lotnisku.

No i giiiiigantyczny skok skuterem nad przepaścią... O debilnych przeciwnikach wspomniałem?

Cytat:Zwroty fabularne które mogą zaskoczyć i wbijający w glebę koniec

Zwroty fabularne - tanie, nachalne, do przewidzenia. Scenariusz kulejący od fantazyjności ziomków z Infinity Ward, do tego rwany i rzucający graczem z miejsca na miejsce. Fabuła wyssana z dupy (na palec trzeba zasłużyć), Ruscy napierający desantem spadochroniarzy na Waszyngton - bez komentarza, . Końcówka głupia jak but, przeciągnięta przez QTE.

Cytat:10/10

6/10 za kilka fajnych akcyjek, ale reszta to pożal się Boże popłuczyny z MW1. Do tego zrąbany multiplayer i mamy komplet. Najbardziej rozczarowujący sequel ostatnich lat. Jest taki sam jak jego zwiastun - elo, elo, joł joł, ale kupy się nie trzyma.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Snappik napisał(a):Ja się czułem jak debil, bo nikt nie mógł mnie zabić.
Na jakim grałeś poziomie trudności?
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Mnie się najnowszy COD podobał strasznie. Tylko dwie sprawy mnie wkurzają - gra jest za łatwa (nie jestem mistrzem w fpsy, a na najwyższym poziomie trudności grało mi się bardzo prosto, nawet prościej niż na normalu) i za krótka. I szkoda, że nie ma takiej misji jak ta w Czarnobylu w pierwszej części, bo to było mistrzostwo. Ale za to, bardzo emocjonujące są zwroty akcji, kończące się K.I.A. :)

A Gułag także mi się podobał:D Najbardziej z tego tytułu, że łaźnia, gdzie zostajemy zaatakowani przez gości z tarczami i ostrzelani z balkonów jest żywcem wyjęta z "Twierdzy". Oglądam sobie ostatnio film Bay'a na dwójce i gdy komandosi wychodzą z kanalizacji, myślę sobie - kurczę, ja to gdzieś widziałem:D

Odpowiedz
Danus napisał(a):
Snappik napisał(a):Ja się czułem jak debil, bo nikt nie mógł mnie zabić.
Na jakim grałeś poziomie trudności?

Na "prawie najwyższym", czasem przełączałem na hardcore, bo było za łatwo (zwłaszcza w Rio). Ogólnie mam takie same zdanie o tej grze co Kominek -
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Ja grałem na hardcorze i nie powiem, że było jakoś szczególnie łatwo. Nie było też trudno, lecz parę razy dostałem kulkę.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
ja przechodziłem na veteranie i stwierdzam opiniotwórczo, ze bywało ciezko as fuck!

Odpowiedz
Mass Effect 2 - o ja. Już dawno nie grałem w nic coby mnie wchłonęło do swego świata na tak długo i o czym bym myślał w czasie jedzenia, spania i od razu po wstaniu z łóżka. Gra pokonuje swojego poprzednika pod każdym względem, wychodzi na jaw kilka pomniejszych błędów, których nie było w jedynce, ale to nie ma tu znaczenia - jest to najbardziej osobista i wciągająca gra jaka wyszła w ostatnich czasach i co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
Najpierw coś dla laików - ME2 to erpeg stworzony przez aktualnego Boga wszystkich erpegów, czyli firmę BioWare (którzy zaczynali od Baldur's Gate'a). To kosmiczny erpeg - zarówno dosłownie jak i w przenośni. Gra rozgrywa się w XXII wieku, gdy ludzkość wyszła już daleko poza granice swojego Układu Słonecznego, odkryła inne rasy w Galaktyce i próbuje się z nimi zasymilować (ludzie są dosyć nową rasą w społeczeństwie Drogi Mlecznej). Już tu mamy pierwszą siłę ME - jestem pewien, że jest to jeden z najbardziej szczegółowo przedstawionych fikcyjnych światów w historii gier i to odnosi się zarówno do pierwszej jak i drugiej części. Mamy tu dziesiątki zróżnicowanych ras, z których każda ma swoją kulturę, zwyczaje, tradycje, religie, osobowość, charakter i aparycję. Nie chodzi o to, że świat w ME wyróżnia się czymś specjalnym na tle innych tego typu, space operowych uniwersów (jak w SW albo Star Treku) - chodzi o to jak i z jakim rozmachem został przedstawiony. W pierwszej części można było swobodnie przemierzać galaktykę na statku - w drugiej jest to jeszcze bardziej pogłębione jako, że możemy swobodnie, ręcznie latać Normandią w obrębie układów i gromad (choć jest to zmiana raczej kosmetyczna). Mgławic do odkrycia jest w cholerę, a każda ma swoją gromadę i swoje układy, gdzie z kolei można wyczytać charakterystyki dziesiątek planet, wraz z ich historią a nawet cechami fizyczno-geologicznymi.
Ale do rzeczy - ME2 to w końcu kosmiczny (dosłownie jak i w przenośni) erpeg, w którym latasz najnowocześniejszym statkiem w galaktyce i zbawiasz ją przed wielkim złem. Gracz wciela się w komandor(a) Shepard(a) - co może zrobić na dwa sposoby. Po pierwsze, mamy tu chyba pierwszy raz w historii gier (albo jeden z pierwszych razów) możliwość zaimportowania swojej postaci z pierwszej części gry na potrzeby drugiej, wraz z niektórymi decyzjami jakie kiedyś podjęliśmy. Nie ma tego dużo, choć te kluczowe, jak decyzja o pozostawieniu przy życiu czy uśmierceniu Rady tudzież los Wreksa mają swe daleko idące konsekwencje. Inne wybory, głównie te pochodzące z questów pobocznych, również są uwzględnione, jednak w o wiele skromniejszym stopniu - możemy jedynie spodziewać się wiadomości na prywatnym terminalu Shepard(a) na temat postaci biorących w nich niegdyś udział. Jednak wciąż, zapewnienie graczowi ciągłości fabularnej między obiema produkcjami to strzał w dziesiątkę.
Drugi sposób to oczywiście stworzenie swojej postaci od nowa i przyjęcie wydarzeń w grze "kanonicznie" - czyli tak jak chcieli tego twórcy.
Fabuła w ME2 jest wystarczająco epicka, nie zaskakuje jednak jakimiś niesamowitymi zwrotami akcji (zaskoczył mnie w sumie tylko jeden, naprawdę świetnie rozegrany przez twórców), ale już dawno przestałem się przejmować takimi rzeczami w grach, jak długo mają do zaoferowania coś więcej. Ważna jest jej główna konstrukcja fabularna i czy pozwala poczuć się jak prawdziwy zbawca galaktyki - a to zadanie wypełnia w zupełności.
Fabularnym i emocjonalnym jądrem tej gry jest jednak coś zupełnie innego - Twoja własna, osobista drużyna i relacje jakie się z nią wiążą. Już w ME1 ten aspekt był niezły, jednak wciąż był pozostawiony na płaszczyźnie drugoplanowej - tutaj wypływa w pełnej chwale. Mogę z całą pewnością powiedzieć, że nigdy nie widziałem tak realistycznie przedstawionych, tak dobrze napisanych i tak prawdziwych psychologicznie postaci jak załoga Shepard(a) na statku. Również sama rola drużyny została powiększona - to jak zakończy się gra (tak, bo ME2 oferuje multum różnych zakończeń) w ogromnej mierze zależy od tego jak rozwiną się Twoje relacje z drużyną, czy zdobędziesz lojalność jej członków (wykonując specjalne questy) oraz w jakim stopniu poświęcisz jej swoją uwagę.
Konstrukcja rozgrywki w ME2 jest podobna - nadal na pokładzie Normandii przemierzasz galaktykę wykonując albo kluczowe dla fabuły questy albo poboczne (tzw. misje N7). Rozwiązano tutaj kluczowy, główny problem jaki miałem z ME1 - koniec generowo losowanych, takich samych, nudnych i płaskich questów pobocznych z pierwszej części - tutaj każdy z nich ma swoją historię, swoją specyfikę i swój charakter. Nie ma mowy o nudzie. Z drugiej strony, są one też skromniejsze - przykładowo, z tego co pamiętam to w ani jednej misji N7 nie dochodzi do żadnego dialogu.
Sama rozgrywka zachowała swój szkielet z ME1, zasadniczo zmieniono jednak system walki i inwentarza. Przede wszystkim zniknęły apteczki - medi-żel jest teraz wykorzystywany jedynie do wskrzeszania poległych kamratów, a zdrowie regeneruje się samo. Koniec też z zagraconym inwentarzem (mniej więcej w 2/3 ME1 musiałem zacząć masowo sprzedawać wszystko co miałem bo na nic już nie było miejsca...) - teraz wybiera się jedynie broń dla oddziału (a modeli jest zaledwie kilka sztuk), cała reszta dokonuje się przez zakup ulepszeń i nowych mocy biotycznych. Z jednej strony można narzekać na znaczne uproszczenie rozgrywki, z drugiej - gra stała się przez to jeszcze bardziej intuicyjna niż jej poprzedniczka.
W ogóle o stopniu trudności ME2 też należy napisać kilka słów. Gra, przynajmniej na standardowym poziomie trudności, jest naprawdę prosta. To trzeba podkreślić - ani ME1 ani ME2 na pewno nie spodobają się ludziom z tej dziwnej grupy graczy, którzy uważają, że jeśli gra nie jest w 2D, nie ma miliona przedmiotów, które można modyfikować na dwieście różnych sposobów, nie ma drzew ze statystykami i nie jest turowa to nie jest erpegiem. Ta gra sama ciągnie Cię przez siebie, nie pozwala się oderwać i może właśnie w tym tkwi jej największy sekret. ME to hybryda erpega i strzelanki, co widać jeszcze bardziej przy drugiej części, gdzie nacisk na akcję został jeszcze bardziej poszerzony, a wolność wyboru danej ścieżki zredukowano do minimum. Tutaj słowem-kluczem jest "dynamizm" i "ruch". Etapy przemierzania galaktyki są świetnie zbalansowane przez czystą akcję rozgrywającą się w cudownie wyglądających przestrzeniach, niekiedy przerywaną interakcją z jakąś postacią. Tak właśnie wygląda ME. To nie jest Baldur, Fallout albo Torment smile.gif Choć zaznaczam, że grałem na razie dopiero na standardowym poziomie trudności.
Oczywiście gra ma też minusy - uproszczenie rozgrywki miejscami irytowało nawet mnie, w etapach strzelankowych jest zawsze tylko jedna droga do celu a poziomy czasem niepokojąco przypominają kartkę, na której należy dojść z punktu A do punktu B. Fakt, że są one prześliczne tego nie zmienia. Nie jest to co prawda ten poziom prostactwa co w Modern Warfare, no i skrypty nie są tak denerwujące, tym niemniej jeśli ktoś spodziewa się długiego myślenia nad taktyką podejścia do wyjątkowo trudnego przeciwnika - to się zawiedzie. Tutaj trzeba po prostu napierdalać dopóki kolo nie padnie tongue.gif Również, pomimo, że nie ma już losowych, płaskich questów pojawił się motyw wydobywania surowców - który jest miłą, odprężającą czynnością, jednak po krótkim czasie po prostu się nudzi, a surowców w ME2 trzeba mieć sporo. BioWare powinien wymyślić jeszcze inny sposób zajęcia czymś gracza w przerwach w zbawianiu galaktyki smile.gif Miałem też wrażenie, że w pewnych questach gra, po wykonaniu zadania, nie pozwala Ci spokojnie obejrzeć lokacji i pozbierać całego lootu. Jest co prawda opcja wybranego przez siebie momentu zakończenia misji (naciskając klawisz "F"), jednak gra nie jest konsekwentna w zastosowaniu tej opcji. Zdarzały się również sporadyczne bugi, zwłaszcza jeden - w kilku momentach Shepard uniósł mi się na niewidzialną podłogę nad ziemię i... już tam został (a macie nawet screena tongue.gif). Czasem byłem w stanie stamtąd zejść, jednak w wielu momentach musiałem po prostu zrestartować poziom, bo nie dało się stamtąd ruszyć smile.gif Pół biedy jak zdarzy Ci się to w jakimś mało ważnym momencie - ale jak stało się tak w czasie walki to wrogowie po prostu ustrzelili mnie jak kaczkę smile.gif Patch konieczny od zaraz.
Przeskok graficzny z jedynki do dwójki jest ogromny - wrażenie robi zwłaszcza użycie światła, całość przypomina trochę jakby pogrążony we mgle sen, z porażającą feerią barw. Jak zwykle u BioWare'u zarówno animacja twarzy jak i podkład głosów (grałem w oryginalną wersję językową) stoją na najwyższym poziomie. To z pewnością aktualnie jeden z najładniejszych (jak nie najładniejszy) erpeg na rynku, do tego nie wymagający superwypasionego sprzętu - na moim rocznym kompie gra na najwyższych detalach chodziła niemal bez zarzutu.

No i to chyba tyle z recenzji. Mass Effect 2 to gra wypasiona pod każdym względem, elegancko łącząca w sobie elementy shootera i RPGa, oddająca do dyspozycji gracza niesamowicie szczegółowo opisany, ogromny wszechświat do eksploracji, zaludniony dziesiątkami ras, oryginalnymi i niezapomnianymi postaciami, pozwalająca na niespotykany dotąd poziom interakcji z wykreowanym światem i dostosowująca go do poczynań gracza. Pomimo nielicznych wad, daję jej ocenę 10/10, bo od lat nie zdarzyło się, abym grał w coś tak zajmującego coby mnie zabrało z realnego świata na wiele dni i żeby trzęsły mi się dłonie podczas finalnej misji smile.gif Mass Effect 2 jak żadna inna gra pozwala poczuć się jak prawdziwy galaktyczny wymiatacz. Polecam wszystkim forumowiczom z nieuleczalnym kompleksem wyższości ;)

10/10

Odpowiedz
Mass Effect 2 - nie rozpiszę się tak jak Rodia, powiem tylko że gra jest ładniejsza, lepiej zoptymalizowana, dynamiczniejsza, bardziej emocjonująca i - z racji możliwości kontynuowania gry swoją postacią z ME1 wraz z podjętymi przez nas decyzjami - bardziej angażująca.

Jeśli miałbym wskazać na jakąś słabość, to scenariusz, a dokładniej szkielet fabularny, którego trochę tutaj brakuje. Fabuła jako taka, będąca kontynuacją jedynki, jest bardzo fajna i wciągająca, wszelkie misje związane z rekrutacją członków drużyny, ich misje lojalnościowe, ba! nawet sidequesty są co najmniej dobre, a nawet znakomite (!), ale brakuje tutaj bardziej rozbudowanego ciągu przyczynowo skutkowego. To oczywiście drobnostka, bo ME2 nadrabia całą resztą na czele z genialnymi postaciami.

Nie mogę się doczekać zamknięcia sagi i momentu, w którym wczytam save z ME2 do trzeciej części. Zastanawiam się też jakie konsekwencje będą mieć niektóre podjęte tu decyzje, bo te z jedynki to przy nich pikuś.

10/10

Odpowiedz
Zginął Ci ktoś z załogi w ostatniej misji?


Odpowiedz
Rodia napisał(a):Zginął Ci ktoś z załogi w ostatniej misji?
Nie :) Na szczęście podczas przeglądania MEWiki natknąłem się na info o takiej możliwości i zrobiłem wszystko co trzeba by nikt nie zginął. Szkoda by mi było stracić kogokolwiek, zwłaszcza jeśli znowu będzie można wczytać save do następnej części.

Co do fabuły:

Odpowiedz

Odpowiedz
Nie ma co, zachęciliście mnie bardzo, czas się zabrać w końcu za jedynkę - dzięki :).

Odpowiedz
Rodia:


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości