Gry
Until Dawn

Łojesu, jaki pierdzielnik. Twórcy mieli pomysły na cztery zupełnie różne, wykluczające się fabuły na cztery gry, ale stwierdzili, że zajebistym pomysłem będzie ściupić to wszystko w jednej. Są tu dosłownie wszystkie rodzaje horrorów i twistów, jakie można sobie na szybko tylko przywołać. Slasher? Check. Indiańskie klątwy? Check. Duchy? Check. Potwór polujący na ludzi w lesie? Check. Połączenie tego wszystkiego jest tak bzdurne, wymuszone i naciągane, że masakra. Najgorsze, że wszystkie zwroty akcji można przewidzieć już kilka minut po prologu. Interaktywny film, który nie trzyma przy sobie zajebistą historią to katorga niestety.

Na plus grafika. Ale znów, jak się przyjrzeć wyłazi spod tego ślicznego makijażu last-genowy rodowód. Muzyka totalnie genericowa, a od piosenki w czołówce więdną uszy. Gejmplej przypomina trochę Walking Dead i Heavy Rain - na szczęście bardziej tego pierwszego, choć z drugiego zapożycza cztery miliony tanich QTE. Wszystko to spięte debilnym scenariuszem (od dialogów jeszcze mi krwawią uszy) oraz w większości kiepawym aktorstwem.

Nie polecam. Nie dość, że da się przejść w parę godzin raptem (koszt nówki to 260 zł!) to jeszcze nie bardzo jest po co, bo wszystko da się rozwikłać w 20 minut. To chyba pozycja dla kogoś, kto w życiu nie widział ani jednego horroru. Nie, ani jednego filmu!

3/10 (nie wiem, skąd te dobre oceny)

PS. Jeśli ktoś chce zaoszczędzić czas i nerwy, oto lista twistów:
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
W recenzjach czytam, że to świadoma zabawa schematami i operowanie kiczem...

Odpowiedz
Każde gówno się tak tłumaczy :)

Ta gra jest śmiertelnie poważna na każdej płaszczyźnie. Nie ma tu ani grama zabawy czymkolwiek.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Dokładnie takie samo wrażenie odniosłem oglądając gameplaye i cut scenki.

Odpowiedz
Ktoś z was Panowie przeszedł w całości DA: Inquisition? Pamiętam tylko jeden komentarz o tym, że gra jest dość so-so jak na erpega. Dość duży tytuł, który przeszedł tu bez echa, a ciekaw jestem waszych opinii.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Jeśli o mnie chodzi, to nie dałem rady tego przejść. To nie jest zła gra, na początku wydała mi się wręcz świetna. Tym co ją dla mnie pogrzebało, to zbyt duża ilość nudnych questów i z czasem beznamiętny system walki. Próbowałem pograć wszystkimi klasami i zawsze finał był taki sam - monotonia zabijała cały fun z gry. Być może kiedyś się przemogę i do tego wrócę, ale na tę chwilę mam ciekawsze rzeczy do roboty.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
Ja przeszedłem. Najgorsza produkcja BioWare w którą grałem, sprawiająca wrażenie niedorobionego MMO, w ostatniej chwili przerobionego na single playerową produkcję.

Przez pierwsze kilka godzin ma się jeszcze wrażenie że coś z tego będzie, ale po jakimś czasie zdajesz sobie sprawę że całość jest do bólu wtórna i przypomina mocno konsolowego "Diablo III" w TPP (tyle że tam był spoko coop). Fabuła jest bardzo krótka, jakieś 10 misji, które w większości składają się z cutscenek, a questy poboczne to chujnia, gdyż polegają tylko i wyłącznie zbieraniu popierdółek na mapie. Nie byłby to jeszcze jakieś straszne, gdyby historia była ciekawa, ale nie jest. Sztampa do bólu podążająca schematem "jesteś wybrańcem, bad guy kopie ci dupę, ale się motywujesz i w koncu pokonujesz bad guya". I to nie jest uproszczenie, gdyż naprawdę tam za specjalnie nic nie ma. Nawet towarzysze są tak archetypowi i irytujący, że gdyby w grze była misja samobójcza w stylu ME2 (ale nie ma), to bym ich wszystkich wysłał w pizdu na śmierć.

Po tym jak grę zaliczyłem nie wiedziałem za bardzo co o niej sądzić, ale po ograniu już ponad 100 godzin w trzecim WIeśku, kieruję się ku przekonaniu że BioWare zasadziło śmierdzącego kloca, którego ładnie opakowano :/

Odpowiedz
Gra bez wątpienia zawodzi, choć wciąż daleko jej do najgorszych produkcji Bioware. Fabularnie jest to w gruncie rzeczy powtórka za Origins, tylko z większym rozmachem i stężeniem sztampy oraz gorszym wykonaniem, czego przykładem może być tragiczny antagonista. Dialogi i towarzysze są w większości na standardowym poziomie studia, czyli dają radę. Walka gorsza niż w poprzednich częściach. Twórcy widocznie bardzo by chcieli porzucić model taktyczny i zrobić  z tego zwyczajnego action RPG, ale nie potrafią i/lub brak im odwagi, by ostatecznie zerwać z baldurowym dziedzictwem. Skończyło się na bezużytecznym "tactical view" i konieczności trzymania LPM, żeby postać atakowała.

Najgorsze są jednak wspomniane rozwiązania rodem z MMO: przerośnięte lokacje wypchane nudnymi questami w stylu "znajdź 8 odłamków" i "oznacz wszystkie punkty orientacyjne". A do tego niesamowicie powolny mount, który w w wyścigu przegrałby ze spieszonym wiedźminem oraz usypiające zbieranie materiałów do nieciekawego craftingu. Całość momentami wygląda jak próba generalna przed jakimś tworzonym z tajemnicy Dragon Age: Online. Na szczęście większość z tego syfu można spokojnie olać i skupić się na wątku głównym i ewentualnie zadaniach dla naszych towarzyszy i doradców... choć w sumie marne to pocieszenie, skoro duża część (większość?) budżetu została utopiona w czymś, co nie ma prawa komukolwiek się spodobać.

Nie mogę tak naprawdę polecić Dragon Age Inquistion, ale jeśli lubisz tę serię (ja lubię, choć dwójka to trochę guilty pleasure), to o ile zaciśniesz zęby i skupisz się wyłącznie na tych elementach, które nie ssą... może ci się spodobać. Ale nic nie obiecuję.

Odpowiedz
Danke :)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
A mnie się podobało bardzo :D Owszem, gra miejscami przypomina niestety MMO (pełno znajdziek i fedexowe zadania poboczne), ale historia ma rozmach, świat gry jest świetny i klimatyczny, a bohaterowie jak to u Bioware, wymiatają :D

A teraz gram w Mad Maxa. Gierka ma typowe sandboxowe problemy - pełno powtarzalnych czynności i słabą fabułę, ale świat gry robi wrażenie, a wszystko co związane z samochodem - ulepszanie i jazda - jest cudowne. No i gra jest zajebiście zoptymalizowana i śmiga na moim lapku bardzo zacnie :D

Odpowiedz
Widzieliście polską (nieukończoną jeszcze) grę Layers of Fear?

Graficznie miazga, scenograficznie małe arcydzieło, ale to perfidny plagiat śp. P.T., a niektóre motywy mające przestraszyć gracza raczej śmiechu warte.




Odpowiedz
Wylądował launch trailer kampanii Protossów.

Niby typowe Blizzardowskie efekciarstwo bez jakiegoś fajnego konceptu czy reżyserii, a o scenariuszowych idiotyzmach i wtopach nowej trylogii SC względem klasycznej gry i Brood Wara można by książkę napisać, ale muszę powiedzieć, że coś tam u mnie ruszyło i lekka łezka sentymentu się zakręciła. Bo w końcu dochodzimy do kampanii rasy której stylem, wyglądem i konceptem (archetypowym i wyświechtanym jak na sf, ale mimo tego fajnie przedstawionym) byłem zafascynowany jako dzieciak grający w oryginalnego SC. Wiem, że tak jak przy SoL i HotS będę walił fejspalmy przy fabule, ale Blizzardowkie hollywoodowe kampanie potrafią zaangażować nawet pomimo głupot i stereotypowości. Troszkę się jaram.

Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
PARTY HARD

Gra dla agresywnych rolników-alkoholików, którzy lubią ze sztachetami błąkać się po mieście. Nie ma dużo do opisywania: chodzisz ludzikiem po lokacji (jedna lokacja - jedna misja) i musisz zamordować wszystkich, a przy tym nie dać się złapać. Taki trochę HITMAN tylko pixelowy, no i trzeba wszystkich zabić, a nie tylko jeden cel. Fajne, bo jest troche kombinowania, trochę humoru i generalnie jest to fajne dla relaksu - poczuc krew niewinnych na rękach. O dziwo nie slyszalem o wielu kontrowersjach zwiazanych z ta grą, a przecież zabija się w niej policje i cywili, kobiety i mężczyzn, którzy niczego złego nie zrobili (jeden z czwórki bohaterów - jedyny, jakiego obecnie mam - to typ, który zabija, bo hałas imprezy przeszkadza mu spac - co z tego, ze robi porządek przemierzając cały kraj).


Odpowiedz
Hitman opozniony na marzec 2016. Luz, i tak nie mam na niego czasu teraz.

Fajna grafika:

[Obrazek: jpg]

Odpowiedz
Znaczy ten nowy Hitman ma tytuł Hitman? Czy Hitman' ? Hitmań?

Odpowiedz
Niech lepiej dopracują grafikę, bo oczy bolą :P

Odpowiedz
A co z nia jest nie tak?

Ja ja wrzucilem, bo podoba mi sie porownanie najwiekszego chyba poziomu z serii Hitman z pierwszy poziomem nowego Hitmana.

Odpowiedz
Mam na myśli grafikę w grze. Czas już chyba pożegnać poprzednią generację :)

Odpowiedz
A to tym bardziej nie wiem o co chodzi. Acz ja nie zwracam szczegolnej uwagi na grafike. Za to projekt np. poziomow w Hitmanach zawsze był zajebisty, wiec jezeli na tym sie skupia zamiast wydawac budżet na realizacje turbo-grafy to przeżyje. ;)

Odpowiedz
To akurat przyznaję, poziomy są super (o ile gówniane Absolution, jedyne w jakie grałem, stanowi jakąś reprezentację).

Ja na grafikę jednak zwracam uwagę, PS4 trochę za bardzo mnie rozpieściło :P

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
4 gości