Gry
Jakby co, to Armikrog już dostępny. Jako fan Neverhooda (moja ulubiona gra) obgryzałem paznokcie w zasadzie od czasu ogłoszenia zbiórki na Kickstarterze. W końcu się doczekałem i w kilka godzin przeszedłem najnowsze dzieło TenNapela i Pencil Test Studios.

Cholera, mogę przymknąć oko na bugi (chociaż jest ich od groma - glitch powodujący przejście przez zamknięte drzwi, zacinanie się dźwięku, przyciski w grze, które raz można kliknąć, a przy innej okazji nie są interaktywne etc.), pierdółki (brak kursora, save/load w opcjach, a nie w menu), chociaż nie do końca powinienem (premiera była przekładana dwukrotnie, głównie z powodu, uwaga, bugów). Nie mogę wszakże przejść obojętnie wobec faktu, że Armikrog to ubogi (praktycznie w każdym względzie) kuzyn Neverhooda. Gra jest krótka, zagadki się powtarzają, fabuła jest nikła (chociaż bardzo fajnie przedstawiona), relacja między dwiema grywalnymi postaciami znikoma. Broni się w zasadzie tylko piękna grafika (dla niezaznajomionych - wszystko jest zrobione z plasteliny i wprowadzone w ruch dzięki technice Claymation) i genialny score genialnego Terry'ego Scotta Taylora.

Komu poleciłbym Armikroga? Ciężko powiedzieć. Fani Neverhooda będą zawiedzeni (podejrzewam, że głównie z powodów wymienionych wyżej), fani przygodówek raczej też (lamigłówki nie przysparzają problemów), podobnie z niedzielnymi graczami (tych odrzucić mogą archaiczne rozwiązania twórców [Armikrog zarówno pod względem gameplayu jak i interfejsu przypomina przygodówki z lat 90-tych] i zagadki, które nie sprowadzają się jednego kliknięcia myszy).

Werdykt? Jako psychofan Neverhooda odczuwam zawód, co nie znaczy, że źle się bawiłem. Olałem niedoróbki techniczne i bawiłem się całkiem dobrze, choć zdecydowanie zbyt krótko. Po prostu uwielbiam te plastelinki - przypominają mi, jak zajebiście grało się w Neverhooda za dzieciaka u schyłku lat 90-tych.

Na deser - rewelacyjny kawałek (Terry zawsze się obroni) -

Odpowiedz
Ciekaw jestem co z tego wyjdzie:


Odpowiedz
Chcą z tego zrobić drugie Assassin's Creed? Już teraz można obstawiać czas akcji w kolejnej części :)

Odpowiedz
Też jestem ciekaw. Ja osobiscie bym nie pogardzil, jakby robili jedna wersje blizsza wspolczesnosci (XX wiek nawet), a do tego druga wlasnie taka umieszczona w jakiejs innej epoce. O ile utrzymaliby jakosć i nie rozmyłoby się to to mnie by pasowalo - mechanika gry jest fajna, wiec chetnie bym zagral. AC mnie zawsze nudzilo.

Odpowiedz
Stasis - niezależna przygodówka. Pewnie sporo głowienia się, ale klimat czuć. Kamera trochę jak Fallout, ba nawet jest ten sam kompozytor. Może dla klimatu science fiction z horrorem się zainteresuje.




/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Jest data premiery Firewatch!

http://www.ppe.pl/news/39283/znamy-date-premiery-firewatch-w-lutym-rozpoczniemy-piekna-przygode-takze-na-playstation-4.html

Odpowiedz
Zle sie dzieje z TotalBiscuitem. :( Szkoda chłopa, jedna z najbardziej ogarniętych głów w przemyśle.

[Obrazek: yaf6NAh.jpg]
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Było?



Wiem, że to Ubisoft i jeszcze wszystko może się zmienić, ale ... CHCĘ TO MIEĆ.

Odpowiedz
Szczerze mówiąc, to wygląda to słabawo.

Odpowiedz
Wygląda świetnie, grafika robi przeogromne wrażenie. Oby tylko był to lepszy tytuł od Beyond: Dwie Dusze.





Odpowiedz
Fajna mimika. Reszta to już typowa cage'owska grafomania.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Wygląda jak... każdy inny prerenderowany trailer.

Wy na serio z tą grafiką?

Jennifer Lawrence powinna ich pozwać za kradzież twarzy.

Odpowiedz
Czy Detroiczycy śnią o elektronicznych owcach?

Uwaga świecie! David Cage bierze na warsztat filozoficzne pytanie "ale czy roboty mają duszę?". SF do tej pory jedynie wierciło się wokół tej kwestii, tym razem dostaniemy definitywną, przełomową odpowiedz. :)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Polecam kanał. Stara babcia odkrywa gry komputerowe :)

Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Star Wars: The Force Unleashed - w ramach powtórki przed EVII powtórzyłem klasyczną trylogię, prequele (EI i EIII wypadły lepiej niż je zapamiętałem, przynajmniej fragmentami) + dorzuciłem Wojny Klonów z CN (zajebioza, lepsze od prequeli!), a wczoraj ukończyłem w/w grę w wersji na PS3. 
Fabuła rozgrywa się pomiędzy nową, a starą trylogią i trzeba przyznać, że jest całkiem niezła. Jako Starkiller, uczeń Vadera ścigamy Jedi po całej galaktyce, walczymy z rebelią i rozwijamy w sobie moce, aż w końcu następuje punkt zwrotny i stajemy po stronie rebeliantów. 

W grze pojawia się masa postaci z uniwersum, wszystko ładnie jest ze sobą powiązane, a bohater to prawdziwy kozak. I tutaj pojawia się problem. Grałem na Sith Master, czyli najwyższym dostępnym poziomie trudności i od momentu przystąpienia do rebelii, czyli gdzieś w połowie gry nie było dla mnie przeciwnika. Cholera, w pewnym momencie ściągamy superniszczyciel na ziemię za pomocą mocy :) Niektóre etapy powtarzałem po kilka razy, ale głównie z powodu kamery, która jest JA PIERDO**** tragiczna, albo tego, że skróciłem/przeciągnąłem skok. 
Szturmowcy ginęli od jednego uderzenia mieczem, AT-ST po porażeniu prądem nie stanowili większego wyzwania, ba! Nawet Vader w finale okazał dziecinnie łatwy do przejścia. Co innego Imperator, na tego bydlaka potrzebowałem 2 dni.

Grafika pokazuje, że gra ma swoje lata, ale mimo to gra się przyjemnie. Zwłaszcza na Raxus Prime (planecie złomowisku) i Gwieździe Śmierci, gdzie widzimy znajome krajobrazy i design. Muzyka i efekty dźwiękowe nie pozwalają nam zapomnieć w jakim świecie się znajdujemy i szkoda, że całość jest tak krótka. 

Ode mnie 8/10 i widziałem za 30 zł Force Unleashed II. Podobno gorsze od 1, ale za 30 blaszek nie będę marudził :)

Odpowiedz
UGH.....

Właśnie przeszedłem przedostatnią misję w epilogu SC2: Legacy of the Void.

Dużo się pisało odnośnie chujowości fabuły SC2 względem oryginalnych dwóch gier, no i o ogólnym spadku jakości Blizzardowskiego pisarstwa. Ale to co ta gra przed chwilą mi zaserwowała, to tak spektakularne przeskoczenie rekina, że aż musiałem się wylogować i to tu napisać, bo nie mogę. Przede mną jeszcze jedna misja, ale jestem tak zażenowany, że mam na nią już siły i chyba przejdę na cheatach.

Pózniej może jakaś dłuższa opinia o trylogii, ale na razie.....UGH.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Wrocilem ostatnio do Far Cry 4.

Far Cry 3 to byla znakomita gra. Obok Dishonored bez wątpienia najlepsza gra akcji ostatnich lat. Fabularnie nie była wybitna, ale miała dobrze zarysowany konflikt, wyrazistego złoczyńce i może nieco typową dla gier, ale interesującą przemianę głównego bohatera. No ale wiadomo: przede wszystkim grywalnością stała.

Wszystkie rzeczy, których mi brakowalo w trójce, w czwórce dodano - strzelanie z aut, i takie tam, detale w sumie. Ale fabularnie to jest nuda. Bohater jest nijaki, z niejasnym celem, wplątany w generyczny konflikt, złoczyńca jest charakterystyczny, ale nie tak angazujący jak Vass. W trojce jednak to wszystko bylo bardziej osobiste, napędzane checia ratowania przyjaciol i rodziny oraz zemsty - tutaj chu wie, o co chodzi w sumie.

Mimo to gra sie tak samo dobrze. Oczyscilem w sumie cala dostepna na razie mape z posterunkow, zrobilem pare misji pobocznych (tych generyczny w stylu: idź do x i zabij przeciwnikow) i jest super. Zabijanie w tej grze jest bardzo przyjemne, można kminić fajne akcyjki, bawić się w Rambo (z kazdego filmu - od mordowania po cichu w lesie, po rozpiżdżania helikoptera łukiem). No miód!

Ale teraz przyszedl moment, ze musze pchnac fabule do przodu, bo skonczyly mi sie bazy przeciwnikow. I kurde, kompletnie mi sie nie chce. Dosc problematyczne jest to, ze nie mozna przewijac filmikow. W trojce to bylo uszło, bo wiekszosc postaci poza glownym bohaterem byla angazujaca (przypominajacy mi Mela Gibsona BUCK!), a fabula dosc wciagajaca. Tutaj bleee. Dobrze, ze gre mozna zminimalizowac, a filmik leci dalej.

Taki w sumie chcialem sie tylko z kims podzielic moimi odczuciami. Far Cry od trójki to seria, w której moglbym po prostu co pare miesiecy dostawac jakas nową mapę z nowymi generycznymi misjami i przeciwnikami do zabicia i byłbym content. Szkoda, ze Ubi tego nie robi. Mechanika tej gry jest na tyle przyjemna, ze fabuła wydaje sie tutaj kompletnie zbędnym dodatkiem, o ile nie jest porządnie napisana.

Odpowiedz
Haha, co za trolling - stawiać Dishonored obok monotonnego, nudnego FC3. Jak załatwiłem Vaasa i zobaczyłem, że zostało jeszcze sporo gry do końca, powiedziałem "nieee, to ja dziękuję" i przeszedłem... chyba na Dishonored właśnie. Którego nie miałem dość. Jeśli w FC4 "gra się tak samo dobrze", to już wiem, żeby nigdy po to nie sięgać.:)

Odpowiedz
inFAMOUS: Second Son

[Obrazek: mc7DIKz.jpg]

Gdyby treść dorównywała tu formie (to ścisła czołówka najładniejszych gier tej generacji, wizualia po zdobyciu mocy neonu to autentyczny szczękopad) byłaby to jedna z moich ulubionych i najlepszych gier. I chociaż przyjemny klimat (choć mocno ustępujący inFAMOUS 2) oraz frajda jaką dają moce głównego bohatera sprawiły, że wytrwałem do końca, to scenariusz robił wszystko, by mnie od niej odrzucić.

Dawno nie widziałem takiego lenistwa ze strony twórców, takiego nagromadzenia banałów, suchych dialogów i najbardziej oczywistych, a przy tym niesamowicie schematycznych rozwiązań fabularnych. W dodatku gra ma przerażająco wręcz mało przerywników filmowych, co zabija jej potencjalną filmowość. Niby motywacja głównego bohatera (dobry Troy Baker) napędza całość i ma jakąś tam podbudowę emocjonalną, ale w sumie mało mnie to obeszło. Wybory moralne są śmiechu warte, a fakt że główny bohater na samym początku gry spotyka tę Złą i wyjawia jej - w wersji Good Karma - że jest przewodnikiem, ale ona mu nie wierzy (?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!??!?!?!?!?!!?) uznaję za jakieś totalne nieporozumienie. Laska która chwyta przewodników ignoruje gościa, który sam oddaje się w jej ręce. WTF? Dodatkowo wtedy następuje coś, co gra powtarza potem sam nie wiem ile razy - główny bohater traci przytomność, a potem budzi się i nie może kogoś znaleźć / nie wie co się stało. Ugh.

Na minus jeszcze długie, bardzo spektakularne finałowe starcie, które... nie jest finałem! Bo potem jest jeszcze z godzina grania i kolejne bardzo spektakularne finałowe starcie które częściowo jest kopią poprzedniego.

Frustrujące, bo gameplay naprawdę daje masę zabawy, całość jest po prostu piękna, ma dobry voice acting, no ale ten scenariusz... 4/10

Odpowiedz
Intresting.

Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości