-- Laozi
02-11-2011, 23:32
|
Gry
|
|
Miltonie, na dobrą sprawę nic nie wskazuje póki co, że główny bohater jest przestępcą. Może "be a good guy once" właśnie odnosi się do mrocznej przeszłości w policji? Nie tak dawno Rockstar wypuścił policyjną opowieść osadzoną też w Los Angeles przeca :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 02-11-2011, 23:32
military jak zwykle narzeka, ja tam mam mokro. Grafika jakością nie porywa, ale o to nigdy w GTA nie chodziło, grunt że KLIMAT aż wylewa się z ekranu, no i do tego LA, wróć, LS... masakra :) Już po tej krótkiej zajawce widać że miasto będzie tętnić życiem jeszcze lepiej niż w V, w ogóle mam wrażenie że więcej jest detali i obiektów na ulicach, no i mapa zapowiada się na prawdziwe monstrum.
02-11-2011, 23:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-11-2011, 23:58 przez Mierzwiak.)
Mi i grafika bardzo się spodobała. Niektóre widoki wyglądają jak zdjęcia prawdziwego miasta, ludzie poruszają się bardzo naturalnie, bardzo fajna gra światła i cienia. Ślicznie to wygląda wszystko. Fajnie, że będą w końcu zwierzaki. Ciekawe czy tylko na przerywnikach, czy też można zapolować jak w RDR? :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 03-11-2011, 07:41
Nie narzekam bez powodu.:) Ogólnie czekam na Vice City 2, bo VC było jedyną częścią GTA, przy której się BAWIŁEM. Inne to była ciężka praca (zwłaszcza San Andreas).
03-11-2011, 08:41
Może po prostu nie lubisz sandboxów? Ja się doskonale BAWIĘ przy wszystkich częściach, z tym że przy każdej lepiej i lepiej. Rockstar coraz bardziej rozbudowuje bohaterów oraz fabuły. To na co ty narzekasz - jeżdżenie po ogromnych połaciach terenu i słuchanie dialogów, dla mnie jest absolutnym plusem, bo to są świetne dialogi, świetnie się prowadzi autka i po drodze ogląda się świetne widoczki. Ba, ucieszyłbym się nawet gdyby się okazało, że wybuchowych, przebajerowanych akcji jest jeszcze mniej w piątce.
I nie wiem, co takiego ciężkiego było w "San Andreas". Przeszedłem ją z jakieś 10 razy, w żadnym momencie nie odczuwając nic poza radością z faktu obcowania z produktem co najmniej świetnym.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 03-11-2011, 08:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-11-2011, 08:59 przez Hitch.)
Lubię jeden sandbox: Crackdown. Bo to jest sandbox, tzn. masz misję, masz miasto, wiesz co zrobić - rób to jak chcesz i w jakiej chcesz kolejności. NIC cię nie ogranicza, nie musisz jeździć w żadne punkty żeby uruchamiać kolejne misje czy popychać fabułę do przodu, a do tego masz tak przegięte zdolności, że morda się uśmiecha przez całą grę - nie musisz martwić się korkami, po prostu podnosisz samochód i go wyrzucasz z jezdni.:)
Jak dla mnie GTA to nie sandbox. W końcu jest jak najbardziej liniową grą z misjami ułożonymi jedna za drugą (a że jest parę opcjonalnych pobocznych, to wiele nie zmienia). Ten sam zarzut miałem do RDR: równie dobrze można by pominąć bezcelowe jeżdżenie i przejść do sedna, czyli wykonywania misji fabularnych jedna za drugą. Tylko że wtedy byłaby to gra krótsza niż Modern Warfare.:) GTA, jeśli miałoby być sandboksem, powinno wyglądać tak: masz miasto, masz sklepy, masz gangi. Możesz rabować co chcesz, możesz walczyć z kim chcesz, przejmując kolejne dzielnice zdobywasz władzę - tyle że niektóre miejsca mają lepszą ochronę od innych, więc teoretycznie powinieneś się najpierw przygotować. Od razu masz wszędzie dostęp, kolejne dzielnice nie są sztucznie blokowane, sklepy są od razu otwarte. Można w taki model wpleść oczywiście fabułę. I to byłby sandbox. GTA nim nie jest - to jak najbardziej liniowa gra, tyle że rozgrywająca się na jednej dużej mapie. Podobałaby mi się o wiele bardziej, gdyby nie marnowała mojego czasu i od razu przechodziła do misji, które i tak muszę wykonać, a do których muszę najpierw dojechać przez przesadnie wielki teren. 03-11-2011, 09:03
W takim razie nie lubisz przesadnie liniowych gier dziejących się na dużych mapach, z fabułami zamiast możliwości rzucania samochodami. Tyle, że to jest właśnie GTA od części trzeciej i nie powinno to nikogo już zaskakiwać. Tak się w to gra. Tak lubią to ludzie, którzy w to grają. Ja nie gram w wyścigówki. Nie lubię ich. Czy widziałeś, żebym przy okazji każdego zwiastuna nowej części "Need for Speed" narzekał? Jebie mnie ta seria po całości, a innych jebie to, że jej nie lubię. Ułatwiajmy sobie życie wszyscy :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 03-11-2011, 10:09
Chyba widmo.
Hiczu, to nie tak że nie lubię takich gier. Lubię i sandboksy, i liniowe gry. Ale GTA nie jest ani dobrym sandboksem, ani dobrą liniową grą (nie tylko przez decyzje designerskie, ale i przez sprawy techniczne, np. fatalny model jazdy [w czwórce, wcześniej był lepszy] czy bardzo nieprecyzyjne sterowanie).:) Moim zdaniem of kors. Ma jednak ogromny potencjał - i chciałbym żeby został wykorzystany. 03-11-2011, 10:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-11-2011, 10:45 przez military.)
Batman: Arkham City (X360)
Nareszcie się to niej dorwałem. Pierwsze cztery godziny pokazują jedno - gdybym właśnie przeszedł Arkham Asylum (po raz czwarty), to miałbym trudności z patrzeniem na nowego Gacka. Po genialnym początku giera za bardzo przypomina poprzednika. Jasne, doszły nowe animacje, interfejs jest inny, otoczenie znacznie bardziej bogate, przeciwników więcej, ale wszystko to wygląda aż nazbyt znajomo. I tylko króciutkie rozdziały z Catwoman zapewniają prawdziwy powiew świeżości. Gra się bardzo dobrze, a klimat miasta szaleńców jest gęsty jak smoła, ale wszystkie wprowadzone zmiany pasowałyby raczej do jakiegoś ogromnego expansion packa, niż do pełnoprawnego sequela. Oczywiście to wrażenie zaledwie po 4 godzinach gry, więc wszystko jeszcze przede mną, zwłaszcza że gra jest podobno bardzo długa (jak na dzisiejsze standardy) i fabularnie dojebana. Liczyłem na grę roku, ale jak na razie pierwsze miejsce dalej ma Dark Souls.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
03-11-2011, 10:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-11-2011, 10:48 przez Wawrzyniec.)
Military, takie coś nie może pochodzić ze złej gry:
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 03-11-2011, 12:09
Rockstar powinien zająć się robieniem filmów. Podejrzewam że spełniliby się bardziej niż przy robieniu gier.
03-11-2011, 12:24
Ależ oni się spełniają przyrobieniu gier. Od 10 lat każda premiera ich tytułu to dla mnie wielkie wydarzenie i przy każdej pozycji bawię się świetnie. Nie mogę się oderwać i zawsze pierwsze posiedzenie "na chwilę, żeby sprawdzić" kończy się miesiąc później. Musisz pojąć, że nie wszystkim przeszkadza to co tobie. Ja ani przy GTA, ani przy RDR się nie nudzę nawet przez moment, choćbym stał w miejscu i oglądał przepływające po niebie gry obłoczki.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 03-11-2011, 12:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-11-2011, 12:32 przez Hitch.)
Wiem że prawie nikomu nie przeszkadza to, co mnie (sprzedaż mówi sama za siebie). Ale mnie przeszkadza. Więc narzekam.:)
03-11-2011, 12:37 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-11-2011, 12:38 przez military.) (03-11-2011, 07:41)Hitch napisał(a): Mi i grafika bardzo się spodobała. Niektóre widoki wyglądają jak zdjęcia prawdziwego miasta, ludzie poruszają się bardzo naturalnie, bardzo fajna gra światła i cienia.Mi grafika podoba się już od IV, choć niektórzy na nią narzekają. Zawsze powtarzałem, że liczy się klimat, a nie ilość poligonów czy jakość tekstur i dlatego Piąteczka wygląda ślicznie. A military dalej swoje... od IV na miejsce misji można dojeżdżać taksówką (jak i na dowolne miejsce własnoręcznie zaznaczone na mapie), a podróż można przeskoczyć jednym klawiszem. Zatrzymałeś się na etapie San Andreas, ok, ale wiedz że seria się zmienia i przestań wypisywać głupoty :) W sieci oczywiście roi się od spekulacji, ktoś już wyłapał, że na rejestracji samochodu napisane jest San Andreas. I owszem, wygląda na to że to jest San Andreas, ale miasto - co dla mnie oczywiste - będzie tylko jedno, Los Santos. Nigdy nie uwierzę, że będą jeszcze dwa równie złożone i wielkie San Fierro i Las Venturas. Jestem pewien że Las Venturas i otaczające ją kaniony i pustynia będą w przyszłości terenem gry, podobnie jak Vice City, ale nie teraz. 03-11-2011, 13:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-11-2011, 13:54 przez Mierzwiak.)
Mierzwiak, złapanie taksówki itp. to nadal strata czasu, poza tym kiedy oni odkryją checkpointy? Spasowałem mniej więcej w połowie gry, w jakiejś długiej misji składającej się z 1: pościgu (długiego), 2: strzelaniny (trudnej!), 3: ucieczki samochodem. Kiedy za piątym razem załatwili mnie podczas ucieczki i musiałem zaczynać od długiego pościgu, potem męczyć się ze strzelanką z kompletnie zrąbanym sterowaniem postacią (trafienie w drzwi wymaga sporo skilla w GTA4), stwierdziłem: fuck it, to jest męczarnia.
BTW: ktoś chce kupić GTA 4 na X360, stan idealny? Albo zamienić na to inną grę? 03-11-2011, 14:06 Cytat:Nigdy nie uwierzę, że będą jeszcze dwa równie złożone i wielkie San Fierro i Las Venturas.Z drugiej strony to wcale nie takie głupie. Od premiery GTA4 minęły prawie 4 lata, a przez ten czas Rockstar spłodził przecież dużo obszerniejsze RDR. Kupa czasu + szlifowanie tego, co już stworzyli mogłoby się równać calutkim San Andreas według dzisiejszych standardów :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 03-11-2011, 14:31
Mass Effect 2 właśnie skończyłem. W skrócie: 10 godzin świetnej gry przeplatane 30 godzinami nudy i przeciętniactwa. Końcówka natomiast wkurzyła mnie niesamowicie.
Podczas gry trzeba się zbroić na ostatnie starcie - to się zbroję, bo bohaterowie mogą niby umrzeć na amen wtedy, więc myślę - pewnie będzie mega trudno, wymagająco. No ale misje poboczne są tak denne, że trudno mi było je wytrzymać. Gra jest łatwa nawet na hardzie, więc myślę - poradzę sobie. Ruszam na "samobójczą misję" i... jest banalnie prosta, prostsza od tych, co były w środku gry. Myślę sobie - luzik, to wszystkich uratuję. A tu nagle włącza mi się animacja, na której jeden z gości dostaje z rakiety w łeb i umiera. Zagotowało się we mnie. Jego śmierć nie miała nic wspólnego z moimi umiejętnościami (lub ich brakiem). Ot - nie zdobyłem ostatniego ulepszenia snajperki, a trzeba zdobyć wszystkie żeby ten akurat gość w swojej roli przeżył. Nie wypełniłem z dwóch dodatkowych, nudnych do porzygania misji dodatkowych, czy nie znalazłem gdzieś ukrytego ulepszenia - i po ptokach. Oderwało mnie od gry, po to żeby mi zabić postać, choć przebijałem się przez wrogów bez najmniejszych problemów. Trudno mi wyobrazić sobie większą fuszerkę projektantów jakiejkolwiek gry. Za to ocena spada. Co ciekawe, ME2 nie wydał mi się grą specjalnie dobrą, ale wciągnął mnie na ok. 45 godzin. Mimo wszystko wypełniłem większość zadań pobocznych (tym większe moje wkurzenie arbitralnym i nieuczciwym ubiciem postaci). Fabuła rżnie bezczelnie z Freespace 1 i 2, ale cóż, jak rżnąć to z najlepszych. Momentami była to gra genialna, ale trudno utrzymać ten poziom przez 40 godzin. Tym bardziej, że rozgrywka jest baaaardzo uproszczona - to w zasadzie strzelanka przerywana dialogami. Nie zaszkodziłoby Mass Effectowi, gdyby był o połowę krótszy. A, no i czemu nie ma bitew kosmicznych? Zbroję statek, a nie mogę nawet nim pokierować w walce. Lame. 7+/10 Zalety: - fenomenalne modele postaci - wciąga Wady: - rozwleczona - prostacka - oszukująca w końcówce Z tego co czytam, Uncharted 3 powiela błędy Mass Effect 2. Skoro robią to największe gry w swoich gatunkach, jest źle. Cytat:This reluctance to give the player more than a supporting role can be seen in the use of one treasure at the core of the experience, a cipher-solving contraption once owned by Sir Francis Drake. Come up against a hieroglyphic that needs solving and, rather than giving you the chance to decipher the words using your own mind, your job is simply to press the button that pulls the gizmo out of Drake's pocket. He handles the rest. Your role, here at least, is one of interactive butler.http://www.eurogamer.net/articles/2011-10-21-uncharted-3-drakes-deception-review Swoją drogą, to jest recenzja, na którą odpowiedzieli sami autorzy gry - ponieważ autor wystawił skandalicznie, bezzasadnie niską ocenę. 8/10. 03-11-2011, 17:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-11-2011, 18:07 przez military.) (03-11-2011, 14:06)military napisał(a): Mierzwiak, złapanie taksówki itp. to nadal strata czasu, poza tym kiedy oni odkryją checkpointy?W DLC są juz czekpointy, co prawda jeszcze nie perfekcyjne, ale są. Ale zgadzam się, powinni je lepiej rozmieszczać, bo potrafią byc mega frustrujące. 03-11-2011, 21:38 (03-11-2011, 17:48)military napisał(a): misje poboczne są tak denne, że trudno mi było je wytrzymaćW takim razie chciałbym zobaczyć jakim słowem określiłbyś te z pierwszej części :P (03-11-2011, 14:31)Hitch napisał(a): Z drugiej strony to wcale nie takie głupie. Od premiery GTA4 minęły prawie 4 lata, a przez ten czas Rockstar spłodził przecież dużo obszerniejsze RDR. Kupa czasu + szlifowanie tego, co już stworzyli mogłoby się równać calutkim San Andreas według dzisiejszych standardów :)Rockstar oficjalnie ogłosił, że będzie Los Santos i otaczające je tereny. Pozostaje więc obstawiać jakie miasto będzie w VI :) 04-11-2011, 00:53
Mierzwiak, w pierwszą część przemknąłem w 10 godzin, nie zawracając sobie głowy głupotami - to był jedyny sposób, żebym nie umarł z nudów.:) A teraz mam acziwmenta za skończenie dwójki postacią z jedynki. Bo ogólnie ME fajny jest, ale przegadany i rozwleczony.
04-11-2011, 09:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-11-2011, 09:16 przez military.) |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |