Gry
@military:

Jeśli tak to OK :)

Odpowiedz
To już nie to Ubi, a o BG&E2 pieprzą chyba od 10 lat.:) Zresztą mnie tam pierwsza gra usatysfakcjonowała, cliffhanger po napisach był durny i wolę myśleć, że go nie było.

A co do FC5 - no chyba nie myślisz, że nie powstanie? A FCP jest jak Blood Dragon, tylko że większe (i to sporo, to była gra na ile - trzy godziny?), ładniejsze, ma sporo nowej mechaniki, kiedy BD był reskinem, i generalnie jest tym, czym np. Vice City wobec GTA3 (zauważ, że Vice City to nie GTA4, a i sporo animacji, fizyki itp. skopiowali - też recykling, za ktory trzeba karać?).

Odpowiedz
(03-03-2016, 20:34)military napisał(a): To już nie to Ubi, a o BG&E2 pieprzą chyba od 10 lat.:) Zresztą mnie tam pierwsza gra usatysfakcjonowała, cliffhanger po napisach był durny i wolę myśleć, że go nie było.

A co do FC5 - no chyba nie myślisz, że nie powstanie? A FCP jest jak Blood Dragon, tylko że większe (i to sporo, to była gra na ile - trzy godziny?), ładniejsze, ma sporo nowej mechaniki, kiedy BD był reskinem, i generalnie jest tym, czym np. Vice City wobec GTA3 (zauważ, że Vice City to nie GTA4, a i sporo animacji, fizyki itp. skopiowali - też recykling, za ktory trzeba karać?).

Military, czym innym jest DLC/rozszerzenie/dodatek/add-on, a czym innym spin-off. Te pierwsze z reguły są mniejsze, wystarczające na kilka (w porywach "naście") godzin i wykorzystują gotowe elementy bądź mapy z podstawowej gry. 

Spin offy natomiast to natomiast pełnowymiarowe kontynuacje, ale nie oferujące żadnej rewolucji w mechanice czy grafice. Świetny przykład to AC: Brotherhood, też ze stajni Ubi. 

FC: Primal nie jest to natomiast dodatkiem, ani rozszerzeniem, więc wykorzystanie gotowej mapy z czwórki jest tym bardziej lamerskie. I fajnie, że przywołałeś do tablicy GTA3 i Vice City, gdzie Rockstar jakimś cudem dali radę w rok stworzyć zupełnie nową mapę, pękającą od nowej zawartości :). 

Odpowiedz
Ten "jakiś cud" to początek XXI wieku, kiedy całe Vice City miało mniej polygonów niż cycek Lary w nowym Tum Rajderze.

Odpowiedz
Ale od 2003 powstało jeszcze jakichś kilkanaście tysięcy innych gier i jakoś nie zauważyłem, żeby wszędzie uprawiano taki sam recykling.  Chyba że mówimy o Call of Duty: Modern Warfare i jego kolejnych piętnastu "spin-offach"  :)  Pomijam już fakt, że wtedy w gry nie pakowano jeszcze całych ciężarówek $$. Zresztą odbiegam od tematu - Ubi jakie jest, każdy widzi od lat i bronić tego nie ma sensu.  Polecam jednak nadrobić trochę growych zaległości, bo porównywanie nowego Far Cry, pretendującego do bycia bluckbusterem AAA, z grą sprzed kilkunastu lat, to kiepska linia obrony ;).

Odpowiedz
Nie bronię samej gry, bo w nią nie grałem. Bronię idei recyklingu GIGANTYCZNEJ, pełnej szczegółów i zakamarków mapy, która spokojnie może pomieścić i 5 opowieści. Bo w przeciwnym razie masz takie L.A. Noire - spędzili lata na pieczołowitym odtworzeniu Los Angeles... i nie ma w nim co robić. Miasto jest ogromne, a gra w nim osadzona płytka i rozgrywająca się w kilku z tysięcy dostępnych lokacji. Ja bardzo proszę o taki "sequel" jak Primal na tej mapie. Albo GTA5 - pamiętam misję z wypatrywaniem paru osób przez snajpierkę i zdejmowaniem tej właściwej, gdy ma się już jej opis. Dzieje się to na takim małym zadupiu mapy - ot, miasteczko czy osiedle. Fajne i pełne szczegółów, ale po tej misji (rozgrywanej wokół jednego tylko domu) już nie ma absolutnie żadnego powodu, by tam wracać. Wieeele godzin później po prostu sobie jeździłem i trafiłem na tę miejscówkę - i pomyślałem: wow, tu nic nie ma. Tyle czasu poświęcili na zbudowanie tego, a następnie nie dali mi żadnego powodu żebym chciał to zobaczyć.

Nikt o zdrowych zmysłach nie nauczy się na pamięc gigantycznej mapy z FC4, zwłaszcza że zostawiono topografię, ale zmieniono wszystko inne. Ja jeszcze chętnie bym zagrał w wariację FC3 z tą samą dżunglą, ale innymi outpostami i z Rambo oraz Rosjanami w roli głównej. Albo FC2, ale na sawannie zamiast dzikich zwierząt - kosmici. Albo FC1, ale nie poważne i z najemnikami, tylko w stylu Austina Powersa. Gigantyczna praca jest już wykonana, o to nie trzeba się martwić - cała para może iść w nową otoczkę, fajną historię czy "lore".

Odpowiedz
Deus Ex - jakoś ominęła mnie ta seria, ale promocja na steam okazała się dobrym pretekstem do nadrobienia zaległości. Fajna jest ta gra i wiele się nie zestarzała. Ma niezły klimat i wciągającą rozgrywkę. Podobała mi się konstrukcja poziomów, które można przejść na wiele sposobów i może mało oryginalna w obrębie gatunku, ale jednak ciekawa fabuła. Rozwój postaci też jest niezły i wpływa mocno na rozgrywkę tak więc lepiej przemyśleć dwa razy w co zainwestować punkty. To co mi się nie podobało to sprowadzenie kilku etapów do szukania właściwego klucza, co bywało irytujące i przestarzały system walki, ale tak poza tym gra jest bardzo dobra nawet z dzisiejszej perspektywy. 8/10
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
:)



(W ogole caly pomysl na gre "In Real Life" jest fajny. Polecam wyjutubowac, bo nie dosc, ze jest przynajmniej jeden odcinek z Hitmana jeszcze, to jest jeszcze generyczny FPS :))

Odpowiedz
W jakiejs nadchodzacej misji do Hitmana bedzie mozna zabić albo Garego Cole'a, albo Gary'ego Busey - wszystko zalezy od glosowania ;) Fajny pomysł!




Odpowiedz
Call of Duty: World at War - dziwaczna gra. Z jednej strony ma jedne z najlepszych misji w historii CoDa (kampania Ruskich), z drugiej - jedne z najgorszych (Amerykanie - gówno widać w dżungli, to nie warunki do dobrej zabawy). Ma świetny tryb Nazi Zombies, ale multi mnie odrzucił choćby ze względu na to, że wszyscy wyglądają tu tak samo i nie potrafię odróżnić swoich od przeciwników. W singlu ma naprawdę efektowne kawałki, aż ciśnienie skacze i chce się zabijać z pianą na ryju i iść za Garym Oldmanem w ogień, a z drugiej - sili się na powagę i "honorowanie męstwa weteranów". Serio? W grze, w której dostajesz miotacz ognia bez limitu paliwa w co drugiej misji?

W jednej z misji Amerykanów ginie jakaś postać - to krótki przerywnik w trakcie gry, ot, animacja na boku. Nic to, biegniesz dalej z pianą na ryju i zapominasz o tym po trzech sekundach. Level kończy wygrzew wręcz nieziemski, po czym wskakuje scenka przerywnikowa, w której narrator mówi, że śmierć tego ktosia była tragedią dla oddziału i zniszczyła morale żołnierzy. WHAT? W tej grze morduje się tysiące wrogów! Giną tysiące sprzymierzeńców! Tak się nie robi dramaturgii! Zresztą po chwili zaczyna się kolejny wygrzew.

Ogólnie gra jest dobra, momentami świetna, ale raz, że krótka, dwa: nierówna, trzy: sama nie wie, czym chce być. 7+/10

Jedna sprawa dość dziwna: w jednym z przerywników - z których większość wykorzystuje prawdziwe nagrania z wojny - jest kilkusekundowy fragment rozstrzelania jakiegoś Niemca przez Rosjan. Jakie to dziwne. Giniesz na wojnie w tak okrutny sposób, a 70 lat później chwila twojej śmierci trafia do gry wideo. I to tak idiotycznej.

Niesmaczne.

Odpowiedz
Panie, jak w porównaniu do poprzednika, MW (uważanej [nie przeze mnie] chyba za najlepszego CoDa?

Odpowiedz
Gorzej, ale nie tragicznie. Znaczy w multi zabijali mniej jakieś 40 razy na minutę, w porównaniu do 120 z MW. Jeśli chodzi o singla, zdecydowanie gorszy, mniej pamiętny, bardziej frustrujący (8/10 śmierci od spamu granatami)... ale są świetne fragmenty - większość kampanii ruskich.

Po takiej cenie, jak teraz, warto.

Odpowiedz
Czy ktoś poza mną czeka na nowego Ratchet & Clank? Premiera już 20 kwietnia, do tego cena niższa niż aktualnie kosztują nowości (pre order w Empiku za 135 zł zamówiony). Już nie mogę się doczekać.




Odpowiedz
Life is strange - poproszę o opinię.

Fabuła i bohaterowie są przyzwoici, czy może scenariusz jest tak pretensjonalny i wydmuszkowo miałki, jak zdaje się sugerować wygląd tej gry?

Nie chcę być bucem, który zignoruje dobrą historię, albo przynajmniej ciekawe, oryginalne podejście do storytellingu w grach, tylko dlatego, że bohaterowie wyglądają jak banda hipsterów. Z drugiej strony nie wiem czy jestem gotów zadeklarować się za poświęceniem czasu na epizodyczną serię, której ambicje mogą okazać się growym odpowiednikiem pisanej rozprawki przeciętnego studenta filmówki.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Ja jestem zachwycony Life is Strange - chyba najlepsza gra z gatunku interaktywnych seriali. Jest więcej "gry" i rzeczy do roboty niż u Telltale, wybory mają dużo większy ciężar emocjonalny, a fabuła jest bardzo dobra i nie jest pretensjonalnie, bo w sumie mimo wszystkich motywów SF, to gra mówi o bardzo przyziemnych sprawach i nie próbuje być jakimś traktatem o życiu. Nie nie też jest pretensjonalnie w ten sposób, który może kojarzyć się z artystyczną uczelnią pełną freaków i snobów :D

Odpowiedz
Life is strange jest pretensjonalne i to momentami mocno. Przede wszystkim bohaterowie są odstrzeleni od totalnego schematu, szczególnie Max. Zabawa z czasem trochę ratuje całość, no i chwilami klimat robi się naprawdę gęsty (muzyka, pastelowe krajobrazy). To dobra gra, ale większych zachwytów nie rozumiem.

Odpowiedz
Szukając jakichś przyzwoitych kanałów yt poświęconym grom natrafiłem na coś takiego:





Gość z miejsca skojarzył mi się z Plinkettem, szkoda tylko że więcej u niego wydurniania się, niż takich materiałów jak powyżej, aczkolwiek to z MGS jest rozczulająco głupie. "You're that ninja". :D




Odpowiedz
O kurwełe, MGS mnie zabił.

Odpowiedz
Motyw z polem minowym mnie zmasakrował :D Boskie.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Od niecałego miesiąca notorycznie rżnę w nowego Unreala. Unreal Tournament: Pre-Alpha. Gra finansowana jest przez kickstartera, do pobrania za darmo, docelowo również ma być dostępna za darmo.

Ściągnąć można sobie tutaj:

https://www.epicgames.com/unrealtournament/

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
8 gości