Gry
Jak dla kogo.:) Nie wiem jak tobie, ale mnie już się po prostu nie chce grać w te taśmowo produkowane FPS-y. Oryginalności w grach teraz ze świecą szukać - dlatego miło wrócić do przeszłości i zagrać w Hitmana czy MGS. Teraz są tylko trzy rodzaje gier: sportowe, fpp/tpp (opcjonalnie sandbox) i RPG. Nawet jeśli czasem pojawi się coś innego, to będzie to zwykle niskobudżetówka.

Odpowiedz
Masz rację, aczkolwiek dla mnie FPSy to właściwie tylko gra w sieci, ze znajomymi najlepiej, także z otwartymi ramionami przytulę darmowy klon CoD i BF.

Odpowiedz
To skoro rozmawiamy, to mi wytłumacz: co cię w tym rajcuje? Nigdy nie rozumiałem fenomenu multiplayera. Przecież to jest bieganie w kółko i bez większego celu po tych samych kilku mapach. Nieważne, czy grasz w BF, CoD, Homefront czy coś innego - to jest praktycznie to samo. Przecież w multi oryginalności nie ma za grosz. Nie masz np. skradanki multi (w coś takiego bym zagrał). Jak to możliwe, że nie nudzi cię monotonne naparzanie do drugiej drużyny na mapie, którą obiegałeś już w każdą stronę po sto razy?

Odpowiedz
Assassin's Creed nowy to pierwsze multi od bardzo dawno, które mnie zainteresowało. Ogólnie mam podobnie jak military. W AC:R jednak są fajne i chyba świeże rozwiązania. Na razie grałem tylko w taki tryb, że mam na mapie jakiegoś gracza jako cel, a czyimś celem jestem ja sam. Polecam wypróbować.

Odpowiedz
Jak już tak rozmawiamy, to ja na konsoli jestem wybitnym singlem. Ma być historia z mechaniką jak należy i wówczas wsiąkam lub dobry rozpierdziel, w którym fabuła nie ma znaczenia (vide Vanquish). Trofea zabawę przedłużają i z pełną satysfakcją mogę kończyć przygodę z danym tytułem. W fps-y nigdy nie grałem, a biorąc pod uwagę, że obecnie singiel to dodatek do multi (czekajcie tylko aż będziecie za singla osobno płacić), pewnie sobie w fps-a na tej generacji już nie pogram.

Odpowiedz
(08-03-2012, 17:35)military napisał(a): To skoro rozmawiamy, to mi wytłumacz: co cię w tym rajcuje? Nigdy nie rozumiałem fenomenu multiplayera. Przecież to jest bieganie w kółko i bez większego celu po tych samych kilku mapach. Nieważne, czy grasz w BF, CoD, Homefront czy coś innego - to jest praktycznie to samo. Przecież w multi oryginalności nie ma za grosz. Nie masz np. skradanki multi (w coś takiego bym zagrał). Jak to możliwe, że nie nudzi cię monotonne naparzanie do drugiej drużyny na mapie, którą obiegałeś już w każdą stronę po sto razy?
Masz skradnkę w multi. Abstrahując od autentycznych skradanek - tj. Splinter Cella Chaos Theory, to nawet w FPSach możesz się zakradać. Jasne, to nie to samo, ale o ile na przykład w singlu RTCW skradanie jest tylko w wyznaczonych misjach, tak w Wolfenstein ET (którego ze znajomymi męczę ostro od paru miesięcy) grając w te 6-8 osób spokojnie skradanie na każdej mapie się przydaje (zwłaszcza, że nożem można zabić jednym ciosem, gdy jest się blisko). Ale to tylko dodatek, oczywiście głownie się robi rzeźnie strzelając :)

Ale powody są bardzo proste - bo przyjemniej strzela się do inteligentniejszego przeciwnika, który kombinuje na żywo, a nie ma tylko AI. Zwłaszcza jeżeli gra jest dobrze skonstruowana i nie pozwala na jakieś mega szalone wygibasy (dlatego lubię Wolfa ET). Bo to jedna z form spędzania czasu ze znajomymi i to czysty fun, właśnie dlatego, że strzelasz się ze znajomymi - multi w sieci z obcymi ludźmi szybko mnie nudzi. Zwłaszcza jeżeli wśród znajomych masz przynajmniej część osób, która gra w to dobrze to zawsze masz wyzwanie, żeby kumpla (bo koleżanka, która z nami gra gra coraz lepiej, ale ciągle nie super :)) przechytrzyć i wpakować mu serię w klatę. Chęć współzawodnictwa także tutaj się pojawia. Poza tym Enemy Territory ma to do siebie, że misje multiplayerowe (przynajmniej w trybie Campaign) opierają się na zadaniach, więc oprócz zabicia przeciwnika trzeba coś robić - np. naprawić czołg niemców, ukraść go, dojechać na drugi koniec mapy (niemcy przeszkadzają aliantom wysadzając czołg i budując zapory, poza strzelaniem do nich), wysadzić drzwi banku, ukraść dwie skrzynie złota, załadować na ciężarówkę i nią odjechać (tutaj znowu: niemcy mogą ją rozwalać, więc trzeba ją reperować, a do tego stawiają zapory). Więc jest ciekawiej niż w zwykłym rozpiździe, co mnie się bardzo podoba, bo samo strzelanie bez misji mnie nudzi, również.

Sam dziwie sie, że, choć ciągle wałkujemy te same sześć map (dwie kampanie) to mnie to nie nudzi, ale tak jak mówię - gdyby nie to, że bawimy się we wspólnym gronie to nie byłoby to pewnie tak zabawne jak strzelanie do bezosobowych graczy.

Odpowiedz
(08-03-2012, 17:35)military napisał(a): To skoro rozmawiamy, to mi wytłumacz: co cię w tym rajcuje? Nigdy nie rozumiałem fenomenu multiplayera. Przecież to jest bieganie w kółko i bez większego celu po tych samych kilku mapach. Nieważne, czy grasz w BF, CoD, Homefront czy coś innego - to jest praktycznie to samo. Przecież w multi oryginalności nie ma za grosz. Nie masz np. skradanki multi (w coś takiego bym zagrał). Jak to możliwe, że nie nudzi cię monotonne naparzanie do drugiej drużyny na mapie, którą obiegałeś już w każdą stronę po sto razy?

Równie dobrze można zapytać co może rajcować w graniu w nogę. Naparzanie do bramki, która zawsze wygląda tak samo, na boisku, które wygląda tak samo. Duch rywalizacji - ot, co. W szachy i warcaby też tak można. Nie lubisz, nie graj. Póki co do więzienia za to nie wsadzają.

Inna sprawa, że w multiplayer zagrałem po raz pierwszy od czasów Amigi dopiero BF3. Nie znam serii CoD w ogóle. Raz włączyłem singla i wyłączyłem. Nie ruszyło mnie. I tak można gadać bez końca.

I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
Cytat:Równie dobrze można zapytać co może rajcować w graniu w nogę.

DOKŁADNIE! Bo nie lubię sportów tego typu: noga, hokej... Koszykówkę lubię, ale grać, nie oglądać. Bieg - widzisz, tu masz jeden, jasno określony cel; początek i koniec, i niepowtarzającą się trasę. To jest sport, a nie jakieś tam pedalskie kopanie w świński pęcherz.:)

Odpowiedz
Military - oryginalne multi? Skradankowe powiadasz? Może nie do końca w Twoim typie, ale spróbuj się z The Ship.

[Obrazek: ship-e.jpg]

Odpowiedz
Zwiastun MMO opartej na tetralogii "Inny Świat" Tada Williamsa. Pomysł wyjściowy zawarty w książkach daje duże pole do popisu dla twórców gier i przyznam, że wygląda to, co najmniej, dobrze, chociaż obawiam się, że dostęp do kolejnych "światów" i "krain" trzeba będzie zabulić, boć to w końcu free-to-play. Tak, czy siak, zapowiada się całkiem przyzwoicie:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=jT40EhYgy-g[/youtube]
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Wiecie, jaka gra multi byłaby fajna? Taka, w której się NIE zabija. To znaczy jeden gracz nie zabija - reszta na niego poluje. Coś jak Nieuchwytny cel albo Rambo.:) Masz dość otwartą mapę i zadanie: dostać się z punktu A do B. Bez broni. Kiedy inni z karabinami etc. na ciebie polują. W coś takiego bym zagrał bardzo chętnie - bo raz, że cel jest jasny - dojść do końca (jak L4D, czyli jedyne multi, które lubię), a przy tym masz bardzo oryginalny gameplay, mnóstwo strategii do wykorzystania, no i fajny i kontrowersyjny temat przewodni (polowanie na człowieka online - już widzę oburzenie mediów :) ). I żeby urozmaicić sprawy, uciekający miałby szeroki widok w TPP (coś jak MGS, i może nawet radar), a polujący graliby w FPP (ograniczona widoczność, mniejszy zakres ruchów). I, oczywiście, z im gorszej broni korzystasz, tym więcej punktów za upolowanie gracza. Prawdziwi maderfakerzy pruliby z kuszy albo takiego jednostrzałowca jak Lance Henriksen w Hard Target.:) Przeciwnika dałoby się powalić (jako uciekający), ale nie zabić - i tylko na kilka sekund, żeby nie uciec zbyt daleko.

Niech ktoś zrobi taką grę! Kupię choćby dziś.:)

Odpowiedz
No to masz gry wyścigowe - w nich się nie zabija i trzeba dostać się z punktu A do B. :) Sprawdź multi w trylogii Splinter Cell, tam jest to skradanie, ktore chciales. Ale sam nigdy tego multi nie sprawdzilem.
Dlaczego Tim Cain tak mało RPGów (z)robi(ł)? :( Ma świetne pomysły:

http://polygamia.pl/Polygamia/1,107162,11312723,Poczatkowo_w_Falloucie_mialy_byc____dinozaury__I_podroze.html

Zaczynałeś grę w czasach współczesnych, zostawałeś przeniesiony w przeszłość, gdzie zabijałeś małpę, która ewoluowałaby w ludzi, przenosiłeś się w przestrzeni do przyszłości rządzonej przez dinozaury, a potem zostawałeś wygnany na planetę fantasy, gdzie magia znów zabierała cię w przeszłość - wtedy lądowałeś znów we współczesnym świecie, by uratować swoją dziewczynę.

Odpowiedz
(09-03-2012, 09:03)military napisał(a): Wiecie, jaka gra multi byłaby fajna? Taka, w której się NIE zabija. To znaczy jeden gracz nie zabija - reszta na niego poluje. Coś jak Nieuchwytny cel albo Rambo.:)
Niech ktoś zrobi taką grę! Kupię choćby dziś.:)

Ha! Zajebisty pomysł. Tylko pewnie nie odszedłbym od konsoli/kompa ;)

Odpowiedz
Ej, ale z tego co wiem w niektórych grach multi są takie tryby. Takie albo bardzo podobne. Na pewno jest motyw, że jeden gracz ucieka, a reszta na niego poluje, ale on chyba nadal może się bronić. Coś takiego było w Bioshocku 2.
No i chyba w ogóle zdaje się, że współcześnie już nieistniejący i niepraktykowany tryb Capture the Flag jest czymś podobnym.

Odpowiedz
Cytat:Ej, ale z tego co wiem w niektórych grach multi są takie tryby. Takie albo bardzo podobne. a reszta na niego poluje, ale on chyba nadal może się bronić.
W pierwszym Unrealu (oraz w UT2004) był tryb o nazwie mutant. Polegał on na tym, że gracz który zdobył pierwszego fraga, stawał się mutantem, na którego reszta polowała. Ten kto zabij mutanta (a nie było to łatwe...) sam stawał się mutantem.

Cytat:współcześnie już nieistniejący i niepraktykowany tryb Capture the Flag

Bez przesady...
Hail to the king, baby!

Odpowiedz
Cytat:już nieistniejący i niepraktykowany tryb Capture the Flag jest czymś podobnym
Przecież ten tryb (często nazywający się inaczej) jest chyba obecny w niemal każdej grze z multi. W ostatnim Battlefield i CoD również.

BioShock 2 w kwestii multi nic nowatorskiego nie oferował - jedynym ciekawym dodatkiem były plasmidy.

Jednym z ciekawszych i bardziej oryginalnych multiplayerów mogą się za to pochwalić Demon's i Dark Souls. Z jednej strony pomysłowo połączone z singlem, z drugiej w pełni opcjonalne i nie wrzucone na siłę.

Odpowiedz
(09-03-2012, 19:34)Khet napisał(a): Przecież ten tryb (często nazywający się inaczej) jest chyba obecny w niemal każdej grze z multi. W ostatnim Battlefield i CoD również.
Aha, to sorry. Znaczy obecne to one może i są, ale z tego co zauważyłem to wiele osób z nich nie korzysta - wszyscy tylko nawalają team deathmatche. No ale generalnie w multi nie grywam i unikam kiedy tylko mogę więc nie jestem na bieżąco i mogę się mylić :)

Odpowiedz
Jako naczelny herald wszelkich możliwych okazji ;-) oznajmiam, że od dzisiaj do jutra do kupienia wszystko, co związane z franczyzą Mafia (w tym Mafia II i DLC do tejże gry) o 75% procent taniej na Steamie.

Czaiłem się już od dawna, czekałem na okazję i zakupiłem z kompletem DLC za 10 funtów. Na oko zapowiada się nawet fajniej niż L. A. Noire...
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Cytat:W pierwszym Unrealu (oraz w UT2004) był tryb o nazwie mutant. Polegał on na tym, że gracz który zdobył pierwszego fraga, stawał się mutantem, na którego reszta polowała.

To mimo wszystko nie to samo, co gameplay polegający na unikaniu przeciwników, aby dotrzeć do wyznaczonego celu, i to z wykorzystaniem innego zestawu umiejętności...

Odpowiedz
Cytat:To mimo wszystko nie to samo, co gameplay polegający na unikaniu przeciwników, aby dotrzeć do wyznaczonego celu, i to z wykorzystaniem innego zestawu umiejętności...
Tylko ile sensu miałoby multi w którym przez godzinę szukałbyś na mapie kogoś do ubicia? Chyba że polujący eliminowaliby przy okazji swoją konkurencję, ale w tym miejscu to już raczej kłóciłoby się z Twoim wstępnym pomysłem.

W tym wypadku do tego konceptu to faktycznie najbliżej jest multi z ostatnich Assassinów - ofiara się nie wychyla, tylko korzysta z kryjówek, stara się wmieszać w tłum, a w ostateczności ratuje się ucieczką/zasłoną dymną etc. Tyle że i taka ofiara też z reguły ma jakieś cele do wyeliminowania.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości