Captain Skullet
Liczba postów: 20,385
Liczba wątków: 128
(27-05-2022, 21:38)Snappik napisał(a): (27-05-2022, 20:06)Gieferg napisał(a): TLJ to najgorsze SW jakie widziałem, ale... nie widziałem TROS.
Musisz nadrobić :)
Tylko po **uj, skoro po TLJ (którego po TFA tez mi się już nie bardzo chciało oglądać) już mnie nie obchodzi żadna postać ani żaden wątek?
28-05-2022, 15:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-05-2022, 15:47 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,020
Liczba wątków: 0
Dla beki.
28-05-2022, 16:14
Dużo pisze
Liczba postów: 587
Liczba wątków: 0
(27-05-2022, 22:42)Dirk napisał(a): Sam serial jest kanoniczy, tylko segmenty ze starym Indym (klamra spajająca każdy odcinek) już nie są - wycięto je przed wydaniem całości na DVD, gdy przemontowano odcinki do filmów telewizyjnych.
Ciekawe jak w związku z tym traktowany jest odcinek w którym Indiana spotyka Drakulę. Sceny ze starym Indym wyraźnie pokazywały, że to zmyślona historia, którą Johnes opowiada by nastraszyć dzieciaki, które odwiedziły go podczas Halloween. Ale skoro to wycieli, to znaczyłoby teraz, że naprawdę spotkał wampira.
28-05-2022, 16:27
NUMA Director
Liczba postów: 2,092
Liczba wątków: 2
Tak. Ale przecież w każdym filmie był element nadnaturalny. Istnienie wampirów się z tym nie kłóci :)
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
28-05-2022, 21:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-05-2022, 21:57 przez Dirk.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,385
Liczba wątków: 128
(28-05-2022, 16:14)al_jarid napisał(a): Dla beki.
Marna to beka, przy której zasypiam z nudów (jak na TLJ).
28-05-2022, 22:43
Stały bywalec
Liczba postów: 3,020
Liczba wątków: 0
Ja przysypiam na TFA. Ale w "Skywalkier. Odrodzenie" (normalnie kocham ten polski tytuł) jest akurat tyle siarowatych i bzdurnych momentów, że można z tego fajnie cisnąć, jeśli ogląda się w odpowiednio dobranym towarzystwie. "Somehow Palpatine returned" :D
29-05-2022, 01:05
Captain Skullet
Liczba postów: 20,385
Liczba wątków: 128
“Somehow, Sauron had another ring.”
29-05-2022, 06:34
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Nawet nie wykorzystali powrotu Palpatine'a do zbudowania intrygi w samym filmie, jakiegoś zwrotu akcji pod tytułem, Palpatine wpływał na Kylo, Luke'a, Hana, Leie, by ich rozdzielić, zniszczyć ich rodzinę, dostać swoją zemstę... Nie. Jedyne co zrobił, to zwabił Kylo (wciąż nie wiadomo po co, bo na końcu i tak chciał go tylko zabić), a całym jego celem było "rule the galaxy! ...Again!", tak błahy i pozbawiony emocji powód.
Z resztą plan Palpatine w ogóle jest zajebisty w tej produkcji, nikt nie wie, że żyje, ale ogłasza to wszem i wobec "I'm return bitches!" dając wszystkim możliwość przygotowania się i zebrania, chce także by Rey została jego zastępcą, ale rozkazuje Kylo by ją zabił xD
29-05-2022, 09:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2022, 09:25 przez marsgrey21.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,639
Liczba wątków: 149
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
27-06-2022, 22:20
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
On już kilka lat temu powinien odejść, przy sequlach już brakło mu ognia, z motywem Rey dojebał, krótka nutka Kylo zapadała w pamięć, ale poza tym to była padaka.
27-06-2022, 22:29
NUMA Director
Liczba postów: 2,092
Liczba wątków: 2
Tak powiedział, ale też pozostawił w zasadzie furtkę otwartą dla kolejnych projektów. Oprócz Indy'ego V, napisze (albo już napisał) jeszcze muzykę do "The Fablemans" Spielberga.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
27-06-2022, 22:30
NUMA Director
Liczba postów: 2,092
Liczba wątków: 2
Katowice, 26.07.2022, 18:30, Kino "Kosmos" - seans "Poszukiwaczy zaginionej Arki".
https://kosmos.katowice.pl/repertuar/poszukiwacze-zaginionej-arki/
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
13-07-2022, 13:06
Stały bywalec
Liczba postów: 3,020
Liczba wątków: 0
Nie wydaje się wam, że "Ostatnia krucjata" miałaby wśród widzów gorsze opinie, gdyby ten film powstał dzisiaj? Ja obejrzałem tę część sporo później niż "Poszukiwaczy Zaginionej Arki" i "Świątynię Zagłady". Jakoś tak się złożyło. Nie było internetu ani serwisów streamingowych, dostęp do filmów w dzieciństwie był więc ograniczony. Tak więc ileś lat to trwało, zanim trafiła się okazja obejrzenia "Ostatniej krucjaty" i już przy tym pierwszym seansie, choć film mi się podobał, miałem poczucie, że to już nie to.
I właśnie zastanawiam się, czy gdyby ten film nie był pokryty już patyną czasu i nie oddziaływał na wielu widzów nostalgicznie, to nie zostałby odebrany jako zepsucie "Indiany Jonesa"? Bo na dobrą sprawę film robi pewne rzeczy, na które sporo widzów kręci nosem w dzisiejszych reaktywacjach starych marek filmowych.
Na przykład potężne skręcenie w stronę komedii. W "Poszukiwaczach..." humor był w rozsądnych ilościach. W "Świątyni..." cała pierwsza połowa to w sumie komedia, ale potem robi się poważnie i mrocznie. Natomiast "Krucjata" to jedna wielka zgrywa. Zwłaszcza od momentu, gdy spotykają się Jones Junior i Jones Senior - od tej chwili aż do końca prawie nic nie jest na poważnie. Jeden dowcip goni drugi (częto są zresztą średnie), nie szczędzi się slapsticku. Czasem obaj Jonesowie zachowują się, jakby to był "Głupi i głupszy". Humor bywa wręcz kreskówkowy. I tak jak tu dużo osób narzeka na to, co Marvel zrobił z dzisiejszym kinem, że heheszki, brak stawki, nic nie jest na poważnie... no to takie coś jest w trzecim "Indianie Jonesie". W sumie dopiero w finale robi się wreszcie poważniej.
Kolejną kwestią jest to, że trzeci "Indiana Jones" ma cechy słabych, niepotrzebnych prequeli. Cała pierwsza sekwencja (która nigdy mi się nie podobała - ten sztuczny nosorożec jest tak dziadowski, że już jako dzieciak przecierałem oczy ze zdumienia i zastanawiałem się, czy to aby na pewno pełnoprawna część "Indiany Jonesa", a nie jakiś tani spin-off), no więc pierwsza sekwencja służy temu, by pokazać jak Jones stał się Jonesem, jakiego znamy i kochamy. I mamy tu to, co chociażby w tak gnojonym "Solo", gdzie w filmie próbowano wyjaśnić genezę absolutnie wszystkiego, co wiąże się z Hanem Solo. Czyli coś, czego nikt z nas nie potrzebował. No a w "Ostatniej Krucjacie" jest to samo, a nawet gorzej, bo tu geneza wszystkiego, co związane z Jonesem, jest upchnięta w jednej scenie. Bicz, blizna, lęk przed wężami, ikoniczny kapelusz - to wszystko staje się częscią Indiany Jonesa nie na przestrzeni lat i wielu przygód, ale w ciągu jednej przygody, jaką miał za młodu. Tanie to trochę.
No i jeszcze potem ta rewelacja, że przydomek "Indiana" zyskał po psie. To już jest trochę uwłaczające i obdziera postać Indy'ego z... no, z czegoś tam ją obdziera. Deprecjonuje ją, podobnie jak dzisiejsze nowe odsłony starych franczyz psują wizerunek kultowych bohaterów.
Nikt nie potrzebował, by wyjaśniać nam genezę przydomka Hana Solo, a jednak Disney to zrobił w jego, nomen omen, solowym filmie - do teraz fani "Gwiezdnych wojen" się na to krzywią. Ale tak samo nikt nie potrzebował, żeby przedstawiać nam genezę przydomka Indiany Jonesa. A już na pewno nie taką genezę dla żartu, że "haha, paczcie, ale beka, Jones ma ksywkę po psie - wasz ulubiony bohater z poprzednich filmów przez cały ten czas był nazywany imieniem swojego psa". Słabe to w cholerę. Tak, wiem, że to mrugnięcie okiem, bo Indy został nazwany po psie George'a Lucasa - to taki metażart, też w guście dzisiejszych postmodernistycznych blockbusterów. Nie pasuje mi to do "Indiany Jonesa".
Więc wychodzi na to, że "Ostatnia krucjata" to film, który pod pewnymi względami wyprzedzał swoją epokę i już w nim widać pewne symptomy, które nas w dzisiejszym blockbusterowym kinie tak wkurzają.
Ponarzekałem, ale powtarzam (żeby tu się obyło bez linczu), że i tak lubię ten film - tylko nie tak jak poprzednie części.
28-07-2022, 16:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-07-2022, 16:07 przez al_jarid.)
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Jak dla mnie to Ostatnia Krucjata to najlepsza część całej serii i to pochodzi od gościa który bardzo późno obejrzał Indianę, pierwsze 3 części były ok, ale 4 to arcydzieło.
28-07-2022, 16:09
Captain Skullet
Liczba postów: 20,385
Liczba wątków: 128
Ostatnia Krucjata - czy oglądałem jako dzieciak, czy po latach, czy ostatnio z córką, zawsze dla mnie była zdecydowanie najlepsza. A widziałem ją jako drugą lub trzecią (nie pamiętam czy przed, czy po Świątyni).
Jedynka byłaby super, ale ma niesamowicie marny i kiepsko napisany finał, przy którym zawsze się krzywię, dwójka ogólnie przynudza i w większości dzieje się w jednej lokacji, tylko i wyłącznie Krucjata to właśnie TO i tylko przy niej nie kręcę nosem.
Cytat:ak dla mnie to Ostatnia Krucjata to najlepsza część całej serii i to pochodzi od gościa który bardzo późno obejrzał Indianę, pierwsze 3 części były ok, ale 4 to arcydzieło.
Krucjata jest nalepsza, ale jest tylko ok, a gówniana czwórka to arcydzieło?
Jesteś pewien, że to właśnie chciałeś napisać?
28-07-2022, 16:12
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-07-2022, 16:20 przez Gieferg.)
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Pojebały mi się numerki, dwjka ok, trójka arcydzieło, czwórka... Nie pamiętam, ale scena z atomówką fajna pomimo lodówki.
28-07-2022, 16:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-07-2022, 16:19 przez marsgrey21.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,385
Liczba wątków: 128
Tak podejrzewałem, ale wolałem sie upewnić. Czwórkę raz widziałem, nie pamiętam wiele poza tym, że mnie znudziła i wymęczyła, nie mam ochoty na powtórkę.
28-07-2022, 16:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-07-2022, 16:23 przez Gieferg.)
Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
Czwórkę można obejrzeć w miarę bezboleśnie jak się nie ma wysokich oczekiwań i nie porównuje się jej z poprzednimi częściami, a o to nie łatwo
Ostatnio jak powtórzyłem to pierwsza połowa była w miare spoko ale druga już mnie troszkę znudziła i miejscami denerwowała
28-07-2022, 16:47
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,524
Liczba wątków: 30
(28-07-2022, 16:02)al_jarid napisał(a): Nie wydaje się wam, że "Ostatnia krucjata" miałaby wśród widzów gorsze opinie, gdyby ten film powstał dzisiaj? .
Nie. Zawsze uważałem go za najlepszy. A też nie widziałem zaraz po premierze.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
28-07-2022, 17:57
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,484
Liczba wątków: 67
(28-07-2022, 16:02)al_jarid napisał(a): Nikt nie potrzebował, by wyjaśniać nam genezę przydomka Hana Solo, a jednak Disney to zrobił w jego, nomen omen, solowym filmie - do teraz fani "Gwiezdnych wojen" się na to krzywią.
Akurat trochę co innego solo, bo "był sam", a co innego imię po psie. Zwłaszcza, że tak naprawdę nie znamy genezy ani psa, ani w ogóle czemu akurat to imię sobie wybrał (poza sentymentem). Niemniej zgadzam się, że akurat ten żart mogli sobie darować, podobnie jak robienie z Brody'ego totalnego kretyna o umyśle dziecka. Ale to w sumie tyle, bo generalnie cała reszta ma coś, czego nie mają współczesne filmy, do których porównujesz TLC - jest świetnie wyważona pod względem wymieszania rzeczonego humoru z akcją i dramaturgią. Dodatkowo ten humor w większości nie jest pusty, tylko czemuś służy. Świetnym przykładem jest scena z czołgiem, gdzie masz pełno teoretycznie żenujących gagów, ale one nie rozwalają i nie spowalniają akcji, ani też nie odbierają napięcia tej poważniejszej części - wręcz jej służą.
Inna sprawa, że u Lucasa to się zaczęło już wcześniej, bo w Star Warsach masz dokładnie to samo - z filmu na film coraz więcej śmieszkowania i infantylności, której nawet teoretycznie najmroczniejsza środkowa część nie jest w stanie sobie darować (sama postać Yody chociażby).
29-07-2022, 00:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-07-2022, 00:38 przez Mefisto.)
|