Iron Man 2 (2010)
[Obrazek: 5506484_460s.jpg]
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Oby wszystkie filmy o superherosach były takie słabe. Jasne że dużo brakuje do fajności pierwszej części, ale i tak ogląda się bez większych zgrzytów. Jeżeli uznać że Iron Man dostaje 9/10, to dwójka ma u mnie 7/10.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz



Odpowiedz
Część 1. mnie zawiodła. Jako, że miała być super-filmem, jedną z najlepszych ekranizacji komiksu.
Zobaczyłem kolejny średni komiksowy film.

Część 2. pozytywnie mnie zaskoczyła. Jako, że miała być o wiele gorsza od poprzedniej. Gorzej od średniej jedynki? To będzie jakaś masakra, pomyślałem. To nastawienie się opłacało. Jest trochę gorzej ale całkiem przyjemnie się ogląda.

6+/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
IM2 to bardziej wstęp do Avengers i rozszerzony epilog do Iron Mana aniżeli pełnoprawna produkcja wnosząca cokolwiek nowego do postaci Starka, ale i tak bardzo lubię ten film. Na pewno klei się bardziej od takiego TDKR, jest łatwy, lekki, przyjemny i pozbawiony pretensji (sic!).

Odpowiedz
Obejrzałem przedwczoraj po raz trzeci (a jeśli liczyć seans z komentarzem Favreau, to czwarty) i było w sumie lepiej niż przy poprzednich seansach, faktycznie Scarlett i Hammer na plus, za to Vanko, a już w szczególności walka z nim na końcu zdecydowanie na minus. No i oglądając dzień po dniu dwa pierwsze Iron Many jakoś bardziej mi podszedł Cheadle w roli Rhodeya, choć w dwójce przedstawiono tę postać tak, że trudno zaprzeczyć podsumowaniu kumpla z którym to kiedyś oglądałem - "A nie mówiłem, że czarnuchy to złodzieje?". W ogóle ten motyw jest dziwny, ukradli Tony'emu zbroję, a potem ją prezentują na Stark Expo?


Lekko może naciągane 7/10 na chwilę obecną.

Odpowiedz
Po kolejnym seansie nie zmieniam zdania - pomimo świetnych postaci, widowiskowych (choć ultrakrótkich) scen akcji i dobrych dialogów film jest nudny jak flaki z olejem, w dodatku traktuje o wszystkim i o niczym. Jest wyraźnie doczepiony na siłę do serii, a całą historię można było przedstawić w formie jakiegoś komiksowego prequela Avengers. Dalej jest to niezły film, ale w rankingu MCU znajduje się na samym końcu razem z Hulkiem.
Też 7/10, z tymże kompletnie nie chce mi się do niego wracać. No chyba, że wyjdzie Scarlett Johansson & Armor Action Deluxe Edit.

Fragment z zakładaniem walizkowej zbroi to czysta pornografia. :)
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
Największy plus Iron Mana 2:
[Obrazek: R-10405CR-Take1.jpg]

Obejrzałem dziś drugiego Iron Mana po raz czwarty i ubawiłem się dokładnie tak samo jak w kinie i przy poprzednich seansach przed telewizorem. Dobre kino rozrywkowe, dobry film superhero, jako po prostu film niespecjalny, jako kontynuacja Iron Mana wypada pod każdym względem gorzej od poprzednika. Choć szału nie ma i pod wieloma względami zawodzi (zdecydowanie zbyt mało głównego bohatera i akcji z nim, wymyślanie nowych pierwiastków, Vanko) podoba mi się i póki co stawiam go tylko za pierwszym Iron Manem i Avengers spośród filmów MCU.
Ocena: 7/10

Odpowiedz
Moja opinia sprzed 3 lat którą mogę bez wahania podtrzymać: Najgorsze w tym filmie jest to, że właściwie…nic w nim się nie dzieje. Całą fabułę można streścić w krótkim opisie:
Są tutaj zaledwie 2 (!) w porywach 3 sceny akcji (jeśli dodać w zamierzeniu zabawny pojedynek między pijanym Starkiem a War Machine) reszta to niewiele wnoszące dialogi, nuda i zmarnowany potencjał Starka, który wiedząc o nadchodzącej śmierci staje się jeszcze bardziej arogancki a i pije jeszcze więcej… Postać Rourke’a? O tym jak bardzo jest przekonująca jako czarny charakter najlepiej świadczy scena z ptakiem i telefonem.

Jak dla mnie rozczarowanie, brak lekkości oryginału, chaos, i scenariusz pisany na kolanie. Jon Favreau mógłby skupić się jedynie na reżyserii Iron Mana 2, bo tym razem wyszedł mu film o klasę gorszy. Szkoda.

5/10

Odpowiedz
Na kilka godzin przed seansem trójki odświeżyłem sobie dwójkę (pierwszy raz od kinowego seansu).

Jeeezu, jaki syf. Poniżej spoilery.

1) Film jest koszmarnie nudny. W zasadzie do sceny w Monaco (a to pół godziny filmu) nie dzieje się... nic. Toporna ekspozycja badguya (szkoda, że nie wykorzystano alternatywnego początku, który można znaleźć na YouTube), nudne dialogi pomiędzy Pepper i Tonym, beznadziejne przedstawienie agentki Johansson, bardzo źle napisana scena w Senacie. Pierwszych 30 minut filmu można sobie w zasadzie odpuścić, prawie nie mają one wpływu na dalsze wydarzenia.
Potem nie jest lepiej, a kulminacja paździerzu to scena imprezy, o której wspomnę później. Wątek SHIELD wydaje się być doklejony na siłę, choć zawsze miło popatrzeć na tył Scarlett.
Wątek sekretnej informacji od Papy Starka jest żenująco głupi.
Iron Mana jest tu bardzo mało (do finałowej sceny chyba tylko kilka minut). W zamian dostajemy dużo Tony'ego, nie jest już on już jednak takim samograjem, jak w jedynce. Scenarzystom wyraźnie zabrakło jakiegoś pazura, z którym stworzono Starka w części poprzedniej.

2) Niekonsekwencja. Nie lubię, kiedy film łamie prawa fizyki zasłaniając się konwencją. Całą sekwencję na torze F1 uważam za bardzo fajną (najlepsza scena w filmie), ale... Rurka kilka razy dostaje maską samochodu w brzuch i NIC się z nim nie dzieje? WTF?
Już w jedynce zgrzytał mi jeden czy dwa momenty (Tony lądujący na pustyni czy wjebka z całej siły w ścianę garażu), ale Whiplash przybity do ściany to gruba przesada.

3) Film jest nieciekawy plastycznie. Zdjęcia są nudne (ale to w zasadzie norma w przypadku marvelowych filmów), wnętrza też. Również od strony koncepcyjnej jest bieda: jedynym fajnym patentem jest walizkowa zbroja. Reszta (wszechobecne hologramy, hammerboty) jest nijaka i niezapamiętywalna. A War Machine w pełnym stopniu wygląda jak crap.

4) Humor. Tak, jak w pierwszym Ajronie, "Avengersach", "Kapitanie Ameryce" czy "Thorze" żarty były niewymuszone i naturalne, tak w drugim filmie o Starku bywa wręcz żenująco. Urodziny Starka to scena, do której nikt nie powinien dopuścić (i nie mówię tu tylko o szczynie w zbroi). Kryzys głównego bohatera można pokazać na wiele różnych sposobów, a wybrano chyba najgorszy.

Co mi się podobało? Niewiele. Scena na torze formuły 1, ze 2-3 dowcipy, niekiedy daje też radę postać grana przez Rockwella.

Podsumowując: największy crap z marvelowych filmów. Zbędny obraz, do którego na pewno nigdy nie wrócę. 2/10.

Jak dobrze, że Favreau nie robi trójki...

Odpowiedz
Żebyś za nim nie płakał.

Odpowiedz
(08-05-2013, 22:11)leMur napisał(a): Podsumowując: największy crap z marvelowych filmów.

Nie wierzę to ponoć Thor jest najgorszy. I dlatego go nie obejrzę.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Way to go, sir. Chyba nie obejrzę Chłopców z Ferajny, bo ktoś na filmwebie napisał, że średnie to to...
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
Zauważyliście że posty shamara są wprost proporcjonalne do inteligencji bijącej z twarzy bohaterek jego avatarów? :)

Odpowiedz
Już dawno temu. Dlatego ich nie czytam.

Odpowiedz
Zasiedziałem się dziś na Everything Wrong With... i znalazłem film któy pobił ilością grzechów Transformers. ;)


Odpowiedz
Wczoraj powtórzyłem jedynkę i było spoko, dzisiaj wziąłem się za dwójkę i... Coraz gorzej.
Jak ten wątek z "nowym pierwiastkiem" jest przeraźliwie nudny i w sumie bez żadnego sensownego związku z resztą fabuły.
Poza tym o ile w pierwszym filmie niedobór akcji można jakoś usprawiedliwić tak tutaj... Nieee... No i cieniarscy przeciwnicy...
Highlightem jest akcja na torze (choć w dużej mierze bezsensowna), szkoda, że nic już jej potem nie dorównuje.

Dwa oczka w dół.
5/10

Odpowiedz
Highlightem jest, ale jednocześnie logiki w całej tej scenie, w całej tej sytuacji, nie ma kompletnie.

Też powtarzam filmy z MCU i zbieram się, żeby o każdym coś rzucić, ale walkę z czasem toczę ostatnio. W każdym razie na szybko powiem, że póki co IM2 jest dla mnie najgorszym z tych, które dotąd powtórzyłem, a jestem przy "Avengers".

Tam problemów jest więcej niż tylko "nowy pierwiastek". Cały temat alkoholizmu Starka jest z czapy. Ciężko zresztą mówić realnie tutaj o alkoholizmie tak naprawdę, bo to że popił na imprezie i szalał, to tak naprawdę nic wielkiego. Wszystko w tym filmie jest jakieś niepoukładane. Wątki biorą się z sufitu, bo reżyserowi zależy na pokazaniu jedynie ich rozwiązania. Tak więc wsadził sobie do scenariusza konflikt Stark-Rhodes, po to by później wielce ich pogodzić. Szkoda, że podłoże tutaj zerowe.

Ten film jest wyłącznie sklarowaniem uniwersum. Niczym więcej. Był potrzebny, żeby rozszerzyć temat SHIELD, wprowadzić temat Avengers, jawnie już mówić o innych postaciach. Historia opowiedziana tutaj jest spisana byle jak, bohaterowie kręcą się w kółko. Przemiana Starka jest zrobiona na siłę. Nie lubię tego filmu wręcz, a fanem MCU jestem i to dość twardym.

Jednak nie oceniam go super nisko. Downey Jr. jest spoko, nowy Rhodes działa, postać Black Widow fajnie wprowadzono, Rockwell jest dobry. Twoje 5/10 to pasująca u mnie nota.
.

Odpowiedz
Wdowa na plus, Downey robi co może, dzięki temu nie zeszło niżej.

Przy okazji - jedynka miała wyrazistą i fajną muzykę (dla mnie ścisła czołówka MCU obok pierwszego Thora i Avengers), tu zastąpiono ją... zupełnym niczym.

Nowy Rhodes jest lepszy choć akurat w tym filmie jakoś ciężko mi go lubić (patrz opinia z 2013 roku).

Odpowiedz
Powtórka MCU 3/18.

Dotychczas IM2 podobał mi się dość mocno, chociaż stawiałem go niżej niż IM1. Powtórka jednak trochę mi to wrażenie nadpsuła, nie jakoś mega mocno, ale nie był to taki fun jak poprzednio.

Główny zarzut to chyba właśnie zrobienie z tego filmu klamry pod rozwój MCU - dopiero przy powtórce zacząłem tak mocno to odczuwać. Film jest mega spoko na poziomie konkretnych sekwencji, ale faktycznie siadło tutaj ich płynniejsze połączenie. Wygląda to tak jakby Favreau dostał ultimatum - "Robimy uniwersum i możesz wpleść jeszcze swoje pomysły albo wypadasz z gry." No i tak wątek alkoholizmu zostaje tu sprowadzony jedynie do szczeniackiej najebki, ciężar samotnego kowboja broniącego świata przekształcony w zwykły egoizm Starka etc. Zawsze będzie mnie ciekawić jakby wyglądała pełna autorska trylogia Jona, no ale wyszło jak wyszło.

Akcja wreszcie ma miejsce również poza rezydencją i firmą, nie czuć już tak mocno tej sterylności świata jaką miał poprzedni film. Mocniej osadzono działania Starka w kontekście jego samodzielnej szarży po świecie i to zawsze mocno na plus. Szkoda tylko, że nie zrobiono z tego ciut poważniejszego wątku, a zwieńczono to zwykłą napierdalanką z Rhodey'em. Pomysł z pierwiastkiem i deus ex machiną z przeszłości nie irytują same w sobie, ale bardziej tym, że zauważalnie zabijają tempo filmu (ziew...), by potem od razu przeskoczyć do finalnej napierdalanki. Aha, to trzeci film serii i kolejny z finalną napierdalanką...w nocy. Meh.

Downey delivers jako Stark, mimo że nie ma już takiego mega pozytywnego pierdolnięcia jak w IMI1, ale robi co może z tak rozpisanym scenariuszem. Na plus również Rhodey i Potts, którzy wreszcie mają coś sensowniejszego do zagrania.
Na minus to jednak Whiplash. Kupuję koncept ruskiego zakapiora, ale cholera, można było z tego przeciwnika zrobić sensowniejszą postać, takiego złego brata bliźniaka Starka (biorąc pod uwagę background Vanko). Hammer, gdyby nie rewelacyjny Rockwell, to byłby totalny paździerz.
Za to Skarletka zalicza tu swój pierwszy i najlepszy występ jako Black Widow (te włosy!), w żadnym kolejnym filmie już się do tego nie zbliżyła.

Film jest solidny, ale już raczej nie będzie mi się chciało go powtarzać w całości (chyba, że w w 4k), a raczej będę sobie odpalał dla radochy fragmenty.

Sceny wyróżniające się: akcja-walizka, Hammer i eks-żona, prezentacja War Machine, szarża Black Widow

Ulubiona scena: No chyba żartujecie - oczywiście, że czołówka z Shoot to Thrill :)

Ps. Ciekawe czy tekst Fury'ego o czarnym do Starka, gdy siedzą w kawiarni przeszedłby w dzisiejszych realiach ;)
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Iron Man (2008) Gal Anonim 309 66,678 02-03-2025, 21:29
Ostatni post: marsgrey21
  Iron Man 3 (2013) Gieferg 904 160,703 04-04-2018, 20:55
Ostatni post: Gieferg



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości