Gry


Gra ma być prequelem pierwszego Terminatora opowiadającym o wydarzeniach w 2029. Odpowiada za nią polskie studio Teyon (twórcy kultowego Rambo "He's a man, not a god" The Videogame).

Wygląda jak budżetowa bieda. Ale jak nie będzie to techniczny bubel i trafi się za 20 zł na jakiejś wyprzedaży to bym nawet pograł, zwłaszcza że filmy boją się tego 2029 jak ognia.

Odpowiedz
Gry-Online widziało już grę i piszą otwarcie, że może z tego wyjść sympatyczna produkcja z segmentu AA przypominająca drugą odsłonę Homefronta - https://www.gry-online.pl/S022.asp?ID=13542

Też bym w sumie pograł, bo singlowy FPS z elementami RPG to dzisiaj rzadkość.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
I tak wygląda dużo ciekawiej niż nowy film :D

Odpowiedz
https://www.gry-online.pl/newsroom/zapowiedziano-crusader-kings-iii/zf1cdf1

Oficjalnie Crusader Kings 3 w 2020 <3 fantastyczne info, sequel jednej z najlepszych strategii

Odpowiedz
Fani RPG grajcie koniecznie w DISCO ELYSIUM to jest PLANESCAPE TORMENT XXI WIEKU. Cudeńko!


Odpowiedz
Odstrasza mnie troche brak polskiej wersji językowej. No i ciągle walcze z Numenerą

Odpowiedz
Rzadko mam ochotę na przechodzenie gier wielokrotnie, ale w przypadku Disco Elysium, po paru godzinach gry już nie mogę się doczekać, żeby zacząć przygodę ponownie z innymi statami. Genialna gra i instant classic. Nic mnie tak nie wciągnęło od czasu Valiant Hearts.

Odpowiedz
Nie wiem co trudniej mi jest zrozumieć, to czemu ludzie nie rzucają w Todda Howarda pomidorami kiedykolwiek wychodzi na scenę, czy to, że są osoby które płacą 100 dolarów za subskrypcję w F76. Bethesda z każdą kolejną decyzją udowadnia, że owszem, może być gorzej. Na tym etapie to już chyba trzeba zacząć się zastanawiać czy to nie jest jakiś projekt socjologiczny, albo z dziedziny fizyki. Tak jak nic nie jest w stanie poruszać się szybciej niż światło, tak nie da się traktować swoich klientów gorzej niż zrobiła to B w przypadku Fallouta, ale twórcy Obliviona i Skyrima (sic!) próbują złamać prawa fizyki.

Odpowiedz
F76 to moja ulubiona gra w którą nigdy nie zagram. Cudowny shitshow :)

Odpowiedz
(26-10-2019, 10:18)Kluski napisał(a): Nie wiem co trudniej mi jest zrozumieć, to czemu ludzie nie rzucają w Todda Howarda pomidorami kiedykolwiek wychodzi na scenę, czy to, że są osoby które płacą 100 dolarów za subskrypcję w F76. Bethesda z każdą kolejną decyzją udowadnia, że owszem, może być gorzej. Na tym etapie to już chyba trzeba zacząć się zastanawiać czy to nie jest jakiś projekt socjologiczny, albo z dziedziny fizyki. Tak jak nic nie jest w stanie poruszać się szybciej niż światło, tak nie da się traktować swoich klientów gorzej niż zrobiła to B w przypadku Fallouta, ale twórcy Obliviona i Skyrima (sic!) próbują złamać prawa fizyki.

Ja miałem największą bekę wczoraj, jak przeczytałem że ludzie nie tylko kupują abonament, ale też w wyniku buga potracili wszystkie przedmioty ze schowka, który jest częścią tej subskrypcji :D Złoto.

Odpowiedz
(26-10-2019, 10:18)Kluski napisał(a): czy to nie jest jakiś projekt socjologiczny,

To by akurat było w klimacie, biorąc uwagę historię Vault-tec

Odpowiedz
https://www.gry-online.pl/S013-amp.asp?ID=118411&__twitter_impression=true

Hideo robi kolejną gre juz dla Sony, na PS5 :)

Odpowiedz
Dobra kupię to Outer Worlds, because fuck Bethesda, thats why.

Odpowiedz
Full Jim Sterling mode, jak widzę. Jakkolwiek pochwalam motywację, nie jestem pewien czy doradzałbym kupno. Jestem co prawda dopiero po kilku godzinach (gdzieś tak ze czterech), ale gra wydaje mi się mocno przereklamowana.
Po pierwsze, walka to chaotyczny bajzel przy którym pierwszy Mass Effect wygląda jak X-Com. W dodatku zastąpili vats (czyli jedyny dobry pomysł z F3) zwykłym bullet time... który i tak jest najużyteczniejszą opcją do ogarnięcia tych bezładnych nawalanek. W dodatku wytrzymałość przeciwników wydaje mi się bardzo przypadkowa, zwłaszcza gdy szeregowy, chuderlawy marauder wytrzymuje cały magazynek sawn-off shotguna z bliska w głowę.
Po drugie klimat jest trochę ni pies ni wydra. Zbyt wyluzowany, by zaangażować się w wydarzenia, a jednocześnie nie dość zabawny, by jechać na humorze. W sumie pod względem kreacji świata to jak na razie takie mniej wyraziste Borderlands.
A misje to póki co typowe fetch/kill questy, często po prostu upierdliwe, na zasadzie:
1. Znajdź książkę.
2. Książki nie ma tam gdzie miała być, ale jest informacja gdzie powinna być teraz.
3. Idziesz po książkę nie spotykając po drodze żadnych zagrożeń czy wyzwań, ale gra uznała że powinieneś przejść się przez kawał mapy bo tak.
Grał już ktoś jeszcze?

Odpowiedz
Ja mam ogólnie dziwną relację z branżą gier. Na prawdziwe giercowanie nie mam zwyczajnie czasu, ani - to be frank - motywacji, ale codziennie przeglądam serwisy informacyjne i jestem ogólnie rzecz biorąc na bieżąco. Ostatnią grą, którą przeszedłem od deski do deski był... Wiedźmin 3. Na Outer Worlds też nie będę miał sił i jeśli kupię to tylko z przekory, żeby skopać dupsko tym bucom z Bethesdy.

Odpowiedz
Outer World's jest na Microsoft Gamepass na pc, którego pierwszy miesiąc kosztuje 4 złote, więc jak ktoś chce ograć na piecu, to można za pół darmo.

Co do gry, to po części muszę się zgodzić z Paszczakiem, walka to totalny chaos, chociaż jak się trochę rozwinie skille zwalniające czas, to można to bardziej ogarnąć. Drugim problemem jest poziom trudności, który jest śmieszny. Nawet na hardzie większość przeciwników nie stanowi żadnego wyzwania. W związku z tym zbieractwo i levelovanie też nie jest tak atrakcyjne jak mogło by być. Po paru godzinach gry mogę się kąpać w pieniądzach i amunicji. Do tego debilny system prosto z komórek gdzie za pieniądze możemy zwiększać obrażenia w broni i klasę pancerza w zbroi, też zniechęca do szukania lepszego sprzętu, a i radość po znalezieniu mniejsza, no równie dobrze można sobie ulepszyć posiadane itemki.

Kończąc marudzenie - pierwsza planeta to straszna nuda. Bezbarwne postacie i sklejkowe lokacje. Całość przechodzi się sama, ty tylko idziesz od znacznika do znacznika. Może to mocno odstraszać nowych graczy. Na szczęście już w następnej lokacji robi się ciekawiej.

Mimo wszystko gram dalej. Tytuł urzekł mnie projektami graficznymi, wbrew opiniom na necie uważam że wygląda bardzo ładnie. No i coraz bardziej czuć że to Obsidian a chłopaki mają u mnie duży kredyt zaufania. F:NV też się w sumie wolno rozkręcał. Przejdę jeszcze całą następna planetę i zobaczę czy warto czy szkoda czasu.

Odpowiedz
Mi gra sprawia przyjemność, ale żadne arcydzieło to nie jest. Pierwsza planeta wydaje się mocno fasadowa, to miasteczko nie przypomina niczego żywego, nawet nie stara się udawać. W warstwie fabularnej też nic specjalnie nie zachwyca, ani postaci, ani dialogi. I jest raczej liniowo, bo nie uświadczyłem sytuacji, że jakiegoś questa mogłem skończyć na diametralnie różne sposoby, najwyżej w dialogu mam minimalny wybór. Ale nie mogę np. dogadać się z bandytami i w ogóle do nich nie strzelać.

Co do walki, to nie sprawia mi żadnego problemu i to jest właśnie problem :D Wszystkie punkty zainwestowałem w mentalne statystyki - inteligencja, charyzma, itd. Skille też wybieram pacyfistyczne i nic nie poszło w strzelanie. A jak wygląda moja gra na normalu? Idę i na luzie wszystkich rozstrzeliwuję (a ani razu nie użyłem spowalniania czasu! po co, jak wszyscy i tak od razu giną z karabinu plazmowego?). Więc coś tutaj chyba nie wyszło.

Ponarzekałem, ale gra jest po prostu spoko, a że lubię takie pierwszoosobowe RPGi, to mam sporą frajdę. Za 4 zł się opyla :D

Odpowiedz
W międzyczasie podrasowałem pukawki i faktycznie - walka na hardzie zrobiła się bezstresowa. Ale nadal uważam, że jest marna.
Ukończyłem też głównego questa w dolinie i zaserwowany na koniec binarny wybór jest lekko żenujący. Można poprzeć jedną z dwóch społeczności i ewidentnie Obsidian chciał iść w stronę moralnej szarości, ale trochę nie wyszło. Co z tego, że szefowa jednej z grup wali hipisowkimi banałami i wykazuje graniczącą z fanatyzmem wrogość wobec konkurencji, skoro rzeczona konkurencja jest totalnie dysfunkcyjna i wręcz karykaturalnie przerysowana w swym korporacyjnym spierdoleniu. A polityka korporacyjna to na dodatek jak dotąd główny chłopiec do bicia w humorystycznej części gry. A potem jeszcze próbują wycisnąć ze mnie poczucie winy smutną muzyką i przygaszonymi światłami.

Odpowiedz
Divinity: Original Sin II
Dobre to jest? Bo szukam jakiejś baldursowej gierki i ta wygląda porządnie.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Gierka jest super, ale ma całkiem inny klimat (co widać już w kolorowej, dużo bardziej radosnej grafice) i to może odrzucić, jeżeli ktoś chciałby czegoś w stylu Baldura. Historia podobnie zahacza o tematy boskości, ale dużo więcej tutaj humoru, dystansu, puszczania oka do gracza, wyśmiewania powagi typowych opowieści fantasy.

Jeżeli nie grałeś, to obie części "Pillars of Eternity" też są świetne i mocniej nawiązują do Baldursa.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości