Inglourious Basterds (2009)
Nie uwierzę póki nie zobaczę. Quentin często mówi o prequelach/sequelach swoich filmów, ale ich nigdy nie kręci (przynajmniej dotychczas tak było).

Odpowiedz
No tak, ale tutaj niby mamy już trzy sceny nakręcone...

Odpowiedz
Jak dla mnie to bardziej te sceny są wymyślone przez rotha, niż nakręcone przez Quentina Oczko Chociaż fajnie by było jakby prequel IB powstał...

Odpowiedz
Cóż, bawiłem się przednio i nie żałuję kasy wydanej na bilet - co nie jest u mnie regułą jeśli chodzi o kino Quentina. Gdyby całość trzymała poziom aktu pierwszego, z miejsca oceniłbym IB na 10. Stylizacja na Leone, co drugie ujęcie fenomenalne, patent z coverem Beethovena a'la Morricone genialny, całość niesamowicie trzymała mnie w napięciu - chociaż zakończenia można było się domyśleć od początku.
Reszta to już mieszanka scen bardzo dobrych w porywach do genialnych (zawsze powtarzałem, że obecność Bowiego w dowolnej postaci podnosi jakość filmu co najmniej o jedną klasę) z kilkoma odstającymi od całości patentami wrzuconymi ewidentnie na siłę (widać Quentin nie chciał rezygnować z fajnych jego zdaniem pomysłów). Dialogi znakomite, w zasadzie bez tarantinowskiej gadki - szmatki, świetnie budują dramaturgię i pasują jak ulał do tej trochę teatralnej konwencji całego filmu. obsada to cud po prostu. Waltz jako nazistowski Columbo to jedna z lepszych kreacji jakie ostatnio widziałem: zawsze o krok od granicy aktorskiej szarży, czasami wystawia za nią palec u nogi (Bingo!), ale ani razu nie przegina i jego postać jest absolutnie wiarygodna. Laurent również niesamowita jest, i dodatkowo wprowadza pewien "ludzki" czynnik w tą typowo cool - tarantinowską galerię postaci (scena z bezami, a zwłaszcza jej finał - cymes). Kruger świetnie uchwyciła te specyficze klasę i styl starych gwiazd filmowych. No i Pitt: rola najmniej zniuansowana i najbardziej komediowa, ale i tak fajna. No i Bowie. I ta przepiękna Laurent w czerwonej sukience, lub w płaszczyku z ksiażką i papierosem. I Bowie.
Niie wiem jak będzie po drugim seansie, na razie wystawiam 8/10.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Czemu tylko 8? Przez cały post chwalisz ten film i tylko 8? Smutny

Odpowiedz
Dlatego tylko 8, że IMO nie podziałał na mnie ten film jako całość, bardziej jako zbiór rewelacyjnych pomysłów. Zszyte są one ze sobą w większości przypadków iświetnie, ale momentami jednak szwy widać :-)
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
jarod:
- 5 do szacunku
+ 8 do samopoczucia
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Właśnie skończyłem.

Krótko: zajebioza Uśmiech

Odpowiedz
Dokładnie jw. Najlepsza scena? Adolf mówi podczas seansu do Goebbelsa, że to jego najlepszy film. A Goebbels... Świetne, tak samo też zagrane, Pitt mega, Waltz mega, Schweiger mega, reszta w sumie równie mega. Mega film, na pewno najlepszy Tarantino, jakby to powiedzieć, żeby nikogo nie urazić - (wściekłe) psy szczekają, a karawana jedzie dalej ;-)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Ja tez wlasnie skonczylem. Krotko: po tych wszystkich ochach i achach jest to najwieksze rozczarowanie tego roku. Jedynie ogladanie wysmienitej gry Waltza sprawialo mi nieklamana przyjemnosc.

Odpowiedz
Trzeba było obejrzeć zaraz po premierze z nastawieniem, że Tarantino się skończył to by się bardziej podobało. W ogóle to nie było jeszcze premiery DVD, prawda? Coś środek grudnia ma chyba być, a internet już jest pełen dvd- i bdripówDuży uśmiech

Odpowiedz
Cytat:Trzeba było obejrzeć zaraz po premierze z nastawieniem, że Tarantino się skończył to by się bardziej podobało.

Nie, wowczas co najwyzej nie byloby rozczarowania.

Odpowiedz
Mefisto napisał(a):- 5 do szacunku
Czyli co? wyryjesz mi swastykę na czole? :-)

Może mi ktoś powiedzieć, skąd ta błędna pisownia tytułu? Bo w filmie wyjaśnienia tej kwestii nie zauważyłem.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Dla mnie znakomity. Obejrzalem go dwa razy w przeciagu 2 dni. Rozdzial pierwszy powinien byc materialem edukacyjnym "Jak sie powinno budowac napiecie w filmie". Szarpiacy nerwy czadzik. Masa swietnych scen i dialogow, ktore mimo, ze długaśne to nie sa o "niczym" (rojal z serem), a zawsze maja jakies ciekawe rozwiniecie i przewaznie na koncu mega kulminacje. Christoph Waltz rzadzi. Kazda scena z jego udzialem niszczyla. Nawet Roth byl niezly. Brad wiadomo.


Bardzo mi sie podobal ten film i zakupie go sobie na dvd w wydaniu 2 plytowym z dodatkami!
9/10

Odpowiedz
jarod napisał(a):Może mi ktoś powiedzieć, skąd ta błędna pisownia tytułu? Bo w filmie wyjaśnienia tej kwestii nie zauważyłem.

Quentin Tarantino napisał(a):"I'm never going to explain that," Tarantino said during a news conference in May at the Cannes Film Festival, where "Inglourious Basterds" premiered. "When you do an artistic flourish like that, to describe it, to explain it, would just ... invalidate the whole stroke in the first place.

"(Artist Jean-Michel) Basquiat takes the letter L from a hotel room door and sticks it in his painting," he added. "If he describes why he did it, he might as well not have done it at all."

Jak bym miał iść na łatwiznę, to bym powiedział, że QT nie chciał być wtórny. Oczko
22.04.2011

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Właśnie skończyłem.

Krótko: zajebioza Uśmiech

Mierzwiak:
+ 2 do szacunku
- 4 do szaleństwa Oczko

jarod napisał(a):Czyli co? wyryjesz mi swastykę na czole? :-)

to zależy co zrobisz z mundurem po wojnie Uśmiech

a QT zmienił literki w tytule, bo jest już taki film jak Inglorious Basterds z lat 70 - na którym zresztą niejako wzorował się Quentin Uśmiech
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
a ja, pomimo iż nader entuzjastycznie odniosłem sie do IB, już teraz mogę oświadczyć, że po powtórnym obejrzeniu (do którego naturalnie nigdy nie dojdzie) wyceniłbym najnowszego Quentina o co najmniej 4 oczka niżej. nie wiem, jak to ująć, ale... Kill Bill za pierwszym razem bardzo mi się podobał, a Death Proof umieściłem na drugim miejscu mojej mitycznej listy megakultów. po prostu Quentin ma coś takiego, że potrafi wywołać u odbiorcy miłość od pierwszego wejrzenia, lecz na drugi dzień zaraz po przebudzeniu - gdy człowiek się zorientuje, co zaszło poprzedniej nocy - czar pryskaUśmiech

Odpowiedz
za dużo pijesz Mental Język
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
ustalmy coś: ja nie zmieniłem zdania. ale tylko dlatego nie zmieniłem, bo nie widziałem IB drugi raz:)

Odpowiedz
Dla mnie to film bliski doskonałości o ile nie doskonały. Quentin zrobił nowe Pulp Fiction i tyle. Aktorstwo KAŻDEJ postaci jest tu tip top, KAŻDA scena ma coś w sobie a muzyka jak zwykle dobrana lepiej niż genialnie (walenie z Istoty rządzi!).

Zaskoczył mnie ten film przede wszystkim swoją, jakby to określić, dojrzałością i tym że jest to pełnokrwista, nacechowana sporą dawką dramatyzmu i emocji historia, a nie zabawa podporządkowana określonej konwencji czy zabawie formą/treścią.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości