Gry
(27-10-2011, 13:18)BezcelowyAlbatros napisał(a): Tak mnie entuzjazm rozpiera, że aż się muszę pochwalić, co mi właśnie Mik... tfu!... listonosz przyniósł:

[Obrazek: 6285403981ce3f3485afb.jpg]

A tu trzeba do pracy iść :( Oj, to będzie długie osiem godzin dzisiaj...

No i jak? Jakieś info by się przydało :) Filmiki przedpremierowe miażdżyły twarz, ale oczekuję wrażeń z życia. Mogę jedynie powiedzieć, że Frostbite 2.0 nie położył jednak CryEngine3. Mimo to kocham magików z Digital Illusions od czasów Pinball Dreams i genialnego Benefactor na Amigę 500. Obok Psygnosis to była dla mnie najbardziej kosmiczna ekipa w tamtych czasach. Ehhh. Te wspomnienia...

I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
Ogólne wrażenia są, jak najbardziej pozytywne, ale przez te wszystkie filmiki (które, notabene, przestałem w końcu oglądać na jakieś 2 tygodnie przed premierą, żeby nie zobaczyć wszystkiego - choć i tak, jak się przekonałem zobaczyłem za dużo - i zostawić sobie jakiś margines na niespodzianki) szoku wielkiego nie było. Graficznie, można powiedzieć, że wygląda to bez zarzutu. Jest to zdecydowanie najlepiej pod tym kątem wyglądająca gra FPP o tej tematyce, w jaką dane mi było do tej pory grać.

Nie miałem za dużo czasu, póki co, i zdążyłem zaledwie liznąć trybu dla pojedynczego gracza. I tu jednak trochę niefajnie jest, bo pod wieloma względami nie ma nic, coby szczególnie zaskakującym było. Fabuła, jak fabuła, ani szczególnie interesująca ani odkrywcza. Natomiast sam gameplay raczej pozytywny, choć na poziomie normal okrutnie łatwy (nie wyobrażam sobie, jakby się grało na easy... chyba bym zasnął?...). Najbardziej, na chwilę obecną podobała mi się rola strzelca w misji z myśliwcem, proste to było, ale efektowne i aż sobie pomyślałem, ze fajnie by się pograło w jakąś konkretną symulację zbudowaną na tym silniku.

Przejdę singlai i pobawię się multiplayerem. Do zwykłego, takiego z Bad Company 2 mnie nie ciągnie, bo ogólnie za dużo jest wymiataczy i za szybko ginę zawsze, ale co-op to coś, co zapowiada się ciekawie, bo daje szanse na jakieś bardziej taktyczne podejście, kiedy w grę wchodzi MY kontra komputer (a nie banda napałów po obu stronach barykady).

EDIT:

Zapomniałem napisać, ze na samym początku Origin zaliczył wielką wtopę, bo w dniu premiery nie można było aktywować gry. Serwery, jak to zwykle bywa, nie wyrobiły. Aktywację dokończyłem dopiero wczoraj wieczorem, dzień po instalacji. Masa bluzgów poleciała w ich stronę, bo napaliłem się na granie już w nocy z czwartku na piątek. No, i parę bugów jest - gra zalicza dość sporo wysypów a raz nawet reset komputera dopiero pomógł. I nie jest tylko mój problem, jak czytałem na kilku forach. To chyba ostatni pre-order jaki kupiłem. Czasem chyba lepiej poczekać, aż sobie inni po-beta-testują za swoje pieniądze, i kupić dopiero po kilku patchach. Zwłaszcza teraz, kiedy gry, jak się okazuje tak często ukazują się "za wcześnie"...
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
"Blood Stone" to taka lajtowa wersja "Splinter Cell: Conviction". Nie ma krwi i bluzgów, ale gra się niemal identycznie, wyłączając z tego wspinanie się itp. Nawet walkę wręcz inicjuje się tak samo, jednym guzikiem. Gierka przyjemna, relaksuje, ale nadaje się tylko do jednego przejścia, bo nie oferuje niczego specjalnego lub odkrywczego. Na plus z pewnością Craig w obsadzie, ale dialogi nie należą do tych klawych, a fabuła jest iście bondowska (czytaj: głupia) z okresu przed i po "Casino Royale".
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Blood Stone to przeciętniak, ale całkiem spoko zrobiony jeśli chodzi o klimat. No i ma dobry voice acting (jest Craig). Jako zapychacza czasu w sam raz.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Zrobiłem pierwsze kroki ku mojej - jak mi się wydaje - wielkiej przygodzie z multiplayerem w Battlefield 3. Jak już wcześniej wspomniałem nigdy nie byłem fanem tego typu rozrywki, ale chyba głównie dla tego, że trudno mi się było odnaleźć wśród graczy, którzy oprócz chleba i powietrza, do rzeczy niezbędnych i powszednich zaliczają obcowanie z graniem po sieci. Po prostu, za dużo było wymiataczy, ja za często ginąłem, frajdy jakoś z tego nie czerpałem. No, ale z drugiej strony wcale się szczególnie nie przykładałem, żeby się bardziej zaangażować.

Nieco rozczarowany średniej jakości kampanią sięgnąłem wczoraj do trybu co-op, który w zasadzie jest tej kampanii przedłużeniem. Mamy kolejne, oskryptowane misje, które możemy przechodzić do spółki z kolegą, tudzież przypadkowym graczem. Bardzo fajna rozgrywka, dająca dużo więcej uciechy, niż kampania singlowa. Misje dość dobrze przemyślane, tak, by raczej zmuszać do kooperacji niż akcji w stylu Rambo. Np. trzeba podłożyć C4 pod jakies wrota, przez które nie może przebić się konwój. Jeden z graczy zajmuje się robotą, drugi ochrania go przed wyskakującymi zza winkli hordami wroga. Albo, co samo się przez się rozumie, ale bardzo dobrze wypada w grze - ochrona jednostek naziemnych, których zadaniem jest odbicie jakiegoś oficjela. Jeden z graczy jest pilotem śmigłowca, drugi strzela. Jak się trafi na kiepskiego pilota, to choćbyś się dwoił i troił, to misji nie przejdziesz. Natomiast jeśli strzelec dupa, to sobie nie polatasz... itd.

Wiem, że brzmi to wszystko trochę banalnie, ale takiego nie-hardkora jak ja, bardzo to jara :)

No, zachęcony pewnymi sukcesami ;) w co-opie postanowiłem jednak dać większą szansę trybowi multi. Zapodałem sobie szybki mecz i... skończyłem o szóstej rano :). Super sprawa, naprawdę nie spodziewałem się, że tak szybko wsiąknę. Grałem na przemiennie dwie mapy Operation Firestorm i Kharg Island, obie po prostu epickie. Nie wiem skąd się wzięła ta cała przyjemność tym razem. To, co się tu dzieje to jest po prostu nie do opisania. Takiego szerokiego spektrum możliwości to ja dotąd nie doświadczyłem w żadnej tego typu grze. Nie twierdzę, że żadna tego nie dawała, ale ja odnalazłem to dopiero w BF3. Totalna wojna, na lądzie, morzu i w powietrzu. Owszem, gram jak ostani lamus, ale jakieś tam osiągnięcia, jakieś bonusy za coś dostaje. Czasem nawet udaje mi się kogoś zabić (z czasem coraz częściej). Myślę, że jak już osiągnę wprawę to zabawa naprawdę nabierze rumieńców.

Nie będę tu za bardzo wnikał w szczegóły tego, co mi się podoba, żeby nie wyjść na ignoranta, który dopiero teraz odkrył, że ziemia jest okrągła. Grunt, że jest świetna zabawa i naprawdę marzę sobie, że kiedyś zbierze się grupa graczy, z którą się lepiej zżyje, bo wtedy dojdzie do tego jakaś nieco bardziej sensowna kooperacja. Póki, co bieganie, latanie, strzelanie samo w sobie daje sporo funu.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Po Twoim opisie stwierdzam, że BF3 będzie pierwszą gierką w historii, w której dam się zmłócić jakiemuś gówniarzowi zza oceanu :) Zazwyczaj nie grywałem z tych samych powodów, które podałeś.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
Jestem już gdzieś w połowie Uncharted 3 i muszę powiedzieć, ze jak na razie gra trzyma wysoki poziom dwójki.
Jest akcja na poziomie i świetnie wyreżyserowane wstawki filmowe. Fabuła jak zwykle interesująca, bud guy jak na razie dość tajemniczy, ale coś czuję, ze dopiero się rozkręci.
Chyba najlepsza część Uncharted, zwłaszcza pokazanie młodego Nate'a to świetne posunięcie ze strony twórców.
Gram dalej:P
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Danus błagam, nie rzuć przypadkiem jakimś spoilerem :P
A jak Arkham CIty ?

Odpowiedz
Ja również siekam w Uncharted 3 jak na razie bomba tylko ci przeciwnicy jacyś tacy lajtowi ( gram na normalu :P ).

Odpowiedz
Miałem gospodarować się w listopadzie z ołówkiem w dłoni, ale jako fanatyk serii Metal Gear Solid, nie mogę nie sprowadzić tego cacka ze Stanów :)

"Welcome to... Outer Heaven."

Odpowiedz
http://www.rockstargames.com/newswire/article/19341/grand-theft-auto-v-trailer-110211.html

Jak wrażenia?
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
Cytat:Jak wrażenia?

Takie se. Jak z każdej odsłony GTA :)
Grafika poprawna, gameplay ten sam od 2001 roku, miliony w kielni R* - wszystko to wiemy już od dawna :P

Odpowiedz
Czy ktoś może mi powiedzieć dlaczego oni nadal używają zastępczych nazw miast zamiast tych prawdziwych? Po cholerę Nowy Jork to Liberty City, a Los Angeles to Los Santos?

Odpowiedz
Zero zaskoczenia - GTA IV na sterydach, miło będzie pograć, na pewno to będzie świetna gra, ale kurde - spodziewałem się(a raczej chciałem po prostu), że dupe urwie ten zwiastun.

Odpowiedz


Hail to the king, baby!

Odpowiedz
(02-11-2011, 18:39)Rodia napisał(a): Czy ktoś może mi powiedzieć dlaczego oni nadal używają zastępczych nazw miast zamiast tych prawdziwych? Po cholerę Nowy Jork to Liberty City, a Los Angeles to Los Santos?

W GTA IV miał być NYC, ale były jakieś jaja z władzami miasta i jest jak jest.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
Ha, dobrze jednak przewidziałem miasto. Wyglada na to, że będa również przedmieścia, jak w San Andreas. Fajnie, więcej dobrego. :)

Odpowiedz
Cytat:W GTA IV miał być NYC, ale były jakieś jaja z władzami miasta i jest jak jest.
Nieprawda. Rockstar od początku celował w ostro przedobrzoną satyrę w bardzo krzywym zwierciadle. Widać to wyraźnie od GTA3 po mediach dostępnych w trakcie rozgrywki. Najpierw radio, potem gazety, telewizja, internet nawet. Oni tworzą świat oparty na absurdach życia społecznego USA i robią to doskonale. Takie "Just or Unjust" z GTA4 to beka na miarę "South Parka" z resztą jak i wszystkie inne media w tej odsłonie.

Sam zwiastun piątki - rewelacja. Rockstar znowu to zrobi, i zrobi to perfekcyjnie :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Hitch ma rację, kiedyś przeczytałem tego newsa - http://www.gamesradar.com/new-york-appalled-with-gta-iv-setting/ i jakoś go koślawo zapamiętałem. Sory za wprowadzenie w błąd.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
Zwiastun GTAV to słabizna. Po raz kolejny dokładnie to samo - znów drobny przestępca pojawia się w mieście i powoli dochodzi do władzy. NUDA. A może by tak GTA jako policjant, albo chociaż podwójny glina? Znowu będzie przerost formy nad treścią - znaczy się kupa gadania przerywana okazjonalnymi misjami, a to w przerwie między bezcelowym jeżdżeniem po przesadnie wielkiej mapie. Co prawda jest szansa, że po 10 latach Rockstar odkryje coś takiego jak checkpointy, żeby zaoszczędzić graczom marnowania czasu, no ale - to niewielka nadzieja.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości