Gry
FEAR jest świetny. Dawno nie grałem, więc to może sentyment lub już wyobraźnia, ale faktycznie w żadnej innej grze nie widziałem takich zajebistych strzelanin. I sztucznej inteligencji też nie.

Nie grałem w MP3:P

Odpowiedz
Oj zgadzam się, Fear wymiata. Wracam do niego regularnie.

Odpowiedz
To ja też potwierdzam, że FEAR jest świetny. Szkoda, że dwójka była nudna. Za trójkę nawet się nie zabierałem.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
(26-07-2013, 08:29)military napisał(a): Jedyny interesujący exclusive? Sorry, ale rotfl. Seria Fable, Forza, Crackdown, Dead Rising, State of Decay... Anyway.
Fable to tylko jedynka i dwójka. A crapdown to raczej ex nie warty czasu.
PS. Crysis to najnudniejsza gra ever.


Odpowiedz
Turus napisał(a):PS. Crysis to najnudniejsza gra ever.
Crysis to praktycznie mały sandboks, więc może po prostu źle w niego grasz. :)
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
To fakt, że do Crysisa trzeba się przyzwyczaić, a pierwszy poziom jest po prostu słaby. Ale później jest rewelacja - można poczuć się jak Rambo.:)

Odpowiedz
Crysis przestaje już tak bawić, kiedy pojawiają się obcy. Cała gra powinna polegać na lataniu po dżungli i strzelaniu do żółtków.
Far Cry 3 był tego najbliżej, ale niestety Far Cry nie ma Nanosuita.
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
Mnie więcej frajdy sprawiała zabawa w Johna Rambo w Far Cry 3 niż w Predatora w którymkolwiek Crysisie.

Odpowiedz
Zacząłem grać w Skyrim. Dwie godziny minęły jak z pyty strzelił. Ta gra jest jak Oblivion, ale fajny. Przynajmniej na razie - klimacik zamiata, ale nie wiem, jak rozwiązano levelowanie. To poroniony system poziomów sprawił, że zostawiłem Obliviona i to po długich godzinach grania - zapędziłem się w kozi róg, bo rozwijałem trochę wszystkiego i byłem w końcu za cienki na nowe potwory. Mam nadzieję, że tutaj cały świat nie leveluje z postacią.

Odpowiedz
A ja dla odmiany zacząłem grać w dobrego RPGa.

Wczoraj premierę miał cyberpunkowy SHADOWRUN RETURNS. Pierwszy większy (ważniejszy?) efekt Kickstarterowego boomu na oldskulowe RPG. I jak jest?

Jest dobrze, bo to impreza a nie pogrzeb, więc ja bawię się dobrze.

Gra to klasyczny cRPG w stylu PLANSCAPE TORMENT czy FALLOUTÓW - nawet jest taktyczna walka. Brakuje tylko znanej z FALLOUTÓW czy JAGGED ALLIANCE brutalności - szkoda, bardzo pasowałoby mnóstwo krwi do brudnego i ponurego świata cyberpunku. Jest oczywiscie rozbudowa postaci, takie tam oczywistości. Jest wszystko, czego możecie oczekiwać po tego typu grze.

Póki co ma dwie dość poważne wady:

1) sprawia wrażenie dość liniowej (a raczej: sama pcha nas w stronę fabuły i dość trudno jest się tutaj gdziekolwiek zgubić podczas eksploracji);

2) system czekpointów - czy ja wyglądam na gracza konsolowego? Nie, mam własny mózg. :) Gra nie daje możliwości samemu zapisywania gry (!!!). Autosejwy są co poziom (co oznacza wlasciwie przejscie do nowej lokacji, czyli powiedzmy co 15-20 minut średnio)

Ale punkt drugi nie jest aż takim problemem. Naprawdę brakuje mi za to punktu pierwszego - więcej świata, więcej łażenia, więcej pobocznych przygód kompletnie niezwiązanych z głównych wątkiem. Jestem zawiedziony, że ta gra - wg forów zagranicznych - trwa ledwie 12 godzin. Liczyłem przynajmniej na dwa razy więcej.

Mimo to gram z przyjemnością. Jest dobrze napisana, a świat jest intrygujący (fantastyczne rasy - elfy, krasnoludy, orkowie, trolle zaczynają się rodzić współcześnie, by w tym cyberpunkowym świecie przyszłości być normalnymi członkami społeczeństwa, a wraz z nimi powraca magia, smoki i takie tam).

Póki co ten pierwszy interesujący mnie kickstarterowy projekt uznaję za sukces.

Odpowiedz
(26-07-2013, 19:26)military napisał(a): Mam nadzieję, że tutaj cały świat nie leveluje z postacią.

Leveluje, nie-leveluje:). Scaling niby jest, ale wykonane jest to na tyle przyzwoicie, że nie odczuwa się tego specjalnie, a już na pewno nie tak, jak w Obli.

Sam rozwój postaci jest na piątkę - nie ma siły, by zapędzić się w kozi róg. Co więcej, kombinowanie jest nagradzane i aż szkoda ograniczać się do kilku skilli. Zresztą i tak rozwijają się przede wszystkim te, których się używa, więc wypada to naturalnie i raczej nie ma opcji, by rozwinąć coś niepotrzebnego. Nie podoba się taki, czy siaki styl gry, to go olewamy.

Skyrim jako taki ma swoje wady, dla gier Bethesdy zresztą typowe, ale i tak jest grą o klasę lepszą od Obliviona i ja bawiłem się z nim świetnie prawie 200h, razem z dodatkami.

Odpowiedz
(26-07-2013, 17:15)Huntersky napisał(a):
Turus napisał(a):PS. Crysis to najnudniejsza gra ever.
Crysis to praktycznie mały sandboks, więc może po prostu źle w niego grasz. :)
Nic mnie w tej grze nie bawiło. A w momencie pojawienia się ufoków zrobiło się jeszcze gorzej i już leciałem "na pałę". Nie zapomnę jak jadąc autem nawet nie zatrzymywałem się aby walczyć z przeciwnikami tylko po prostu im uciekałem. Tyle frajdy sprawiała mi ta gra. IMO nawet Far Cry 2 jest lepszy jak wszystkie Crysisy razem wzięte.

Odpowiedz
Sniper Elite V2 - pomyślałem, że zabijanie Niemców będzie całkiem fajne, a tu niestety rozczarowanie. Tytuł może i należy do wąskiego kanonu gier snajperskich, ale jest potwornie niedorobiony, nudny, brzydki i fałszujący fach snajpera. Może najpierw zalety - grać się da, nie wiesza się + KOSMICZNIE DOBRY motyw z X-Ray bullet time, który przedstawia obrażenia po trafieniu. Sadystyczna, mocna rzecz wyciągnięta z triple-A hiciora.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=FP2yueJCGhU[/youtube]

Co z resztą? Równia pochyła. AI wrogów wywołuje uśmiech politowania, fabuła jest prostacka i w sumie trudno nazwać ją fabułą. Z głównym bohaterem nie da się zżyć "bo jest" (jestem w 6 misji a ciężko mi przypomnieć jak się nazywa). Graficznie jest niesamowicie ubogo, bo ograniczony budżet wylewa się z ekranu w każdej minucie (niektórzy budowę map nazwą oldskulem, ja nazywam brakiem pomysłu). Rozgrywka jest do bólu liniowa i jeszcze nie doznałem olśnienia, iż daną sytuację mogę rozegrać na więcej niż 2 sposoby.

[Obrazek: sniper-elite-v2-1.jpg]

O grafice nie ma co pisać. Poziom 2006 roku i sfotoszopowane screeny, wliczając w to absurdalne wymagania sprzętowe.

4/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Zgadzam się z przedmówcą, poza patentem z X-Rayem gierka ma niewiele do zaoferowania, pograć można ale szału ni ma.

Gears of War PC - parę patentów mnie wkurwiało niemiłosiernie (np. poziom z przechodzeniem powoli pod kruchymi dechami czy rzadkie checkpointy), ale to i tak mocarna gierka. Nie wybacza błędów, rewelacyjny motyw z właściwym czasem przeładowania podbija adrenalinę, a Szarańcza bierze na klatę kilogramy ołowiu i potrafi przylać (grałem na hardzie). Satysfakcja z rozsadzania ich czerepów jest nieziemska, poza tym ekipa Marcusa to 200% koksu i sucharskich tekstów - tak jak powinno być:))). Poza tym graficznie jest w dalszym ciągu cymes, najładniej zrobiono moim zdaniem kopalnie z Emulsją. Zastanawiam się nad kupnem X360, bo chętnie obgrałbym Girsy 2&3, spodobała mi się ta seria. 9+/10
Red, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Aug 2012.

Odpowiedz
Incredbile Adventures of Van Helsing - hack'n'slashy nigdy nie lubiłem, w Diablo 3 nie grałem, ale ten nieskobudżetowiec jest po prostu dobry w ryj! Łażenie synem Van Helsinga i trzaskanie potworów z użyciem broni palnej i tradycyjnych mieczy sprawia sporo frajdy. Rozwój postaci jest znakomity, ale co najlepsze - rozwijamy także sille, perki i inne duperele towarzyszce Katerinie, która jest duchem ;) Sam klimat ociera się o Salomona Kane'a, czyli jest poważnie, czasem nawet psychodeliczne (okultyzm na każdym kroku), od czasu do czasu atmosfera luzuje jednak poślady. Jeszcze nie skończyłem pierwszego aktu, ale jak na 5 Euro wydane na Steamie to jest bardzo dobrze.

[Obrazek: the-incredible-adventures-of-van-helsing-cheats.jpg]

[Obrazek: the_incredible_adventures_of_van_helsing_1.jpg]
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(27-07-2013, 14:58)Red napisał(a): Zgadzam się z przedmówcą, poza patentem z X-Rayem gierka ma niewiele do zaoferowania, pograć można ale szału ni ma.

Gears of War PC - parę patentów mnie wkurwiało niemiłosiernie (np. poziom z przechodzeniem powoli pod kruchymi dechami czy rzadkie checkpointy), ale to i tak mocarna gierka. Nie wybacza błędów, rewelacyjny motyw z właściwym czasem przeładowania podbija adrenalinę, a Szarańcza bierze na klatę kilogramy ołowiu i potrafi przylać (grałem na hardzie). Satysfakcja z rozsadzania ich czerepów jest nieziemska, poza tym ekipa Marcusa to 200% koksu i sucharskich tekstów - tak jak powinno być:))). Poza tym graficznie jest w dalszym ciągu cymes, najładniej zrobiono moim zdaniem kopalnie z Emulsją. Zastanawiam się nad kupnem X360, bo chętnie obgrałbym Girsy 2&3, spodobała mi się ta seria. 9+/10

Dwójeczka pod każdym względem lepsza od jedynki. Bigger, better and more badass. Ta seria to dla mnie najlepszy ex na x360

Odpowiedz
Całkiem fajna jest relacja Van Helsinga z Kateriną. Może nie rozmawiają zbyt często, ale kilka dialogów wystarczy, żeby poczuć między nimi chemię i dzięki temu gra się bardzo przyjemnie.

Odpowiedz
(27-07-2013, 17:44)Turus napisał(a): Dwójeczka pod każdym względem lepsza od jedynki. Bigger, better and more badass. Ta seria to dla mnie najlepszy ex na x360

Brakuje jej trochę tego klimatu jedynki ale to najlepsza część tej sagi. Przy dwójce, trójce część pierwsza wygląda jak średniego budżetu braciszek. I ta pomysłowość twórców. Mogliby obdzielić tym parę innych produkcji jednocześnie.

A Crysis jest świetny i basta - zwłaszcza pierwszy w którego chętniej gram niż któregokolwiek Far Cry'a. Jeden z moich ulubionych FPS-ów i obok takiego wspomnianego tu FEAR-a najprzyjemniej mi się w nim strzela. Z otwartymi ramionami przyjmę czwórkę. :P

L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Mówicie o Gyrosach? Jedynka rządzi - jedna z najlepszych strzelanek ever. Dwójka jest ładniejsza, ale słabsza. Poziomy są nudniejsze i bardziej mdłe; całość jest jakby łatwiejsza i ma gorsze tempo. No i zmienił się kompozytor - sypnęli kasą na Dżablońskiego i to był błąd, bo facet wypieprzył świetny motyw przewodni i zastąpił go brakiem jakiegokolwiek motywu przewodniego. Nadal fajna gra, ale o klasę gorsza - aż nie chciało mi się kupować potem trójki.

Odpowiedz
Fallout: New Vegas

Przypomniany po dłuższym okresie niegrania. Wszystkie Skyrimy mogą się schować przy New Vegas.

To, w jaki sposób świat dookoła nas się zmienia i przypomina o naszych działaniach jest kapitalne. Przyjemnie jest robić zakupy w jakimś sklepie i przypadkowo wyłapać audycję w radio, gdzie mówi się o przypadkowym podróżniku, który uratował zakładników z rąk tej i tej organizacji.

Jestem również zaskoczony, jak często mój charyzmatyczny geniusz korzysta ze swoich talentów. A korzysta z nich praktycznie cały czas sprawiając, że w pełni mogę odgrywać postać, jaką stworzyłem i czuję jak jest zajebista. Wspaniale też rozwiązano sytuacje, gdy podczas rozmowy skill jest niewystarczający - linia dialogowa jest jak najbardziej dostępna, ale avatar zmuszony jest gadać, jak ignorant, którym w istocie jest. Właśnie, dialogi - absolutna rewelacja. Soczyste, prawdziwe, pozbawione naleciałości z Elder Scrolls. Jeśli gadam z mafiosem, to czuć to w każdym wypowiadanym przez niego słowie.

Questy również są bardzo ciekawe i nie tak komiczne jak w "trójce". Dodatkowo większość oferuje kilka możliwości dotarcia do celu, który również często różni się w zależności od tego, jaką postać odgrywamy. Brakuje troszkę więcej samodzielności, bo gra, podobnie jak wszystko od Bethesdy po Oblivionie, bardzo prowadzi za rękę, ale to w sumie mały pikuś.

No i na koniec tryb hardcore. Myślałem, że okaże się zwykłą uciążliwością, ale w rzeczywistości to po prostu kolejna warstwa wzbogacająca doświadczenia płynące z gry. Nareszcie jest sens w szukaniu źródeł wody, czy zabezpieczaniu się przed głodem. Teraz lokacje przestały być wyłącznie skrytką na zajebiste bronie i pancerze, ale przede wszystkim miejscem, gdzie znajdę wodę nadającą się do picia, jedzenie i lekarstwa. Wszystko to, co w post-apo liczy się najbardziej.

Ocena 10/10 i na całe szczęście mam więcej wolnego czasu.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości