Gry
Nie przeszkadza mi budżetowość - czasem to wręcz zaleta, bo wolę mniejsze, nierozbuchane gry w stylu starych FPSów niż wielkie, przesadzone widowiska. Technicznie też pewnie ujdzie. Pierwszego Snajpera przeszedłem z przyjemnością, choć bugów była masa - a chyba kilka lat później gorzej nie będzie.:)

Odpowiedz
Saint's Row 4
Po pierwszych 3 godzinach - wypas. Praktycznie symulator Faory (jeżeli gramy lasencją, w przeciwnym wypadku symulator dowolnego Kryptończyka z bitwy o Smallville). Supermoce dostarczają niesamowitej rozrywki, prawdę mówiąc nie pamiętam kiedy ostatnio tak dobrze bawiłem się grając w jakąś nowość. Klimat i humor są jeszcze bardziej porąbane niż w trójce, ale paradoksalnie wszystko zrobione jest z dużo lepszym smakiem. Dodatkowo model jazdy jest jeszcze lepszy i teraz zupełnie nie przeszkadza... ale po co używać samochodów, kiedy można biegać szybciej niż Bugatti Veyron i skakać na 70 metrów wzwyż. :P

Wygląda na to, że SR wreszcie wykształciło swoją tożsamość i dopracowało najlepsze elementy. Jeżeli w piątce będzie większy świat i lepsza fizyka, to szykuje się realny konkurent dla GTA.
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
17 lat po premierze pierwszego GTA szykuje się realny konkurent dla tej serii?

:)

Odpowiedz
E tam, czwórka nawet butów nie jest w stanie szorować czwórce GTA, wiec meh. Nara. :)

A z waznych wiadomosci.

Jezeli ktoś zapłacił za WASTELAND 2 to - może nie wie - ale ma już dostęp do bety early access. Mozna sobie ze steama gre ściagnąc i grać (z zaznaczeniem, ze tworcy traktują to już jako odebranie zakupionej kopii gry - oczywiscie ta wersja bedzie spaczowana do finalnej wersji, ale nie będzie mozna juz np. wybrać sobie wersji np. z GOGa, która poki co jest nie dostępna).

Tutaj Wonziu ciacha w bete sprzed paru miesiecy. Ja sie jaram i walcze ze soba, zeby zdecydowac czy zagrac juz czy nie.


Odpowiedz
Saint's Row IV podoba mi się bardziej od GTA IV.
Call the cops, I don't give a fuck.
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
DOOM 3

Aż dziwne, że do tej pory mój jedyny kontakt z tą grą ograniczał się do demka sprzed jej premiery jeszcze. Wzorowa, klasyczna strzelanka. Umiejętnie wykorzystująca horrorowe motywy i rewelacyjnie podająca fabułę w formie pozostawianych wszędzie audiologów i e-maili. Świetne aktorstwo (i to w czasach, kiedy jeszcze nie bardzo przykładano do tego uwagę!), DOSKONAŁE udźwiękowienie oraz arsenał broni, których używanie to najczystsza frajda. Na plus także przeniesienie wszystkiego na PS3. W żadnym momencie nie ma problemów ze sterowaniem, a grafika kuleje tylko przy postaciach, które pomimo tego, że wyglądają znacznie lepiej niż po premierze, dalej jednak odstają od dzisiejszych standardów. Cała reszta wygląda bardzo dobrze, na czele ze świetnym oświetleniem, które robi wrażenie nawet dzisiaj.

Fajnie też, że poprawili sprawę z latarką. Teraz może być włączona w trakcie trzymania broni. Ale bateria nie trzyma zbyt długo, żeby nie było za łatwo :)

Warto się zaopatrzyć, bo w zestawie są wszystkie dodatki plus "Doom" i "Doom 2", a całość lata za grosze na Allegro. Ja za swoją dałem 40 zł z przesyłką już.

9/10
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
O kurna, wiedzieliście że na płycie z kaszaniastym Medal of Honor w wersji PS3 jest kozacki MoH Frontline z PS2? Kupuję!:)

Odpowiedz
(27-06-2014, 14:48)military napisał(a): O kurna, wiedzieliście że na płycie z kaszaniastym Medal of Honor w wersji PS3 jest kozacki MoH Frontline z PS2? Kupuję!:)

Tak, bo to był główny powód dla którego w ogóle kupiłem MoH po premierze. A opłaca ci się teraz w ogóle? Frontline jest też w PSStore. Nie wiem za ile obecnie, ale kiedyś chodził po niecałe 30zł. Teraz mam właśnie wersję cyfrową, bo MoH 2010 opyliłem już dawno i wymazałem z pamięci.

Odpowiedz
No to ja mam MoH + Frontline z wysyłką za 26 zł.:)

Odpowiedz
WOLF AMONG US epizod 4 -

Ciągle dobre, ciągle bardziej interaktywny film... i ciagle mi to nie przeszkadza. Kurde, to bylby zajebisty filmy. To klasyczny thriller sensacyjny z postaciami z bajek i legend. Relacja Wilka i Drwala przypomina mi trochę bardziej szorstką relację Rusta i Marty'ego z TRUE DETECTIVE. Do tego spotkanie z Diabłem z Jersey (wierny legendom projekt postaci) jest świetne. Jest klimat znakomity. Bardziej czekam na nowe odcinki tego niż WALKING DEAD, ale moze dlatego, ze w to drugie jeszcze nie gram przed koncem sezonu.

Odpowiedz
@Crov

Czekam tylko na cały sezon i kupuję, bo nie przepadam za grami w epizodach.

Jeśli ci podeszło a czytasz komiksy, to bardzo polecam Fables(na której oparty jest wolf) - jedna z najlepiej napisanych, pomysłowych, zabawnych itd., itp. serii ostatniego dziesięciolecia.

Stawiam na tej samej półce co Preachera i Transmetropolitan.

Odpowiedz
Kiedys probowalem czytać "Fables", ale nie podeszł mi szczegolnie. Tj. pamietam, ze pierwsza historia mi się podobala (była w sumie podobnie jak gra, dość noirowa), ale dalej jakos mi sie nie chcialo.

Za to gra fabularnie jest świetna, jezeli ktos lubi sensacje i kryminał w starym stylu.

Odpowiedz
Po pierwszej historii było parę numerów, które mi też nie podeszły. Z perspektywy czasu mam wrażenie, że autorzy nie byli pewni czy pozostać w tym kameralnym klimacie, w którym jest utrzymana pierwsza historia, czy rzucić się w kierunku "epickości" co też w końcu zrobili.

Tak czy siak, historia walki Baśni, wygnanych ze swoich krain do enklawy w Nowym Jorku i wspólnej walki ze Złym Imperatorem oraz z własnymi animozjami jest naprawdę warta poznania.

Tym bardziej, że autorzy ewidentnie dobrze się bawią materiałem źródłowym i szeroki banan wyjątkowo często gościł mi na twarzy.
Tak dla przykładu: przysłowiowy książę na białym koniu - Prince Charming - to tutaj jedna postać, niepoprawny kobieciarz, który puknął wszystkie księżniczki z bajek po kolei, co zresztą do dzisiaj mają mu za złe.

Może jednak zostawię ten temat i ak znajdę wolną chwilę to machnę jakąś reckę serii do działu komiksy.

Wracając do gier, już w poniedziałek premiera jednej z kickstarterowych nadziei, Divinity - Original Sin.
Klasyczny erpeg w rzucie izometrycznym z bardzo rozbudowanymi turowymi walkami. Szkoda, że dopiero po jutrze bo mam akurat wolny weekend, a tak będę musiał nadgryzać po godzince.


Odpowiedz
[Obrazek: r26HWeU.jpg]

Half Life 2: Episode 2

EPISODE 2 to niby zwykły dodatek, a nie żadna monumentalna gra jak HL2 czy HL1, ale gdybym miał pominąć kwestie tego jak rewolucyjny czy ważny, dany tytuł był w dniu premiery, i po prostu miał wybrać tę część serii, do której najbardziej lubię wracać; tę która moim zdaniem jest najlepiej wykonana od początku do końca, zarówno pod względem technicznym jak i koncepcyjnym, to byłby to właśnie ten skromny "Epizod Drugi".

HALF-LIFE 2 był wielki, ale nie idealny. W dniu premiery było trochę marudzenia, na rozpisanie niektórych rozdziałów i np. lekko dłużące się kawałki z pojazdami. Valve słynie z idealnego "reżyserowania" i polerowania rozgrywki, gdzie nawet wtedy gdy nie pokazują niczego rewolucyjnego pod względem samej mechaniki, ich set piece'y, w których umieszczają gejmplej, są jednak tak umiejętnie prowadzone, skonstruowane i przemyślane, że gracz od początku do końca jest zatopiony w miodnej rozgrywce i klimacie. HALF-LIFE 2 nie był pod tym względem do końca perfekcyjny, było tam kilka momentów które skorzystałyby na dodatkowym dopieszczeniu. Gdy rok później Valve wypuściło EPISODE 1, było dużo marudzenia, że to tylko zwykły dodatek, i to jeszcze wyjątkowo lichy, bo przechodziło się go w około 3-4 godziny. Ja jednak EPISODE 1 przeszedłem na maksa wkręcony, na jednym tchu, nie tylko dlatego, że był krótki, ale właśnie dlatego, że był tak miodny i umiejętnie skonstruowany i wyreżyserowany. Po przejściu EPISODE 1 pomyślałem, że tak właśnie powinien wyglądać HALF-LIFE 2, od samego poczatku. Rozgrywka była świetnie rozpisana, z praktycznie każdym momentem ociekającym klimatem i grywalnością, bez żadnych dłużących się, czy zmarnowanych etapów. Mocne tempo od początku do końca. Wprawdzie całość urwała się zdecydowanie za szybko, bo sprawny gracz mógł to przejść w kilka godzin, ale sama gra była wyśmienita. EPISODE 2 oferuje to samo co EP1, tyle że w jeszcze bardziej dopieszczonej i pomysłowej formie, nie pozostawiającej uczucia niedosytu z powodu długości.

Do tej gry podchodzę jak do dobrego filmu. W sensie - przyjemność którą można skończyć za jednym podejściem, w jeden wieczór, ale która jest tak zgrabnie rozpisana, z wyraźnym fabularnym początkiem, środkiem i końcem, że przy napisach końcowych czuję, że przeszedłem porządny, zamknięty rozdział opowieści, a nie jakiś koślawo ucięty wyrywek (i to pomimo słynnego cliffhangera). Człowiek jest syty po tym, nawet jeżeli z zegarkiem w łapie wychodzi jedynie, gdzieś tak z 6 godzin. A satysfakcjonuje to jak cholera. Ta gra, w dniu premiery, to było chyba szczytowe osiągnięcie Valve w gładkim połączeniu gejmpleju i fabuły. Całość jest bardzo filmowa, wypełniona dramatycznymi momentami i świetnymi postaciami, ale prezentująca to wszystko, bez odbierania kontroli graczowi i przypominania co chwilę, że to tylko gra, z elementami fabuły wciśniętymi pomiędzy sekwencje strzelania, tak jak to robi większość FPS'ów. Zamiast tego gracz prowadzony jest, w sposób, który przykuwa jego uwagę do fajnych momentów, ale który go nie ogranicza. EPISODE 2 to taki typ FPS'a, który nawet jeżeli na papierze miałby się okazać korytarzykiem, to jednak nie sprawia takiego wrażenia podczas rozgrywki. To bardzo ładnie wyreżyserowana i skonstruowana gra, gdzie na każdym kroku widać, że twórcy głowili się co tu zrobić, by gracz przez cały czas miał co ciekawego do roboty i do oglądania.

Prawie każdy set piece w tej grze jest zajebisty, zapadający w pamięć i mega grywalny. EPISODE 2 to taki rollercoaster miejscówek, Valve serwuje jedną atrakcję, po to by uciąć ją w odpowiednim momencie, tak by gracz nie zdążył się nią znudzić, czy za bardzo z nią "obyć", i od razu przenosi go do kolejnej interesującej sytuacji. Wymiany ognia są wciągające i zróżnicowane (rewelacyjne walki z Hunterami - nowym rodzajem przeciwników - to świetny przykład tego jak wrogów w strzelankach można wykorzystać z pomysłem, zamiast po prostu wrzucać ich do mapy, dla gracza do odstrzelenia w korytarzyku). Tempo tej gry jest idealne. I przez tempo rozumiem zarówno czysty gejmpej, jak i samą fabułę. Gra pięknie rozwija naszą podróż z Alyx (btw. dziewczyna nie straciła wiele przez lata, to nadal czołówka growych NPC i kobiecy sidekick na podium z Elizabeth i Ellie. Może nie tak technicznie zaawansowana jak dwie koleżanki, ale nadrabiająca przygodami z graczem i uśmiechem) umiejętnie prowadząc do ostatniego rozdziału, który jest chyba jednym z moich ulubionych finałów w grach. Gdy nasi bohaterowie docierają w końcu do spokojnej przystani jaką jest baza WHITE FOREST, twórcy serwują chwilę spokojnego oddechu po przygodach, gdzie można się zrelaksować i chłonąć fabułę, po czym zaraz tę sielankę urywają w drastyczny sposób, który prowadzi nie tylko do jednego z najlepszych cliffhangerów w historii, ale także do masowej bitwy ze Striderami, która dla mnie siedzi w ścisłej czołówce najbardziej emocjonujących kawałków czystego gejmpleju w grach, niezależnie od gatunku czy platformy.

Gra nadal wygląda też świetnie. Jestem fanem silnika Source, z którego wyciśnięto tutaj maks i który daję radę nawet dziś. To jak Valve bawi się fizyką w niektórych momentach, robi duże wrażenie nawet w porównaniu z efektami w dzisiejszych FPS'ach. Episode 2 prezentuje również ten charakterystyczny dla Half-Life'ów styl "subtelnej post-apokalipsy", prezentującej opuszczony świat. Choć akurat pod tym względem dodatek jest nieco mniej depresyjny od takiego HL2, bo więcej tu ładnych plenerów leśnych.

Nie wystawiam pełnej dychy, bo to mimo wszystko jest to skromny dodatek, a nie żadna pełnoprawna giera, ale pod względem wykonania, jak na swoje czasy, to perfekcja. Zdecydowanie jedna z moich ulubionych strzelanek. W przyszłości jeszcze niejeden wieczór poświecę na powtórki.

9/10

Btw. Od premiery EPISODE 2 minęło 7 lat. 7 LAT KURNA. Zabolał mnie ten fakt.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
wymiękam
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Pogrywałem ostatnio w HITMAN: ABSOLUTION. Jest to oczywiście najgorsza część HITMANA i jako gra z Hitmanem jest słabiutka i irytująca. Do skradania się nie nadaje. Ale całkiem przyjemnie gra się w nią, jeżeli chce się robić rozpierduche. Także relaksacyjnie nawet nawet. Zwlaszcza, jeżeli kocha się tę postać. (Choć trudno nie płakać widząc, jak zarznięty jest gejmplej skradankowy.) Cale szczęście twórcy obiecali powrót do korzeni wraz z kolejną częścią.

Tak czy siak, najlepsze, co z tej gry pozostało to ten kawałek:



Z innej beczki.

Przegrałem walke ze sobą i sięgnąłem po WASTELAND 2. I co? Poki co jest wybornie w chu. Gra ma tylko jeden POWAŻNY MINUS: bardzo małe literki. To jest tragedia, bo w logach czy inwentarzu trzeba się naprawdę niekiedy przypatrywać, by coś rozczytąć. I okazuje sie, że to nie tylko wina mojego starego monitora z niską rozdziałka, ale takie same problemy mają ludzie z nowszym sprzętem. Napisany post na stimie, twórcy zobaczą, nie ja jeden na to narzekam, więc mozna to zwalić na to, że to jeszcze ciągle BETA. (Do końca sierpnia, kiedy wyjdzie finalna wersja.)

Oby, bo poza tym gra miodzio. <3

Odpowiedz
Jak można grać w betę? To jak oglądanie workprinta przed wersją kinową. Psujesz sobie radochę.

Odpowiedz
No ja podchodze do tego wręcz przeciwnie - jak do oglądania zwykłej wersji filmu przed wersją reżyserską, rozszerzoną. :) Bo gra jest w sumie skończona, a premiera za miesiąc, więc większość ważnych błędow została poprawiona. Póki co z niczym nie miałem problemów poza tym tekstem i całe szczęście nie jest to tekst dialogów i opisów, czyli tego, czego najwięcej.

Odpowiedz
http://www.avpgalaxy.net/2014/07/09/original-alien-cast-reprises-roles-alien-isolation-dlc/

W DLC do Alien Isolation zagramy jako Ripley, Brett, Parker, Dallas lub Lambert uciekający z Nostromo. Głosów użyczą aktorzy z filmu.

LOL. Czaicie to? Takie rzeczy... w DLC. Można kupić DLC bez gry głównej?

Swoją drogą, już w przypadku A:CM DLC było lepsze od właściwej gry.:)

Odpowiedz
Poczekaj rok i kupisz wersję ze wszystkimi dodatkami za połowę ceny.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości