Ankieta: Najlepszym sequelem (czy te
Highlander II - The Quickening
Highlander III - The Sorcerer
Highlander - Endgame
[Wyniki ankiety]
 
 





Highlander
(01-07-2024, 20:34)Corn napisał(a): Nie no, przez kilka lat miał

Te filmy z Keanu dobrze wyglądają, ale sceny akcji jak dla mnie zbyt mechaniczne, "wyreżyserowane", brak w nich odrobiny naturalności i realizmu.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
No skoro reżyseruje typ od Wicka to ciekawe czy w remake’u pojawi się pomysł walki nieśmiertelnych na karabiny. W którejś wersji scenariusza był taki patent
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
A było w serialu? Bo nie oglądałem, a Stahelski jest właśnie chyba jego fanem i oryginalnego filmu. 
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
Tak po prawdzie to pistolety na nic się nie zdadzą, miecz ma swoje zadanie, odciąć głowę.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Tylko w retrospekcjach.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(01-07-2024, 20:34)marsgrey21 napisał(a):
(01-07-2024, 20:34)Corn napisał(a): Nie no, przez kilka lat miał

Te filmy z Keanu dobrze wyglądają, ale sceny akcji jak dla mnie zbyt mechaniczne, "wyreżyserowane", brak w nich odrobiny naturalności i realizmu.

I dokładnie przez to po pierwszej stają się straszliwie nuuuudne.

Odpowiedz
(01-07-2024, 21:17)zombie001 napisał(a): A było w serialu? Bo nie oglądałem, a Stahelski jest właśnie chyba jego fanem i oryginalnego filmu. 
Nie, lore Nieśmiertelnych dotyczy tylko mieczy, ale gdy jeszcze Ryan Reynolds był podpięty pod projekt pojawiły się przecieki, że ma to zostać zmienione i można odstrzelić głowę a nie tylko uciąć, do tego miały być „zawody” nieśmiertelnych, które ujawniają się po zwycięstwie Connora, taki puchar zdobywców pucharów (tym miala byc „nagroda”). Na ile te pomysły zabito - nie wiem, mam nadzieje że jednak nowy scenariusz po prostu poprawia oryginał tam gdzie ten się zestarzał
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
A gdzie się zestarzal? Co tam jest do poprawiania?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Ten pomysł z Reynoldsem brzmi jak wywalenie wszystkiego co fajne w tej serii. Co za idiotyzm.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Teraz będą oczywiście musieli wszsytko wyjaśniać. Na czym wyłożyły się już sequele.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Wprowadzą midichloriany i pokażą ciężkie dzieciństwo Kurgana.

Odpowiedz
(01-07-2024, 21:17)zombie001 napisał(a): A było w serialu? Bo nie oglądałem, a Stahelski jest właśnie chyba jego fanem i oryginalnego filmu. 

I tak, i nie. W serialu generalnie walka na broń białą była czymś w rodzaju honorowego rytuału/wyzwania (czyli w sumie jak w filmie). Ale niektórzy nieśmiertelni oszukiwali na różne sposoby. Jeden np dopadał przeciwników (a właściwie w jego przypadku - ofiary) gdy ci byli bez broni. Inny miał dwóch pomagierów z bronią którzy faszerowali nieśmiertelnego kulami i gdy ten padał, gościu odcinał bezbronnemu głowę.

Serial to generalnie kopalnia pomysłów. Filmy wyglądają przy nim dość ubogo jeśli chodzi o kreatywność.

A bronią mogło być wszystko czym można uciąć głowę - topory, itd. Duncan chyba kiedyś urżnął łeb przeciwnikowi włócznią .

Odpowiedz
Pamiętam odcinek gdzie Duncan, wrzucił klienta do jakiejś maszyny, która posiekała go na części i tymże sposobem ucięło mu też głowę.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
W innym odcinku gość popełnił samobójstwo kładąc głowę na szynie przed nadjeżdżającym pociągiem.

Jakby czerpali pomysły z serialu to mogliby wykorzystać Czterech Jeźdźców Apokalipsy. To był chyba mój ulubiony wątek ^^

Odpowiedz
Nieśmiertelny (1986) - powtóreczka po latach. Przede wszystkim teraz widzę, jakie tu są zajebiste zdjęcia! Już sam lot kamery wokół ringu wrestlingowego powoduje opad szczęki. O różnych kreatywnych przejściach montażowych nie będę odkrywczy. I jak na tamte lata bardzo płynne. Zwłaszcza przejście akwarium w mieszkaniu Nasha na jezioro z Ramirezem i głowię się jak je wykonano. Nieśmiertelny to świetnie nakręcona produkcja. Aha, i są tu jedne z najlepiej udźwiękowionych odgłosów walki. Czuć dbałość o szczegóły, bo w scenach szkockich (kręconych w Szkocji) wśród powieszonych wron są te siwe - jedyny gatunek wron występujący w Szkocji. Można utyskiwać na niektóre niedoróbki, jak widoczny matte painting czy Heather wyglądająca tak sztucznie w starczej peruce, ale reszta realizacji wynagradza to. Piosenki Queen już kultowe, ale ta standardowa muzyka od Kamena też w dechę. Zwłaszcza motyw przewodni.
 
Oczywiście ten mem, gdy głównych bohaterów grają nie ci od narodowości. Szkot grany przez Francuza, Hiszpan/Egipcjanin grany przez SZKOTA i koleś z ruskich terenów grany przez Amerykanina. Ale aktorzy grają to na tyle dobrze, że się o tym zapomina, a z punktu widzenia niewłaściwe akcenty mają sens, bo Nieśmiertelni podróżowali po całym świecie i przyjmowali różne tożsamości. Każdy z Nieśmiertelnych unikalny zarówno pod względem wyglądu jak i miecza, i chciałoby się ich więcej (szkoda, że nie zachowała się tamta walka Kurgana z tym Koreańczykiem). I też każdy wyróżnia się charakterem - Connor jako szary milczek, Ramirez to rozbuchany wesołek, który też nie będzie cackał i Kurgan, który wie że jest zły i wprost się tym obnosi. Np. nawet po ogoleniu się na łyso wciąż wyróżnia z tłumu i sam przykuwa uwagę np. swym zachowaniem w kościele (już samo zgaszenie świeczek kwalifikuje się pod obrazę uczuć religijnych i pewnie katolicy oglądający ten film tym bardziej kibicowali Connorowi, by zaciukał sukinsyna). Co też nie jest nieracjonalne, bo gość wie że nic nie zrobią.

Fabularnie jest to zgrabne - prosta mitologia Nieśmiertelnych odkrywana stopniowo i mimo skakania po różnych liniach czasowych nie ma uczucia zagubienia. Może bym przyczepił, że wątek miłosny do Brendy dość po łebkach, bo nic nie wskazywało na zakochania, a sam postać też to nie jest płaska love interest jak w starych sajfajach. Zwłaszcza bekowe to, gdy po odkryciu odkryciu sekretu Connora nagle idzie z nim ślinę i uprawia seksy. Widocznie wątek miłosny w tamtych czasach to musiałby obligatoryjny.

No i polski tytuł lepszy i mający więcej sensu, z punktu marketingowego. Gdyby u nas poszedł z dosłownym tłumaczeniem, to ludzi by brali to za jakiś dramat o podhalańskim góralu :P.

9/10 i doprawdy dziwi mnie, że dorobił wielu niepotrzebnych sequeli, bo to naprawdę jednostrzałowa historia (i serial z Paulem powinien być osobną całością/rimejkiem). I też remake nie jest jakiś potrzebny, bo oryginał do tej pory się trzyma.


Przy okazji rzuciłem okiem na animowaną adaptację - Highlander: The Animated Series. Jak każdy szanujący się film z kategorią R w tym czasie musiał mieć SMC. Czytałem, że niby brutalniejszy i z dojrzałą historią. Jak zwykle brałem z wielką rezerwą, bo wątpię, że było to niedoceniane arcydzieło i drugi Batman TAS. Obejrzałem kilka odcinków. Oczywiście ma wszelkie grzechy takowych adaptacji - głównie to story of week i nawet nie jest zakończone, jest moralizatorstwo typu "zemsta niczego nie daje", "nie zabijaj, bo będziesz taki jak ty", cienka animacja cienka (ale tła są ładne i szczegółowe), jednowymiarowe postacie plus główny MacLeod (będący nastolatkiem i potomkiem Connora) ma małą siostrzyczkę i ich zwierzątko będące królikomopsem w stylu Snarfa z ThunderCats. W ową siostrzyczkę wciela się córka/siostrzenica któregoś z producentów, bo aktorka z niej słaba. O krwi to nawet zapomnijcie. Quentin w odcinku 15. rani mieczem jednego z żołnierzy - tylko zadrapanie. 

Fabuła całkowicie nic nie ma z oryginalnym lore'em filmów, bo dzieje się w postapokaliptycznej przyszłości, która oczywiście jest na poziomie neolitycznego syfu pomieszanego z rosyjską biedą. I wszyscy Nieśmiertelni porzucają walkę o Nagrodę i chcą przekazać swą wiedzę w odbudowie ludzkości. Oczywiście nie przewidzieli, że jeden z nich, główny zły (po którym widać, że jest zły), łamie przysięgę i zniewala świat. I żaden z nich zapobiegawczo go nie zabije, bo wiadomo. Ogólnie dekapitacji się nie uświadczy - najwyżej ginie się przez machnięcie mieczem i poza okiem kamery, a Quentin (bo tak nazywa się owy MacLeod) przejmuje moc i siłę innych Nieśmiertelnych, którzy dają mu ją dobrowolnie. I choć wiele razy natrafia na głównego złego i nie zabije go, bo jakieś na przekonaniu okoliczności lub "zemsta niczego nie daje/nie zabijaj, bo będziesz taki jak ty" głównie w wykonaniu Ramireza (który w filmie celowo ścigał Kurgana, by go zabić i uniknąć późniejszych szkód) - trzeci odcinek bodajże, gdzie Quentin zdobywa pistolet maszynowy (w tej przyszłości zakazana i straszliwa broń) i zmienia się w psychopatę rodem z hoplofobicznej propagandy. Mnie rozwala, że do walki Ramirez do oficjalnej walki z innymi Nieśmiertelnymi używa podobnego rozbuchanego outfitu.

Co muszę przyznać, to jednak jakieś zgony padają. W pierwszym odcinku umiera adoptowana matka Quentina i jeden z Nieśmiertelnych (który wygląda jak blackface :)). Oczywiście wszystkie śmierci to one-time characters (i złoczyńcy) i najbardziej w kategorii G, i nie z rąk głównych bohaterów. I można policzyć na palcach dwóch rąk, ale jak na SMC to jednak jest wysoki bodycount. I trochę jest więcej fizycznej przemocy, bo postacie walą pięściami w kadrze, gdy w amerykańskiej kreskówce byłyby to przerzucanie lub kung-fu ciosy (nawet w Batmanie TAS Batman nie mógł pozwolić na mocniejsze walki fizyczne). Bo zapomniałem, że jest to produkcja francuska (i robili ją goście od Xilamu). W ogóle mam wrażenie, że w Europie podchodzili do cenzury seriali dla dzieci swobodniej, bo w Conanie, łowcy przygód (również koprodukcji francuskiej) też pozwolili na okazjonalne zgony (a i w Ameryce Standards and Practises Broadcast zrobiły się luźniejsze). Serial może nie najgorszy, ale raczej nic się nie stanie jak się go nie ujrzy.

3/10, w porywach 4/10.

Odpowiedz
Jeszcze jest coś takiego i wysoko oceniane.

[Obrazek: 220px-Highlander-search-of.jpeg]
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
OGPUEE napisał(a):Przede wszystkim teraz widzę, jakie tu są zajebiste zdjęcia!

Oczywiście, że są zajebiste, w końcu kręcił to Russell Mulcahy, który wcześniej zrobił "Razorbacka", najlepiej wyglądający animal attack i ogólnie jeden z najpiękniej sfotografowanych filmów w historii kina.



Szkoda, że ta jego reżyserska kariera potoczyła się później tak jak się potoczyła, bo oko do komponowania pamiętnych obrazków gość miał kiedyś niesamowite.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Sam prolog na stadionie i garażu podziemnym i już wiesz że będzie na czym oko zawiesić.

Odpowiedz
(28-11-2024, 22:22)OGPUEE napisał(a): Nieśmiertelny (1986) -  [...] O różnych kreatywnych przejściach montażowych nie będę odkrywczy. I jak na tamte lata bardzo płynne. Zwłaszcza przejście akwarium w mieszkaniu Nasha na jezioro z Ramirezem i głowię się jak je wykonano. 

Najlepsze jest przejście ze sceny miłosnej do sceny w zoo :) 
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Highlander jest dobry ale Lambert zawsze był dla mnie niesamowitym drewnem

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości