Gry
http://polygamia.pl/Polygamia/1,108240,14228037,Unearthed__Trail_of_Ibn_Battuta___recenzja__Zapasy.html?bo=1
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Saints Row: The Third - wywaliłem to ścierwo po jakichś 13 minutach grania.

Odpowiedz
Mierzwiak, stary! No wreszcie, już myślałem, że nie zagrasz w U1 i U2.

Generalnie oceny wystawiam takie same jak Ty dla każdej części, ale mnie te "paranormalne" elementy bardzo podeszły. Jak grałem w U1 za pierwszym razem, to na etapie w łodzi podwodnej (a grałem w nocy) myślałem, że popuszczę ;) zresztą sam widok ubota przy wodospadzie wzbudził we mnie pomieszanie ekscytacji i delikatnego niepokoju.

Obok GOW to jedyna seria do której mogę wracać regularnie.

Odpowiedz
W U2 i U3 motywy starożytnych cywilizacji, miast i paranormalnych elementów były idealnie wykorzystane. Ale w jedynce ja również byłem nieco zawiedziony dosłownością klątwy i magicznymi właściwościami skarbu, głownie dlatego, że w U1 przez większość gry, twórcy serwują motyw "tajemnicy El Dorado" w taki sposób, że gracz odnosi wrażenie, iż to wszystko okaże się prostu zwykłym zabobonem. Całe U1 było świadomą grą na konwencji kina przygodowego z pod znaku Indiany, tym bardziej spodziewałem się, ze twórcy celowo pójdą pod prąd i zaserwują jakiś pomysłowy twist na standardowym, ogranym motywie "starożytnej, magicznej klątwy", tak by jakoś sprytnie wyjaśnić to naukowo. Gdy przechodziłem jedynkę myślałem, że właśnie na tym będzie polegać myk postaci Nathana Darke'a - nowej wersji Indiany Jones'a, który przechodzi przez masę tajemniczych, niewytłumaczalnych zdawałoby się rzeczy, tylko po to by w końcówce, twórcy zaserowali twist z gatunku "Scooby Doo". A jest w tym potencjał, bo takie magiczne zabobony można scenariuszowo bardzo fajnie wyjaśniać na wszelkie sposoby. Tym bardziej byłem zawiedziony, gdy na koniec okazało się, że za wszystkim stało ograne, magiczne mumbo-jumbo - klątwa, mumie, zombie, łatewa.

W dwójce i trójce już tego nie odczuwałem. Może dlatego, że wiedziałem czego się spodziewać, jednak wciąż uważam, że motywy miasta Ubar i kamienia Cintamani, były po prostu dużo ciekawsze i lepiej nakreślone.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Co do elementów fantasy w "Uncharted":

To mi się między innymi podoba w tej serii, że w przeciwieństwie do innych przygodówek pokroju Indy'ego czy "Mumii" właśnie nie traktują dosłownie ludowych bajdurzeń.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Dokładnie, w żadnym Uncharted nie było tak naprawdę motywów w 100% fantastycznych i to było fajne właśnie.
Czegokolwiek by scenariuszom każdej z części nie zarzucić, to zawsze widać spójną i przemyślaną koncepcję, której brakowało chociażby Kurestwu Kryształowej Czaszki:).

Odpowiedz
Też kiedyś patrzyłem na to w ten sposób, ale dla mnie to tylko powierzchowne wytłumaczenie. Lub może inaczej - trochę wygląda to tak jakby twórcy pozostawili kwestię "fantastyczności' otwartą i niedopowiedzianą, tak by gracz mógł opowiedzieć się zarówno po wersji "paranormalnej" co i "naukowej". Z tym że ta druga jest dużo bardziej naciągana w tym przypadku.
Ja nie piszę o tym jako o wadzie. Taka ambiwalentność chyba nawet podoba mi się najbardziej ze wszystkich rozwiązań. Po prostu w jedynce przy moim pierwszym i jedynym podejściu, z tego co pamiętam trochę gryzło się to z moimi oczekiwaniami.

EDIT:

Niektóre wytłumaczenia są na tyle umowne że równie dobrze mogłoby ich w ogóle nie być. Jak np.

Poza tym taki motyw Drzewa Cintammani, chyba nawet zyskuje na sile jako ledwo zarysowany, motyw paranormalny. Wolę taką wersję, która potrafi być naprawdę sugestywna, niż jakieś z tyłka wyciągnięte teorie naukowe, które są tak słabe i naciągane, że równie dobrze mogłoby ich nie być.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
LEGO Indiana Jones - lego-adaptacja trylogii, która ma więcej indianowego klimatu niż jakakolwiek inna gra z Indianą (no dobra, bez Fate of Atlantis). Generalnie bardzo przyjemna gierka, przy której można stracić masę czasu, nawet tego nie zauważając. Świetna dla dwóch osób. Niestety ma wady: perspektywa wygląda fajnie na ekranie, ale jak trzeba wymierzyć dokładny skok, można dostać obrzęku mózgu - nie wiadomo, czy przedmioty są przed tobą, za tobą, nad tobą, obok ciebie. Mimo wszystko irytujących fragmentów jest stosunkowo mało. Fajna gierka, w sam raz do odpalenia po dniu pracy. 7/10

[Obrazek: lego_indiana_jones_the_video_game_image__2_.jpg]

Odpowiedz
Proteus,

Może ci się to nie podobać, ale tu nie ma pola do dywagacji. Naughty Dog oficjalnie potwierdza wersję pseudo-naukową. Na tyle, ile wymaga tego kino przygodowe jest to wystarczająco fajnie rozpisane i mnie kontentuje w zupełności.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Swoją drogą walka z dżinami na hardzie w U3 sprawiła, że miałem ochotę mordować ;)

Odpowiedz
A ja przechodzę sobie aktualnie Vagrant Story, kupiony classic na PS Store. Aż wstyd się przyznać ale nie przeszedłem nigdy tej gry chociaż miałem ze trzy podejścia w latach świetności PS One. Tym razem podejście do gry bardziej zdeterminowane i o dziwo, gra podoba mi się i to bardzo, choć graficznie w porównaniu z nowymi generacjami straszna bieda (walić grafikę gdy ma się taki gameplay) to gra wcale nie odstaję.




Odpowiedz
(05-07-2013, 21:46)Hitch napisał(a): Może ci się to nie podobać, ale tu nie ma pola do dywagacji. Naughty Dog oficjalnie potwierdza wersję pseudo-naukową.

Ok, spoko. Po prostu moim zdaniem w takim przypadku fabuła działa odrobinę gorzej.

Co do Lazarevica:

Gdy mamy do czynienia z tak przesadzonymi efektami, tłumaczenie tego jakąkolwiek nauką, będzie tak samo naciągane jak "nauka" w supermocach wspomnianego Rosomaka. Z tą róznicą, że Wolverine ma za sobą umowność konwencji komiksowej, której Uncharted niby nie ma. W takim momencie moim zdaniem silenie się na jakiekolwiek wytłumaczenia, było po prostu niepotrzebne i naciągane. Motyw drzewa i zdolności jakie daje, byłby zgrabniejszy jako element fantastyczny.

Aha i pisząc o odporności Lazarevica nie mam na myśli momentów czysto gejmplejowych, jak podczas ostaniej walki z bossem, gdzie był zupełnie odporny na wszystko co w niego wpakowaliśmy. Bo jak wiadomo momenty gejmplejowe są nieco umowne i nie należy traktować ich dosłownie. Chodzi mi tylko o to co pokazano dosłownie w cutscenkach.

Kupiłbym ten motyw bez problemu gdyby właściwości Cintamani były nieco bardziej przyziemne, mniej przerysowane i dosłowne. Gdyby ta regeneracja była mniej spektakularna i bardziej prawdopodobna, ale wciąż na tyle wyraźna by mogła służyć jako podłoże dla mitów i legend prymitywnych kultur. Jednak to co pokazano w cutscenkach to już poziom mocy komiksowych. Podoba mi się, że twócy tłumaczą niektóre rzeczy. Często im się udaje, jak np. w momentach "scooby doo" z Yeti. Tylko, że jednocześnie są w Uncharted elementy tak powierzchownie fantastyczne, że tłumaczeni ich jakimiś naukowymi teoriami, skutkuje dość naciąganym efektem. Te komiksowe moce, gigantyczne miasta starożytnych cywilizacji z niesamowitymi osiągnięciami technologicznymi i architekturalnymi oraz dziwnymi, niemalże nadludzkimi mieszkańcami. Silenie się na tłumaczenie wszystkiego jest moim zdaniem chybione.

Poza tym, już pomijając co jest naciągane a co nie, dla mnie osobiście świat Uncharted w takiej formie w jakiej został przedstawiony, po prostu działa lepiej jeżeli przyjąć w nim możliwość istnienia, chociaż pierwistka mistycyzmu. Jako połączenie tych dwóch światów - z jednej strony szaro-burej przyziemności, w której za każdą tajemnicą kryje się jakaś hochsztaplerska sztuczka, a z drugiej posiadającej pewne mistyczne podłoże, które nie jest wytłumacznone w 100%. Końcowe etapy U2 i U3, rozgrywające się w tych wszystkich zapierających dech w piersiach lokacjach - osobiście są dla mnie bardziej sugestywne jako tajemnicze pozostałości kontaktu wczesnych cywilizacji z jakąś niewytłumaczalną mocą.

Dla mnie takie połączenie to idealne rozwiązanie. Bo z jednej strony pierwiastek paranormalny tłumaczy te co bardziej fantastyczne elementy, a z drugiej jest go na tyle mało, że nie ma tu żadnego przesytu magii, który doprowadziłby do absurdalności jak np. w Indianie Jonesie, gdzie Indy zaprzeczał istnieniu Boga i paranormalnych zjawisk, chociaż na własne oczy widział jak Arka Przymierza roztapia głowę hitlerowca ;)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Cytat:tłumaczenie tego jakąkolwiek nauką, będzie tak samo naciągane jak "nauka" w supermocach wspomnianego Rosomaka. Z tą róznicą, że Wolverine ma za sobą umowność konwencji komiksowej, której Uncharted niby nie ma.

Przecież nikt nie sili się na tłumaczenie tego wszystkiego w "Uncharted". Po prostu twórcy odcinają się od magii na rzecz pseudonauki - jest to niemal kosmetyczna różnica tylko, ale mimo wszystko dla mnie to fajny detal. No i seria jest jak najbardziej "komiksowo" umowna. Nie wiem skąd pomysł, że jest inaczej.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
(05-07-2013, 22:58)Proteus napisał(a): Poza tym, już pomijając co jest naciągane a co nie, dla mnie osobiście świat Uncharted w takiej formie w jakiej został przedstawiony, po prostu działa lepiej jeżeli przyjąć w nim możliwość istnienia, chociaż pierwistka mistycyzmu.
Dokładnie. Dlatego jednym jedynym, malusieńkim rozczarowaniem w U2 jest dla mnie to, że okazało się iż
No ale znowu, od strony scenariusza jest to tak dobrze uzasadnione, że nie mogę nie wybaczyć.

Odpowiedz
Mi tam to rozwiązanie się spodobało.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Mnie tam się z niczym nie skojarzyło, bo z tamtego gówna sam z siebie nic nie pamiętam i dopiero tym co teraz napisałeś odświeżyłeś mi pamięć :)

Odpowiedz
Nowa generacja gier? :P
http://www.gametrailers.com/full-episodes/riasqm/next-tech-gunslinger

Odpowiedz
Battlefield 3 - ło matko! Kampania dla jednego gracza to jakiś żart z człowieka. Chciałby taki pobiec w prawo, albo w lewo, zaczaić się po swojemu... Nie może! W zasadzie to nic nie może, bo nagromadzenie QTE jest doprowadzone do granic absurdu. Taki oto "symulator" wojny. Multi ratuje sytuację, ale bez kilku kumpli do drużyny radocha jest znikoma. Może jakbym nie miał nic innego do roboty...

Saints Row The Third - nie zrozumiałem koncepcji. Niby ma być czadowo i z jajem, a czuję się jakbym oglądał jakąś tandetną kreskówkę, w którą wbić się nie sposób. W pierwszych minutach było trochę akcji, później całość zamienia się w sandboksa. Wtedy usnąłem...
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
(09-07-2013, 20:15)Indroman napisał(a): Battlefield 3Taki oto "symulator" wojny. Multi ratuje sytuację (...)

Ta seria powstaje z myślą tylko i wyłącznie o multi. Singla na dobrą sprawę mogło by nie być.

Odpowiedz
(09-07-2013, 20:15)Indroman napisał(a): Battlefield 3 - ło matko! Kampania dla jednego gracza to jakiś żart z człowieka. Chciałby taki pobiec w prawo, albo w lewo, zaczaić się po swojemu... Nie może! W zasadzie to nic nie może, bo nagromadzenie QTE jest doprowadzone do granic absurdu. Taki oto "symulator" wojny. Multi ratuje sytuację, ale bez kilku kumpli do drużyny radocha jest znikoma. Może jakbym nie miał nic innego do roboty...
Ugh. Dzisiaj w nocy mi się ściągnęło. Ryzykować instalację i odruchy wymiotne jak przy Saints Row? :)


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości