Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Niesamowicie fajną grę sobie przypomniałem - i gram w nią z wielką przyjemnością na emulatorze PSX. Zapomniana po śmierci, niedoceniona za życia.
Exhumed, zwana poza Europą Powerslave - to nie byle "Doom-klon", tylko coś znacznie bardziej rozbudowanego. Gra się to jak w DN3D, ale lepiej, bo strzelanie daje o wiele większą satysfakcję. Bronie mają "kopa", a przeciwnicy są po prostu rozrywani na strzępy. Poziomy są niesamowicie rozbudowane, nie ma wskaźnika gdzie iść (jak ja tęsknię za tym rozwiązaniem) - jest za to mapa. Trzeba szukać, kluczyć, kombinować. Poruszamy się nie tylko po poziomach, ale i po mapie świata - nie wszędzie da się dojść od razu, trzeba więc czasem przejść do innego levelu, zebrać artefakt pozwalający np. wysoko skakać, i wrócić, aby dostać się do nowych miejsc. Słowem - Castlevania w FPP!
I w klimacie starożytnego Egipu. Ze świetną muzyką i mega-nastrojową grafiką. Awesome! Fabuła jest prosta: złe starożytne moce obudziły się w Egipcie, jesteś najlepszym z najlepszych żołnierzem, który ma zaprowadzić porządek. Pachnie to Gwiezdnymi wrotami. Gra jest po prostu rewelacyjna, ale w wersji na PSX ma jedną wadę. Brak czekpointów. Nie jest szczególnie trudno, ale pojawiają się sekcje platformowe. One też nie są zbyt trudne, ale można czasem przez nieuwagę zmaścić, a to oznacza rozpoczynanie levelu od początku. Dodaliby czekpointy - byłoby 10/10. Tak - daję 9/10.
Swoją drogą, zastanawiam się, jak ta gra wyglądałaby dzisiaj. Pewnie miałaby mnóstwo cut-scenek i niedorzecznych, grafomańskich dialogów, działałoby się w zespole, mapy przypominałyby rurę, a i tak byłyby ze trzy wskaźniki pokazujące drogę; nie dałoby się samodzielnie otwierać drzwi, nosiłoby się dwie bronie naraz...
Druga połowa lat 90. to złote czasy dla FPS-ów. Grajcie w Exhumed, bo dzisiaj tak dobrych gier się po prostu nie robi.
25-03-2012, 12:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-03-2012, 12:16 przez military.)
Gotham Savior
Liczba postów: 1,253
Liczba wątków: 9
Cytat:Swoją drogą, zastanawiam się, jak ta gra wyglądałaby dzisiaj. Pewnie miałaby mnóstwo cut-scenek i niedorzecznych, grafomańskich dialogów, działałoby się w zespole, mapy przypominałyby rurę, a i tak byłyby ze trzy wskaźniki pokazujące drogę; nie dałoby się samodzielnie otwierać drzwi, nosiłoby się dwie bronie naraz...
Jezu, jęczysz jak świeżo pozbawione dziewictwa dziewczątko :/ W przeciwieństwie do dinozaurów możesz wskoczyć w wehikuł czasu zwany PSone i cofnąć się do ery kamienia łupanego. Obecnie w grach jest filmowy klimat, one-linery i dobry setting. Nie podoba się komuś, to niech pakuje menele i ciśnie w archaiczne ciekawostki sprzed 15 lat. Ale niech nie rąbie na X360 czy PS3 i płacze jakie to gry są płytkie, bo gorsze to niż słuchanie bab w sklepie.
25-03-2012, 12:49
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-03-2012, 12:50 przez Anielski_Pyl.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Cytat:filmowy klimat
Największa zmora gier wideo. Film to film, gra to gra - dopóki twórcy nie zaczną zauważać różnicy, dopóty gry będą myślały, czy wręcz grały za gracza. Ale widzę, że niektórym to nie przeszkadza.
25-03-2012, 12:51
Gotham Savior
Liczba postów: 1,253
Liczba wątków: 9
Kolejny mit rozpowiadany przez dinozaury.
Filmowość to nie są przerywniki, bo one są od zawsze, to reżyseria gameplayu, tak, żeby wyglądał jak najefektowniej. Nie ma to nic wspólnego z upraszczaniem rzeczy, ani spłycaniem poziomu trudności - robią to, żeby gra była przyjemna. Można zrobić tak samo ze skomplikowaną mechaniką, jak i prostą gierką.
25-03-2012, 13:01
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-03-2012, 13:02 przez Anielski_Pyl.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
GRACZ powinien reżyserować gameplay swoimi poczynaniami. Stąd w starszych grach to ty decydujesz, czy robisz speedrun, czy idziesz ostrożnie, a nie boty z twojego zespołu. Widziałeś speedrun z CoD?
25-03-2012, 13:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-03-2012, 13:19 przez military.)
Gotham Savior
Liczba postów: 1,253
Liczba wątków: 9
Wracamy do punktu wyjścia, czyli rozmowy sprzed miesiąca. Stop bajera.
25-03-2012, 13:30
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Ale Military ma rację. O ile nie zgodzę się z nim nigdy w sprawie GTA4 czy RDR, tak odnośnie gier ogólnie podpisuję się pod każdym jego słowem. Kiedyś w "Falloucie" dostałeś zadanie i kombinowałeś jak je robić i to było zajebiste. Dziś dostajesz zadanie w nawet "New Vegas" i na kompasie masz zaznaczone dokładnie gdzie iść. Kiedyś w "Duke Nukem 3D" eksploracja map była najciekawsza, dziś w "Battlefieldzie" są ciasne korytarze, a ty masz podążać za drużyną i patrzeć, jak ona otwiera drzwi za ciebie. Kiedyś w "Splinter Cellu" musiałeś się przekraść przez cały poziom, bo brakło i amunicji i paska życia, żeby się bawić w Rambo. Dziś nie ma znaczenia, czy wpadasz przez frontowe drzwi, czy wślizgujesz się przez okno, bo akcja nie ruszy dalej póki nie zabijesz wszystkich przeciwników. Gry zrobiły się strasznie prostackie. Lubię kiedy nacisk jest kładziony na fabułę, scenariusz czy aktorstwo, ale co stoi na przeszkodzie, żeby oprócz walorów filmowych były gejmplejowe? Nic! Ale po prostu z nich zrezygnowano. I dlatego najlepszym RPG pozostanie "Fallout" (przynajmniej do czasu "Wasteland 2"), skradanką "Splinter Cell", a strzelanką dowolna gra tego typu sprzed 2000 roku.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
25-03-2012, 13:47
Gotham Savior
Liczba postów: 1,253
Liczba wątków: 9
Cytat:Military ma rację.
Nie ma racji :)
Cytat:Kiedyś w "Falloucie" dostałeś zadanie i kombinowałeś jak je robić i to było zajebiste. Dziś dostajesz zadanie w nawet "New Vegas" i na kompasie masz zaznaczone dokładnie gdzie iść.
Sorry, ale latanie wokół było dobre, jak człowiek nie miał wąsa i brody. Teraz ma być dynamicznie poprowadzona historia z fajną mechaniką. Czy to synonim "prostactwa"? Nie sądzę.
Cytat:Kiedyś w "Splinter Cellu" musiałeś się przekraść przez cały poziom, bo brakło i amunicji i paska życia, żeby się bawić w Rambo. Dziś nie ma znaczenia, czy wpadasz przez frontowe drzwi, czy wślizgujesz się przez okno, bo akcja nie ruszy dalej póki nie zabijesz wszystkich przeciwników.
Jeez, ta seria po prostu transformowała w kierunku gry akcji. Z ocen wynika, że ze świetnym skutkiem.
Cytat:Gry zrobiły się strasznie prostackie.
A grałeś choćby w Deus Ex: HR, MGS 4, BioShock? Na ile sposobów przechodziłeś, na ile zagrań wykorzystywałeś dostępne zabawki?
Cytat:dlatego najlepszym RPG pozostanie "Fallout" (przynajmniej do czasu "Wasteland 2"), skradanką "Splinter Cell", a strzelanką dowolna gra tego typu sprzed 2000 roku.
Chyba w twoim bajkowym świecie :)
25-03-2012, 13:59
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Jakie latanie wokół? Jeśli nie jesteś najostrzejszym nożem w szufladzie to może tak wygląda rozgrywka w "Falloucie". Kombinowanie nie znaczy łażenia gdzie się da i łączenia ze sobą losowo wybranych przedmiotów w nadziei, że to coś da. Jest jasno sprecyzowane zadanie, a to jak je przejdziesz zależy od tego jaką postać wyhodowałeś. Całkowita dowolność. Poza tym, historię w "Falloucie" tworzy gracz swoimi decyzjami. Mknięcie przez fabułę z zawrotną prędkością w takim wypadku to skrajny debilizm.
Grałem w "Deus Ex: Human Revolution". Fajna aczkolwiek toporna i skrajnie przestylizowana gierka. Do pierwowzoru się kompletnie nie umywa.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
25-03-2012, 14:10
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Mapa levelu 3 w Doomie:
Level 2 w DN3D:
Słowem: masz lokację. Eksploruj. Kombinuj. Korzystaj ze swoich umiejętności, żeby pokonywać przygotowane przez designerów przeszkody.
Pokaż mi grę z takim designem map stworzoną po 2005. Teraz gameplay ogranicza się do dwóch elementów: idź za strzałką, strzelaj. TO TYLE, NIC WIĘCEJ! Nie widzisz, jaka to jest bieda z nędzą? Nawet jeśli w takim Syndicate możemy "hakować" przeciwników, to nie zmienia faktu, że ta gra to rura z wyskakującymi wrogami. Idziemy i zabijamy. Zero eksploracji. Zero konieczności orientowania się w terenie, rozgryzania co należy zrobić. Zero jakiegokolwiek wyzwania.
Nie mówię, że gry dla takich jak Anielski - to znaczy miłośników oglądania filmów klasy Z z padem w ręce - powinny przestać być robione. Po prostu chętnie zagrałbym w coś DLA MNIE, a takich gier już się nie robi. Jak sobie pomyślę o remake'u Diuka na nowym silniku, wykorzystującym współczesną technologię... Albo lepiej - o rimejku Exhumed... Przecież to by były gry tak zajebiste, że głowa pęka.:) Ale nie - musi być, że idziemy za strzałką, oglądając oskryptowane wydarzenia co dwie minuty, przez co drugi raz po prostu nie da się w to grać, bo nie ma tu nic nieprzewidywalnego, ani jednej niespodzianki.
25-03-2012, 14:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-03-2012, 14:29 przez military.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(25-03-2012, 13:47)Hitch napisał(a): I dlatego najlepszym RPG pozostanie "Fallout" (przynajmniej do czasu "Wasteland 2"), skradanką "Splinter Cell", a strzelanką dowolna gra tego typu sprzed 2000 roku.
Lubię Splinter Cella, ale ta seria nigdy nie będzie najlepszą skradnką - jest zbyt liniowa, zbyt restrykcyjna. Najlepszymi skradankami pozostanie Thief i Hitman.
25-03-2012, 14:52
Gotham Savior
Liczba postów: 1,253
Liczba wątków: 9
Cytat:Nie widzisz, jaka to jest bieda z nędzą? (...) Zero eksploracji. Zero konieczności orientowania się w terenie, rozgryzania co należy zrobić. Zero jakiegokolwiek wyzwania.
Masz Wii z tego co wiem - odpal sobie Xenoblade Chronicles. Potem obadaj na konsoli albo PC choćby Skyrim, i przestań przynudzać o tym samym w koło Macieju.
25-03-2012, 14:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-03-2012, 14:52 przez Anielski_Pyl.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Mówię o FPS-ach. Skyrim to RPG. Fantasy RPG. Połączenie dwóch gatunków, z którymi mi wyjątkowo nie po drodze.
A propos, smutna jest też droga, w którą ewoluują TPP. Kiedyś kojarzyły się one z eksploracją i walką; z połączeniem tradycji przygodówek i akcji z FPP. A dzisiaj? No ok, jest Uncharted, ale w 95% przypadków TPP to prostackie strzelanki.
Gry dają developerom tyle możliwości, a oni robią strzelanki, strzelanki, prostackie strzelanki. Prostackie strzelanki są fajne - np. House of the Dead: Overkill - ale ile, kurna, można? Poza strzelankami, grami sportowymi i RPG trudno znaleźć gry z innych gatunków.
25-03-2012, 14:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-03-2012, 14:57 przez military.)
I am the Guy with the Gun!
Liczba postów: 706
Liczba wątków: 1
Cytat:Przecież to by były gry tak zajebiste, że głowa pęka.:)
Zwłaszcza Duke. :)
Hail to the king, baby!
25-03-2012, 14:58
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Gotham Savior
Liczba postów: 1,253
Liczba wątków: 9
Dość tych bzdur, obadałem sobie właśnie tę walkę z Castlevania: Lords of Shadow. Dla tej mocy i epy muszę sobie ją sprawić.
25-03-2012, 15:06
.
Liczba postów: 27,854
Liczba wątków: 62
Military, a co powiesz o grach w stylu Oblivion/Skyrim? Od razu masz cały jebucki świat do eksploratacji, możesz rozwijać jakie umiejętności chcesz, walczyć z kim chcesz, questów pobocznych bez liku, a to wszystko w przepięknej grafice. Mój kumpel spędził przy Skyrimie ładnych kilkanaście godzin zanim zaczął wątek główny.
A tak w ogóle to zdaje mi się, że walczysz z wiatrakami. Kiedyś gry były dla graczy - ludzi, którzy lubili spędzić sporo czasu nad wymagającym produktem, teraz gry są dla wszystkich, mają bawić, cieszyć i nie irytować, bo takie się najlepiej sprzedają. Od czasu do czasu pojawiają się wysokobudżetowe i równocześnie trudniejsze gry, które razem z produkcjami niezależnymi wypełniają rynkową niszę pod tytułem "gry dla ambitnych graczy, którzy nie lubią oskryptowanych gier". Ale Ty to przecież doskonale wiesz, więc Twoje narzekanie ma tyle sensu co marzenia 3/4 tego forum, żeby każdy film miał Rkę.
Ja się z Tobą zgadzam, tylko, że mi to zwisa, bo konsoli używam kilka godzin w tygodniu i to najczęściej żeby pośmigać samochodem.
25-03-2012, 15:14
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(25-03-2012, 15:14)simek napisał(a): Military, a co powiesz o grach w stylu Oblivion/Skyrim? Od razu masz cały jebucki świat do eksploratacji, możesz rozwijać jakie umiejętności chcesz, walczyć z kim chcesz, questów pobocznych bez liku, a to wszystko w przepięknej grafice. Mój kumpel spędził przy Skyrimie ładnych kilkanaście godzin zanim zaczął wątek główny.
Na serii Elder Scrolls bardzo dobrze widać spłycenie rozgrywki. Jasne, jest multum opcji, wielki świat, setki zadań, ale wszystko wyważone, bezpieczne, przystępne, pozaznaczane na mapie. Wystarczy zestawić te gry z Morrowindem, żeby zobaczyć różnicę. I nie, nie możesz walczyć z kim chcesz - jest całe mnóstwo nieśmiertelnych postaci. W Morrowindzie, jeżeli zabiłeś kogoś związanego z głownym wątkiem to wyświetlała ci się o tym informacja, ale nikt nie kazał ci ładować od nowa gry ani nic takiego - bo mogłeś robić niezliczone inne rzeczy. Zresztą po samym świecie też widać, jak został uproszczony - teraz Elder Scrolls niewiele odbiega od klasycznego fantasy, nawet miejscem akcji, które wygląda jak typowa baśniowa kraina, gdzie mieszkają silne gburowate krasnoludy (no, tu jakaś odmiana ludzi - Nordowie na przykład) i wysokie magiczne elfy. Pierdoły. W Morrowindzie był dziwny świat fantasy, ponury, szary, z jakimiś wielkimi grzybami, dziwnymi potworami i niesamowita architekturą dunmerskich - elfickich - miast.
A gry stały się zbyt dużym kasowo przedsięwzięciem by robić te z gatunków mniej bezpiecznych niż action/adventure czy "RPG". Stąd w "RPG roku x" czyli Mas Efekt mamy opcję - jak to ładnie nazwał Wonziu - "gry dla debili", a Skyrim wygląda jak popłuczyny po Morrowindzie czy nawet New Vegas.
25-03-2012, 15:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-03-2012, 15:25 przez Gal Anonim.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Cytat:Military, a co powiesz o grach w stylu Oblivion/Skyrim?
Przy Oblivionie spędziłem kilkanaście ładnych godzin, wykonując właśnie wątki poboczne. Ale ta gra miała jedną, za to zabójczą wadę: potwory levelowały ze mną, przez co miałem wrażenie, że przez te godziny nie posunąłem się ani o centymetr w rozwoju postaci. Ogólnie za RPG nie przepadam - lubię mieć jasny cel stojący po drugiej stronie przepaści. Dla mnie cała zabawa tkwi w tym, żeby rozgryźć, jak tę przepaść pokonać.:)
Cytat:A tak w ogóle to zdaje mi się, że walczysz z wiatrakami.
Nie walczę - to tylko połączenie narzekań z marzeniami.:) Bo serio chciałbym zobaczyć FPS-a w starym stylu, ale zrobionego z wykorzystaniem np. CryEngine 3.
Swoją drogą to ciekawe, że teraz nieoskryptowane gry nazywa się grami dla ambitnych graczy. Pamiętam, jak DN3D (w którym naprawdę trzeba poszukać drogi i się postarać) był nazywany rozgrywką dla debili, bo ambitni gracze siedzieli przy rpg-ach albo przygodówkach. Teraz wystarczy nie pokazać strzałki nakierowującej na cel, a już mamy do czynienia z grą dla ambitnych graczy. Co za czasy.:)
I jeszcze jedno - ja też włączam teraz konsolę może na 2 godziny w tygodniu. Ale jeśli już to robię, to nie chcę, żeby to były godziny spędzone na totalnie bezmyślnym naciskaniu spustu.
25-03-2012, 15:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-03-2012, 17:09 przez military.)
Stały bywalec
Liczba postów: 779
Liczba wątków: 1
(25-03-2012, 14:52)Crov napisał(a): (25-03-2012, 13:47)Hitch napisał(a): I dlatego najlepszym RPG pozostanie "Fallout" (przynajmniej do czasu "Wasteland 2"), skradanką "Splinter Cell", a strzelanką dowolna gra tego typu sprzed 2000 roku.
Lubię Splinter Cella, ale ta seria nigdy nie będzie najlepszą skradnką - jest zbyt liniowa, zbyt restrykcyjna. Najlepszymi skradankami pozostanie Thief i Hitman.
Dokładnie, SC był dosyć mocno liniowy prze co i dla mnie nudny. Jednak Hitman czy Thief ze swoją naprawdę dużo ilością sposobów na pokonanie każdej misji były lepsze.
25-03-2012, 17:17
|