Ejże, ejże, za co tyle rzygów wylaliście na Rising? Jeśli nawet nie podobały Wam się klasyczne części, to musicie wiedzieć, że:
- to nie Metal Gear Solid, tylko Metal Gear Rising, który jest cyberpunkowym slasherem;
- fabularnie dzieje się po 4, znajomość poprzednich odsłon nie jest konieczna, a fabuła nie będzie w tej grze najważniejsza - spokojnie, Hitch, nie będzie nawet 2 h filmików;
- developerem nie jest Kojima Productions, a Platinum Games, które nie robi gier, hm, mądrych, ale za to diablo efektowne i miodne (Bayonetta, Vanquish)
P.S. Wykapana Ellen Page - i moje pierwsze wrażenie takie było :). Posiadacze PS3 będą mieli kolejny powód do dumy, a właściciele X360... DLC do Alana Wake i pewnie coś na Kinecta :D
11-12-2011, 14:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2011, 14:18 przez Anielski_Pyl.)
Właśnie przeszedłem Heavy Rain. Zapewne doskonale pamiętacie moje narzekania i szukanie dziury w całym jakiś czas temu na podstawie samych wstępnych informacji. No cóż, postanowiłem w końcu zagrać oraz przekonać się na własnej skórze, czy mam rację i... nie zawiodłem się! Ta gra jest dokładnie taką kupą bezsensownego, głupiego, grafomańskiego gówna jakiej się spodziewałem! Ktoś powinien połamać Cage'owi palce, żeby więcej nie napisał takiego ścierwa. Choć podziwiam jego zapał - najebał 2000 stron czegoś, co powinno skończyć w śmietniku już po pierwszej stronie.
Serio, to jedna z najgłupszych (a grałem w "Mortal Kombat vs DC Universe"), najnudniejszych (a przy "L.A. Noire" nie ziewnąłem ani razu), najmniej potrzebnych (again MK vs DCU) gier w jaką miałem doczynienia w ciągu ostatnich lat. Wszystko jest tu złe począwszy od scenariusza (morderca porywa dzieci, a potem wysyła ich ojcom zaproszenie do zabawy rodem z "Piły"), przez bardzo złą reżyserię (a co tam 3D okularki, za ich pomocą można sobie zrobić biuro... na Marsie!), po kompletnie skopane sterowanie. Military narzekał na to, że w RDR trzeba ciągle naginać na koniu. Wolę sto razy jechać przez 20 km konno niż robić każdą najmniejszą czynność w drodze do prysznica.
Samo chodzenie w tej szmirze to już istna katorga, a o statycznej kamerze rodem ze starych "Resident Evil" to nawet nie będę wspominał. Ale wspomnę za to, że w jednym momencie bohaterka tego strasznego, mrocznego thrillera, żeby uchronić się przed eksplozją chowa się w lodówce. Hm, coś mi to przypomina, a wam?
W ogóle cała gierka wygląda tak jak pięciolatek by sobie wyobrażał dorosły kryminał/thriller i poskładał go - nie wiedzieć czemu - z elementów z "Matrixa", "Piły", czy nawet "Z Archiwum X" - ale zapomniał o takim chociażby "Siedem", bo był dla niego zbyt straszny lub go nie zrozumiał. Dodatkowo, "Heavy Rain" popełnia największy grzech interaktywnej rozrywki - czyni grę pracą za zerowe wynagrodzenie. Nie ma tu ani jednego momentu, gdzie mamy do czynienia z grywalnością. Nie ma tu rozgrywki, tak po prostu. Cały czas idziemy jak po sznurku wykonując tylko to co wymyślił sobie Cage. A wymyślił sobie tak fascynujące czynności jak mycie zębów, sranie lub robienie jajecznicy.
Jeśli GTA4 jest tak odrażająco liniowe, że ktoś nazywa je słabą grą, to przy "Heavy Rain" wybuchnie mu głowa albo powiesi się na kablu od pada. Na koniec jeszcze słówko o tej wielopoziomowej, możliwej do rozegrania na wiele sposobów fabule. Mamy cztery postacie. Każda z nich może zginąć. Kiedy? Na pewno nie przed końcem gry! Żal.pl
A już tożsamość mordercy (przy przedstawionych okolicznościach), to kpina.
Właśnie to zrobiłby typowy grafoman. Wziąłby jakiś schemat (w tym wypadku detektyw kontra seryjny morderca) i przemielił go przez swój filtr usilnej oryginalności. Co wyjdzie? Detektyw kontra seryjny morderca, z tym że detektyw jest seryjnym mordercą. I wcale nie przeszkadza mu to siebie szukać!
I dlatego też od razu rozszyfrowałem, kim jest i do finału tylko odbębniałem kolejne sceny. Choć większość po prostu przesiedziałem (w nadziei, że naprawdę mogę zmieniać kształt scenariusza, ale nie) - bez znaczenia.
Reasumując, przereklamowane na potęgę megaścierwo, które dostaje pozytywne opinie tylko kiedy zostały kupione, albo jeśli jakiemuś graczowi głupio jest przyznać się, że wydał na takie gówno pieniądze jakiekolwiek, więc gada że taka fajna gra. Ja na szczęście pożyczyłem od kolegi. A raczej pozwoliłem mu w końcu wcisnąć mi ją siłą. Jutro jak po nią przyjdzie, to wyjdzie z dupą na głowie :)
-80/10
Jeśli ktoś nie wierzy, jakie to głupie, denne i próbujące na nowo definiować gatunek, którego nawet nie zrozumiało:
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
11-12-2011, 17:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2011, 17:33 przez Hitch.)
Widok z okularków augmented reality wygląda niesamowicie głupio na tym filmiku. Mam dwa pytania:
1. Czy na początku, kiedy jest pokazana ręka gościa i znaczek R1, to jeśli nie naciśniesz R1, gameplay nie ruszy do przodu?
2. Czy ze sraniem wiąże się QTE? Np. musisz naciskać szybko kwadrat, że niby ciśniesz?
Tak w ogóle to kiedyś czytałem, że twist "poszukujący mordercy to morderca" był uważany za najtańszą zagrywkę już za czasów Arthura Conana Doyle'a, a stosujący go autorzy tracili w branży reputację.:)
Fabuła rodem z thrillera na Tele 5 - tutaj się zgodzę. Choć w zamyśle nie miało to być Se7en, ale taki thriller klasy B: seryjny morderca, motyw ojciec-dziecko z drugiej Piły. Od skryptu nie wymagałem cudów na patyku, tylko historyjki, która mnie wciągnie na 10 h. I, do kroćset fur beczek!, to się Cage'owi udało. Bzdur mamy niemało. O ile sam motyw mordercy-Sam Wiesz Kogo i jego działania Wiadomo Jakie, są ok, o tyle motywacja do takiego postępowania jest strasznie płaska, komiksowa w negatywnym tego słowa znaczeniu. W dodatku mamy kiczowaty balet ze strzelaniem jak z filmów z Norrisem, natomiast te futurystyczne zabawki detektywa bardzo mi się podobały, choć można było ten motyw znacznie rozwinąć. W ogóle fabuła Heavy Rain to taki ciąg niewykorzystanych wątków i postaci, ale w sumie wyszło to znośnie. Fabuła jest przeciętna, ot co. Ale żadnych spazmów, jak Ty, nie dostawałem. Recenzenci także podobnych problemów nie mieli, ale zgadzam się, że jest to wyświechtane i mógł Cage pociągnąć tę historię lepiej, mocniej, ostrzej...
Mechanika i oprawa. Tutaj mocno przegiąłeś. Sixaxis i festiwal QTE pozwalają na porządną immersję, ten piękny, ścinający, rzęsisty deszcz robi fajną atmosferę, a muzyka naprawdę buduje klimat. Graficznie to z pewnością nie podium, ale pierwsza dziesiątka gier tej generacji - teksturki, oświetlenie (niektóre efekty świetle w ciemnych pomieszczeniach urywają dupę), animacja postaci, twarzyczki - pierwsza klasa. QTE bywają dość wymagające, niech wspomnę malowanie oczu, które wymaga maksymalnego spokoju i cierpliwości.
Mimo kilku wad, wszystkich na poziomie scenariusza, potrafię wiele tej grze wybaczyć. Oryginalny koncept, klimat, angażujące poszukiwania mordercy i pierwszorzędna oprawa. 8+/10 i kolejny powód do dumy dla posiadaczy PS3.
11-12-2011, 18:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2011, 18:13 przez Anielski_Pyl.)
Military, nie wiem, o który moment dokładnie ci chodzi, ale w okularkach pod R1 masz skanowanie otoczenia. Póki nie przeskanujesz otoczenia nie opuścisz mapy. Ze sraniem nie ma żadnych QTE, ale przy myciu zębów lub prysznicu już jest zabawa gałką.
Anielski, bzdury pleciesz jak potłuczony. Gdzie nie spojrzeć to nie miała być produkcja klasy B tylko "takie Siedem na konsole" właśnie. Problemem jest nie zamysł ale osoba reżysera i scenarzysty (czyli upośledzonego Cage'a), który najnormalniej w świecie nie łapie podstawowych zasad ani działania kryminału, ani thrillera. Sensu tu nie ma nic zupełnie. Motywacja i działania mordercy to śmiech na sali, a cała reszta wcale nie jest lepsza. Począwszy od koszmarnych dialogów, aktorstwa rodem z "The Room", a skończywszy na - wymienię to jeszcze raz - gównianym scenariuszu, który rozlatuje się przy pierwszej próbie przeanalizowania go.
Przy grze trzymają jedynie tanie zagrywki emocjonalne w postaci tych QTE. Wszystko dzieje się tak szybko, że nawet nie masz pojęcia, w którym momencie morderca złapał MIECZ SAMURAJSKI i wywija nim jak mistrz Kendo. Grasz dalej, bo podniosła ci się adrenalinka, bo wszystko trzeba robić SZYBKO i jeszcze szybciej, ale sensu tam nie ma za grosz. Wystarczy chwilę się pozastanawiać, żeby całą konstrukcję fabuły szlag trafił.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
Tak myslalem, ze tym hejwi rejn to niezle pieprzenie. Wszedzie gadanie o tym, jaka to dorosła gra, moralność, dwuznaczność, "wreszcie dojrzałe gry dla dorosłych graczy" i inne takie pieprzenie. Meh.
(11-12-2011, 18:29)Hitch napisał(a): Ze sraniem nie ma żadnych QTE, ale przy (...) prysznicu już jest zabawa gałką.
He, he, he.
11-12-2011, 18:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2011, 18:45 przez Gal Anonim.)
Ale to nie tylko recenzenci budowali hajp. To Cage spuszczał się, jaka to wyjątkowa gra i, mimo że można wiecej, to lepiej grac tylko raz, dla unikalnego ekspiriensu.
Mierzwiaku, byłoby jeszcze spoko gdyby całość opierała się na rzeczywiście zajebistej fabule, którą warto oglądać przemierzając serie QTE. Całość sprowadza się do odgrywania scenek by poznawać dalej i dalej kretynizm scenariusza, a to słaba motywacja.
Anielski, to nie hype zaszkodził grze tylko jej twórca-mongoloid. Wystarczy poczytać co gada, pograć w "Fahrenheita", obejrzeć dodatki na płytce z HR by pokazał ci się obraz człowieka, który jest święcie przekonany, że jego gówno nie śmierdzi i ZASZCZYCA nas, maluczkich tym, że daje nam do użytku takie wspaniałe gry-filmy, które są OSTATECZNYM dramatycznym przeżyciem. Cage to taka francuska, growa wersja naszego rodzimego ultra-grafomana, Konrada Niewolskiego, który każe innym podobnie myśleć o sobie i swoich projektach.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
11-12-2011, 19:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2011, 19:43 przez Hitch.)
Fun w najczystszej postaci od pierwszych minut gry. Kolejny zajebisty sandbox Violition obok zaskakująco dobrego Red Faction: Guerilla (no i, jak wieść niesie, obok poprzednich SR). Absurd goni absurd, co, w połączeniu z komediowymi dialogami, sprawia że graczowi nieprzerwanie cieszy się japa. Dodatkowo sama rozgrywka jest bardzo satysfakcjonująca (dzielenie się ołowiem z przeciwnikiem jest palce lizać) i pozwala na maksymalną swobodę, jeśli o poruszanie się po mieście chodzi (po wykupieniu odpowiednich ulepszeń można w każdej chwili wezwać, dajmy na to, odrzutowiec). Przejmowanie poszczególnych obszarów wykonując dosyć specyficzne zadania wciąga jak mało co, a eliminacja NPC'ów ze zleceń o zabójstwo zjadło mi w cholerę czasu. No i oczywiście kampania - z miejsca kupiła mnie misja, w której uczestniczymy w walkach Luchadorów, tudzież walczymy w środowisku rodem z Trona. Aż mi się zachciało innych sandboxów (Crackdown 2, here I come!).
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
Mini-recenzja AC:R z nowego Neo: (idzie mniej więcej tak) "gra jest wtórna, monotonna, zbyt prosta, a multiplayer ani grzeje, ani ziębi. 8/10" - WTF? Naprawdę nie ma już ani jednego porządnego pisma o grach?
Jasne, że to już nie to samo. Za dzieciaka wszystko było zajebistsze. Jak teraz spojrzałem na niektóre starsze recenzje CD-Action, to myślałem, że się zesram ze śmiechu. Teraz jest znacznie lepiej. Dodatkowo pismo dużo zyskało werbując świeżą krew. Zwłaszcza Enkiego, bo gościu pisze bardzo fajne artykuły okołogorowe.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
15-12-2011, 13:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-12-2011, 13:53 przez Wawrzyniec.)
(15-12-2011, 11:03)military napisał(a): Mini-recenzja AC:R z nowego Neo: (idzie mniej więcej tak) "gra jest wtórna, monotonna, zbyt prosta, a multiplayer ani grzeje, ani ziębi. 8/10" - WTF? Naprawdę nie ma już ani jednego porządnego pisma o grach?
Ale to jest taka gra - wtórna, za łatwa, ale i tak oderwać się trudno, bo daje sporo frajdy. Prawie wszystkie serwisy dają 7-8, bo chociaż nowości jak łat na czarnym kocie, to formuła jest na tyle dobra, że gra się dalej.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.