IT FOLLOWS
#61
Cytat:Ale ta alegoria (?) choroby wenerycznej czy innych konsekwencji utraty niewinności to przecież horrorowy szlagier, tylko tutaj na sterydach i kreatyną zamiast krwi.
Ja oglądam bardzo mało horrorów, to pewnie dlatego dla mnie to względna nowość, a że film ma dobrą stylówę, fajne emocje i bohaterów, to jest po prostu bardzo dobry.
Cytat:Taka jakaś emanacja kompleksów scenarzysty albo odreagowanie, że go chilliderki nie chciały więc wyobrażał sobie jak prześladują je demony, albo chłopcy z drużyny futbolowej sprzedają im syfilis? ;)
Trafiłeś w sedno :D

Odpowiedz
#62
Stawiam dychu, ze tak wlasnie bylo, bo pan scenarzysta/rezyser jest nawet podobny do chlopka-roztropka z filmu.

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcRtCgqm2afq4HX7lHfOgRr...MaRjN2kPvU]

:)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#63
Może być - fajnie nakręcony, świetna muza, ma klimat - ale parę rzeczy mnie wkurzało, np. zbyt luźne "zasady" działania potwora. Czy z prezerwatywą się liczy? Z lesbijką? Blowjob? Czy po przekazaniu go dalej odległość się "resetuje"? Czy, skoro jest jednak istotą materialną, można go uwięzić? Czy nie można by popłynąć na wyspę - wtedy musiałby przejść po dnie, więc powstrzymałoby go ciśnienie. Czy można go przekazać Ronowi Jeremy'emu, żeby zajeździł gnoja na śmierć? Dlaczego nagle potwór zna zasady działania elektryczności i się ujawnia, choć wcześniej robi wszystko, żeby nie zdradzić swojej obecności (czeka w drzwiach, aż ludzie zrobią mu miejsce)? Dlaczego przez większość czasu ignoruje innych, ale jeden raz atakuje? Niby dlatego, że sam został zaatakowany - ale później znów tak się stało, i tym razem zignorował napastnika.

Ogólnie bolał mnie fakt, że w działaniach powtora nie było spójności i że był trudny do odparcia tylko wtedy, kiedy to pasowało scenarzyście. Bohaterowie też praktycznie nic nie zrobili, żeby potwora poznać; nie sprawdzili żadnych sposobów jego powstrzymania (choćby i woda święcona - co im szkodzi). Niby nic, bo nie o to w filmie chodzi, żeby stał się drugim Fright Night, ale zastanawiałem się: czemu nie zrobicie tego albo tego? Macie tyle możliwości, a wy tylko czekacie. No i ostatnia scena też tania, niesatysfakcjonująca.

ALE był to generalnie przyzwoity film z fajnym pomysłem. 6-7/10

A, jedna rzecz mnie irytowała wyjątkowo, bo to mały szczególik, którego mogłoby nie być. Cały film jest stylizowany na co najmniej ejtis: każdy ma telewizor analogowy, i to z tych starszych, na pokrętła; jeśli pojawia się radio - to stary model; samochody też wyglądają na max lata 90; wystrój wnętrz, lampy itp. - starocie. I nagle bohaterka wyjmuje jakiś futurystyczny czytnik ebooków, który wygląda jak ze Star Treka? WTF? Naprawdę nie mogła po prostu czytać książki?

Odpowiedz
#64
(28-08-2015, 22:11)military napisał(a): WTF? Naprawdę nie mogła po prostu czytać książki?

Ja mam większy problem, bo dla mnie tej postaci mogłoby w ogóle nie być. Jako sidekick się nie sprawdza, jako comic relief też nie. Tylko czyta i żre, okazjonalnie pierdzi. Dla fabuły znaczenia nie ma żadnego.

Abstrahując. Film się zdecydowanie rozłazi w drugiej części, choć sam początek ma mocarny, a i pierwsze minuty to sam miód. Stylizacja, muzyka, zdjęcia, operowanie kolorami - łykałem jak młody pelikan. Interpretacja Bucho bardzo mi się podoba, niemniej zakończenie wydało mi się lekko bez pomysłu - jakby twórcy nagle zabrnęli w punkt bez wyjścia i stwierdzili, że lepiej już uciąć, niż brnąć dalej. Plus zgadzam się, że interakcja "coś" z otoczeniem, a tym bardziej z osobami, za którymi "nie chodzi" nie powinna mieć miejsca. Niemniej fajne, oryginalne podejście do straszenia. No i Majeczka zawsze na propsie.

7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#65
What da fuck was that?
O czym był ten film? O duchach? O chorobie? To był sen?
Stek klisz, gdzie "klątwę"-ducha przenosi się drogą płciową? Niby to dobrze, że próbuje budować napięcie minimalnymi środkami (pewnie przez budżet) ale w pewnym momencie ma się wrażenie, jakby to był film na pół amatorski Oprócz paru ciekawszych scen - pozostaje niewiele.

Bohaterowie - kiepscy. W tym główna bohaterka, która była nijaka z osobowości i z wyglądu. O wiele ładniejsza była jej koleżanka.

Co z tą sceną z ludźmi na łodzi? Miałem uciętą kopię czy jak?
W jakich czasach to się działo? Telewizory jak z lat 80 a kobita czyta książki na czytniku e-booków?
O co chodziło w finale? Chcieli razić prądem to coś?



Zresztą... szkoda czasu. Bezbarwne i tanie.

3/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości