01-10-2013, 21:29
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Military, za co właściwie Bean wyleciał z ekipy? Widziałem "Ronina" pół roku temu i nie załapałem tego motywu, bo ja głupi jestem. :)
01-10-2013, 21:42
Aha, dobra, to było jakoś tak rozpisane, że ja myślałem, że Bean niedowidzi czy co, myli lewą stronę z prawą albo coś takiego. :)
01-10-2013, 21:49
Prawdopodobnie to, że go wywalili, uratowało mu życie. Wiem, że Sean Bean zawsze ginie, ale nie w tym rzecz. Od samego początku zachowywał się nieprofesjonalnie, panikował, a po akcji rzygał. Dobrze, że Neil McCuley był w pogotowiu i zjebał cwaniaczka.
01-10-2013, 22:02
To nie był Neil, tylko jego brat. Neil wspominał Eady, że ma gdzieś brata i to pewnie właśnie był Sam.
01-10-2013, 22:06
Butch and Sundance: The Early Days - gdyby całość trzymała poziom finałowych 20 minut, byłby to świetny prequel. A tak mamy nieśmieszną komedię z głupawymi scenami, jakie nie zazębiają się w spójną całość i rażą głupotami (dwójka głównych bohaterów jeździ m.in. na nartach - WTF?). Na plus fakt, że Berenger i Katt faktycznie wyglądają jak podróbki Redforda i Newmana, a i w tle sporo dobrych aktorów. Ale generalnie średniak, który miejscami męczy oczy.
5 / 10 Take a Hard Ride - blacksploitation na Dzikim Zachodzie, czyli Brown i Williamson uciekają przed wszystkimi białymi na czele z Van Cleefem i przy okazji rzucają niezłymi sucharami. Generalnie niezłe patrzydło. Jest chemia, parę świetnych scen czy one-linerów i ogląda się to zaskakująco dobrze, na luzie. Całość psuje jednak nieco ta radocha właśnie, bo miast w miarę poważnego westernu dostajemy miejscami wybitne kuriozum (koleś napieprzający z Gatlinga, który nie potrafi trafić kobiety w wąskim kanionie, karateka-niemowa), budżet daje po gałach, a i mało to oryginalne. 6 / 10 The Last Hard Men - najlepszy z całego towarzystwa. Coburn i Heston klasa, a ich zawziętość jest miejscami niesamowita. Już sam ten psychologiczny pojedynek ogląda się bardzo dobrze. Do tego dochodzi parę scen-perełek, praktycznie nieustanne napięcia i słodka jak cukierek Hersheyowa. Do tego optymalny czas trwania nie pozwala się nudzić. Owszem, jest parę baboli, film niekiedy trąci też myszką, a niektóre z drugoplanowych pozycji są z deczka przesarżowane, ale generalnie solidne filmidło o twardych facetach. 7 / 10 About time - urocze, łapiące za serce filmidło, czyli standard od Curtisa. Dałbym więcej, ale mam wrażenie, że potencjał nie został wykorzystany na rzecz typowo hollywoodzkiej, acz podlanej angielskim sosem, ckliwości i sentymentalizmu. Także i motyw cofania się w czasie z ekhm czasem gubi się w swoich zasadach. Ale poza tym fajna baja, mimo dramatycznej końcówki, pozytywnie nastrajająca do świata. No i przefantastyczna obsada ze słodziutką Rachel na pierwszym i Alo na drugim planie. 7+ / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 02-10-2013, 21:44
Quo vadis – Polska superprodukcja. W kategorii teatr telewizji oczywiście, bo wtedy jest to całkiem znośna rzecz (do kin na świecie raczej wahałbym się to puścić). Nieźle się na tym bawiłem, a przez cały czas banan nie schodził mi z twarzy. No jak tu się nie uśmiechnąć, kiedy zaraz na początku Franz Maurer w półnegliżu wita z wilczym uśmiechem De Longa. Aktorstwo może być, choć niektórzy są zaledwie poprawni, jak Deląg właśnie czy Mielcarz (śliczności!) i ten jej zapaśnik. Linda spoko, Bajor potrafił ukraść kilka scen, tak samo Majchrzak, Trela to w ogóle mistrz. Nie wiem za bardzo, na co poszło te kilkanaście baniek, skoro scenografia na ogół wyglądała jak żywcem wyjęta z komiksów o Asteriksie (zwłaszcza ujęcie areny cyrkowej), ale niespecjalnie mnie to obchodziło, bo i tak miałem sporą frajdę z tego seansu, może dlatego, że to doskonale znana historia i po prostu chciałem ją przeżyć jeszcze raz. Aha, dobre udźwiękowienie, słyszałem wszystko, co mówili. Ogółem, filmik specyficzny, ale ujdzie.
03-10-2013, 20:36
Quo Vadis to był obsadowy idiotyzm (jeśli chodzi o główne role). Linda, Paul De Long i Mielcarz to jedno z najgorszych zestawień w historii polskiego filmu.
Jedna z niewielu rzeczy, która wypadła tam dobrze to sceny z lwami, na arenie. Przynajmniej tak to mam w pamięci. Cholera wie, czy dziś nie wygląda tandetnie.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 03-10-2013, 22:05 (03-10-2013, 20:36)Cassel napisał(a): Quo vadis – (...) to doskonale znana historia i po prostu chciałem ją przeżyć jeszcze raz.Masz na myśli spalenie scenografii i zakulisowy przekręt ze znikającą kasą? :P Swoją drogą, czy z tym, że QUO VADIS pierwsi zaadaptowali Amerykanie (i to w niemałej produkcji) wiąże się jakaś ciekawa historia czy po prostu chwytali się byle czego do adaptacji (choć to chyba jeszcze nie te czasy)? 03-10-2013, 22:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-10-2013, 22:20 przez Gal Anonim.)
Jak to byle czego? Quo Vadis podobno bardzo popularne w Stanach, właściwie za nią Sienkiewicz dostał Nobla, to raczej nie było tak, że w Holly chcieli kino sandałowe i wybrali jakąś tam, nadającą się do zekranizowania powieść o antycznym Rzymu.
03-10-2013, 22:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-10-2013, 22:42 przez simek.)
CHŁOPÓW nie zekranizowali. :P Pytam, bo jestem ciekaw czy coś więcej się z tym wiąże po prostu, a o tym, ze jest popularne w Stanach nigdy nie slyszalem.
03-10-2013, 22:47
Też szczerze mówiąc o wielkiej popularności książkowej wersji Quo Vadis nie słyszałem, ale coś musi być na rzeczy, bo na wikipedii w notce nt. Jeremiaha Curtina, tłumacza dzieł Sienkiewicza na angielski, można wyczytać: "Curtin translated a number of volumes by Henryk Sienkiewicz, including his Trilogy set in the 17th-century Polish-Lithuanian Commonwealth(...) and, most famously and profitably, Quo Vadis".
No i pamiętajmy, że ekranizacji było więcej bo łącznie z polską chyba z pięć. Wracając do filmu - byłem na nim z gimbazą w kinie, ale nic nie pamiętam. Jakby wydali na BD czy cuś to może bym się zabrał, bo Quo Vadis, obok Faraona to moje absolutnie ukochane klasyki polskiej literatury. 03-10-2013, 22:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-10-2013, 22:57 przez Perfik.)
Na pewno był to bestseler w Stanach, książka wyszła zaraz po polskiej wersji, w sumie było chyba 5 różnych tłumaczeń. Kojarzę jakiś tekst o tym, że Quo Vadis można znaleźć obok Biblii w wielu pokojach hotelowych w USA :)
03-10-2013, 23:16 Crov napisał(a):Masz na myśli spalenie scenografii i zakulisowy przekręt ze znikającą kasą? Nie. Nie interesują mnie takie zakulisowe niuanse. Oczekiwałem czystego filmowego funu i go dostałem. :) shamar napisał(a):Jedna z niewielu rzeczy, która wypadła tam dobrze to sceny z lwami, na arenie. Przynajmniej tak to mam w pamięci. Cholera wie, czy dziś nie wygląda tandetnie. Nie wygląda. Pewnie znalazłoby się coś do wpadek, gdyby obejrzeć to klatka po klatce (podobno jednemu zmasakrowanemu odkleja się guma ze "zjedzonej" twarzy, chyba faktycznie coś takiego zauważyłem), ale ogólnie całość robi całkiem pozytywne wrażenie, aż się sam zdziwiłem. Mnie się podobało. Obsadowy idiotyzm czy nie, teraz pewnie film byłby obsadzony niewiele lepiej. Do roli Ursusa oczywiście Pudzian. :) 03-10-2013, 23:19 (03-10-2013, 22:47)Crov napisał(a): CHŁOPÓW nie zekranizowali. :P Pytam, bo jestem ciekaw czy coś więcej się z tym wiąże po prostu, a o tym, ze jest popularne w Stanach nigdy nie slyszalem. Za to Jugole (z zabojadami i madziarami) zekranizowali Ogniem i Mieczem: http://www.filmweb.pl/film/Ogniem+i+mieczem-1963-171154 ;)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
03-10-2013, 23:33 (03-10-2013, 23:19)Cassel napisał(a): Nie wygląda. To dobrze :) Wtedy zastanawiało mnie jak oni te sceny zrobili (Przecież te lwy nie mogły być cyfrowe ;) ) a to pewnie bardzo dobre połączenie 2ch osobnych obrazów.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 03-10-2013, 23:44 (03-10-2013, 23:33)Bucho napisał(a): Za to Jugole (z zabojadami i madziarami) zekranizowali Ogniem i Mieczem: A tak, tak - znakomita komedia, szczerze polecam :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 04-10-2013, 02:55 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 242,959 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,786 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,194 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,446 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,345 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,703 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,154 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 324 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 4 gości |







