Gry
Ze wszystkich możliwych remasterów na ten czekałem najmocniej. Fantastycznie będzie agrać ponownie kampanię. No i multi. No i ten ultra wydajny, blizzardowy silnik. Tyle dobra, że chyba byłbym skłonny złożyć pre-order.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
U mnie również radość, co prawda wolałbym jakby robili pełnoprawną kontynuację, ale remaster trójki też dobry.

Odpowiedz
Ale to co zapowiedzieli w związku z Diablo zakrawa na niesmaczny żart. Ta firma, pod krórej nazwą kryła się kiedyś inna firma, to jeszcze remastera zrobić potrafi, ale wszystko, co wyrzygują od jakiegoś czasu i nazywają "nowościami" wygląda tak, że powinni się śmiało przemianować na Bli$$ard.

Odpowiedz
Hahaha, ta konferencja Blizza to jedna z najśmieszniejszych rzeczy jakie ostatnio widziałem. Ten koleś, taki smutny że musi powiedzieć tym ludziom o nowym Diablo na komórki robionym przez chińskich powdwykonawców, ich zawód i jego jeszcze większy bo wiedział że będzie słabo, ale nie że aż tak :)

Odpowiedz
Piękna orka w internecie, ale i tak najlepszy Blizzard, który totalnie nie wie co robić (czyli robi to, co najgorsze - debilnie się tłumaczy i kasuje hejty), bo to chyba pierwszy raz, kiedy tabuny fanatyków nie łyknęły ich ciepłego moczu i postanowiły się (w końcu!) zbuntować.

Generalnie tak to jest jak się dochodzi do przekonania, że można swoim klientom wcisnąć wszystko, a oni i tak zapłacą. Wiadomo, że ten szajs się sprzeda, najlepiej w Azji, do której jest ewidentnie skierowany, ale prezentowanie czegoś takiego na imprezie przeznaczonej dla swoich die-hard fanów, którzy najpewniej w zdecydowanej mniejszości są casualami (lub wcale) = debilizm level hard. Nie wiem co oni sobie myśleli, ale zasłużyli, oj zasłużyli :)

Coraz bardziej dochodzę do przekoania, że te coraz bezczelniejsze edycje deluxe z plastiku za 200 dolców i notoryczne ubijanie marek lootboxami czy innymi mobilnymi edycjami w końcu doprowadzi do tragedii, czyli powtórki z 1983. Bo sorry, ale gracze, to dla mnie grupa największych frajerów na tej planecie - czasem odnoszę wrażenie, że w tej branży da się sprzedać dosłownie wszystko. A jak pokazują kickstartery czy inne zbiórki - czasem nawet i nic, najlepszym przykładem "Star Citizen", który uzbierał póki co rekordowy pierdyliard dolarów (z czego spora część - jak rzekomo przyznają osoby, które przy tytule pracowały - została zwyczajnie zmarnowana), a światła w tunelu nie widać, bo i po co tę grę kończyć skoro cały czas zarabia? Andrzej, to w końcu jebnie.

Odpowiedz
Najgorsze jest to, że chętnie bym pograł w legitnego diabła na komórce. Titan quest się sprawdza świetnie , tyle że znam go na pamięć. Jarałem się kiedyś grami na komórki. Od pierwszych 3d wysiłków Fishlabs. Dungeon Hunter 2 to był bardzo przyjemny h&s. Co z tego jak się nie sprzedał. 2 dychy za pełną grę na telefon to było dla ludzi za dużo, więc piracili na potęgę i od części trzeciej się zesrało. Nawet się firmom nie dziwię. Nikt nie lubi pracować za darmo, a okazało się że ludzie to debile (kto by pomyślał) i 2 dych im szkoda na raz, ale jak wyciągasz po złotówce to wydadzą 10 razy tyle. Szkoda, fajnie by było jakby telefony zastąpiły handheldy tak jak zastąpiły MP3 playery.

Immortal to ma być reskin gry jakiejś firemki zajmującej się trzaskaniem upośledzonych modelem f2p komórkowych klonów. W tych grach jedyne do czego potrzebny jest gracz to otwieranie lootboxów. Tam jest autoplay na miłość boską. Autentycznie, to jest teraz trend w grach mobilnych. Gra się samo. ????

Dla Blizza to nie jest jakaś straszna nowość. Mechanika D3 też była na początku dostrojona do ich pomysłu Auction House z którego mieli czerpać ciągłe zyski. Może by i to dało radę i gra by była wspierana dostawami prawdziwego contentu do dziś, ale oczywiście przegięli pałę i legendarne przedmioty wypadały tak rzadko że przez pierwszy miesiąc gry znalazłem chyba jeden. Zmienili grę w portal aukcyjny. Brawo. Dopiero oburzenie graczy sprawiło, że pozmieniali D3 do tego stopnia że ledwie przypomina grę z czasów premiery. Może tym razem też się uda.

Odpowiedz
Lol.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Nie wiedziałeś, że to przez Trumpa Hitler doszedł do władzy?

Odpowiedz
Przecież Trump to Hitler.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Hitler, albo Milo Yiannopoulos.

Odpowiedz
Triggered

Odpowiedz
(15-10-2018, 17:45)Proteus napisał(a): CDPR, odtchnęło z ulgą. Pismaki mają nowego kozła do obrabiania :)

https://www.gamesindustry.biz/articles/2018-10-15-rockstar-has-been-working-100-hour-weeks-on-red-dead-redemption-2


Skurwipalki, mogli mnie byli zatrudnic, mialbym okazje pobic swoj prywatny rekord 94h.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Mam ogromny sentyment do Modern Warfare 2, bo to pierwsze Call of Duty, które sobie kupiłem i jedyne, przy którym spędziłem setki godzin tłukąc ludzi na serwerach. MW2 miało świetny zestaw broni i perków, z których można było ułożyć naprawdę zróżnicowane klasy postaci - od powolnych czołgów z M240 z praktycznie nieograniczoną amunicją, do cichego sprintera, który kosił wszystkich nożem, zanim inni zdążyli go ustrzelić. Ulubiony zestaw: UMP i SPAS12 na mapach korytarzowych, Barrett na mapach otwartych.

Chyba najbardziej przesadzonym ficzerem była możliwość wezwania taktycznej atomówki, która zabijała wszystkich na mapie, ale też gwarantowała drużynie natychmiastowe zwycięstwo niezależnie od trybu gry. Aby ją wezwać należało mieć 25 fragów bez własnej śmierci, co znacznie ułatwiały inne killstreaki, takie jak wezwanie Harriera, lub pilotowanie Apache'a, który z łatwością rozwalał wszystkich z powietrza. Mnie udało się wezwać atomówkę z 3 albo 4 razy.

W pewnym momencie pojawiła się plaga tzw. boosterów, którzy korzystając z perka do respawnu w dowolnym miejscu zaczęli nabijać sobie fragi w celu wezwania atomówki, zazwyczaj ukryci w odizolowanej części mapy. I tu pojawia się ten filmik, który przypomniałem sobie po prawie 9 latach:
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
"Tooooooood!"

Nie sądziłem, że dotrwam do końca, ale to się robiło coraz bardziej zabawne :)

Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Kolejna legenda upada :) Tylko, że dla mnie Todd zawsze był takim krypto hochsztaplerem, a Fallout 4 w zupełności wystarczył aby domyśleć się dokąd zmierza seria, więc uważam, że te dramaty związane z F76 są, przynajmniej częściowo, robione trochę na pokaz.

Odpowiedz
Czekam aż ktoś w tej ekipie wreszcie przejrzy na oczy. Przecież nawet Ubisoft, do nie dawna najbardziej niereformowalne studio świata, po krytyce graczy i sukcesie Wiedźmina 3 poszedł po rozum do głowy, przebudował w calości swoja flagową serie i zaczął kombinować nad dostarczaniem ciekawszego materiału. Tymczasem Bethesda, BioWare i ekipy Microsoftu błądzą jak dzieci we mgle a gracze, niestety, ciągle kupują, mimo narzekania, te ich "dzieła". Szkoda.

Odpowiedz
Tutaj głos z drugiej strony barykady:


Odpowiedz
Gram w "Fallout 76" i mi się podoba. Owszem, bugów jest zatrzęsienie - np. powoli tracę życie i słyszę jęki zombiaka, okazuje się, że jestem atakowany przez stwora, który stracił chyba tekstury :D Ale liczę, że wszystko zostanie załatane. Grafa nie zachwyca, ale ma momenty. W tej części jest trochę więcej zieleni, falloutowy klimat został jednak zachowany.

Brak NCP'ów i klasycznej fabuły? Ostatnie "Fallouty" od Bethesdy opowiadały taką miałką historię i nie zachwycały poszczególnymi zadaniami, że wcale nie przeszkadza mi, że tutaj zrezygnowano z tej fabularnej fasady. Po prostu odzielam pierwsze części i New Vegas od tych produkcji Bethesdy. Całkiem różne gry.

Kocham postapo i wystarczy mi samo łażenie po zdewastowanym świecie. "Fallout 76" to trochę bardziej rozbudowana "eksploracyjna spacerówka". Słuchanie zostawionych dawno temu nagrań i rozmowy z robotami, tj. ten brak ludzkich NPC'ów i pustka tego świata kreują świetny klimat - czuję się trochę jakbym grał w "Everybody's Gone to the Rapture". W trójce i czwórce nie chciało mi się czytać tych wszystkich informacji w komputerach, czasem nawet przeskakiwałem rozmowy w zadaniach, bo były tak nieangażujące. Nie potrafię ocenić czy teksty w nowym "Falloucie" są lepsze, ale przez to, że jest ich mniej - że w sumie mamy tylko te maile pozostałe po zmarłych - chce się je czytać i budować z nich obraz świata. Mamy mniej bodźców fabularnych, więc zwracamy uwagę na inne rzeczy i to jest całkiem odświeżające, bo próbuję np. wyciągnąć więcej historii z samej lokacji, scenografii. To sprzyja immersji, a eksploracja jest bardziej świadoma. Nawet to, że teraz głównym celem jest zbieranie złomu, jedzenia i picia nie jest takie złe, jakby się mogło wydawać. Jasne, brzmi to prostacko przy fabularnym rozbudowaniu pierwszych "Falloutów", ale jak już pisałem, to inne gry. W czwórce, crafting był dla mnie głupim zapychaczem, odciągającym od fabuły. Tutaj crafting jest w centrum, ale to bycie złomiarzem jest całkiem klimatyczne i motywuje do eksploracji. Powiedziałbym, że tej grze bliżej do "Stalkera".

Strzelanie jest toporne, ale takie było już wcześniej. Animacje są toporne. Wszystko jest toporne, ale gra mi się bardzo dobrze. Może to gulity plesaure, a może po prostu to nie jest tak zła gra, tylko odpowiada na inne potrzeby niż poprzednie części.

Największy problem jest w tym, że to gra sieciowa, a powyższy opis w ogóle olewa ten aspekty gry. Gram sam, innych ludzi spotykam rzadko, chociaż wczoraj męczyłem się z jakimś zadaniem i nagle pomogło mi trzech gości. To było fajne, ale i tak mam wrażenie, że to głównie gra singlowa - ewentualnie kooperacyjna.

Odpowiedz
@Patyczak

Czy ja dobrze rozumiem, że bronisz gry, bo ma tylko kilka wad więcej niż jej beznadziejni poprzednicy?
Na zasadzie "A mógł zabić!"?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
5 gości