Harry Potter i Zakon Feniksa
#41
Cytat:Tak samo będą chciały mieć jakieś duperele z Harrym żeby się tym pochwalić (a darmozjady produkujące ten shit zarabiają)

To samo jest z Kinder Niespodzianką, i z setką innych rzeczy.

Cytat:ale żeby go dostać powinny normalnie po ludzku w dizen w księgarni go kupić.

Ja widzę że ty się tylko tego nocnego kupowania uczepiłeś. Imo, no i co z tego? Jak mają rodziców to rodzic nie pozwoli albo pozwoli. Jak pozwoli to niestety nic ci do tego, jak nie pozwoli to też. :)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#42
Nie. Czepiam się jeszcze mani na punkcie Harrego, kompletnie nieuzasadnionej, wypaczającej ważne autorytety - oczywiście gdy są, gdy nie to powodujące powstawanie w głowie jednej cnoty: być jak harry.
Jeżeli chodzi o nocną sprzedaż to głównie drażnią mnie media (internet przynajmniej: "premiera Harrego. Zdobądź książkę już dzisiaj o 24:00 albo coś takiego" w TV pewnie jest tak samo albo gorzej oraz same księgarnie, że takie gówno organizują. Robią wielkie bum z niczego. To jest forma wpływu-manipulacji. Nie chodzi o godzinę chociaż też ma znaczenie bo to przecież ma być premiera dla młodych ludzi. Chodzi o sam fakt takiej mani prześladowczej: nie kupię dzisiaj to jutro już będzie bez sensu. Nie przeczytam w ogóle to będę gorszy. Psychika dziecka nie jest jeszcze rozwinięta do końca [do 25 roku życia chyba...nie wiem, nie pamiętam do kiedy trwa rozwój psychiki młodego człowieka(no już później nie tak młodego)] i może sobie wmówić, że coś jest fajne choć gdyby inni tak nie uważali to by nigdy tej książki z takim entuzjazmem nie przeczytał. Taki efekt placebo: no bo przecież każdemu ma się ta książka podobać, przynajmniej tak uważają media. Dorosły człowiek w sumie podobnie ale rzadziej jest okazja ku temu.

Wiem, że tak samo jest ale ja jestem przeciwny również i tym rzeczą. Dlaczego Lego albo Nike nie mają za dużo reklam(no może się mylę bo patrzę na sytuacje w Polsce)? Bo wiadomo, że to solidne firmy: klocki lego są o wiele lepszą rozrywką i są pożyteczne dla człowieka w młodym wieku w przeciwieństwie do książek Rowling(choć może są dla niektórych lepszą rozrywką niż klocki lego) a Nike produkuje b. dobre jakościowo produkty i nie potrzebują reklam. Tak samo było z Pasją. Dowiedziałem się o niej w dzień premiery w kinie i się wybrałem-byłem zachwycony. Czytałem o jakimś niby zajebistym filmie albo słyszałem o nim i po obejrzeniu miałem mieszane uczucia.
"Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." Stanisław Lem

Odpowiedz
#43
To ptak! To samolot! Nie, to ciężka choroba psychiczna.

Dobra, wiem, poniżej pasa... Sorry

Po pierwsze: Harry Potter, jak już mówiliśmy, to bardzo dobra książka rozrywkowa. Eragon to zła książka i zapewne dlatego ludzie nie koczują po nią przed sklepem, mimo że reklamę miała większą niż Harry Potter. Widzisz - reklama to nie wszystko.

Cytat:Dlaczego są coraz gorsze filmy i książki?

Weź nie piernicz, facet, ty myślisz że w latach 60-tych same arcydzieła powstawały? Albo bardzo mało wiesz o kinie, albo bardzo lubisz tamten okres. Powstawała masa gniotów, tak jak i dziś. Dzisiaj może niektóre gatunki mają się gorzej niż dekadę temu, ale za to inne brylują - choćby dramaty (Ostatni król Szkocji, Królowa, Mała miss - żeby ostatnie świetne filmy wspomnieć). Więc nie generalizuj w taki prostacki, demagogiczny sposób.

Cytat:Chodzi mi o bezsensowne stanie pod sklepem. Nie robi się tego zazwyczaj bo się tego chce a jedynie dlatego, że inni tak robią. W mediach robią wielkie halo, iż będzie premiera nocna harrego to wszyscy
biegną. Oczywiście sama informacja by nic nie zdziałała gdyby nie nagonka na to.

Nie nagonka, ile kampania reklamowa. Zresztą w tym przypadku - kampanii reklamowej dobrej książki - nie ma nic złego. Nie wspominając o miłej atmosferze takich nocnych spotkań (nie byłem na żadnym, żeby nie było).

Cytat: Nie da się nauczyć pisać dobrych książek bez kontaktu z literaturą piękną

A to ty dzieci już do kariery pisarskiej przymierzasz?

Cytat:Tak samo będą chciały mieć jakieś duperele z Harrym żeby się tym pochwalić (a darmozjady produkujące ten shit zarabiają).

Zarabiają uczciwie, więc nic ci do tego, chyba że jesteś komunistą. Takim samym shitem nazwij Star Wars, Park jurajski, Terminatora, a z książek wszystko Crichtona i Kinga. Przecież to ksiażki dla ludzi, dla rozrywki. Tak jak powieści Pratchetta.

A właśnie, co do czytania "przymusowego" - ja nienawidzę Pratchetta, ale przeczytałem wiele jego książek, bo jest waznym zjawiskiem kulturowym i trzeba mnie znać. Tak samo powinno się zaznajomić z Potterem, a nie odmawiać czytania go "bo jam buntownik". Przebrnąłem przez beznadziejny Świat Dysku tak jak uczniom w szkołach wmawia się, że Lem to geniusz i muszą go czytać, mimo że po prostu mogą nie lubić s-f. Nie ty decydujesz o tym, co powinno się czytać - i DZIĘKI ZEUSOWI ZA TO.

Odpowiedz
#44
Kelthak napisał(a):Nie. Czepiam się jeszcze mani na punkcie Harrego, kompletnie nieuzasadnionej, wypaczającej ważne autorytety

To jest tzw. choroba premiera Kaczyńskiego. :)

Cytat: oczywiście gdy są, gdy nie to powodujące powstawanie w głowie jednej cnoty: być jak harry.

Ciebie totalnie pogięło. Nie chcą być jak Harry, bo Harry nie jest kimś wyjątkowym. To ten bohater jest stylizowany na zwykłe dziecko, więc siłą rzeczy dzieci lubią z nim obcować. I tyle.

Cytat:Jeżeli chodzi o nocną sprzedaż to głównie drażnią mnie media (internet przynajmniej: "premiera Harrego. Zdobądź książkę już dzisiaj o 24:00 albo coś takiego" w TV pewnie jest tak samo albo gorzej

Taaak, taaaaaak, a wiesz, dziwne jest tylko to, że ja zawsze widzę relacje już PO premierze Harry'ego. Przed nią masz podaną datę - i tyle. Na tym kończy się kampania reklamowa. Bo na tym poziomie Harry nie potrzebuje większej - wyrobił sobie markę, wystarczy że zostanie podana data premiery, a ludzie sami przyjdą. Bo chcą, bo lubią. Nikt ich przecież nie zmusza.

Ejw szejtan.

Odpowiedz
#45
Tak tyle, że porównujesz Lema, Pratchetta, Kinga do Rowling. Ci pierwsi są mistrzami w swoim fachu, są o wiele zdolniejsi, mają większe doświadczenie. Ich książki zawierają przekaz moralny. Mi nikt nie musi wmawiać żebym czytał Lema oraz tego, że jego książki mają wartości moralne bo sam tego dostrzegłem czytając je. Nikt mi ich nie polecał. Po prostu na półce leżała Summa-Technologgiae oraz Solaris i to wystarczyło. Tak samo z Kingiem gdy przeczytałem Lśnienie i Cztery Pory Roku oraz Zieloną Milę.

Nie mów mi, że teraz są coraz lepsze dramaty bo to nieprawda: Angielski Pacjent, Lot nad Kukułczym Gniazdem itp. są lepszymi filmami niż mała miss, królowa.

No to mnie pogięło ale widzę coś innego. Główni bohaterowie mają to do tego, że dzieci uznają ich za idoli bardzo często.

To dziwne bo ja zawsze dostrzegam takie coś jak: zdobądź swój egzemplarz już tej nocy, nie bądź gorszy od innych idź i kup już dziś/jutro/za miesiąc. Zmuszać nie zmusza ale wpływa na ich decyzję bardzo mocno: nie mów mi, że manipulacja to wyimaginowana rzecz.

Znasz szczepionkę na tą chorobę? Kaczyńskiego...aha czyli jesteś kolejną osobą anty-rządową bo jest Kaczyński a nie Rokita przy władzy tak? Oj dlaczego wydaje mi się, że gdyby to Rokita był teraz premierem to by było tak samo? Była by choroba Marii-Rokity? Jeżeli Kaczyński tak uważa to znaczy, że powinienem go bardziej szanować. Dlaczego nie nazwałeś tego chorobą papieża Benedykta XIV? Brzydka nazwa czy co?
"Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." Stanisław Lem

Odpowiedz
#46
Kelthak napisał(a):Tak tyle, że porównujesz Lema, Pratchetta, Kinga do Rowling. Ci pierwsi są mistrzami w swoim fachu, są o wiele zdolniejsi, mają większe doświadczenie.

Akurat moim zdaniem Pratchett to grafoman, nie lubię jego prac i uważam je za monotonne gnioty. Powalczysz z tym?

Cytat:Ich książki zawierają przekaz moralny.


KSIĄŻKI STEPHENA KINGA I TERRY'EGO PRATCHETTA ZAWIERAJĄ PRZEKAZ MORALNY!?!??!?! Czy ty dobrze się czujesz, panie kolego?

Cytat:Mi nikt nie musi wmawiać żebym czytał Lema

Założę się tez, że nikt tym dzieciom nie przylepia powiek do czoła po to, żeby czytały Harry'ego.

Cytat:Nie mów mi, że teraz są coraz lepsze dramaty bo to nieprawda: Angielski Pacjent, Lot nad Kukułczym Gniazdem itp. są lepszymi filmami niż mała miss, królowa.

A moim zdaniem - które zresztą wyraziłem w jednym z wątków - Lot nad kukułczym gniazdem jest gównianą adaptacją świetnej książki, a filmem samym w sobie nudnym i pozbawionym czegokolwiek interesującego (oprócz aktorstwa). Powalczysz z tym? W końcu jesteś wyrocznią.

Cytat:No to mnie pogięło ale widzę coś innego. Główni bohaterowie mają to do tego, że dzieci uznają ich za idoli bardzo często.

To lepiej żeby ich idolem był Harry, a nie Raskolnikow.

Odpowiedz
#47
Co Ty z tą walką? Może nick jakoś wpłynął, nie wiem.
Przesłanie w książkach Kinga jest bardzo wyraźne i nie mów mi, że go nie ma bo to znaczy, że chyba mało o nich wiesz.
A opowiadanie "Skazani na Shawshank"? A "Zielona Mila"?
No tak zapomniałem to są jakieś gówniane opowiastki nic nie znaczące. Dlaczego nakręcono tyle doskonałych filmów na podstawie książek Kinga? Bo książki te są wspaniałe!
Dlaczego nie nakręcono jeszcze dobrego filmu o HP? Bo książki HP są do dupy (dla mnie i d. Widziałeś kiedyś adaptację słabej książki, która wzbudziłaby entuzjazm wśród kinomanów albo krytyków filmowych? Pewnie nie, bo takich sytuacji nie ma (swego rodzaju wyjątkiem jest tu Forrest Gump -> co prawda nie jest to słaba książka ale do filmu się nie umywa). Pełno jest natomiast gniotów filmowych na podstawie wspaniałych powieści ale to inna sprawa. O to mi głównie chodzi bo to forum filmowe i dlatego napisałem co myślę o Harrym. Filmy są moim zdaniem dowodem na to, że to jest bardzo słaba książka.

Książki Pratchetta są bardzo ciekawe ale racja nie było tam jakiegoś ważniejszego przesłania. Tutaj raczej mi chodzi o doświadczenie i umiejętności literackie Pratchetta. Jego książki są o wiele lepsze jakościowo niż historia chłopca z blizną. Powalczysz z tym?

Co do Lotu to niech Ci będzie, uważaj jak chcesz -> Twoje prawo. Ja pozostanę przy tym, że to świetny film. Ojciec mi go pokazał i nie wiedziałem o nim nic gdy oglądałem. Film mnie zachwycił. Później przeczytałem książkę, która także była genialna. Filmy są coraz gorsze. Niby technika idzie do przodu a King Kong, który rok temu wyszedł był kiczowaty, Star Wars stara trylogia była czymś a nowa jest zerem. Takiego filmu jak 2001: Odyseja Kosmiczna to jam nie widział w filmach s-f. Takiego serialu jak Twin Peaks szukać pod lupą. Prison Break? Toż to oblatany temat i serial niby taki ekstra ale jak się lepiej przyjrzeć to widać, że jest słaby. Nazywanie go kultowym jest nie na miejscu. Heroes? Papka szmatka o superbohaterach.
"Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." Stanisław Lem

Odpowiedz
#48
Kelthak napisał(a):Mierzwiak oceniasz mnie po tym, że jestem przeciwny chorej mani HP?
Nie, oceniam Cię po tym że to co piszesz zahacza o głęboką paranoję.

Cytat:No to ja ocenię Ciebie po Twoich wcześniejszych dyskusjach np. o szklanej paplance. Pisałeś ciągle o filmie używając Twojego super hiper zajebistego argumentu: bo tak.
Cytat proszę!
Napisałem że świetnie się bawiłem i to mi wystarczy. Zresztą nie Twoja sprawa, wracaj lepiej do swojej krucjaty przeciwko złu tego świata.

PS. Co pan myśli o konserwantach i ich wpływie na autorytety współczesnej młodzieży w świetle społeczeństwa konsumpcyjnego?

Odpowiedz
#49
Kelthak napisał(a):Filmy są coraz gorsze. Niby technika idzie do przodu a King Kong, który rok temu wyszedł był kiczowaty, Star Wars stara trylogia była czymś a nowa jest zerem. Takiego filmu jak 2001: Odyseja Kosmiczna to jam nie widział w filmach s-f. Takiego serialu jak Twin Peaks szukać pod lupą. Prison Break? Toż to oblatany temat i serial niby taki ekstra ale jak się lepiej przyjrzeć to widać, że jest słaby. Nazywanie go kultowym jest nie na miejscu. Heroes? Papka szmatka o superbohaterach.

Przecież to jest po prostu śmieszne! Demagogia i wybiórczość. Równie dobrze mogę napisać, że teraz filmy powstają coraz lepsze. Spójrz na lata 60-te - filmy Eda Wooda. Osiemdziesiąte - beznadziejny Kaczor Howard. Współcześnie - rok 1998: Godzilla Emmericha. A dziś? Death Proof, Prestiż i inne wybitne dzieła. Seriale? Proszę bardzo: lata 70-te - kiczowaty Batman, szmiry pokroju Dallas i Dynastii. Lata 80-te - tasiemcowe, słabawe seriale sensacyjne w stylu Huntera i Magnum. Lata 90-te - idiotyczne MANTIS. A dziś? Świetne CSI, Jericho i inne! Seriale są zaprawdę coraz lepsze.

Nie bronię ani nie atakuję żadnych konkretnych seriali, udowadniam tylko że argumenty masz beznadziejne.

Odpowiedz
#50
No właśnie nie da się Ciebie zacytować bo nie podajesz nic treściwego. To, że Ci się film podobał to jedna sprawa a to, że uważasz go za film dobry to inna sprawa. To, że mi się coś podobało to znaczy, że mi się to podobało i nic więcej. Jesteś najważniejszy, że uważasz, iż to co się Tobie podoba to znaczy, że to jest dobre? Proszę podaj mi co zahacza o paranoje!
Wiek nie znaczy, że dziecko nie zrozumie czegoś wyższych lotów. TRZEBA od najmłodszych lat wpajać dziecku wiedzę, oczywiście w odpowiedni sposób. Wiesz dlaczego Mozart(chyba nie pamiętam dokładnie) tak pięknie komponował? Bo od najmłodszych lat pielęgnowano jego talent. Czytałeś coś o Kasparovie? Wiesz co sądzi o swoim sukcesie? Wiesz czemu go zawdzięcza? Właśnie temu, że od małolata grał w szachy dzień w dzień. Sam pisał, że mistrzem się nie rodzimy, mistrzem zostajemy. Jeżeli od najmłodszych lat będziemy dbać o zdolności w jakimś kierunku u dziecka (trzeba się wysilić żeby je znaleźć ale warto) to może z niego wyrosnąć ktoś naprawdę wyjątkowy.
Tak samo jest z literaturą. Jeżeli chcemy zobaczyć jeszcze twórcę w przyszłości na miarę Mickiewicza, Kochanowskiego, Reja, Dostojewskiego, Sienkiewicza, Prusa, Lema to trzeba od najmłodszych lat rozwijać jego talent. Jeżeli taki ktoś zostanie olany (brzydko to brzmi ale tak się dzieje często) przez rodziców to nic z tego nie będzie nawet jeżeli miał ogromny potencjał. Olewaniem jest także np. brak urozmaicenia w książkach dziecka. Jeżeli nie zostanie mu podana książka osobiście to wątpię żeby sam po nią sięgnął bo przecież nic o niej nie wie bo w jego kręgu raczej się nie będzie mówić o książkach chociażby Lema. Jeżeli rzuci się kogoś na głęboką wodę to często może sobie sam poradzić z problemem. Przykładem jest nauka snowboardu, jeżdżenia na nartach albo windsurfingu. Jeżeli ktoś będzie na stoku dość stromym z nogami wpiętymi w snowboard/narty to po jakimś czasie nauczy się radzić --> bo nie będzie miał ten ktoś innego wyboru. Tak samo jak się uczyłem pływania na windsurfingu to też najpierw 2-4 dni koleś powiedział żebyśmy wypłynęli na środek jeziora i próbowali. Po tych kilku dniach wszyscy sobie radzili dosyć dobrze. Potem nastąpiło szlifowanie techniki. Oczywiście po tym jednym wyjeździe dawałem sobie niby radę ale trzeba długo trenować żeby opanować technikę i pływać/jeździć we wszystkich warunkach. Ale uważam, że takie wrzucenie na głęboką wodę ogromnie pomaga. Jak byłem mały to zawsze bałem się brudnej wody. Raz płynąc wisłą wpadłem do wody...to nie było nic strasznego ;) Ale oczywiście unikam brudnej wody ale wtedy myślałem, że jak wpadnę to coś strasznego się stanie. Teraz jako ratownik wiem przynajmniej, że się nie zastanawiać tylko wskakiwać do każdej wody, to nie zabije. Tak samo z literaturą popularną tą lepszą albo piękną. Jak się najpierw da do ręki, dziecko zacznie czytać może da radę samo może nie. Jeżeli nie to trzeba pomóc, zachęcić, pokazać, że to nie boli.
Dziecko może się nawet trudniejszych aspektów matematyki nauczyć (jeżeli ma ku temu zdolności) już w najmłodszych latach ale trzeba o to zadbać, wyciągnąć pomocną dłoń, napocić się żeby pomóc mu pojąć wiedzę, zachęcić go.
Jeżeli zostawimy taką osobę tak po prostu i nie będziemy dbali o jego zdolności to wyrośnie z niego kolejna osoba podążająca za trendami i zapewne korzystająca tylko z sztuki banalnej, rozrywkowej.

CSI, Jericho, Lost są dla mnie mało ciekawe. Co prawda jest Detektyw Monk, którego lubię bo jest niezłym serialem komediowym ale np. Latający Cyrk Monthy Pythona uważam za najlepszy komediowy serial. Oczywiście to jest subiektywna opinia. Ja tam widzę, że są gorsze niż kiedyś ale może ciężko mi to oceniać bo ja oceniam na podstawie filmów wojennych, gangsterskich, dramatów oraz seriali. Ostatni porządny serial nowy jaki widziałem to "Sześć Stóp Pod Ziemią" ale to moja skromna opinia. Nie sugeruję się rankingami ale zauważ, że na liście AFI 100 najlepszych filmów to mało widać nowych produkcji. Ale rankingi mogą jedynie coś sugerować. Nadal powstają dobre filmy ale moim zdaniem nie ma już produkcji wspaniałych.
"Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." Stanisław Lem

Odpowiedz
#51
Kelthak napisał(a):To, że Ci się film podobał to jedna sprawa a to, że uważasz go za film dobry to inna sprawa.
No i co w tym względzie? Stwierdziłem że podoba mi się jako kino wyłącznie rozrywkowe, czytaj: jest to dobry film rozrywkowy. I to wszystko. Nie muszę podawać argumentów, kłócić się, bo to MOJE odczucie.

Cytat:Jesteś najważniejszy, że uważasz, iż to co się Tobie podoba to znaczy, że to jest dobre?
Albo cytat, albo wypad.


Co do reszty:

BEŁKOT!

Odpowiedz
#52
Kelthak napisał(a):Wiek nie znaczy, że dziecko nie zrozumie czegoś wyższych lotów. TRZEBA od najmłodszych lat wpajać dziecku wiedzę, oczywiście w odpowiedni sposób. Wiesz dlaczego Mozart(chyba nie pamiętam dokładnie) tak pięknie komponował? Bo od najmłodszych lat pielęgnowano jego talent. Czytałeś coś o Kasparovie? Wiesz co sądzi o swoim sukcesie? Wiesz czemu go zawdzięcza? Właśnie temu, że od małolata grał w szachy dzień w dzień.

I dlatego nie powinno się pozwalać dzieciom czytać i lubić Harrego Pottera. Dzieci powinni grać na instrumentach i czytać Kafkę.

Cytat:Tak samo jest z literaturą. Jeżeli chcemy zobaczyć jeszcze twórcę w przyszłości na miarę Mickiewicza, Kochanowskiego, Reja, Dostojewskiego, Sienkiewicza, Prusa, Lema to trzeba od najmłodszych lat rozwijać jego talent.

Ale przecież Sienkiewicz to pisarz drugorzędny, który pisał rozrywkowe powieści dla pieniędzy, i to pisał je bardzo niechlujnie, bo jako SERIALE, przez co często zdarzało się że zapominał gdzie umiejscowił bohaterów i musiał pytać wydawcę, jak ruszyć ich wątek. Zaś Prus to przede wszystkim łopatolog i twórca użytkowy. Jacy oni wielcy? Jeden rzemieślnik pracujący za pieniądze (zupełnie niepodobnie do Rowling, nie?), drugi - ideologiczny wyrobnik.

Jak można stawiać obok siebie powieści rozrywkowe (Harry, Trylogia Sienkiewicza) i traktaty filozoficzne?

Cytat:Jeżeli nie zostanie mu podana książka osobiście to wątpię żeby sam po nią sięgnął bo przecież nic o niej nie wie bo w jego kręgu raczej się nie będzie mówić o książkach chociażby Lema.

Lubisz Lema, fajnie, ja też, ale przestań wreszcie używać go do prezentowania swojej ideologii. Lem jest teraz w szkołach. Ja go nie miałem, a po niego sięgnąłem. Myślę że nie jestem jakąś wybitną jednostką w tym względzie. Dobrą literaturę poznaje się w szkole, ale jeśli dziecko nie chce czytać, to go do tego nie zmusisz i tyle.

Kurna, o czym my gadamy? To ma być wątek o filmie, a nie jakieś ideologiczne pogadanki o giertychowych metodach nauczania. Koniec offtopu, ok? Moderatorzy, można to załatwić? ;)

Odpowiedz
#53
ooo widze że sporawo się temat rozrósł. Jeszcze parę lat temu sam byłem wielkim fanem harrego pottera, udzielałem się gdzie tylko mogłem i dobrze mi z tym było. Nie czuję się otumaniony, pusty, lub jak to ujął pan Kalekath - "patologiczny". Było minęło, zupełnie jak czasy pokemonów lub innych tego typu. Nie rozumiem w ogóle tej dysputy.

Cytat:Wiesz dlaczego Mozart(...)
(paredziesiąt linijek prawienia o czymś o czym wszyscy dobrze wiedzą)
(...)Jeżeli zostawimy taką osobę tak po prostu i nie będziemy dbali o jego zdolności to wyrośnie z niego kolejna osoba podążająca za trendami i zapewne korzystająca tylko z sztuki banalnej, rozrywkowej.

Widzę że w głowie ci tworzenie ideałów, może w takim razie zacznij aktywnie działać w rządzie i popracuj nad edukacją w Polsce, bo pozjadałeś wszystkie rozumy i głosisz nauki pańskie które nikomu z tutaj obecnych się do niczego nie przydadzą. Niczym zrzędzenie starego dziada typu "ah ta dzisiejsza młodzież". Zatruwanie życia ludziom na forum którzy po prostu chcą podyskutować na temat filmu to świetna rozrywka na letni wieczór.

Co do samego filmu, niestety nie miałem okazji jeszcze oglądać ale nie śpieszy mi się z tym zbytnio. O wiele bardziej podoba mi się książka a film wg. mnie psuje wyobrażenie o tym świecie zastępując je filmowym.

Odpowiedz
#54
Taa "Quo Vadis" dostało literacką nagrodę nobla bo był napisany dla pieniędzy. Może i był ale jeżeli pisał dla pieniędzy a przy tym miał ogromne zdolności literackie to mam to gdzieś. Motyw do roboty to jedno a efekt roboty to drugie. Jeżeli ktoś pisze dla pieniędzy i pisze głupio to już zupełnie inna sprawa.
Trylogia może nie jest czymś nad wyraz wybitnym ale chciałbym żeby było więcej takich "drugorzędnych" literatów.

To, że ktoś czyta literaturę popularną ale wyższych lotów oraz literaturę piękną nie znaczy, że jest lepszy czy coś. Jednak taka literatura rozwija umysłowo. Nie da się pisać nie czytając.

Mierzwiak napisał(a):to JEST głupsze od DH4.0. Atak na centrum handlowe? Laughing Może lepiej na kiosk, co?
Tak bo tak?

Mówię, że kur** wszystko z umiarem. Harry z umiarem i literatura trudniejsza też z umiarem a Ty, że zakazać Harrego(jako przykład czegoś co się czyta szybko, łatwo i przyjemnie).

Każdego da radę zachęcić do czytania ale trzeba to zrobić odpowiednio, powoli od czegoś łatwego przyjemnego do czegoś trudnego ale trzeba progres trzeba utrzymywać. Jednak takie ograniczenie w dzieciństwie do Harrego może zniechęcić do czegoś lepszego bo to się będzie wydawać zbyt trudne.

Nie twierdzę, że bycie fanem Harrego powoduje jakieś otumanienie ale ograniczenie tylko do niego w dzieciństwie może nieźle namieszać. Są wyjątki w takich sprawach gdzie zbytnie "zainteresowanie" czymś w tym stylu może naprawdę tragicznie skończyć w innych po prostu może być to efekt taki jak niechęć to literatury. To, że ktoś w dzieciństwie był fanem różnych rzeczy, które nie były jakieś specjalnie wybitne nie znaczy, że wyrośnie na kogoś głupiego. Ale jeżeli ktoś nie czyta już w dzieciństwie rzeczy wyższych lotów to raczej dobry literat z niego nie wyrośnie. Nie znaczy to, że będzie to głupia osoba. Chodzi mi tutaj o to, że takie mega-hity, które wcale na to specjalnie nie zasługują bo nie są to rzeczy zazwyczaj jakieś wyjątkowe, reklama czyni cuda.

Acha, przedstawienie własnej opinii to zatruwanie innym życia, milusie podejście. Czyli wszyscy są mądrzy, ja jestem idiotą. Niech Ci będzie. To wam się jakoś chyba wydaje, że to Wy macie monopol na wiedzę i pozjadaliście wszystkie rozumy.

Też jestem za zakończeniem tej rozmowy bez perspektyw.

Filmu dobrego z Harrym Potterem się nie stworzy bo książka jest słaba. Dobra książka to połowa sukcesu. Ale ja zawsze się mylę więc jest inaczej.

Jako paranoik uważam, że nie trzeba być w rządzie żeby coś zrobić z tym. Trochę inicjatywy społeczeństwa i będą się działy cuda. Ale zawsze się ma w dupie takie osoby, które próbują coś zrobić i się ich krytykuje bo zazwyczaj samemu nic się nie chce zrobić.
"Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." Stanisław Lem

Odpowiedz
#55
To ty nie masz umiaru - ciągle piszesz że "oni" zmuszają dzieci do czytania Harrego i nie pozwalają czytać czegoś innego. Że Harry to kult, że lasuje mózgi, że zgroza, ojoj, powinno się autorkę spałować, bo przez nią nie będziemy mieli szachistów, a i tak to wszystko nieważne, bo mamy efekt cieplarniany. To właśnie jest paranoja.

Odpowiedz
#56
Kelthak napisał(a):Dlaczego nie nakręcono jeszcze dobrego filmu o HP? Bo książki HP są do dupy

w zgodnej opinii np. krytyków - którzy nota bene wyrocznią nie są - część trzecia i czwarta to znakomite kino familijne z ambicjami większymi niż dzieła z podobnym targetem.

wtrące swoje: książki o Potterze to ZNAKOMITA lektura dla dzieci młodszych i starszych. Gdyby taka nie była, to nie byłaby tak popularna. Aha, reklamaaa, manipulacja, propaganda czyli... domysły kwitnące najczęściej w głowach domorosłych analityków społecznych. Prawda jest taka, że kiepścizna sprzedaje się sezonowo, ergo: słabizna wyznacza chwilowe trendy. Harry Potter to przede wszystkim zjawisko kulturowe, pewnego rodzaju kanon, o którym można powiedzieć tyle samo złego, co dobrego - i każdy będzie miał rację. Jednak przy jakiejkolwiek ocenie pretendującej do olśnienia potencjalnych czytelników potrzebna jest chwila pomyślunku nad znaczeniem ocenianego zjawiska, a nie nad własnymi emocjami, które nie są przecież żadnym wskaźnikiem jakości tego czy tamtego.

Poza tym, to świetnie, że istnieje moda na czytanie. Dzieciaki potrzebują impulsu do sięgnięcia po książkę - niechby to i była goebbelsowska manipulacja - i po Pottera sięgają. Część z nich tak czy siak sięgnęłaby po literaturę, ale część nie i wg mnie należy się cieszyć, że ta druga część sięgnęła. A nalezy podskoczyć z radości, jeśli Potter zmotywował kogoś do sięgnięcia po Lema, co jest bardzo prawdopodobne po tym, jesli ktoś - uprzednio zmanipulowany - sięgnie po Pottera, czyż nie? 8)

Odpowiedz
#57
Dla mnie film, który jest słabo spójny z książką nie jest czymś dobrym. Albo to jest adaptacja albo nie. Część trzecia i czwarta jako kino familijne...hmm. Nie wiem ale jakoś część trzecia była chyba uznawana, że nie jest dobra dla dzieci, czwarta chyba podobnie więc nie wiem czy to takie kino familijne. Oba filmy przedstawiały trochę poprzekręcane wydarzenia, jakiś budynek był nie tam gdzie powinien, inne sposoby realizacji niektórych problemów. Może nie są to filmy beznadziejne ale moim zdaniem nadal mało zadowalające i pozostawało w nich wiele do życzenia. Jako najlepszą część filmową (co nie znaczy, że ją lubię) uważam III a jako najgorszą V.

Military Ty kurwa wszystko mieszasz. Ja podałem szachistę jako jego mać przykład a nie ściśle związaną rzecz z Harrym. Książka sama w sobie nie jest zła ale już paranoja jaka się wokół niej często toczy to jest już trochę dziwota i powoduje to często późniejsze zniechęcenie do innych książek bo one przecież nie są takie popularne co znaczy, że muszą być słabe. To nie jacyś "oni" zabraniają czy co tylko jeżeli ktoś nie zacznie od czegoś trudniejszego to potem będzie się ciężko odzwyczaić od prostych książek. Tak samo jest z przejściem z windowsa na linuxa. Wszystko było mówione wprost, wszystko było wiadome a w linuxie trzeba samemu się doszukiwać informacji. Tak może być po zbyt długim przebywaniem w literaturze pokroju Harrego Pottera.

desjudi -> masz rację ale można oceniać coś na podstawie walorów jakie ma w swej treści. może jest to książka, która jest łatwa w czytaniu dzięki czemu można się rozerwać, nie przeczę. Ja jakoś nie mogłem i nadal nie mogę.
"Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." Stanisław Lem

Odpowiedz
#58
Kelthak napisał(a):Dla mnie film, który jest słabo spójny z książką nie jest czymś dobrym. Albo to jest adaptacja albo nie.
Pomijam kolejną porcję bełkotu którą nas uraczyłeś, ale wypadałoby żebyś zdecydował się człowieku o co ci chodzi.

Najpierw piszesz że filmy HP są do dupy bo książki są do dupy, a teraz że filmy są do dupy bo nie są wierne książce. What the fuck?


Widzę w potteromanii bardzo dużo pozytywnego. Jedno jest pewne - dzieci, które zaczytują się w tych książkach, na pewno nie wyrosną na takie dziwadła jak ty.

Odpowiedz
#59
no właśnie.

i książki są złe, bo są złe, czy są złe, bo są popularne?

Odpowiedz
#60
Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Film nie jest dobrą adaptacją książki. Nie pozostaje jej wierny. I to jest dodatkowe pogorszenie filmu.

No to dobrze, że tak Ci się wydaję. Mówiłem, to że masz mnie za dziwadło mam gdzieś bo nie wykazałeś się jeszcze niczym co by mogło mnie motywować do tego aby zastanawiać się nad tym czy masz rację. Może i w Twoich oczach jestem dziwadłem, ale nie robi mi to bo jakoś w otoczeniu moich znajomych jestem dziwadłem tylko dlatego, że nie piję alkoholu...chociaż się tego nie czepiają xO.

Są złe bo nie zawierają żadnego przesłania, bo są napisane stylem, który pokazuje na słabo rozwinięte umiejętności literackie Rowling. Czarni bohaterowie nie działają logicznie, Ci stojący po stronie "dobra" również. Nie pamiętam dokładnie ale jak czytałem którąś część to parę rzeczy wydawało mi się źle powiązanych. Nie pamiętam już dokładnie o co mi chodziło ale to było w V części. To były jakieś drobnostki chyba nie znaczących zbyt wiele ale trochę dziwne mi się to wydawało. Nie dam rady sobie już przypomnieć bo to dawno było i czytałem to po angielsku to może w polskim wydaniu tego nie było.
"Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." Stanisław Lem

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Harry Potter Anonymous 728 86,683 05-04-2026, 17:12
Ostatni post: Spoilerowo
  Harry Potter and the Deathly Hallows Lawrence 428 96,076 07-06-2023, 09:02
Ostatni post: Bucho



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości