Gry
Ostatnio słyszałem w jakimś materiale o HL2, że Valve podpatrzyło zabawy fizyką jak któryś z programistów (chyba id) używał narzędzi deweloperskich. Jak spytali czy gracze będą mogli takie rzeczy robić to dostali odpowiedź, że nie bo jeszcze coś zepsują, więc w swojej górze dali. No ale musieli się mocno narobić żeby to działało.

Podejrzewam że między innymi o to idzie. Jak gracz może rozwalić wszystko na planszy to trzeba całkiem inaczej wszystko projektować, skrypty ciężko planować, a przecież cinematic experience

Odpowiedz
(31-01-2022, 12:09)Mental napisał(a): Mestre ściśnie w temacie braku destrukcji w grach. I słusznie.


Mestre jest jednym z najlepszych youtuberów w temacie o grach, którzy... jeszcze nie zostali odkryci (w takim sensie, że jego wyświetlenia dalej są liczone w tysiącach, a nie setkach tysięcy). Koleś w każdym materiale zwraca uwagę na zajebiste szczegóły i produkuje treść, która jest po prostu dojrzała i odpowiednio zbalansowana. Fajnie się go słucha. Jako jeden z nielicznych cisnął ostro po nowym Battlefieldzie przed premierą i pisał o rzeczach, które wymagają poprawy bo inaczej kaplica. Nikt go w EA nie posłuchał:) a gra po 2 miesiącach od premiery jest rozważana pod kątem przejścia na model free to play bo gra w nią mniej ludzi niż w odsłony, które mają 6-7 lat na karku xD 
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Mestre rządzi. Głos + treści 10/10

Odpowiedz
Za te wszystkie ostatnie akcje Micro, Sony pokupilo im Halo.

Odpowiedz
https://www.gry-online.pl/newsroom/cd-projekt-bedzie-w-tym-roku-realizowac-dwa-projekty-aaa/z521387

No, przy jednej wydali technologiczny bubel, to tera dwie na raz, świetny pomysł!
Polski już nie ma.

Odpowiedz
Nie ma takiej rzeczy której nie da się bardziej spierdolic.

Odpowiedz
CD Projekt odkrył agile w 2022, to musi się udać :)

Odpowiedz
Skoro ruszają w tym roku to Wiedźmin 4 będzie mniej więcej w 2025/2026 :)

Odpowiedz
Można zagrać w grę z teledysku Californication Red Hot Chilli Peppers:
https://comandogdev.itch.io/califonication

Odpowiedz
Są tu jacyś fani Monkey Island? Właśnie zapowiedzieli szóstą część. Z oryginalnymi twórcami.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Są fani, jedynki (nadal najzabawniejsza przygodówka wszechczasów), trójki i piątki.
Mam nadzieję, że wróci Morgan LeFlay.

Odpowiedz
(04-04-2022, 17:49)Paszczak napisał(a): ...najzabawniejsza przygodówka wszechczasów...

...to Neverhood, ewentualnie Grim Fandango. No ale seria Monkey Island też bawi; grałem w pierwsze trzy części - są absolutnie fantastyczne. Super wiadomość z powrotem, na pewno obczaję, chociaż lekko uwiera brak Schafera.

Swoją drogą Gilbert zrobił nie tak dawno przygodówkę na modłę zakurzonych klasyków LucasArts, mianowicie Thimbleweed Park. Bardzo przyjemna gierka, humor jak zwykle u Rona na wysokim poziomie, drażni natomiast nieco zakończenie i rozpieprzanie w drobny mak czwartej ściany.

Odpowiedz
Grim Fandango jak dla mnie za bardzo szło w pastisz, a Neverhood był odrobinę zbyt abstrakcyjny. Na walce z szeryfem w MI 1(genialne wykorzystanie interfejsu samej gry) dosłownie płaczę ze śmiechu.
W dwójce też Gilbert przełamał czwartą ścianę (choć tylko 'na niby') i jest to jeden z wielu powodów dla których jest ona przereklamowanym gniotem.

Odpowiedz
(04-04-2022, 18:51)Paszczak napisał(a): przereklamowanym gniotem.

Aż tak?

Odpowiedz
Ja też jakoś nie mogłem nigdy całkowicie przekonać się do dwójki, choć nie nazwałbym jej gniotem. Dla mnie jedynka i trójka są zdecydowanie najlepsze, a dwójka, czwórka i piątka trochę gorsze, ale też je lubię.
Postać Morgan (z piątki) jest świetna i tez mam nadzieję, że wróci. Tylko, że Gilbert stwierdził kiedyś, że on poprowadziłby historię inaczej niż to zrobiono w 3,4 i 5 (odszedł z serii po dwójce). A ta nowa ma zacząć się tam, gdzie skończyła się dwójka. No, ale w zwiastunie jest Murray (ta złowieszcza czaszka), który pojawił się w trójce, więc zobaczymy.

Co do Thimbleweed Park, to świetna gierka. Ale tam też zakończenie jest mocno zakręcone :)
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Denerwujące zagadki (m.in. niesławny "monkey wrench"), rozlazła konstrukcja (krążenie między kilkoma wyspami jednocześnie, przez co nieunikniona ze względu na denerwujące zagadki metoda "użyj wszystkiego na wszystkim" jest jeszcze bardziej upierdliwa), brak zapadających w pamięć postaci (podczas gdy kolejne części dały nam m.in. Murraya i Morgan), durna końcówka... mógłbym tak w nieskończoność zrzędzić. Szczerze nienawidzę dwójki.
Gilbert ponoć nie chciał, żeby Guybrush wyszedł za Elaine, z niezrozumiałych dla mnie względów.

Odpowiedz
W zasadzie się zgadzam, ale jakoś nie mogę podejść do żadnej gry z tej serii krytycznie :) A gag z monkey wrench jest świetny, tylko że hermetyczny.

Generalnie wszystkie przygodówki od Lucasa (a jest ich 13 plus Tales i pierwszy zapomniany Labirynth) uważam za arcydzieła i podchodzę do nich czołobitnie :)
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Świetny to on może jest, ale po fakcie, a nie jak próbujesz przejść tą cholerną grę.

Odpowiedz
To jest właśnie urok starych przygodówek :) Czasami cienka granica dzieli zagadkę niemożliwą od takiej, która jest trudna, ale w jakiś sposób logiczna. Monkey wrench zalicza się do tych drugich. A jak jesteś Amerykaninem, to tam się po prostu tak mówi na klucz nastawny i ma to po prostu sens.

O wiele bardziej absurdalna jest zagadka, w której należy wziąć psa, by go potem użyć na stercie papierów do szukania kawałka mapy.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
3 gości