Negrin: Battlefield: Bad Company. :)
14-02-2009, 11:09
|
Gry
|
|
Rachet & Clank: Size Matters - kupiłem ją równolegle z MHF 2, więc przez pierwszy tydzień praktycznie dla mnie nie istniała. Kiedy już postanowiłem oderwać się od siekania potworów i przerzuciłem się na złomowanie robotów, to nie skończyłem, aż nie przeszedłem. Na razie na normal. Giera oferuje taki multum wrażeń na przeróżnych płaszczyznach rozrywki, że nie ma bata, żeby w którymkolwiek momencie gracz się znudził. Oczywiście przoduje platformer, ale mamy też coś na podobieństwo Galagi (najpiękniejsze i najbardziej efektowne chwile przy grze, swoją drogą), są też Lemmingi (zastąpiły je miniaturowe roboty), jakaś odmiana futbolu (nieczyste zagrania jak walenie z liścia, czy rzucanie bomb w celu przechwycenia "piłki" mile widziane), walka pojazdami na arenie (te trzy ostatnie tryby w specjalnej lokacji Clanka)... no po prostu jest co robić. Wspomnę jeszcze o genialnym patencie dotyczącym podróży Racheta po jego własnym śnie, gdzie atakują go jego fobie (latające strzykawki rulez). A gdy już się przejdzie grę, to jeszcze nie koniec, bo na trudniejszych poziomach czekają nas nowe ulepszenia do pukawek (tudzież całkiem nowe bronie, jak kosztujący 9900000 śrubek Rhino), czy też nowe zestawy armorów. A propos broni - ciężko nie docenić pomysłowości twórców, gdy widzi się giwerę zamieniającą przeciwników w wybuchowe krowy. Polecam każdemu ten kapitalny kawałek kodu. 8/10
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
14-02-2009, 12:56
A ja właśnie zamówiłem na Allegro "pegasusa" za oszałamiające 20 zł. :) Będzie zabawa. :)
15-02-2009, 11:26
Heh :). Ja erę pegasusa mam już raczej za sobą po wymęczeniu emulatora. Przyznam jednak, że po odpaleniu po kilkunastu latach Contry nie było bata, żeby się łezka w oku nie zakręciła. Zwłaszcza mapy, w trakcie których akcję oglądaliśmy zza pleców bohatera mnie zmiażdżyły. Te mapy wypadły mi zupełnie z głowy.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
15-02-2009, 16:03
Aj tam leżał :). On robił wszystko, by przetrwać w środowisku latających pikseli imitujących pociski, leżenie oczywiście included, ale też salta, bieganie... no. Wtedy w sumie po raz pierwszy doświadczyłem pseudo3D, gdy postać przechodziła do kolejnego pomieszczenia. Wrażenie to swojego czasu zrobiło nawet na moim starym ;).
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
15-02-2009, 19:05 Wawrzyniec napisał(a):Wspomnę jeszcze o genialnym patencie dotyczącym podróży Racheta po jego własnym śnie, gdzie atakują go jego fobie (latające strzykawki rulez). Ratchet and Clank Podobny motyw jest w spin-offie "Jak and Daxter" na PSP - "Daxter" - gdzie bohater uczy się nowych umiejętności właśnie w snach. A śnią mu się... filmy. Mamy np. "Matrixa" i "Bravehearta" :). 18-02-2009, 00:22
Za Daxtera też się w swoim czasie zabiorę ;).
Killzone: Liberation - gierzy się kapitalnie, co do tego nie ma wątpliwości, chociaż daleko mi do zachwytów i wystawiania 10+/10 ;). W sumie nie ma jakichś znaczących wad, a niektóre z nich są jednocześnie zaletami. Bo weźmy na przykład takie mapy - są naprawdę nieduże. Fakt, patrząc na ich plan w menusach wydaje się, jakby przejście ich miało zająć dobre 45 min., ale w rzeczywistości zabawy z jedną mapką starcza na dwa razy krócej (wliczając w to kolejne zejścia, o które w Killzone naprawdę nietrudno, zwłaszcza w późniejszych etapach). Z drugiej strony pozwoliło to twórcom na maksymalne dopieszczenie etapów i sprawienie, że każdy zakręt to całkowicie nowe, cholernie ciekawe doświadczenie. Co mi się szczególnie w grze spodobało, to dźwięk (grafa oczywiście kapitalna, dopóki nasze oczy nie doświadczą zbliżenia na postacie). Walenie do żołnierzy z shotguna, plucie kolejnymi seriami ze stacjonarnego CKM, którego pociski nawiedzają drzewa/kontenery/skały/betonowe ściany (w zależności od terenu) uwalnia niesamowitą gammę miodnych dźwięków. Co do muzy - w sumie szkoda, że nie daje o sobie za często znać, bo kiedy ją słyszymy, zazwyczaj jest lepiej niż bardzo dobrze. Dzięki Bogu twórcy udostępnili Jukebox (do odblokowania), który oferuje możliwość odsłuchania całej ścieżki dźwiękowej składającej się na grę. Ach, no i oczywiście fizyka postaci. Rzucić granat odłamkowy pod nogi przeciwnika i patrzeć na powietrzne piruety w jego wykonaniu to czysta poezja. Ile razy, pomimo stężonej ilości ołowiu w powietrzu, po prostu zatrzymywałem się i obserwowałem trasę lotu dopiero co posłanego do nieba badassa. Solidne 8/10. P.S. Miałem okazję zasmakować pojedynków z żywym graczem i muszę przyznać, że gra się cholernie miodnie. Na razie mam za sobą zaledwie 15 minutową sesyjkę, ale już czuć, że gra przez LAN to zupełnie inna bajka i nowe, zajebiste doznania.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
18-02-2009, 01:22
No i mam Pegasusa. :) I z radością muszę powiedzieć, że Mario przetrwał próbę czasu. Dwie godziny przy nim siedziałem, aż w końcu śmierć w świecie 6-4 mnie wkurzyła. :) Galaxian też jest niezłe, ale poza tym, niestety, dobór gier na kartridżu był marny. Dlatego UWAGA:
czy ktoś ma, i chcialby odsprzedac lub oddac w dobre rece, karta z grami takimi jak: Tanks (Battle City) Contra Ice Climber Duck Tales lub inne fajne? 19-02-2009, 22:47 military napisał(a):I z radością muszę powiedzieć, że Mario przetrwał próbę czasu.Chcesz powiedzieć, że przez ostatnie x lat nigdy nie grałeś w oryginalne SMB (bo zakładam, że o tym mówisz) w absolutnie żadnej postaci? ;)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
19-02-2009, 23:05
Próbowałem na emulatorze, ale granie na klawiaturze to nie to samo - serio! Zupełnie inaczej ciora się na padzie, większa płynność sterowania, po prostu przechodzi się przez grę jak przez masło. Na klawiaturze się męczyłem.
No, ludzie, macie jakieś kartridże? 19-02-2009, 23:07
Jeszcze jedna rzecz. Nie mogłem podłączyć konsolki do telewizora Manta, kineskopowego, ok. 15 cali. Po prostu nie wykrywało mi jej. Do troszkę starszego bodajże Samsunga czy LG podłączyłem bez problemu. Próbowałem bezpośrednio przez te czerwone i żółte kable, a także przez chinch, ale w żadnym wypadku tryb AV mi tego nie wykrywał. Podłączone w ten sam sposób DVD działa bez problemu. Help, anybody?
EDIT: To taki telewizor, jeśli to komuś pomoże. :P Normalny mały tv, z wejściami identycznymi jak w tym, przy którym konsola działa.
19-02-2009, 23:16
Moją konsolę "odziedziczył" po mnie brat cioteczny. Żałuję, bo granie przed tv z padem w ręce jakie jest każdy wie, ale przed chwilą ściągnąłem emulator i uruchomiłem contrę. Chyba się popłaczę ze wzruszenia:)
19-02-2009, 23:20 military napisał(a):Próbowałem na emulatorze, ale granie na klawiaturze to nie to samo - serio!No tak... Założyłem, że każdy ma pada do PC ;)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
20-02-2009, 00:15
Land of the Dead - zabugowany w cholerę, niezbyt piękny, niskobudżetowy FPS. O ilości błędów w tej grze niech świadczy fakt, że czasami komputer nie zalicza ewidentnego trafienia truposza w czółko. I wiecie co? To jest gra, w którą cioram od chwili premiery. Przeszedłem ją z 20 razy, do dziś ściągam nowe mapy z netu.
Multiplayerowa społeczność tego tytułu jest niesamowicie płodna. Pojawiły się mody dodające szybkie zombi czy odwzorowujące lokacje ze znanych filmów o zombi. O takich detalach jak miliard nowych broni nawet nie mówię. I gra się w to super, choć lat jest ogromny dla każdego. Ale ta nieprzewidywalność - trafisz trupa czy nie? - o dziwo, czyni tę grę jeszcze bardziej straszną. Klimacik jest niesamowity. 10\10 21-02-2009, 16:08
Flower - Rewelacja. Wygląda bardziej jak technologiczne domo jakiegoś silnika graficznego, nie jak gra, ale wciąga niesamowicie. Mechanika nie przedstawia niczego nowego, w zasadzie jest to wąż z nokii przeniesiony w 3D, w którym sterujemy lecącym w powietrzu płatkiem (sic!). Żeby poczuć magię trzeba zobaczyć na własne oczy, ale spróbujmy:
Przepiękna grafika łączy się w idealny sposób z kojącą nerwy muzyką - idealny uspokajacz. Fajna rzecz - sterowanie odbywa się za pomocą wychyleń pada, co sprawdza się lepiej niż dobrze i, co najważniejsze, jest jak najbardziej intuicyjne. Wady - zbyt szybko się kończy
"That is not dead, which can eternal lie,
And with strange aeons even death may die." 21-02-2009, 17:00
Słyszałem różne opinie na temat Assassin's Creed, ale podszedłem do tytułu neutralnie, nie nastawiając się na nie wiadomo co. Może dlatego zabawa podobała mi się tak bardzo.
Graficznie jest bardzo dobrze (nie świetnie, bo tekstury są trochę słabej jakości i często są po prostu płaskie, bez map nierówności, ponadto cienie na postaciach są bardzo nieostre, jednakze trzeba wziąć poprawkę na to, że na ekranie wyświetlana jest ogromna liczba obiektów i autorzy musieli chyba pójść na kompromis). Jeśli chodzi o dźwięk to jest całkiem nieźle. Metaliczne uderzenia mieczy, krzyki etc. są na dobrym poziomie. Grałem w wersję polską i znów głosy są jakby nagrane w kiblu (stłumione), ale przynajmniej aktorzy przyłożyli się do pracy i można powiedzieć, że czuć emocje w ich kwestiach. To co mi się podobało to oczywiście bardzo fajnie zrobione bieganie po budynkach. Świetny mocap i bardzo dużo ruchów - widać, że autorzy się przyłożyli. Nie rozumiem zarzutów pod adresem trybu walki. Mógłby być nieco bardziej rozbudowany (więcej ciosów), ale imho jest on wystarczający, efektowny, a przede wszystkim intuicyjny. Świetnie zrobione są kontry. Walka (jak i cała gra) jest brutalna i czuć ciężar mieczy, które dzierżą postacie. Strasznie mnie drażniło w naszym rodowitym Wiedźminie, że Geralt wymachuje 25 kilowym (albo i cięższym) kawałkiem żelastwa jak patykiem (bo patykami posługiwali się aktorzy podczas sesji mocapu i nie wpadli na to, by poudawać, że machają czymś cięższym). W AC widać, że to jest prawdziwy, średniowieczny oręż, który soczyście wbija się w cielska wrogów. Fabularnie gra plasuje się chyba w czołówce ostatnio wydanych tytułów. Intryga jest całkiem nieźle napisana. Chociaż gracz domyśla się, o co chodzi, to tak na prawdę wodzony jest za nos przez scenarzystów tak jak sam bohater (przynajmniej w moim wypadku tak było). Scenki ukazujące przeywnikowe są brutalne (scena łamania kolan więźniowi po prostu rządzi - dawno nie widziałem takiej dawki agresji w grach; twórcy czasami pokazują flaki i krew, ale nieczęsto zdarza się, aby tak dobitnie pokazali brutalność postaci, chyba w obawie przed cenzurą), przez co wczuwamy się w klimat okrutnego średniowiecza. Monotonia. Tak, jest trochę monotonnie po pewnym czasie, ale to tak jakby marudzić, że w Hitmanie cały czas zabijamy, a nie mamy zadań w których np. 47 musi wykazać się umiejętnościami barmańskimi. Znużenie rekompensowała mi wciągająca fabuła, przez co wykonywałem zadania, byle tylko zobaczyć, jak zostanie rozwiązana intryga. Podsumowując, grało mi się bardzo przyjemnie i mogę spokojnie wystawić 8/10. Klimacik intrygi przywodzi mi na myśl pierwszego Deus Ex, gdzie bohater powoli wchodzi w historię. Czekam z niecierpliwością na drugą część. Btw. polecam zainstalować najnowsze steroniki do karty graficznej, bo bez tego mogą Was wywalać do Windowsa. 22-02-2009, 02:22 Guzeppe napisał(a):Monotonia. Tak, jest trochę monotonnie po pewnym czasie, ale to tak jakby marudzić, że w Hitmanie cały czas zabijamy.Zauważ że w AC nie tylko każda misja wygląda tak samo, ale toczy się w tej samej scenerii (co z tego że są różne miasta?). Te kradzieże kieszonkowe, podsłuchiwanie, potem zabijanie i wreszcie uciekanie przed strażnikami by schować się w budce na dachu/w sianie - to nie jest monotonia, to jest monotonia do sześcianu. 22-02-2009, 12:35 Guzeppe napisał(a):Monotonia. Tak, jest trochę monotonnie po pewnym czasie, ale to tak jakby marudzić, że w Hitmanie cały czas zabijamy.Bzdura. W Hitmanie masz ciągle nowe lokacje, które wymagają główkowania (o ile nie przechodzi się gry jak strzelaniny). Nie mówiąc już o tym, że masz zawsze conajmniej parę możliwości dojścia do celu i eliminacji. W AC tego nie ma, a przy tym brak zróżnicowania. 22-02-2009, 13:00 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 4 gości |