Harry Potter i Zakon Feniksa
#1
Ciekawy to przypadek, kiedy tytułowa organizacja odgrywa w filmie tak marginalną rolę, że jej obecności nawet się nie zauważa, a sama nazwa "Zakon Feniksa" pada RAZ. Ale wiadomo - tytuł zgodny z książkowym musi być, bo musi i musi, i już.

Żeby nie było - książki lubię, uważam je za pierwszorzędną rozrywkę. Żadne tam arcydzieło, ale za to "pierwszorzędna powieść drugorzędna". Filmy jednak zgodnie i radośnie trzymają poziom gruntu, a "Zakon" nie chce łamać tradycji serii. Z drugiej strony to właśnie piąty tom jest najsłabszym z ksiązkowej sagi, więc trudno było na podstawie kiepskiego odcinka zrobić dobrą ekranizację.

Krótko mówiąc, jest tak: 5 minut świetnego, mrocznego dreszczowca, sto dwadzieścia minut pustki i nudy, piętnaście minut rewelacyjnie, arcygenialnie zrealizowanej sekwencji walki na różdżki, czary i inne badziewia. Zaprawdę powiadam wam, ostatnie sceny to majstersztyk realizacji, ale jest ryzyko, że je prześpicie, jeśli polegniecie pół godziny wcześniej.

Film jest zrealizowany niemal świetnie pod względem technicznym - piękne zdjęcia, świetna muzyka, niezłe efekty specjalne. Przy tych ostatnich się zatrzymamy, bo jednak twórcy "Zakonu" zaliczyli gigantyczną wpadkę. Dosłownie - gigantyczną. Olbrzym, jeden z bohaterów czwartoplanowych, wygląda jak z intra do gry sprzed piętnastu lat. Miał robić wrażenie - robi coś przeciwnego.

A teraz się poznęcamy. Po pierwsze - aktorstwo, czyli wyprawa do lasu. Poza Imeldą Staunton, Garym Oldmanem i Alanem Rickmanem nie ma dobrej roli w tym zapchanym przez bohaterów obrazie, a przecież wymienieni grają trzecioplanowe partie! Dalej - przedstawienie bohaterów, a raczej ich nadmiaru. Ów "Zakon" składa się z nieznanej liczby osób, których część wprowadza się w dwie sekundy. Każdy ma po słowie do powiedzenia, byle szybciej, byle szybciej, a potem następuje dwuminutowa, komputerowa sekwencja lotu na miotle. No sorry, czegoś tu nie rozumiem.

W zasadzie wielu rzeczy nie rozumiem... I dlatego nie chce mi się więcej o tym filmie pisać. Słabizna, strata czasu, nie polecam. 3\10

Odpowiedz
#2
Cytat:Krótko mówiąc, jest tak: 5 minut świetnego, mrocznego dreszczowca, sto dwadzieścia minut pustki i nudy, piętnaście minut rewelacyjnie, arcygenialnie zrealizowanej sekwencji walki na różdżki, czary i inne badziewia.


to najlepsza i najszybsza recenzja tej części Pottera; film się strasznie wlecze, a potem mamy fantastyczne, widowiskowe sceny w Ministerstwie (pojedynek Dumbledore'a z Riddlem jest czystym majstersztykiem)


Cytat:A teraz się poznęcamy. Po pierwsze - aktorstwo, czyli wyprawa do lasu. Poza Imeldą Staunton, Garym Oldmanem i Alanem Rickmanem nie ma dobrej roli w tym zapchanym przez bohaterów obrazie, a przecież wymienieni grają trzecioplanowe partie!

jest jeszcze jedna, brawurowo zagrana postać, która bije na głowę w/w, mianowicie Bonham Carter w roli Bellatrix; to co Helena pokazała na ekranie, to istne mistrzostwo, niech się Voldermort schowa :D
najlepsze, co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej

Odpowiedz
#3
I tak nie pojde do kina ,konmi mnie nie zaciagna ...

Odpowiedz
#4
Siła pierwszego wrażenia... Nie tknąłem serii o Harrym przez to, w jaki sposób się z nią zetknąłem - parę ujęć rozhisteryzowanych szczyli-przebierańców w Teleexpresie. Gdyby nie to, to pewnie bym Harrego czytał. Tak jak i z "Kodem Leonardo da Vinci" - przeczytałem to w orginale jako przypadkową książkę wybraną na zadanie z angielskiego, spodobało się. Ale gdybym trafił na to już podczas medialnej szopki, że bluźnierstwo etc... pewnie bym kijem nie tknał.
"I rode a tank, held a general's rank, when the blitzkrieg raged, and the bodies stank."

Odpowiedz
#5
Czy tylko ja odnoszę wrażenie że najsłabszym elementem wszystkich części "Pottera" jest aktorstwo? Mam na myśli główne postaci, a dokładnie słynną trójkę. Może w pierwszej części nie było to zauważalne, bo ich zachowania, jako dzieci, były w miarę naturalne. Ale z każdym kolejnym filmem ich aktorstwo jest coraz gorsze. Są drewniani, prawie każdy dialog jest nienaturalny i dziwnie przedramatyzowany. Może pod polskim dubblingiem tego nie widać, ale byłem na wersji z napisami i cholernie mnie to irytowało. Dorośli aktorzy radzą sobie dobrze, a uwagę chyba najbardziej przykuwa Ralph Fiennes i jego Voldemort.

Ogólnie najnowszy film niczym nie zachwyca, poza świetnym rzemiosłem. Fabuła strasznie okrojona względem książki, ale jakoś się to tam jednak klei. Najlepsza jest oczywiście finalna scena ze świetnymi pojedynkami i pokazami magii. Cała reszta to po prostu przydługawy i przynudnawy wstęp do niej.

Odpowiedz
#6
Voldemort głównie stoi w dramatycznych pozycjach i groźnie wygląda. Do tego celu mogli zbudować animatroniczną kukłę, a nie angażować świetnego aktora i chować go pod toną charakteryzacji i CGI...

Odpowiedz
#7
Łukasz Waligórski napisał(a):każdym kolejnym filmem ich aktorstwo jest coraz gorsze. Są drewniani, prawie każdy dialog jest nienaturalny i dziwnie przedramatyzowany

To fakt aktorstwo to najsłabsza strona tego filmu i aż mnie zatakało kiedy w jakiejś recenznji ktoś zachwycał się coraz to dojżalszą grą trójki młodych aktorów :? Jeszcze Ruprt Grint ujdzie, jego Ron mi sie podoba, bliźniacy też niczego sobie.

Cytat:Może pod polskim dubblingiem tego nie widać, ale byłem na wersji z napisami i cholernie mnie to irytowało

Chyba żartujesz! SZCZególnie pod polskim dubbingiem ich gra staje sie jescze bardziej drętwa, teksty żalośnie sztuczne i śmieszne.[/b]
"Cztery ściany cztery kąty, a w tej pustce ty sam...piąty"

Odpowiedz
#8
Ale trzeba przyznać, że Daniel Radcliffe przyłożył się do roli.
SPOJLER
Scena w Departamencie Tajemnic, gdy Harry na chwilę staje się Voldemortem i przemawia do Dumbledore'a zrobiła na mnie wrażenie.
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#9
Jak dla mnie totalna tandeta. Książki jakoś do mnie nie trafiały i uważam je za słabe choć widać, że są stopniowo lepsze...ale filmy to jedno wielkie gówno. Wydarzenia w filmie nie były zgodne z książką, ciekawy wątek quiditcha pominięty, niektóre wydarzenia były jednym zdaniem z książki chociaż nie było wcześniej sytuacji omówionej w tym zdaniu. Jedyne dwie barwne osobowości z serii praktycznie pominięte: Lupin i Syriusz Black. Brakuje ich. Lupin był chyba w dwóch scenach.

Muzyka już nudna się zrobiła...aktorstwo beznadziejne...scenariusz wyssany z d..palca, reżyser pewnie pomyślał, że nie ważne co zrobi to i tak się wybiorą na ten film fani. Cieszę się, że nie wydałem ani złotówki na bilet. Na żaden film z HP bym nie wydał.

Co do książek to jest to jedyny powód, dla którego szanowałbym milicje: może rozpędziła by w piździec tą patologiczną młodzież, która w tiarach przydziału na głowie albo z różdżką w dłoni koczuje przed sklepem. Totalna paranoja. Nie wiem co oni widzą w przygodach kogoś takiego jak Harry Potter. Nie ma on osobowości, jest postacią bezbarwną. Lord Voldemort jest tak strasznym że bardziej bym się bał federalnej służby bezpieczeństwa federacji rosyjskiej niż jego. Przecież on tyle osób pozabijał w swojej historii, taką "miazgę" zrobił, że to czasem gangi osiedlowe w stanach więcej narozrabiały. O wiele mroczniejszą postacią byłaby Buka z Muminków. Magia też jest jakaś taka zbyt trywialna, nie ma w niej nic co by pasjonowało, nie ma uroku magicznego. Jedynie system nauczania magii jest dosyć ciekawy. Nie obchodzi mnie to, że Tolkien stworzył Władcę Pierścieni chociaż jest to PRAWDZIWY argument gdyż pokazuje nam to nad czym możemy się zachwycać i to co jest prostackie:HP. W trylogii Tolkiena widzimy magię, bohaterowie są BARWNI, mają CHARAKTER. Dlaczego ludzie wybierają zazwyczaj psa a nie mrówkę, komara albo nie wiadomo co jeszcze? Bo ma osobowość, coś co go tworzy. A dlaczego ludzie zwracają uwagę na gówno? Bo śmierdzi.

I jak tu zrobić dobry film na podstawie książki jeżeli książka sama w sobie jest słaba ?
"Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." Stanisław Lem

Odpowiedz
#10
Kelthak napisał(a):Co do książek to jest to jedyny powód, dla którego szanowałbym milicje: może rozpędziła by w piździec tą patologiczną młodzież, która w tiarach przydziału na głowie albo z różdżką w dłoni koczuje przed sklepem.
A już myślałem że bardziej idiotycznej wypowiedzi niż w Radiostacji to na ten temat nie będzie, ale udało się, brawo.

Odpowiedz
#11
Na jaki temat ? i jaka wypowiedź: przytocz ją jak możesz

Co do słów to może głupio napisałem: szanowałbym bo tej instytucji państwowej nigdy bym nie szanował a jedynie uznałbym to za słuszne działanie...chodzi mi o to, że takie coś jak HP staje się klapką na oczy dla młodzieży, autorytety, które powinny być wyznawane są zamieniane na kogoś takiego jak Harry Potter: osoba bez osobowości, bez charakteru, sztuczna. Książka nie ma w sobie ani krzty przekazu: ukazuje historię, która na pierwszy rzut oka jest bezsensowna, Voldemort ucieka z departamentu tajemnic...po co ? Przecież jest potężniejszy od Dumbldora a aurorów by pokonał (przynajmniej tak Rowling ukazuje tą postać) jednym ruchem różdżki. Po co zwleka skoro może wszystko załatwić w ciągu 10 minut? No ale jak już napisałem jest to postać mniej straszna niż Buka z Muminków.
"Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." Stanisław Lem

Odpowiedz
#12
Cytat:O wiele mroczniejszą postacią byłaby Buka z Muminków.

Przepraszam bardzo, nie była tylko jest. Buka przeraża i dzisiaj.

Cytat:W trylogii Tolkiena widzimy magię, bohaterowie są BARWNI

Aha. Bardzo. Wszyscy u Tolkiena są czarno biali jak krowa proszę ja ciebie. Ten argument w ogóle jakiś taki na siłę. Odnoszę wrażenie że starasz się być taki bardzo anty - potterowski ... tak ażeby, ażeby być bo to komercyjne gówno i dzieci się tym interesują, nie to co WP, panie dzieju! ;) Potter to nie jest literatura najwyższych lotów, to jest, jak napisał już Military, porządna rozrywka. Tylko tyle i aż tyle, w dzisiejszych czasach.

Moja mama z siostrą wróciła właśnie z Pottera, jest zszokowana mrokiem tej części i uważa że powinna być co najmniej od 16 roku życia :).
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#13
No tak racja jest ;)
Nie staram się być anty-potterowski. Ja po prostu przedstawiam swój punkt widzenia. Nie kreuję go na siłę, po prostu taki jest i już. Jeżeli komuś się podoba ta książka to dobrze. Bo to ma być ROZRYWKA a nie literatura wysokich lotów. Ale bez przesady. Koczowanie przed sklepem na kolejne części uważam za patologie. Są inne dużo ważniejsze rzeczy, które mogą przez ten czas wykonywać dzieci/młodzież niż czekanie na swojego litero-boga Pottera. Chodzi mi o manie potterowską i tutaj jestem stanowczo ANTY-potterowski. Dlaczego? Bo to demoralizuje w pewnym sensie młodych ludzi. Jest to działanie totalnie-komercyjne z dużym wykorzystywaniem dzieci. Mania potterowa jest bardzo złą rzeczą ponieważ często można spotkać (wiem to z rozmowy ze znajomymi), że np. brat albo siostra lub też syn/córka nie czyta nic innego niż Harrego Pottera. Dobrze niech czyta ale niech też zwróci uwagę na coś głębszego, niech to co tworzyło się przez wieki, coś co jest naprawdę wspaniałe nie ucieka od społeczeństwa tylko dlatego, że wprowadzono masówkę.
Koczowanie przed sklepem lub mania gadania jest to jeden z głównych napędów systemu(słuchacze reggae wiedzą o co chodzi ;)) i nie chodzi tu bynajmniej o matrixa. Chodzi o to, że powoduje obniżanie się kultury, powstawanie i kreowanie nowych dzieci neo i zanik autorytetów moralnych.
"Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." Stanisław Lem

Odpowiedz
#14
Dziwi mnie bardzo porównywanie HP do Tolkiena. Popatrzmy.

Świat:

Tolkien: zupełnie obcy współczesnemu, wykreowany na potrzeby autora, bliżej mu do średniowiecza niż do obecnych czasów
Rowling: współczesny, z tym że istnieje w nim magia

Bohaterowie:

Tolkien: wielcy rycerze, odważni herosi, bogowie, królowie, księżniczki, postaci wyjątkowe
Rowling: dzieci i ich nauczyciele - przeciętne postaci w swoim świecie; czasem ci źli są dobrzy, czasem ci dobrzy są źli, nikogo nie można jednoznacznie sklasyfikować (nawet główny bohater potrafi być wrednym gnojem)

Oś fabuły:

Tolkien: wędrówka w celu zwalczenia zła
Rowling: dorastanie, problemy w szkole, oczekiwanie na przebudzenie zła, starcie z mordercą rodziców

Jak, do jasnej cholery, można te dwie sagi porównywać? Bo i tu i tu jest magia? No to ja dziękuje wam, o "znawcy" fantasy, "fanboye" Tolkiena. W Discworldzie też jest magia - czemu tego nie porównujecie z Władcą? Po prostu się na Harry'ego uwzięliście, w większości nawet nie zajrzawszy do ksiażki. Jesteście uprzedzeni, bo to: a) powieść głównie dla dzieci, i b) powieść bardzo popularna. Ale krytykować ją za to, to jak krytykować lodówkę za to, że nie jest samochodem.

Odpowiedz
#15
Cytat:że np. brat albo siostra lub też syn/córka nie czyta nic innego niż Harrego Pottera

90% tych dzieci nie czytała by nic w ogóle nic gdyby nie Potter. Ja uważam tą serię za pewne zwycięstwo, jest to jedyna książka, którą przeciętne dzisiejsze dziecko przeczyta dla rozrywki, a że jest to rozrywka naprawdę porządna nie mam nic przeciwko. Potter im się w końcu znudzi (kiedyś musi) i być może wtedy sięgną po coś innego i staną się kolejnym co czwartym polakiem czytającym książki ;). Co do klubów pottero maniaków itd., to jest tak że każdy miał jakąś fascynację za młodu i każdy ma prawo do jej pielęgnacji. A fascynacja potterem jest, zaznaczam, wcale nie taka patologiczna, demoniczna i zła. W ogóle nie jest patologiczna, demoniczna i zła. :)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#16
Glut dobrze prawi, podpisuję się pod tym.

Odpowiedz
#17
Nie uznaje tego argumentu jako krytyki harrego ale krytyki mani harrym gdyż jest coś takiego jak władca i niemal każde dzieło tolkiena, lema albo kinga.
Wiem, że nie ma nic wspólnego. Chodziło mi o to, że tam są osoby z charakterem a nie osoby puste w środku. Fabuła ma powiązania a harry potter jest jakby serialem wśród książek - do piątej części. Tylko to porównuję.
Nie jestem fanboyem Tolkiena ale jestem przeciwnikiem tego co mega popularne bez podstaw i demoralizujące. Czepiam się takich rzeczy jak Harry Potter, Epuls oraz Techno, używki (chodzi o narkotyki ale w głównej mierze alkohol oraz papierosy - nienawidzę zwyczaju polaków do picia wódki albo zwyczaju palenia papierosów...napędzamy w ten sposób coś z czym kiedyś próbowano walczyć. Nienawidzę koncernów tytoniowych, chciałbym żeby ich nie było tak samo jak wszystkich firm zajmujących się alkoholem, nie lubię i nie uznaję w Biblii oraz w Kościele tego, że uważa się, że przemieniono wodę w akurat wino. Nie znam się na hebrajskim ale ciekawi mnie czy przypadkiem to wino nie było wtedy jakimś soczkiem jabłkowym albo wytrawnym napojem [NIE ALKOHOLOWYM bo przecież kościół nie jest za alkoholem]). Takie rzeczy nie wnoszą nic dobrego do społeczeństwa a jedynie je niszczą. Tworzą system, który steruje społeczeństwem. Przez takie maniactwo i chore trendy ludzie są marionetkami w rękach koncernów tytoniowych/alkoholowych, pseudo-literatów, państwa, które wie jak w łatwy sposób wpłynąć na społeczeństwo aby ładnie zrobiło to co ono chce.

Dobra chyba robi się zbyt duży offtopic a więc przyznaję, że głupie jest porównywanie HP do Tolkiena chodziło mi o porównanie tylko i wyłącznie płytkości bohaterów w HP. HP jest rozrywką pełną gębą dla tych, którzy go lubią ale nie lubię mani czegoś co nie jest tego godne. Szanuję inne opinie xP motyw z milicją był głupi i wymyślony dzisiaj na grillu u kumpla...tak btw gadaliśmy trochę na ten temat.

Dziecko przeczytałoby KAŻDĄ książkę (albo chociaż by próbowało) gdyby ktoś im ją odpowiednio zachęcił a czytają HP bo jest popularny i wielu ma manie na jej punkcie...instynkt stadny wśród ludzi - czy to jest powód do dumy?

Pamiętajmy, że za młodu kreujemy swoją osobowość i uważam, że takie maniactwo potterowe może naprawdę zaszkodzić (nie chodzi o jakiś okultyzm czy coś bo to są moim zdaniem trochę wyssane z palca problemy chociaż jest może w tym ziarnko prawdy)
"Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." Stanisław Lem

Odpowiedz
#18
Kelthak napisał(a):Czepiam się takich rzeczy jak Harry Potter, Epuls oraz Techno, używki
:shock:

Odpowiedz
#19
Kelthak, ale z ciebie Kapitan PG13 O.O, co do płytkości postaci HP to Military napisał wszystko pod czym się podpisuję. Postacie Tolkiena są bardziej płytkie od tych Rowling.

[EDIT]

Ej, a tak w ogóle to co ma Potter do używek. 7 latki chlejące wódę w kolejce po najnowszą część i czytające sobie nawzajem fragmenty książki po zielonym?
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#20
Mierzwiak też potrafię cytować jedną linijkę z postu, która może nic nie znaczyć. Ale epuls powoduje powstawanie dzieci neo oraz tworzenie obrazu, że w internecie język polski nie jest wymagany...wystarczą komentki. Używki także niszczą społeczeństwo jako całość.

Dlaczego są "głębsze"? Bo Rowling tworzy postaci takie jak w telenowelach? W jednej książce są dobre a w następnej złe a potem znowu dobre itd. ? Ja w postaciach z HP widzę same kopie bohaterów innych książek oraz kilka oryginalnych. W twórczości Tolkiena (chodzi mi także o silimalirion, niedokończone opowieści oraz niektóre króciutkie powieści) może nie są "głębokie" ale mają swój charakter.

Chodzi mi o to, że manie oraz trendy i inne tego typu rzeczy są szkodliwe. Podałem na przykładzie używek.
"Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." Stanisław Lem

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Harry Potter Anonymous 728 86,381 05-04-2026, 17:12
Ostatni post: Spoilerowo
  Harry Potter and the Deathly Hallows Lawrence 428 95,827 07-06-2023, 09:02
Ostatni post: Bucho



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości