Ponieważ nigdzie na forum nie znalazłem tematu dotyczącego tego znakomitego serwisu, postanowiłem takowy założyć.
Internet Archive http://www.archive.org to stowarzyszenie zajmujące się propagowaniem wolnej kultury poprzez zamieszczanie utworów, którym wygasły prawa autorskie (czyli znalazły się w domenie publicznej), które nigdy ich nie posiadały oraz tworów powstałych na licencjach Creative Common.
Wśród wielu działów znajdziemy tam takie jak: film, animacja, książka, muzyka. Nas oczywiście najbardziej interesować będzie FILM :P
Ponieważ Internet Archive to ogromne archiwum wolnych materiałów łatwo można się w nim zgubić, dlatego postanowiłem podać linki do najlepszych/najciekawszych/najdziwniejszchy moim zdaniem filmów jakie można tam znaleść. Nie jest to do wykonania za jednym razym, a tym bardziej w jednym poscie, ale będe się starał na bierząco ją uzupełniać.
Ponieważ Internet Archive jest portalem społecznościowym, na który każdy może wrzucać materiały, nie każdy z zamieszczonych filmów może spełniać warunki wygaśnięcia praw autorskich i, tym samym, legalności. Ja postaram się podawać linki tylko do filmów, których jestem pewien.
Z tego samego względu jakość poszczególnych materiałów (obraz, dźwięk itp.) może być różna. Od bardzo kiepskiej aż po rewelacyjną.
Polskie prawo autorskie znacząco różni się od prawa amerykańskiego (a takie głównie filmy będę tu zamieszczał) ale skoro dany film nie posiada już praw autorskich w kraju swojego powstania wydaje się uzasadnione, że powinien on być dostępny w na tych samych zasadach i w innych krajach. Jest to jednak temat bardzo "śliski" i chętnie dowiedziałbym się czegoś od prawników zajmujących się prawem autorskim. Jeśli jakiś tu jest niech się zgłosi!!! :)
Same pojęcie domeny publicznej w polskim prawie jest również bardzo zagmatwane i nie jasne, dlatego pytanie czy korzystać z tego portalu czy nie, pozostawiam sumieniu poszczególnych forumowiczów. Proszę tylko aby uważać (i myśleć!) i nie ściągać np. Avatara tylko dlatego, że się znalazł na tej stronce.
jajcasz napisał(a):u nas prawa autorskie wygasaj po 70 latach (tak gwoli infiormacji)
A żeby być jeszcze bardziej dokładnym, to 70 lat od śmiecie twórcy bądz ostatniego ze współautorów, którzy przeżył pozostałych. Jeśli nie da się stalić autora to 70 lat od daty pierwszej publikacji.
Nie potrafię znaleźć nigdzie informacji tym kto jest autorem filmu ale coś mi się w głowie kołacze, że reżyser, scenarzysta, twórca muzyki, producent i producent wykonawczy. Tu bym prosił o korektę, jeśli ktoś oczywiście wie.
Natomiast prawo autorskie w USA jest odmienne (chociaż ostatnio również wprowadzono okres lat po śmierci artysty) i utwory powstałem przed konkretną datą (zdaje się, że to rok 1976) podlegają innym procedurą.
zamiast sie cieszyc, ze jest fajne zrodelko naprawde niezlych filmow, to wy musicie sie czepiac praw autorskich filmow ktore w 99,9% nie byly oficjalnie wydane nawet w Polsce. A to ze kazdy z was, albo prawie kazdy sciaga z torrenta czy innego p2p to juz nie ma znaczenia:)
Azgaroth napisał(a):Napisz do Gatesa, że może czerpać zyski z miliona kopii Windowsa, a z reszty już nie bo będzie to lekka przesada. Doprawdy absurdalny dałeś argument.
A co ma do rzeczy liczba kopii ? Napisałem o absurdalnym czasie trwania "praw autorskich".
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
Azgaroth napisał(a):Napisz do Gatesa, że może czerpać zyski z miliona kopii Windowsa, a z reszty już nie bo będzie to lekka przesada. Doprawdy absurdalny dałeś argument.
A co ma do rzeczy liczba kopii ? Napisałem o absurdalnym czasie trwania "praw autorskich".
Tak to już w tym świecie wygląda, że wydawnictwa/wytwórnie/spadkobiercy zawsze znajdą sposób na to by jak najdłużej utrzymać się przy zyskach.
Kiedyś okres trwania prawa autorskich trwał 25 lat, potem 50 teraz 70 a i nie które organizacje chcą jeszcze go wydłużyć. A czemu? Pieniądze! Słynne jest sprawa utworów Beatelsów. Dystrybutorzy ich piosenek nie boją się niczego bardziej niż tego, że przejdą one do domeny publicznej. Czemu? Bo wtedy każdy z nas, który ma w swojej kolekcji pierwsze, oryginalne wydania będzie je mógł puszczać, rozpowszechniać a nawet sprzedawać bez płacenia tantiem (a przynajmniej nie tak wysokich i nie wytwórnią). Nikt nie będzie potrzebował licencji uzyskiwanych za naprawdę grubą kasę.
pykman napisał(a):Natomiast prawo autorskie w USA jest odmienne (chociaż ostatnio również wprowadzono okres lat po śmierci artysty) i utwory powstałem przed konkretną datą (zdaje się, że to rok 1976) podlegają innym procedurą.
Dobrze, że chociaż w niektórych krajach prawo nie działa wstecz.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.
pykman napisał(a):Tak to już w tym świecie wygląda, że wydawnictwa/wytwórnie/spadkobiercy zawsze znajdą sposób na to by jak najdłużej utrzymać się przy zyskach.
Jasne - najlepiej jakby rozdawali na ulicy na drugi dzień po powstaniu <ok> :roll: :lol: :shock:
pykman napisał(a):Tak to już w tym świecie wygląda, że wydawnictwa/wytwórnie/spadkobiercy zawsze znajdą sposób na to by jak najdłużej utrzymać się przy zyskach.
Ciekawe dlaczego... może dlatego że to ich dzieło? A skoro taka np. piosenka będzie przez długie lata znana, popularna i wciąż puszczana w radio, teledysk emitowany w tv, będą powstawać covery itd. to znaczy że już nie można na niej zarabiać? Wręcz przeciwnie. Powinno się móc jak najdłużej.
Ty uważasz inaczej, bo pewnie sam pracujesz za darmo, zgadza się?
Czyli jak rozumiem uważacie, że powinniśmy płacić (i tak płacimy 5% do 8%) za prawa autorskie do "Pana Tadeusza", wiersze Reja, "Iliadę", średniowieczne legendy? I to pewnie jakiejś organizacji "pożytku publicznego" wspierającego kulturę czyli najprawdopodobniej kolejne odcinki Klanu.
Sam osobiście uważam, że istnieje coś takiego jak "dobro wspólne", które powinno być łatwo dostępne (jak te utwory Mickiewicza). I nie twierdzę, że twórcy mają rozdawać coś za darmo (w polskim prawie i tak nie mają do tego.... prawa). Ale 70 lat po swojej śmierci??!!???!?!??
Weźmy za przykład długowiecznego Stanisława Lema. Ten wybitny twórca zmarł 27 marca 2006. Wedle prawa jego dzieła przejdą do domeny publicznej w kwietniu 2076. "Astronauci" zostali wydani w 1951 roku czyli jak łatwo policzyć w 2076 roku ta powieść będzie obchodzić 125 lecie powstania!!! Powiedzcie mi naprawdę uważacie, że pra- pra- pra- pra wnuki Lema powinni na tym zarabiać?? A tak naprawdę to wydawnictwo, które było na tyle mądre by wykupić 100 lat wcześniej wszystkie prawa :P To oczywiście nie wina Lema, że tak długo żył ale mnie wydaje się to co najmniej śmieszne.
I tak płacimy wydawnictwom (:)) za druk, okładkę, łamanie itp dzieł Sienkiewicza, ale żeby jeszcze tantiemy? To tylko utrudnia małym drukarniom życie, a umacnia wielkich graczy, których stać na najnowsze przeboje, ale przecież nie pogardzą groszem za klasykę.
Akurat ja jestem przeciwny jakiemukolwiek łamaniu praw autorskich i sam nie posiadam pirackich filmów czy muzyki (i siedzę na Ubuntu jeśli to kogoś interesuje), ale jeśli już wprowadzamy pojęcie domeny publicznej to nich to nie będzie kolejne martwe prawo, bo nikt nie dożyje, żeby zobaczyć jego efektów w praktyce. Sam udostępniam swoje filmy (kiepskie bo kiepskie ale zawsze :P) na licencji CC by każdy mógł skopiować, pokazać babci, wyświetlić gdzie mu się podoba.
A domena publiczna to coś więcej niż "piracenie" filmów czy muzyki. To również twórcze możliwości! Wyobraź sobie, że chcesz zrobić amatorski film na podstawie (a niech będzie) piosenki Beatelsów i nie musisz się nikogo pytać o zdanie! Przecież to piękna perspektywa! I jestem tego zdania, że po dopiero po śmiecie twórcy (i to nie 1 dzień) ale 70 lat!!?? A poza tym, gratuluję ludziom, którzy myślą, że sami Beatelsi spijają śmietankę z praw autorskich. Piękna wizja. Sam twórca dostaje ułamek zysków ze sprzedaży własnych płyt. Kto inny zbija prawdziwe kokosy (szczególnie gdy zespól już dawno nie istnieje).
PS. --->B2Ka
Podróż na księżyc (film z domeny publicznej bo minęło 70 lat od śmierci artysty :P)
PS3
Skontaktuję się jeszcze z ekspetem od praw autorskich, który udziela się na IA i dowiem się czy korzystanie z amerykańskich filmów bez praw autorskich na terenie Polski jest legalne czy nie i dam znać. Wątak można przecież zawsze zamknąć a posty pousuwać. :???:
Jeśli chodzi o Beatelsów, to może mnie ktoś poprawić, ale czy oni przypadkiem nie odsprzedali praw do większości swoich piosenek lata temu Michaelowi Jacksonowi?
Co do praw autorskich, to parę lat temu w śp. "Cinemie" był bardzo ciekawy artykuł na ten temat. O ile mnie pamięć nie myli, wszystkie filmy, które przeszły do domeny publicznej każdy z nas może wydać na dvd. Były tam nawet podane przykłady filmów, które w jednym czasie były w ofercie nastu wydawców.
A zamiast kasować posty, lepiej dodać do tytułu tematu prawa autorskie ;)
Ileż to razy spotkałem się w sklepach internetowych z ofertą: 100 filmów na 8 DVD za ok 10 $ I to tylko dla tego, że wszytkie te filmy pochodziły z domeny publicznej! To jest interes dla małych firm, ale w naszym kraju może być z tym problem.
Zresztą seria "Klasyka kina światowego" opierała się głównie na takich materiałach. Płaciliśmy tak na prawdę, za pudełko, płyty i lektora :) (a przynajmniej taki mi się wydaje bo polskie prawo często mnie zadziwia).