05-03-2010, 20:54
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Niezbyt dobrze ten film pamiętam, ale chodziło mi o to, że jest w nim mnóstwo symboli, które mogą być trudne do odczytania przy pierwszym oglądaniu.
nic mi o tym nie wiadomo - Pięczęć można oglądać z zamkniętymi oczami, grając jednocześnie w szachy z lwem w zoo, taki to genialny film
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 05-03-2010, 20:57
Largo Winch - hm, z komiksem ten film ma wspólnego jedynie kilka ogólnych założeń fabularnych i dwie postaci. Cała reszta to radosna twórczość własna, o dziwo nawet dość udana i trzymająca w napięciu - aż do finału, kiedy serię inteligentnie dozowanych mikrotwistów próbowano spiąć jedną dużą przewrotką. I właśnie wtedy scenarzyści się wyłożyli, serwując rozwiązanie w stylu "zabił kamerdyner", poprzedzone, a jakże, wyjaśniającym wszystkie niejasności monologiem. Żal również za kilkoma kluczowymi scenami, które w oryginale były rozpisane po mistrzowsku, a tutaj wywołują zerowe emocje. Sisley jako Largo IMO średni, scenarzyści poskąpili mu one-linerów i partnerek (jasne, Thierry jest super, ale na ekranie jest obecna jakieś 10 minut). A realizacyjnie to już poprawna podróba Hollywoodu, chociaż bawiły mnie wrzucane często i od czapy panoramy i jazdy kamery a'la BSG oraz "podobieństwo" muzy do bourne'owskich OSTów Powella.
Także jak dla mnie średniak na jeden seans. 5/10
Why are you firing wallnuts at me?
05-03-2010, 21:17
W stepie szerokim(Polska, 2007); reżyser: Abelard Giza
Zadowolony nie jestem. 25 letni Romek, student bez perspektyw pracuje jako roznosiciel ulotek pobliskiego warzywniaka. Nosi w pracy haniebny piankowy strój-marchewkę. Mając go na sobie staje się świadkiem mafijnych porachunków. Zostaje też sfotografowany w tym obciachowym stroju. Staje się gwiazdą brukowców, staje się bohaterem, staje się MarchewManem... Co się panu Abelardowi udało: -proces rodzenia się superbohatera w naszej szarej polskiej rzeczywistości -Wojciech Tremiszewski i Marek "Kurde Blaszka" Richter -Satyra na tabloidy(w Dla ciebie i ognia też był motyw tabloidów, ale tamto było bardziej hardkorowe:)) -kostium MarchewMena:] -niesie to za sobą jakąś głębszą myśl(my, Polacy best of the best, nasze lizanie dupy Ameryce, tęsknota za "szeryfem") -niech stracę; główni bohaterowie -dobra muzyka -odjechany pomysł wyjściowy -parę scen, parę smaczków naprawdę spoko Co się panu Abelardowi nie udało: -trailer lepszy jak film :/ -żenujące nawiązanie do Pulp fiction -żarty z kaczorów; rozumiem 3-4, może 5, ale kurna bez przesady -"SuperZwyrol"-que pasa? -zakończenie filmu-jedno wielkie WTF? -film miejscami zahacza o poziom obecnego Lubaszenki Ocena 5.5/10, może punkt więcej Jay and Silent Bob Strikes Back-o, przyjmijcie kolejną zbłąkana duszyczkę do fanklub View Askewniverse. 7.5-8/10 mimo wad Życie Carlita w dwóch słowach? Kawał kina. Reszta tu: http://forum-kmf.fc.pl/viewtopic.php?t=3724 Ocena 9.5 06-03-2010, 01:13 Cytat:25 letni Romek, student bez perspektyw pracuje jako roznosiciel ulotek pobliskiego warzywniaka. Nosi w pracy haniebny piankowy strój-marchewkę-mając go na sobie staje się świadkiem mafijnych porachunków. Zostaje też sfotografowany w tym obciachowym stroju. Staje się gwiazdą brukowców, staje się bohaterem, staje się MarchewManem...Muszę to obejrzeć.
Why are you firing wallnuts at me?
06-03-2010, 01:16
Triangle - brytyjski slasher, ale uwaga bo to znakomity film. Grupa przyjaciół wybiera się na żaglówkę nad morze. Trafiają na burzę, omal nie giną. Po przejściu sztormu dostają się na pokład pewnego statku. Ten wydaje się pusty, bez żywej duszy. Tymczasem na rozbitków ktoś czyha... Jeżeli myślicie, że to kolejna rzeźnia niewiniątek to jesteście błędzie. Ja też byłem bo zazwyczaj przy takich historiach przewiduję wydarzenia co do sekundy. A tu wręcz przeciwnie. Film bazuje na prostym, ale genialnym patencie i po zakończeniu staje się wielką łamigłówką oraz materiałem do analizy (te już są na IMDB i przyznam, że szczena opada gdy je czytam :)). Więc jak ktoś lubi rozkminę w stylu Memento to będzie się znakomicie bawił. Do tego sprawna realizacja (może oprócz paru ujęć z CGI, ale niewiele tego), przemoc w odpowiedniej ilości i ciekawe zakończenie. Christopher Smith, znany z cierpkiego i śliskiego od juchy Creepa nakręcił... chyba swój najgłębszy slasher :) Polecam, bo trzyma w napięciu do samego końca.
8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
06-03-2010, 18:09
Tak dobra czy tak śmieszna? :)
Triangle polecam tak czy siak. Czekam również następny film Smitha, który rozegra się w średniowieczu po ataku dżumy na JukeJ.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
06-03-2010, 21:27
Ninja Assassin - czyli kolejny szajs od braci Wachowskich. Fabuły brak, dialogi denne, ale tego można było się spodziewać już po obejrzeniu trailera. Gorzej że od strony walk wypada to również kiepsko (beznadziejna CGI-krew, bohaterowie teleportują się jak Raiden w Mortal Kombat), a przedstawienie ninja jest tak durne że aż śmieszne: od facjaty głównego bohatera, przez szepty niczym z lostowej dżungli i nieograniczony zapas shurikenów, aż po głównego badassa, byłego mentora głównego bohatera, który gada po angielsku niczym Mistrz Pai Mei z Kill Billa. Jest kilka niezłych patentów i dość dobra scena najazdu sił specjalnych na ninja-akademię, ale naprawdę nic poza tym.
3/10
Why are you firing wallnuts at me?
06-03-2010, 22:13
W oczekiwaniu na ceremonię oscarową nie można było się nudzić, gdyż TVP 1 pokazała dwa oscarowe filmy: Aż poleje się krew (2007) i Bulwar Zachodzącego Słońca (1950). Niestety ten pierwszy powodował u mnie ziewanie i wydawało się, że nie dotrwam do Oscarów. Całe szczęście Bulwar ... okazał się znakomitym filmem.
Bulwar Zachodzącego Słońca (Sunset Blvd., 1950), reż. Billy Wilder Zaczyna się ciekawie i intrygująco. W posiadłości gwiazdy kina niemego, Normy Desmond, zostaje zastrzelony mężczyzna, jego ciało pływa w basenie, a w tle słyszymy narratora, który ma wyjaśnić, co się tam wydarzyło. Narratorem i głównym bohaterem filmu jest pewien scenarzysta imieniem Joe, mający kłopoty finansowe. Nie może on sprzedać swoich pomysłów - może dlatego, że jest kiepski, albo po prostu nie ma szczęścia ani znajomości. Wkrótce trafia na Bulwar Zachodzącego Słońca, gdzie staje się âwięźniemâ dawnej gwiazdy kina, która chce powrócić na ekran w wielkim stylu. To opowieść o tym, jak sława przemija, jak ciężko jest wrócić do zawodu, w którym odnosiło się sukcesy i jak gusta publiczności są zmienne - kiedy na ekranach pojawiają się młode gwiazdy zapomina się o tych, którzy tworzyli historię kina. Norma Desmond ma obsesję na własnym punkcie, w swoim pałacu ogląda wyłącznie filmy ze swoim udziałem, oburza się, kiedy Joe usuwa ze scenariusza scenę z jej udziałem, a na stwierdzenie: âkiedyś była pani wielką aktorkąâ odpowiada: ânadal jestem wielka, to filmy stały się małeâ. Znakomity jest scenariusz, świetnie są skonstruowane postacie i dialogi, portrety psychologiczne bohaterów są wiarygodne a obsada jest nieźle dobrana. Gloria Swanson i William Holden tworzą świetne kreacje aktorskie, a na drugim planie reżyserzy, którzy tworzyli historię kina (Erich von Stroheim i Cecil B. DeMille). Nie zabrakło także młodej początkującej aktorki (Nancy Olson). 08-03-2010, 15:27
Dog Day Afternoon - wspaniały film. Rozpoczyna się zwykłym, trącącym amatorką na kilometr napadem na bank, po czym płynnie przechodzi w studium syndromu sztokholmskiego, wspartym dodatkowo mnóstwem świetnych spostrzeżeń dotyczących takich zagadnień jak psychologia tłumu czy samonakrecający się medialny amok. Mega aktorstwo Pacino i Cazale, trzymający w napięciu scenariusz (zwrot akcji w połowie seansu - perełka!), świetne dialogi... Jeśli ktoś nie zna, radzę czym prędzej nadrobić.
10/10
Why are you firing wallnuts at me?
08-03-2010, 22:54 jarod napisał(a):Mega aktorstwo Pacino i Cazale John Cazale rzeczywiście zagrał powalająco. nie da się przy tym nie wspomnieć, iż rola w Dog Day Afternoon stała się proroctwem jego własnego losu jako człowieka. oto w jednej ze scen Cazale siedzi z zakładniczkami i mówi, że nie pali, bo nie chce mieć raka. dba o ciało, ponieważ jest ono "świątynią Pana". trzy lata później Cazale zmarł na nowotwór kości, zostając aktorem o najbardziej niezwykłym dorobku w historii - wystąpił w zaledwie pięciu filmach, z których każdy uznano za arcydzieło. w Pieskim popołudniu zadebiutował również Lance Henriksen. 08-03-2010, 23:15 Mental napisał(a):mówi, że nie pali, bo nie chce mieć raka Mental napisał(a):trzy lata później Cazale zmarł na nowotwór kości Sorry, ale co to za proroctwo? :) 08-03-2010, 23:31 Cytat:zostając aktorem o najbardziej niezwykłym dorobku w historii - wystąpił w zaledwie pięciu filmach, z których każdy uznano za arcydziełoJames Dean - 3 filmy, dwie nominacje do Oscara, każdy film przeszedł do historii. :] Nie wspominam już ze na tydzień przed śmiercią wystąpił w filmie ostrzegającym młodzież przed szybką jazdą. Sam zginął w wypadku samochodowym. 08-03-2010, 23:52
po pierwsze, 3 filmy to nie 5, a po drugie, że coś przeszło do historii, nie znaczy, że jest arcydziełem.
08-03-2010, 23:59
Cazale grał zawsze, można powiedzieć, że coś w stylu takiego fajtłapy, nieudacznika. Niby postaci, których się powinno nie lubić, albo w najlepszym wypadku współczuć, bo to buraki, a Cazale zrobił z każdej takiej roli perełkę, która zapada w pamięci i zostaje jednym z najciekawszych postaci w filmie. Uwielbiam gościa, najbardziej mi się podobał w Ojcu chrzestnym II, gdzie jeździł Mercedesem 300 SL. Wiem, nic nie znaczący fakt :)
09-03-2010, 00:00
A mi zapadł w pamięci jako Stanley("Staś"! :)) w Łowcy jeleni. Niby menda, niby cwaniaczek, niby bije dziewczyny, ale i tak miał w sobie to coś, co przyciągało. Szkoda gościa
Tyle offtopa z mojej strony 09-03-2010, 00:04 Cytat:po pierwsze, 3 filmy to nie 5, a po drugie, że coś przeszło do historii, nie znaczy, że jest arcydziełem.No akurat owe 3 filmy zostały uznanie przez krytykę za arcydzieła, tak jak wspomniane przez ciebie 5 filmów Cazale. 09-03-2010, 00:04
Brazil - Z początku trochę opierałem się formule "Roku 1984 od Pythonów" ale gdy po chwili zrozumiałem z czym obcuję odechciało mi się krytyki. Finał tego filmu mógł nakręcić tylko Gilliam, wyobraźnia tego człowieka jest dla mnie niezgłębiona. Powiedzmy że wyrzuciłbym kilka śmiesznych scenek i mocno pociął akcję w ciężarówce. Poza tym - coś niesamowitego.
A De Niro zaliczył chyba najlepszą rolę komediową. : )
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 09-03-2010, 00:12 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 242,947 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,785 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,193 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,446 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,344 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,660 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,152 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 324 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |








