Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Cytat:Jedno pytanie: prowadzi za rączkę?
Nie. Jest strzałka pokazująca położenie GŁÓWNEGO celu danego levelu, ale jedynie opcjonalna. Same levele są bardzo rozbudowane i w sumie to jeden z niewielu FPSów, gdzie mapka (ale też nie znajdująca się "na wierzchu":) pomaga i ma sens. Zresztą nawet gdyby lecieć za strzałką na najniższym poziomie trudności, to całość zajęła by pewnie co najmniej 12h.
22-04-2011, 08:18
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Hm, co prawda nie kręci mnie klimat podwodnego fantasy, ale skoro mechanika rozgrywki - w przeciwieństwie do COD:MW - czegoś od gracza wymaga, to pewnie spróbuję. Może będzie jak z Q4 i Crackdown - kupowałem bo były tanie, nie wiedziałem co to za gry, dziś to dla mnie absolutne numery 1 i 2 z biblioteki 360.
22-04-2011, 08:22
.
Liczba postów: 27,853
Liczba wątków: 62
Motoduf - moje podejście do MW2 było takie jak do oglądania długiego filmu(ewentualnie jakiejś trylogii), czyli kupuje się wieczorem z kumplem 8-pak browarów, odpala konsolę i gra do późnej nocy aż się gierka nie skończy. W jedno posiedzenie skończyliśmy całą kampanię i ładnych pare misji z special ops :)
22-04-2011, 09:23
Dużo pisze
Liczba postów: 463
Liczba wątków: 7
Ja nie rozumiem Waszego zarzutu wobec COD:MW i jego sequela.
Albo jesteście jakimiś mega-wymiataczami albo gracie na niskich poziomach trudności. Odpalcie tę grę na Veteranie i spróbujcie przejść- ja w jedną misję Special Ops ciąłem dobre 3 dni, bo nie mogłem jej ogarnąć, a misja w Czarnobylu była nie do przejścia i końcowy fragment pod diabelskim młynem mnie pokonał (zabili mnie przy wsiadaniu do śmigłowca, gdy niosłem drugiego żołnierza i nie mogłem strzelać), więc raz pomogłem sobie kodami. Nie możecie mieć raczej żalu do twórców o to, że odpaliliście grę na poziomie trudności przeznaczonym dla 6 latków i przeszliście ją w jeden wieczór.
Trzeba stawiać sobie samemu wyzwania, a nie tylko biadolić, że jest za łatwo. Gdy gram w Need For Speed Shift wyłączam wszelkie systemy kontroli trakcji, bo po wygranym wyścigu jestem podekscytowany, że udało mi się pokonać tor bezbłędnie i dzięki temu wygrałem- nie pomogły mi wspomagacze i ułatwienia ani niski poziom AI.
Tylko ostrzegam, że momentami odechciewa się grać, gdy po raz n-ty dostajecie baty (choć z drugiej strony to mocno motywuje do powrotu, wręcz uzależnia).
22-04-2011, 09:39
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Guzeppe napisał(a):Odpalcie tę grę na Veteranie i spróbujcie przejść
Po co? Gra wtedy nie jest trudna, bo jest wymagająca, tylko jest trudna bo przeciwnicy mają celowniki w oczach i szybsze reakcje od kolibrów. Słowem: oszukują. Widać bardzo dobrze, że MW zaprojektowano z myślą o poziomie normal - wtedy masz odpowiedni poziom wyzwania, ale gra jest po prostu KRÓTKA.
"Trzeba stawiać sobie samemu wyzwania"? Znaczy - na przykład przejść całą grę tylko z pistoletem? PO CO? Wystarczyłoby nieco ją utrudnić, projektując poziomy w których trzeba pomyśleć dokąd iść, a nie wrzucać spamujących granatami i ostrzeliwujących się jak z gatlinga przeciwników. MW to przykład idiotycznego projektowania. Choć ma klimat, jak dla mnie sama rozgrywka jest po prostu cienka, a najgorsze są fragmenty w których trzeba patrzeć na odrywaną przez innych scenkę, np. przygotowywanie się do otwarcia drzwi. Za drugim razem to wszystko się dłuży, i tak wiadomo co się stanie itp.
22-04-2011, 09:49
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
military: Odnośnie Twojego felietonu na Polygamii, to jest coś czego nie rozumiem, a tym samym jakoś nie mogę zgodzić, ale to może jedynie z moim punktem widzenia jest coś nie tak. Chodzi o pojęcie "wypełniania" wolnego czasu. Ja, odkąd pamiętam, zawsze podchodziłem do grania w ten sposób, że nie mogłem się doczekać, kiedy wreszcie znajdę jakąś chwilkę, żeby sobie w coś poszarpać. Czy to były czasy Giana Sisters, czy przygodówek LucasArts, czy obecnie. I zawsze było tak, że szukało się tej dziury pomiędzy innymi zajęciami, żeby wrócić do ulubionej gierki, żeby przejść kilka etapów, zakończyć misję, itp. I w tej kwestii nic się nie zmieniło - nadal łuskam te odrobiny czasu - którego większość poświęcam na a) pracę b) czytanie c) obejrzenie czegoś, no i d) na pogranie.
Tak więc na moje oko sama kwestia tego, że czujemy się zmotywowani, by wracać do gier nie uległa zmianie, a jedynie środki motywacji nabrały innego, w moim odczuciu, lepszego wymiaru.
22-04-2011, 10:43
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Z wypełnianiem / zabieraniem czasu chodziło o to:
- kiedyś miałem wolną chwilę, to reagowałem "fajnie, pogram sobie"
- teraz takie gry jak MMORPG wymagają podejścia "ok, jak szybciej zrobię zakupy albo przełożę część pracy na jutro, będę mógł jeszcze trochę pograć i wreszcie dorwę tę moc na kolejnym levelu"
(moim zdaniem) Nie dzieje się tak dlatego że ludzie mają za dużo pracy, ale dlatego że gry są projektowane w taki sposób, żebyś dla nich "pracował". Wszystkie multiplayerowe shootery z rangami, wszystkie mmorpg, większość zwykłych rpgów, sandboxy typu RDR - nie pograsz w nie ot tak, od czasu do czasu dla rozrywki. Odpuść sobie na zbyt długi czas - zostaniesz w tyle.
Z drugiej strony masz za to gry prowadzące cię za rączkę, trwające 5 godzin, w których w większości nie masz wpływu na akcję, które możesz przejść bez uronienia z mózgu ani jednej myśli. To są dwie skrajności, które mi się nie podobają.
22-04-2011, 11:09
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
military napisał(a):Odpuść sobie na zbyt długi czas - zostaniesz w tyle.
Ja naprawdę nie czuję tej presji. Ukończę level, czy misję to daje mi to jakąś satysfakcję, to fakt, ale nie czuję, że ktoś mnie zmusza, żebym parł do przodu, a już w ogóle nie rozumiem tego "zostawania w tyle". Że jak? Że będę dalej niż inni w tej grze? Czy może zapomnę, jak się w nią grało? Ja gram sobie po jednej, góra dwie misje w weekend (tyczy się to niemal każdej z gier), wieczorkiem, kiedy już przeczytam wszystko, co chciałem przeczytać i obejrzę wszystko, co planowałem obejrzeć. Żadnego parcia, żadnego musu, żadnej ambicji gieromańskiej. :)
military napisał(a):Z drugiej strony masz za to gry prowadzące cię za rączkę, trwające 5 godzin, w których w większości nie masz wpływu na akcję, które możesz przejść bez uronienia z mózgu ani jednej myśli.
Z tym się zgodzę. Mi naprawdę trudno było się przestawić na starsze Splintery tylko dlatego, że najnowszy prowadził mnie za rączkę. Wkurzałem się na początku, że cele misji w starszych częściach przedstawione były tylko w zarysie a ja - bywało - motałem się po poziomie, nie wiedząc gdzie iść i co robić. Po kilku godzinach nabrałem jednak respektu i doceniłem wartość samodzielnego dochodzenia do rozwiązań i w chwili obecnej mam podobny do Ciebie punkt widzenia.
22-04-2011, 11:29
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Cytat:Ja naprawdę nie czuję tej presji.
Tym lepiej dla ciebie.:) Mnie w ten sposób po prostu zamęczyły GTA4, wspomniane RDR, Mass Effect, Dragon Age i kupa innych. Po prostu grając w nie czułem że MUSZĘ cośtam zrobić upierdliwego - gdzieś dojechać, z kimś pogadać, cośtam załatwić... a chciałem po prostu przejść do zabawnych fragmentów, czyli w przypadku DA - do eksploracji jakichś lochów, w RDR - do strzelanin itp. Niby można tak, ale wtedy miałem wrażenie że robię coś źle, że omija mnie masa rzeczy które powinienem zobaczyć itp.
22-04-2011, 11:38
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
Cóż, ja miałem jedynie problem z uczciwością - choć chciałem być złym, to sumienie zmuszało mnie do tego, żeby windować sobie statystki uczciwego gunslingera. Podobnie, jak w Fable II - też mogłem być wrzodem na dupie, a serce pozwalało mi jedynie na bycie herosem :)
22-04-2011, 11:57
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Cytat:Hm, co prawda nie kręci mnie klimat podwodnego fantasy,
Ale ta gra nie ma nic wspólnego z podwodnym fantasy. Zastanawiałem się do czego właściwie porównać atmosferę pierwszego BioShocka, ale się nie da - nie ma porównania po prostu. Gra miażdży i zaskakuje od początku do samiuśkiego końca.
Pod względem gameplayu to zupełne przeciwieństwo CoDa. Zero skryptów, olbrzymie levele, nieliniowe (do odwiedzonych już miejsc można w każdej chwili wrócić). Nawet przeciwnicy nie mają sztywnych punktów spawnu - w miejscu w którym "przed chwilą" nie było nikogo, za jakieś 15 min może się pojawić jakiś jegomość. Dla mnie pierwszy BioShock pozostaje jedną z najlepszych gier i najlepszym FPSem od wielu, wielu lat. Porównując zarówno z klasykami, jak i nowszymi produkcjami.
22-04-2011, 18:56
Stały bywalec
Liczba postów: 1,092
Liczba wątków: 7
Mortal Kombat (Xbox 360)
Gra, na którą najbardziej czekałem w 2011 roku. Gdy w końcu sam doświadczyłem tego, co mi zgotował Ed Boon, mogłem powiedzieć tylko jedno: "Mortal Kombat - bijatyka totalna". I nie chodzi mi tu tylko o absolutnie przezajebistych fajterów i ich liczbę, zaskakująco dobry system walki, interaktywność i design map, liczbę trybów przysłaniającą wszystkie inne bijatyki, doskonały Story Mode zabierający gracza w mortalową przeszłość i opowiadający całą historię od nowa (tyle że czytelniej), piękną grafikę zapieprzającą w prędkości 60 fps non-stop, czy absolutnie miażdżące udźwiękowienie. Najbardziej powalił mnie ogrom gry. Zejdzie mi z odblokowywaniem ukrytych artów, fatality, kostiumów i filmików do młodych ziemniaków. Aż się co i raz człowiek zastanawia, jakim cudem tyle contentu upchnięto na jednej płycie DVD. Jak zobaczyłem wielkość tzw. "Krypty" (nagrobki odwzorowują kolejne rzeczy do odblokowania) i zorientowałem się, że twórcy musieli zaprojektować jej mapkę, żeby gracz się nie pogubił, opadła mi szczena. Nawet jeśli ktoś nie darzy serii tak ogromnym sentymentem, jak ja, i nie cieszy mu się morda, jak zobaczy, dajmy na to, Cyraxa i Sektora w ich ludzkiej postaci, to i tak będzie musiał docenić, jeszcze raz to powiem, ogrom pracy i staranność wykonania. Wszystko tu jest dopięte na ostatni guzik.
10/10
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
22-04-2011, 19:22
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Wawrzyniec napisał(a):na jednej płycie DVD
Jak to? Chcesz powiedzieć, że kiedy rdzeniem PS3 jest napęd BD, to dziecko arcygiganta, Microsoftu, dalej jedzie na DVD?
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
22-04-2011, 20:34
.
Liczba postów: 27,853
Liczba wątków: 62
Tak, dwuwarstwowych.
22-04-2011, 21:27
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
I jak na razie straciło na tym jedynie badziewne FFXIII, które miało bardziej skompresowane filmiki.
22-04-2011, 22:47
Stały bywalec
Liczba postów: 1,092
Liczba wątków: 7
No i Mass Effect 2, w którym swapowanie płytek jest rzadkie, ale irytujące.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
22-04-2011, 23:58
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Hitch napisał(a):Chcesz powiedzieć, że kiedy rdzeniem PS3 jest napęd BD, to dziecko arcygiganta, Microsoftu, dalej jedzie na DVD?
Jakoś to BD średnio pomaga PS3, ilekroć czytam o monstrualnych, wielogigowych instalacjach chce mi się śmiać.
23-04-2011, 00:25
pomazaniec boga VHS-ów
Liczba postów: 2,089
Liczba wątków: 3
Jeszcze odnośnie MW:
Military - nie jestem zapalonym graczem, przechodzę kilka tytułów rocznie i zwykle zajmują mi one sporo więcej czasu, niż MW (ostatnio chociażby Assassin's Creed 2 czy Mafia 2), ale może po prostu mam farta i trafiam na dłuższe gry. Zresztą pamiętam, że pierwszy CoD wystarczał na wiele godzin rozrywki. Poza tym - 7 godzin? Z zegarkiem w ręku nie siedziałem, ale MW zajęło mi raczej 5, może 6.
Guzeppe - sztuczne wydłużanie żywotności gry poprzez ustawianie najwyższego poziomu trudności mnie absolutnie nie jara. Nie chcę się wkurwiać, że przez trzy godziny nie mogę przejść jednego etapu, bo wrogowie są prawie nieśmiertelni, chcę rozrywki na przyzwoitym poziomie, a nie żmudnej męczarni, która nie daje mi żadnej satysfakcji :wink:
Simek - chyba zastosuję tę samą metodę przy MW2, które właśnie mi się zainstalowało :). Ale kurde, tęsknię za czasami, kiedy przejście gry było czymś, czym chwaliło się kumplom, a nie rozrywką na jeden wieczór.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
23-04-2011, 01:01
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Mierzwiaku, z instalacjami spotkałem się na początku mojej przygody z PS3, w 2008 roku. Gry sobie kupuję średnio co 2-3 miesiące i nie pamiętam, jaką ostatnią musiałem instalować. Za to doskonale pamiętam, że absolutne graficzne kopacze jajek Uncharted i Uncharted 2 odpalają się bez zająknięcia. Także wszystko się sprowadza raczej do obcykania ekipy programistów ze sprzętem.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
23-04-2011, 08:02
|