02-03-2009, 14:15
|
Gry
|
|
Wczoraj znalazłem moją Segę gdzieś w pokoju brata między starymi zabawkami. Odpalę jak tylko będę miał wolny dzień :)
NFS Undercover na Wii: Grałem tylko dwa wyścigi i wiem, że więcej nie chcę. Naprawdę kiepsko się steruje pilotem z Wii. Nic nie zastąpi klawiatury. Na dodatek grafika jest zwyczajnie kiepska. W Most Wanted była lepsza, a to przecież gra z przed kilku lat! Wii Sports: Pomysł jest prosty: zabawne ludziki uprawiają różne sporty, a gracz macha odpowiednio pilotem. Sprawdza się to świetnie i daje dużo rozrywki, zwłaszcza jak się gra ze znajomymi. Najfajniej gra się w tenisa i boks. Może sobie kiedyś sprawię tę konsolkę :) 03-03-2009, 12:30
Halo: Combat Evolved - ależ się postarzała ta gra... Odpaliłem ją wyłączenie ze względu na muzykę - Main Theme mnie uzależnił. Sama gra jednak jest strasznie toporna - i choć ma nawet niezły klimat, to zdecydowanie przydałby się jej remake... Najlepsze z niej są wszelkie odgłosy. 5\10 (a kiedyś dawałem 9).
06-03-2009, 15:23 Don Vito napisał(a):NFS Undercover na Wii: Grałem tylko dwa wyścigi i wiem, że więcej nie chcę. Naprawdę kiepsko się steruje pilotem z Wii. Nic nie zastąpi klawiatury.Wow. Jeśli chodzi o gry, dla mnie cytat miesiąca. A na marginesie to jeśli chcesz zobaczyć, jak fajnie steruje się w wyścigach pilotem Wii, to pograj w Excite Truck, a jeszcze lepiej w Mario Kart (przy czym tutaj pilotem bez plastikowego kółka nie próbowałem).
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
06-03-2009, 15:41
Pierdu, pierdu Negrin. :) Jak dla mnie, doprawdy, nie ma gatunku w którym coś by górowało nad kombinacją 'klawiatura + myszka'. Może to kwestia przyzwyczajenia (nie posiadam żadnej konsoli) ale nie było jeszcze gry, która wydawałby mi się bardziej optymalna w odbiorze niż ma to miejsce przy użycie PCtowego kontrolera. Ja nawet w PESa wolę grać na klawie.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 06-03-2009, 16:34 Glut napisał(a):Pierdu, pierdu Negrin. :) Jak dla mnie, doprawdy, nie ma gatunku w którym coś by górowało nad kombinacją 'klawiatura + myszka'.Baw się dobrze, kiedy Street Fighter 4 wyjdzie na PC :P Ogólnie: większa precyzja jest lepsza niż mniejsza precyzja. Właśnie dlatego lepiej grać w FPS myszką, a w wyścigi jeśli nie kierownicą, to przynajmniej padem z analogowymi drążkami i analogowymi spustami. Ja też kiedyś grałem w wyścigi na klawiaturze, ale to było gdzieś w połowie lat 90. ;) Glut napisał(a):Może to kwestia przyzwyczajeniaTak, przyzwyczajenia. W PES też kiedyś grałem na klawiaturze. Nie mam zielonego pojęcia, jak to robiłem. W FPS też miałem oryginalne przyzwyczajenia (chodził ktoś z was przyciskiem myszy? :P ), ale aż trudno mi w to uwierzyć. A z wyścigami jest tak, że ktoś, kto dobrze opanował sterowanie klawiaturą nie wygra z kimś, kto w tym samym stopniu opanował sterowanie przy użyciu analogowego kontrolera. Ten drugi wygra precyzją. Poza wyścigami i bijatykami są jeszcze wszelkiego rodzaju gry zręcznościowe, platformówki... Innymi słowy: najlepiej steruje się tym, z myślą o czym powstała gra, i co zapewnia największą precyzję.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
06-03-2009, 17:17 Negrin napisał(a):Don Vito napisał(a):NFS Undercover na Wii: Grałem tylko dwa wyścigi i wiem, że więcej nie chcę. Naprawdę kiepsko się steruje pilotem z Wii. Nic nie zastąpi klawiatury.Wow. Jeśli chodzi o gry, dla mnie cytat miesiąca. Próbowałem grać w wyścigówki na padzie, pilotach Wii, kierownicy i Joysticku, ale nic nie równało się z klawiaturą. Podobnie z innymi grami. Grałem w PESa na padzie, ale i tak wygodniej mi się grało na klawiaturze. Kwestia przyzwyczajenia :) 06-03-2009, 22:30
Aliens vs. Predator - na wieść o kolejnej części (SEGA przesunęła premierę Colonial Marines i Aliens RPG) postanowiłem odświeżyć sobie pierwowzór, ale ten z PC a nie z Jaguara, bez przesady :D Grafika niespecjalnie się zestarzała, sekcje w których nie biegamy po bazach nadgryzł już ząb czasu (wszystko kwadratowo-prostokątne), ale już wnętrza kompleksów są bez zastrzeżeń. Duża zasługa świetnej gry świateł, bez żadnych wizorów zdemolowane korytarze naprawdę straszą.
Gra sama w sobie jest piekielnie niesprawiedliwa. Autorzy postanowili nie dawać możliwości zapisywania stanu gry (potem naprawili ten karygodny błąd patchem, ale nie chciałem go instalować bo przecież do jego pojawienia się minęło kilka tygodni/miesięcy i wiele osób zdążyło skończyć gre) co w praktyce oznacza masterowanie niekrótkich przecież leveli na pamięć. Pół biedy jeśli gra się predatorem, chociaż już 3 plansza ze swoimi chmarami xenomorfów sprawiła że zacząłem wątpić w sens dalszej gry, gra Marinem to już czysty survival horror. Etapy są ciemne, noktowizor jest taki sobie (za bardzo rozjaśnia nawet drobne lampki więc nie można ciągle komfortowo grać jak w przypadku preda) a gdy obcy zaczyna atakować na wycelowanie w głowe i zabicie ma się jakieś 2 sekundy ;). Przy dzisiejszych autosaveach, quick saveach i regenerujących się tarczach stary AVP to czysty hardcore :twisted:
get ready for suprise...
14-03-2009, 19:12
Po pierwsze, pograłem na kartridżu 168 in 1 na Pegasusie. M.in. jest tam Contra. :) Wrażenia na blogu.
Po drugie, kupiłem Left 4 Dead na 360. Wybitna gra, a na dodatek ma split screen. Rozumiecie? SPLIT fuckin' SCREEN!!!! I za to 11\10, genialna decyzja. O dziwo, mimo że czytałem i oglądałem masę recenzji tej gry, i choć wytykano w nich różnice w grafice między wersjami PC a 360 (niższa rozdzielczość tekstur na konsoli, choć na tej drugiej - moim zdaniem - sporo lepiej działające oświetlenie), to nikt nie zauważył największych różnic: w wytrzymałości przeciwników i muzyce. Soundtrack na 360 w niektórych sytuacjach jest całkowicie różny od tego z PC (i bardziej mi się podoba, choć być może dlatego, że to dla mnie miła odmiana). Zaś taki Tank na poziomie hard, zamiast 6000-8000 punktów życia, ma ich... 16000 i jest cholernie trudny do zabicia. Właściwie jest pewne, że podczas spotkania z nim ktoś zginie. To samo z Wiedźmą: na PC na hardzie spotkania z nią kończyły się utratą góra 10 HP, tutaj - ktoś ginie. I to nie ze względu na inne sterowanie. Po prostu trudniej ubić skurczybyka. To, jak i nieco wolniejsze tempo, sprawiają że gra nabiera klimatu, którego brakowało mi w wersji PC, gdzie nie grało się postacią tylko działającą z prędkością światła wieżyczką strzelniczą. Full wypas. 17-03-2009, 22:39 military napisał(a):Zaś taki Tank na poziomie hard, zamiast 6000-8000 punktów życia, ma ich... 16000 i jest cholernie trudny do zabicia.Skąd ta informacja? Aby po prostu padem gorzej nie celujesz?
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
18-03-2009, 21:29
Jak to skąd? Z podsumowania etapu. :) Zawsze masz ilość zadanych tankowi obrażeń. Przy jednym tanku suma obrażeń zadanych przez czwórkę w wersji PC wynosi ok. 6000-8000, na konsoli 16000.
18-03-2009, 21:59
Hm, racja. Dziwne to trochę, szczerze mówiąc. Jeśli miałbym się spodziewać takiej różnicy, to raczej w drugą stronę :)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
18-03-2009, 22:20
Tank w wersjach na konsole wcale nie jest twardszy tylko mechanika rozgrywki została dopasowana do sterowania padem - strzały zabierają więcej HP, zarówno u zombich jak i u Hunterów, Tanków itp. Dochodzą do tego rozmaite poziomy trudności skalujące jeszcze bardziej siłę broni oraz wytrzymałość wrogów.
Gdyby Tank był silniejszy niż na PC to gra nie miałaby sensu :) Nawet na PC często ownuje 2-3 użytkowników.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
18-03-2009, 22:23
Oj jest twardszy. Grałeś w ogóle w konsolową wersję? :) Trzeba w niego ładować naprawdę długo - nawet jeśli strzały zabierają więcej energii, to stosunkowo tanki i tak są bardziej wytrzymałe. Chyba chodzi o to, żeby nie dało się ich załatwić w pojedynkę. Kiedyś władowałem w jednego całą amunicję do uzi i wciąż chodził. Mam też wrażenie, że pistolety odbierają mniej energii niż na PC - i naprawdę celowanie nie ma tu żadnego wpływu. Silniejszy jest może M16, reszta - nie wydaje mi się.
19-03-2009, 07:11
To ty strzelasz? Ja rzucam Mołotowem w niego. CHłopak podpala się i po 30 sekundach jest martwy. Oczywiście dalej w niego siekam ile wlezie, ale mogę sobie zostawić miejsca na ucieczkę :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
19-03-2009, 12:18
Mołotowy zostawiam na duże grupy, żeby czerpać sadystyczną przyjemność z oglądania rozbiegających się na wszystkie strony pochodni. :)
19-03-2009, 14:07
Silent Hill: Homecoming
Pierwsze screeny i filmiki z tej gry pokazywały, że to już nie będzie to samo Silent Hill co kiedyś, ale nie spodziewałem się że będzie to tak fatalna gra: + większa interakcja z otoczeniem - oczywiście tylko tam gdzie pozwolili na to twórcy, ale możliwość przeciskania się między wąskimi szczelinami, przechodzenia pod przeszkodami czy wspinania dodała nieco realizmu - scenariusz - twórcy gry oglądali film Silent Hill, Piłę 3 i Hostel. Zapomnieli tylko zagrać w gry Silent Hill, dlatego ich gra nie ma z tym o co w serii chodzi w zasadzie nic wspólnego. Jakby tego było mało upstrzyli fabułę okropnymi kliszami, jeden z dwóch końcowych twistów powoduje tylko przewrócenie oczami, a drugi to zrzynka - żeby nie spojlerować - z jednej z części SH i na tym znajomość serii się kończy. - teleportacja - tak można to określić. W poprzednich częściach gracz przemieszczał się z miejsca na miejsce, tutaj też tak jest, ale kilkukrotnie główny bohater traci przytomność i budzi się... w innym mieście. - dialogi - chyba najgorsze ever. EVER i nie mówię tylko o grach. Mała próbka: w pewnym momencie towarzyszy nam czarnoskóry policjant. Idziemy, pojawia się cutscenka, z górnego poziomu więzienia zeskakuje największy z potworów. Policjant: Ty zakuj go w kajdanki, a ja przeczytam mu jego prawa. Albo po tym jak główny bohater był świadkiem transformacji świata, po tym jak widział te różne potwory, gdy pojawia się kolejny mówi: You gotta be shittin' me! Sklerotyk czy co? - potwory - pasują do wszystkiego, ale nie do Silent Hill. Tylko pielęgniarki (co robią w hotelu???) się bronią, dodatkowo wyglądają jak w filmie. Reszta pochodzi z zupełnie innej bajki, za to bossowie... pomijam że ich pojawienie się nie ma ŻADNEGO sensu ani uzasadnienia w fabule, to fantazyjne, może i niezłe stwory, ale w ogóle nie pasujące do Silent Hill. - klimat - a raczej jego brak. Gra nie jest w ogóle straszna. W OGÓLE. To dotyczy eksploracji świata mgły. Gdy otoczenie przechodzi transformację jest jeszcze "lepiej". Czemu to wszystko takie jaskrawe i cool? Gwoździem do trumny jest droga do kościoła, gdy jesteśmy w Otherworldzie na zewnątrz - normalnie się zaśmiałem. Świecące okna, czerwone niebo, full wypas. To samo z poziomem Hell Descent - niektóre tekstury są niezłe, ale znowu design i realizacja wołają o pomstę do nieba. - zagadki - pomijając kilka pomniejszych, będących zupełnie ok zagadek pojawiają się większe, będące zupełnie nie na miejscu. Np. gdy dom głównego bohatera przechodzi transformację, zamienia się w dom gry; trzeba rozwiązać zagadki w 4 pokojach by otworzyć drzwi. Zerowe znaczenie dla fabuły, za to sztucznie ją przedłużające. Nie mówiąc już o tym że razem z nami w domu uwięziona została dwójka ludzi która porwała naszą matkę, ale magicznie zniknęli :lol: Mógłbym pisać tak jeszcze długo, ta gra to jedno wielkie nieporozumienie. Nawet muzyka Akiry jest nijaka, tylko muzyczka z menu utkwiła mi w pamięci. Ocena: 1/10 20-03-2009, 11:07 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |


![[Obrazek: 1237821590402.jpg]](http://zip.4chan.org/v/src/1237821590402.jpg)





