バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
17-10-2016, 16:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-10-2016, 16:18 przez SonnyCrockett.)
|
Jack Ryan
|
|
Już prędzej uwierzę w to że Ryany z Fordem są mniej atrakcyjne jako kino akcji ale żeby Radziecki Connery?
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 17-10-2016, 16:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-10-2016, 16:18 przez SonnyCrockett.) Cytat:A Ty? Co masz do powiedzenia o Jacku Ryanie? Widziałem "Polowanie na Czerwony Październik" (bo okręty podwodne). Cztery razy i pewnie jeszcze obejrzę. I to by było na tyle, jeśli chodzi o tę serię. Szopman napisał(a):raz do "Czerwonego Października" - nie dotrwałem do końca Wracaj do działu Srałwarsów gdzie twoje miejsce. SłonyKrokiet napisał(a):Brakuje jeszcze żeby ktoś pomarudził na temat Szklanej Pułapki, Predatora czy Gorączki. Gorączka jest przereklamowana. 17-10-2016, 19:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-10-2016, 19:17 przez Gieferg.)
Ja tam widziałem wszystkie części i tylko Jack Ryan jest słabym filmem. Reszta mi się bardzo podobała, zwłaszcza Polowanie na Czerwony Październik i Suma wszystkich strachów. Te z Fordem też lubię i nie uważam, że są nudne.
"It can't be bargained with. It can't be reasoned with. It doesn't feel pity, or remorse, or fear. And it absolutely will not stop... ever, until you are dead!" - Kyle Reese
Baretto - Filmweb 17-10-2016, 19:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-10-2016, 19:32 przez Baretto.) (17-10-2016, 19:09)Gieferg napisał(a): Gorączka jest przereklamowana. Poszedł ignor. Permanentny! :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 17-10-2016, 19:46
Widzę, że nawet jest jakiś zbiorczy temat więc wrzucę tu.
Tom Clancy's Jack Ryan - Amazon - 1 sezon O dziwo bardzo przyjemne zaskoczenie. Spodziewałem się tradycyjnej bidy z nędzą, a dostałem całkiem przyzwoitą rozrywkę na naprawdę dobrym poziomie. Tytułowy Ryan jest wiadomo kim. Tutaj analizując jakieś przelewy bankowe, wpada na trop złowrogiego Sulejmana czyli nowego Bin Ladena. Zaczyna się śledztwo i wyścig z czasem!!! Zacznijmy od tego, że to serial rozrywkowy i trzeba kupić taką konwencję. CIA to porządne chłopaki, które myślą tylko nad tym jak obronić pokój na świecie. Więc nie będzie żadnego waterboardingu, tajnych więzień gdzie torturuje się jeńców, ani agentów, dla których nie liczy się ludzkie życie. Wszyscy są w porządku, a Amerykanie mogą być dumni ze swojego kraju :D Oczywista bajka, ale to się sprawdza. Taki mający posmaczek lat 90-tych powrót do starych dobrych czasów kiedy dobrzy byli dobrzy a źli byli źli. Krasiński całkiem nieźle daje radę, choć musiałem się przyzwyczaić, bo początkowo cały czas miałem przed oczami Jima z "The Office". Ale dał radę i to całkiem przyzwoicie. Reszta obsady włącznie z Murzynem z "The Wire" też stanęła na wysokości zadania. Realizacyjnie jest bardzo dobrze. Widać, że całość kosztowała jakiś solidny pieniądza ale to widać. Film ma naprawdę bardzo dobre tempo. Nie ma tu zbędnych zapychaczy, ani też nagle akcja nie zaczyna pędzić bez sensu na łeb na szyję. Ktoś to porządnie zaplanował od początku do końca. Co najważniejsze to prosta, ale nie prostacka i całkiem niegłupia historia. Wiadomo, ze nie jest super realistyczna, ale pomyślane i zrobione jest to po bożemu. Tak, że oglądałem z wielką przyjemnością, a mam tendencje doczepiania się. Owszem zdarzają się niezamierzenie śmieszne momenty jak ale to drobiazgi, które zupełnie nie przeszkadzają. Aha jeszcze jedna śmieszna rzecz Wielkim plusem dla mnie jest to, że bohaterowie są ludźmi z krwi i kości. Przede wszystkim normalnie rozmawiają, a nie jak to często gęsto bywa w takich produkcjach, przerzucają się onlajnerami, który jest bardziej cool, a który bardziej złośliwy. Nie ma też żadnego "comic reliefa" w postaci powiedzmy "zabawnego informatyka", który co chwilę musi widza rozbawić, żenującymi żartami. Nawet jak są śmieszniejsze kwestie to wynikają one w sposób naturalny z historii i charakteru postaci. Całość nie jest mroczna, ale wystarczająco poważna. Solidne 7/10, a może nawet lekko naciągane 8/10.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
21-05-2024, 09:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-05-2024, 09:15 przez Dr Strangelove.)
Drugi sezon Jacka Ryana.
Na szczęście nie muszę się rozpisywać. Tutaj krótka recenzja: (17-10-2016, 19:46)Paszczak napisał(a): Jack Ryan to odrażający serial, przerwałem w trakcie tego sezonu i na samo wspomnienie nóż mi się w kieszeni otwiera. Są do kroćset fur beczek! pewne granice bezczelności, a Kutasinski i spółka je ostentacyjnie przekroczyli. Zdumiewające jak można zjechać z poziomu 7/10 do 1/10. Całość jest tak bezdennie głupia, żenująca oraz momentami wręcz śmieszna, że patrzyłem na to z pewnym podziwem. Brakowało tylko w kilku miejscach złamania czwartej ściany kiedy ktoś mówi do kamery i widza - Hej i jak ci się podoba debilu? Jestem w trakcie trzeciego sezonu, teraz już jako świadome "guilty pleasure". O dziwo całość jest jeszcze gorsza niż sezon drugi :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
24-05-2024, 08:21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-05-2024, 08:21 przez Dr Strangelove.)
Trzeci wpis z rzędu.
No więc skończyłem sezon 3 i obyło się bez niespodzianek. Jest jeszcze gorszy jak sezon drugi. Tutaj już jest kompletna jazda bez trzymanki i "bondowszczyzna" spod znaku zabili go i uciekł w najgorszym możliwym wydaniu. Całość czasami budzi wręcz szacunek z jaką jawną i ostentacyjną pogardą scenarzyści traktują widza. Zasłużone 1/10 i zdecydowanie jedna z najgorszych rzeczy jaką w życiu widziałem :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
28-05-2024, 20:05
Po tych wpisach to się cieszę, że odpuściłem po pilocie :)
Najlepsze Ryany to trylogia z Baldwinem/Fordem i „epilog” w postaci Air Force One ;) 29-05-2024, 00:09
Pomimo ewidentnej słabości w postaci Afflecka (i tak lepszy niż Pine) będę upierał się, że Suma Wszystkich Strachów to na poziomie scenariusza najlepszy film w serii, na poziomie realizacji najlepszy po Polowaniu.
29-05-2024, 01:53 (29-05-2024, 00:09)Corn napisał(a): Po tych wpisach to się cieszę, że odpuściłem po pilocie :)Akurat pierwszy sezon można spokojnie obejrzeć. To zamknięta całość i naprawdę solidna rzecz. Resztę to już jak pisałem można obejrzeć co najwyżej dla beki :) Ten z Affleckiem to oglądałem strasznie dawno temu, ale pamiętam, ze nie wywołał niesmaku i oglądało się nawet nieźle.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
29-05-2024, 08:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2024, 08:25 przez Dr Strangelove.)
Film z Affleckiem z perspektywy czasu jest naprawdę solidny. Widać, że próbowano rysować szerszy lore, który niestety nie przełożył się na serię filmów. Winię w tym casting - Affleck średnio pasuje na Ryana, bardziej bym w tej roli widział kogoś pokroju Edwarda Nortona czy Erica Bany (wtedy). Kogoś kto mi wiarygodnie sprzeda nerda-analityka
29-05-2024, 09:29 Obejrzałem sobie dzisiaj "Sumę wszystkich strachów" z Affleckiem i kurczę, ale to dziwny film. Jedną nogą w czasach zimniej wojny a drugą w latach 90-tych, a wszedł do kin w 2002 r. Taka specyficzna hybryda i owoc swoich czasów, które obfitowały wręcz w obrazy o dzielnym Amerykanach, którzy na swoich barkach dźwigają los USA a w domyśle również świata.
Z opisu na wiki wynika, że film znacznie różni się od książki, a twórcy poszli w bezpiecznym kierunku, przez co wątek izraelski poza pochodzeniem bomy praktycznie nie występuję, podobnie jak wątek palestyński. Zamiast tego mamy słabą Rosję i europejskich neofaszystów. Nie powiem film był tak 6 na 10, miał nawet ciekawą fabułę, ale czegoś mu zabrakło w porównaniu z poprzednimi filmami z tej serii. Chyba zawiniły tutaj dwie rzeczy:
1) swoisty reboot z nowym Ryanem, granym przez niepasującego do roli Afflecka. Serio facet kompletnie nie odnajduje się w roli, praktycznie w każdej scenie jest zdominowany przez innych aktorów, którzy jednak czują formułę, w której grają;
2) zbyt duża stawka. Ryan walczy o zapobiegnięcie wojnie atomowej. Fakt, że filmy z Fordem były pozbawione aż tak wielkich celów sprawiał, że nie sprawiały one aż tak wydumanego wrażenia. A jeśli ktoś chce iść w takie tematy, to niestety McTiernan i "Polowanie na Czerwony Październik" jest tutaj niedościgniony. Przekombinowana intryga z neofaszystami jest po prostu pokraczna.
Ogólnie średnie filmidło, ale można obejrzeć. 02-11-2025, 16:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-11-2025, 16:55 przez Scheckley.)
McTiernan postawił baaaaardzo wysoko poprzeczkę. Suma Wszystkich strachów mi się podoba fabularnie, natomiast faktem jest że Affleck to miscast dekady i raczej ubił tę serię :/
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
02-11-2025, 17:53
W ogóle fabuła ksiązki wyprzedzała swoje czasy. Bliskowschodni terroryści usiłują sprowokować atomowy atak na Iran celem zasabotowania planu pokojowego. A tutaj klasyka Rosja vs USA.
02-11-2025, 19:11
Tak, Affleck to ewidentny miscast (to powinien być Ed Norton i wtedy wszystko gra i buczy). Ale każda inna rola jest obsadzona perfekt (ze wskazaniem na Hindsa i Batesa, choć ten drugi zasługiwał na więcej scen), a scenariuszowo to najlepszy film serii, realizacyjnie 2-3 najlepszy (oczywiście pod tym względem Red October jest wyżej, a Stan Zagrożenia plus minus na podobnym poziomie). Poza tym to właśnie ten film w serii który kładzie cały nacisk nie na podwodniacki balet, nie na fajową napierdalankę na motorówkach, ale na ANALIZĘ DANYCH. W filmie jest tylko jedna, względnie realistyczna scena walki. Wszystko inne to dane i wyciąganie z nich inteligentnych wniosków.
Porównanie House of Dynamite z tym o włos klasykiem jest niesprawiedliwe i brutalne, Debryk. 02-11-2025, 23:09 (02-11-2025, 23:09)Paszczak napisał(a): to powinien być Ed Norton i wtedy wszystko gra i buczy Śmiechłem nawet.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 03-11-2025, 03:46
Ryan to był kontrodpowiednik dla Bonda, analityk z wojska, bystrzacha o silnym charakterze, który z bronią i walką nie miał mieć wiele wspólnego. Seria kilka razy pokazuje, jaki ma stosunek do broni. Norton absolutnie, nein! Z tamtych lat, poza Baldwinem, który w Polowaniu się sprawdził, dałbym jako trwale zatrudnionego Matta Dillona. Świetny głos, dobry wygląd, wygadany i ma taką iskrę w oku.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
03-11-2025, 07:55
Swoją drogą zastanawiam się na ile to przypadek, że Matt Damon dostał Bourne’a, a Affleck w tym samym czasie Ryana i oba filmy starają się inaczej od Bonda ugryźć temat agentów i szpiegostwa.
Sam film pamiętam, że mi się podobał. Zwłaszcza z dzisiejszej perspektywy to się ogląda jak klasa kino, gdzie wszystko jest klarownie wytłumaczone i poprowadzone. Zdecydowanie ciekawszy film niż kolejny reboot z Pinem 03-11-2025, 09:25 Obejrzałem "Stan zagrożenia" i kurczę, jednak film z Affleckiem był lepszy, a tego bym się jednak nie spodziewał. Mimo wszystko "Suma wszystkich strachów" była na pewno bardziej efektowna niż machlojki na waszyngtońskich szczytach i latania po kolumbijskiej dżungli. Film jest ok i tylko ok, widać że twórcy zdecydowali się scashować śmierć Escobara i wojnę z narkotykami. Ford gra na autopilocie, jakoś nie ma tam dla niego większej prywatnej stawki. Ot Ryan walczy z korupcją w rządzie i służbach, przy okazjo nieco poanalizuje i ma szczęście. Widać też znaczne ingerencję sił zbrojnych USA w scenariusz, bo to w sumie dobre chłopaki, tylko ci politycy źli. To co dzieję się za Trumpa z Wenezuelą jest zdecydowanie ciekawsze.
Przyznam, że film wydał mi się jakiś taki letni. Postać głównego złola ginie bezjajeczną śmiercią zabita przez trzecioplanową postać. O dziwo najlepiej w filmie wypadł James Earl Jones, no ale nie miał dużo czasu ekranowego. 6 może miejscami 7 na 10, ale bez szału. BTW muzyka Jamesa Hornera. Kurczę facet po prostu wziął kopiuj wklej ze swoich wcześniejszych kompozycji drobnie je zmieniając. I tak mamy motywy z "Aliens", "Battle Beyond the Stars" czy "Gniewu Khana" tylko, że... bardziej ciche i stonowane. W sumie rozumiem faceta, film akcji czy sensacyjny to nie jest specjalnie pole do popisu dla kompozytora. 10-11-2025, 21:42 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Jack Reacher | Tyler Durden | 109 | 32,700 |
23-01-2022, 23:32 Ostatni post: Rozgdz |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |