Czekałem na Firewatch od czasu zobaczenia dema i się doczekałem.
Cudo. Nie idealne, ale cudo. Fabularnie rozczarowuje, ale nie dlatego, że fabuła jest słaba, ale dlatego, że... jest. Serio. Klimat jest tu tak cudownie relaksujący, bohaterowie tak angażujący, że z otwartymi ramionami przywitałbym grę po prostu o byciu Henrym i jego letniej pracy w wieży obserwacyjnej. Mógłbym tylko spacerować, zbierać śmieci po turystach, obserwować zachody słońca czy robić zdjęcia okolicy, byle bzdety byłyby satysfakcjonujące, bo fenomenalnie zagrane i napisane rozmowy Henry'ego i Delilah to uczta dla uszu. Nie zdziwię się, jeśli gra obrośnie kultem, bo jest nie tylko śliczna (za jej stronę artystyczną odpowiada autor wielu znakomitych plakatów Olly Moss), ale w swej prostocie i dojrzałości niezwykle wciągająca. Jest króciutka, skończyłem ją w jakieś 5-5,5h, ale nie mogę wyrzucić jej z głowy. Brakuje mi Henry'ego, brakuje mi głosu Delilah i światła zapalonego w jej wieży majaczącej w oddali. Na pewno spędzę tam jeszcze niejedno wirtualne lato.
PS. Największą wadą, wynikającą pewnie z ograniczeń budżetowych, jest brak zwierząt. Pomijając ptaki na niebie, małego żółwia, szopa i martwego jelenia świat Firewatch jest martwy. A szkoda, bo przechadzające się między drzwiami jelenie czy inne zwierzęta tylko pogłębiłyby klimat gry.
Procesor: Intel Core i7-4790 4 GHz lub podobny od AMD;
Karta grafiki: Nvidia GeForce GTX 980Ti lub AMD Radeon R9 Fury X;
DirectX: 12;
Pamięć: 16 GB RAM;
System operacyjny: Windows 10 (64-bit).
Nowy Homeworld stworzony przez grupę ludzi, którzy tworzyli pierwsze odsłony cyklu. Tym razem mamy do czynienia z prequelem, a akcja dzieje się na powierzchni pustynnej planety. Mógł wyjść niewypał, ale... nic z tego!
Przede wszystkim nie zdecydowano się na tak modne ostatnio "spedalenie" tytułu poprzez upraszczanie wszystkiego pod przypadkowych graczy. Pod względem sterowania i prowadzenia rozgrywki jest to więc stary, dobry Homeworld - klawiszologia bez zmian, operowanie jednostkami bez zmian a i podgląd mapy to wciąż minimalistyczny widok skanera, choć tym razem z symbolicznie zarysowaną topografią terenu. Podobnie jest z klimatem gry. Pomimo przeniesienia miejsca akcji nadal czuje się ten przytłaczający bezkres (tym razem pustyni). Ba! Kilkukrotnie złapałem się na tym, że po wyłączeniu mapy przypominałem sobie, że nie gram w jedną z poprzednich części, a w nówkę na kółkach. To z pewnością także zasługa muzyki, którą po raz kolejny skomponował Paul Ruskay. Epa, miazga, kosmos - to jedyne co przychodzi mi na myśl.
Nie zmieniło się także nic w kwestii misji dla pojedynczego gracza. Te znów są sprytnym połączeniem liniowej fabuły z mega- i mikrokłodami rzucanymi pod nogi gracza. Równie umiejętnie co poprzednio stopniowane jest także napięcie. Chwile relaksujących przestojów demolowane są nagłym zagrożeniem, w obliczu którego trzeba się nieźle brać do roboty. Jestem na czwartej misji i nie widzę żadnych elementów, które bym zmienił.
Osobną kwestią jest grafika. Pierwszy Homeworld rozwalił system nowatorskim podejściem do przedstawienia akcji, ale też niezwykłym stylem graficznym, który zamiast skupiać się na fotorealizmie kreował bajeczne obrazy. I tu jest podobnie, ale tym razem nie wywrócono świata RTS-ów do góry nogami, więc i wrażenie nie jest już takie ogromne. Styl natomiast pozostał, co moim zdaniem jest dużo ważniejsze w tej serii niż kolejne miliardy fachowo nazywających się cieni i innych tego typu dupereli.
Niestety gra nie doczeka się polskiej dystrybucji. Pozostaje tylko steam (45,99 Euro) i wersja angielska. Do tego singla można ponoć skończyć w 8-10 godzin, a multi nie oferuje zbyt wiele. 6 map, dwa tryby rozgrywki to lekka lipa. Najnowszy patch dodaje kolejną mapę, ale póki co nie jest zbyt obficie. Liczę, że za temat wezmą się moderzy, którzy z takimi tytułami robią cuda.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
15-02-2016, 16:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-02-2016, 16:25 przez Indroman.)
Powaznie zastanawiam się nad zakupem. Co sądzicie? Od niedawna posiadam PS4, nie jestem jeszcze rozeznany w temacie, ale podobno Ubisoft to spoko marketing i w ogóe, ale same gry bez szału.
Ubisoft to zwykle solidne gry odlewane od jednej sztancy - zawsze są te same elementy gampelayu. Jeśli nigdy nie grałeś w nic od nich, spróbuj, pewnie pierwsza rzecz ci się spodoba, a później będziesz rozczarowany podobieństwami. Choć nie radzę kupować tuż po premierze - poczekaj, bo są znani z tego, że ich gry początkowo są zabugowane.
No a w Blood Dragon użyli WSZYSTKIEGO z FC3, tylko zmienili tekstury.:) Nie przeszkadza mi to, ważne że odważają się w ogóle na coś takiego, a nie na kolejny shooter z najemnikami/ruskimi w roli wrogów. Zresztą piszą też w tym artykule, że mapa BD to FC3. W czym problem?
Ale BD to dodatek do FC3, choć niezależny. W takich przypadkach recykling jest normalny. Tutaj z kolei wykorzystali w zasadzie tę samą mapę w pełnoprawnym sequelu, co jest jednak trochę słabe - nawet mimo tłumaczeń :) No ale ok, nie śmiem więcej czepiać się Ubi.
03-03-2016, 18:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-03-2016, 18:19 przez Khet.)
Nie :) Blood Dragon oficjalnie jest rozszerzeniem do FC3 (wyszedł raptem kilka miesięcy po trójce). Primal jest pełnoprawnym sequelem, który w produkcji był prawie półtora roku. Nie ma numerka, podobnie jak ma to miejsce w przypadku Assassin's Creed.
03-03-2016, 18:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-03-2016, 18:40 przez Khet.)
Nie jest pełnoprawnym sequelem, tylko spin offem - seria jest numerowana i jest zapowiedziany FC5. Poza tym nawet jeśli (a tak nie jest), to mi to nie przeszkadza, to większość sandboxów ma gigantyczne mapy, na których nic się nei dzieje i które az proszą się o osadzenie w nich większej liczby gier (nie obraziłbym się na GTA 5,5 na tej samej mapie).
Cytat:większość sandboxów ma gigantyczne mapy, na których nic się nei dzieje
Oglądam sobie gameplay z Far Cry Primal i, szczerze mówiąc, to dzieje się tam sporo. Zwierzyny przemykającej po lasach jest masa - a to wilki polują na sarny, a to sarny sobie spokojnie skubią trawę, to dzikie świnie spacerują w pobliżu rzeki, tam mamuty odpoczywają, w nocy biegają watahy wilków, przy jaskiniach można natknąć się na lwy i tygrysy, dzikusy prowadzą jeńców wojennych czy polują albo walczą między sobą... fajnie to wygląda.
Ludzie teoretyzują, że to miał być po prostu dodatek z którego postanowili zrobić pełną grę, stąd ta mapa. Sama gra w ogóle mnie nie interesuje, nie lubię FPSów, a to wygląda o tyle głupio / dziwacznie, że ta cała interfejsowa sraka w postaci ikonek, wskaźniczków i całego tego syfu totalnie niszczy potencjalnie fajny klimat.
Myślałem, że jest już oficjalna zapowiedź a nie jakieś gadanie dziennikarza. Słyszałem, że ten Primal to dobra gierka co nie zmienia faktu, że ta sytuacja z mapą to lekkie plucie graczom w twarz. Niech te Ubi zrobi wreszcie kolejnego Raymana albo Beyond Good & Evil.
Jeżeli ktoś czekał na mass Effect: Andromeda to jeszcze sobie poczeka, gra nie wyjdzie w tym roku.