Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Niezbyt dobrze ten film pamiętam, ale chodziło mi o to, że jest w nim mnóstwo symboli, które mogą być trudne do odczytania przy pierwszym oglądaniu.

Odpowiedz
nic mi o tym nie wiadomo - Pięczęć można oglądać z zamkniętymi oczami, grając jednocześnie w szachy z lwem w zoo, taki to genialny film
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Largo Winch - hm, z komiksem ten film ma wspólnego jedynie kilka ogólnych założeń fabularnych i dwie postaci. Cała reszta to radosna twórczość własna, o dziwo nawet dość udana i trzymająca w napięciu - aż do finału, kiedy serię inteligentnie dozowanych mikrotwistów próbowano spiąć jedną dużą przewrotką. I właśnie wtedy scenarzyści się wyłożyli, serwując rozwiązanie w stylu "zabił kamerdyner", poprzedzone, a jakże, wyjaśniającym wszystkie niejasności monologiem. Żal również za kilkoma kluczowymi scenami, które w oryginale były rozpisane po mistrzowsku, a tutaj wywołują zerowe emocje. Sisley jako Largo IMO średni, scenarzyści poskąpili mu one-linerów i partnerek (jasne, Thierry jest super, ale na ekranie jest obecna jakieś 10 minut). A realizacyjnie to już poprawna podróba Hollywoodu, chociaż bawiły mnie wrzucane często i od czapy panoramy i jazdy kamery a'la BSG oraz "podobieństwo" muzy do bourne'owskich OSTów Powella.
Także jak dla mnie średniak na jeden seans. 5/10
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
W stepie szerokim(Polska, 2007); reżyser: Abelard Giza
Zadowolony nie jestem.
25 letni Romek, student bez perspektyw pracuje jako roznosiciel ulotek pobliskiego warzywniaka. Nosi w pracy haniebny piankowy strój-marchewkę. Mając go na sobie staje się świadkiem mafijnych porachunków. Zostaje też sfotografowany w tym obciachowym stroju. Staje się gwiazdą brukowców, staje się bohaterem, staje się MarchewManem...
Co się panu Abelardowi udało:
-proces rodzenia się superbohatera w naszej szarej polskiej rzeczywistości
-Wojciech Tremiszewski i Marek "Kurde Blaszka" Richter
-Satyra na tabloidy(w Dla ciebie i ognia też był motyw tabloidów, ale tamto było bardziej hardkorowe:))
-kostium MarchewMena:]
-niesie to za sobą jakąś głębszą myśl(my, Polacy best of the best, nasze lizanie dupy Ameryce, tęsknota za "szeryfem")
-niech stracę; główni bohaterowie
-dobra muzyka
-odjechany pomysł wyjściowy
-parę scen, parę smaczków naprawdę spoko

Co się panu Abelardowi nie udało:
-trailer lepszy jak film :/
-żenujące nawiązanie do Pulp fiction
-żarty z kaczorów; rozumiem 3-4, może 5, ale kurna bez przesady
-"SuperZwyrol"-que pasa?
-zakończenie filmu-jedno wielkie WTF?
-film miejscami zahacza o poziom obecnego Lubaszenki

Ocena 5.5/10, może punkt więcej

Jay and Silent Bob Strikes Back-o, przyjmijcie kolejną zbłąkana duszyczkę do fanklub View Askewniverse. 7.5-8/10 mimo wad

Życie Carlita w dwóch słowach? Kawał kina. Reszta tu:
http://forum-kmf.fc.pl/viewtopic.php?t=3724
Ocena 9.5

Odpowiedz
Cytat:25 letni Romek, student bez perspektyw pracuje jako roznosiciel ulotek pobliskiego warzywniaka. Nosi w pracy haniebny piankowy strój-marchewkę-mając go na sobie staje się świadkiem mafijnych porachunków. Zostaje też sfotografowany w tym obciachowym stroju. Staje się gwiazdą brukowców, staje się bohaterem, staje się MarchewManem...
Muszę to obejrzeć.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Triangle - brytyjski slasher, ale uwaga bo to znakomity film. Grupa przyjaciół wybiera się na żaglówkę nad morze. Trafiają na burzę, omal nie giną. Po przejściu sztormu dostają się na pokład pewnego statku. Ten wydaje się pusty, bez żywej duszy. Tymczasem na rozbitków ktoś czyha... Jeżeli myślicie, że to kolejna rzeźnia niewiniątek to jesteście błędzie. Ja też byłem bo zazwyczaj przy takich historiach przewiduję wydarzenia co do sekundy. A tu wręcz przeciwnie. Film bazuje na prostym, ale genialnym patencie i po zakończeniu staje się wielką łamigłówką oraz materiałem do analizy (te już są na IMDB i przyznam, że szczena opada gdy je czytam :)). Więc jak ktoś lubi rozkminę w stylu Memento to będzie się znakomicie bawił. Do tego sprawna realizacja (może oprócz paru ujęć z CGI, ale niewiele tego), przemoc w odpowiedniej ilości i ciekawe zakończenie. Christopher Smith, znany z cierpkiego i śliskiego od juchy Creepa nakręcił... chyba swój najgłębszy slasher :) Polecam, bo trzyma w napięciu do samego końca.

8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
dla takich mini-recek jak powyższa lubię odwiedzać to forum:)

Odpowiedz
Tak dobra czy tak śmieszna? :)

Triangle polecam tak czy siak. Czekam również następny film Smitha, który rozegra się w średniowieczu po ataku dżumy na JukeJ.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Ninja Assassin - czyli kolejny szajs od braci Wachowskich. Fabuły brak, dialogi denne, ale tego można było się spodziewać już po obejrzeniu trailera. Gorzej że od strony walk wypada to również kiepsko (beznadziejna CGI-krew, bohaterowie teleportują się jak Raiden w Mortal Kombat), a przedstawienie ninja jest tak durne że aż śmieszne: od facjaty głównego bohatera, przez szepty niczym z lostowej dżungli i nieograniczony zapas shurikenów, aż po głównego badassa, byłego mentora głównego bohatera, który gada po angielsku niczym Mistrz Pai Mei z Kill Billa. Jest kilka niezłych patentów i dość dobra scena najazdu sił specjalnych na ninja-akademię, ale naprawdę nic poza tym.
3/10
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
W oczekiwaniu na ceremonię oscarową nie można było się nudzić, gdyż TVP 1 pokazała dwa oscarowe filmy: Aż poleje się krew (2007) i Bulwar Zachodzącego Słońca (1950). Niestety ten pierwszy powodował u mnie ziewanie i wydawało się, że nie dotrwam do Oscarów. Całe szczęście Bulwar ... okazał się znakomitym filmem.

Bulwar Zachodzącego Słońca (Sunset Blvd., 1950), reż. Billy Wilder
Zaczyna się ciekawie i intrygująco. W posiadłości gwiazdy kina niemego, Normy Desmond, zostaje zastrzelony mężczyzna, jego ciało pływa w basenie, a w tle słyszymy narratora, który ma wyjaśnić, co się tam wydarzyło. Narratorem i głównym bohaterem filmu jest pewien scenarzysta imieniem Joe, mający kłopoty finansowe. Nie może on sprzedać swoich pomysłów - może dlatego, że jest kiepski, albo po prostu nie ma szczęścia ani znajomości. Wkrótce trafia na Bulwar Zachodzącego Słońca, gdzie staje się „więźniem” dawnej gwiazdy kina, która chce powrócić na ekran w wielkim stylu. To opowieść o tym, jak sława przemija, jak ciężko jest wrócić do zawodu, w którym odnosiło się sukcesy i jak gusta publiczności są zmienne - kiedy na ekranach pojawiają się młode gwiazdy zapomina się o tych, którzy tworzyli historię kina. Norma Desmond ma obsesję na własnym punkcie, w swoim pałacu ogląda wyłącznie filmy ze swoim udziałem, oburza się, kiedy Joe usuwa ze scenariusza scenę z jej udziałem, a na stwierdzenie: „kiedyś była pani wielką aktorkąâ€ odpowiada: „nadal jestem wielka, to filmy stały się małe”.
Znakomity jest scenariusz, świetnie są skonstruowane postacie i dialogi, portrety psychologiczne bohaterów są wiarygodne a obsada jest nieźle dobrana. Gloria Swanson i William Holden tworzą świetne kreacje aktorskie, a na drugim planie reżyserzy, którzy tworzyli historię kina (Erich von Stroheim i Cecil B. DeMille). Nie zabrakło także młodej początkującej aktorki (Nancy Olson).

Odpowiedz
Dog Day Afternoon - wspaniały film. Rozpoczyna się zwykłym, trącącym amatorką na kilometr napadem na bank, po czym płynnie przechodzi w studium syndromu sztokholmskiego, wspartym dodatkowo mnóstwem świetnych spostrzeżeń dotyczących takich zagadnień jak psychologia tłumu czy samonakrecający się medialny amok. Mega aktorstwo Pacino i Cazale, trzymający w napięciu scenariusz (zwrot akcji w połowie seansu - perełka!), świetne dialogi... Jeśli ktoś nie zna, radzę czym prędzej nadrobić.
10/10
[Obrazek: 001xg.jpg]
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
jarod napisał(a):Mega aktorstwo Pacino i Cazale

John Cazale rzeczywiście zagrał powalająco. nie da się przy tym nie wspomnieć, iż rola w Dog Day Afternoon stała się proroctwem jego własnego losu jako człowieka. oto w jednej ze scen Cazale siedzi z zakładniczkami i mówi, że nie pali, bo nie chce mieć raka. dba o ciało, ponieważ jest ono "świątynią Pana". trzy lata później Cazale zmarł na nowotwór kości, zostając aktorem o najbardziej niezwykłym dorobku w historii - wystąpił w zaledwie pięciu filmach, z których każdy uznano za arcydzieło. w Pieskim popołudniu zadebiutował również Lance Henriksen.

Odpowiedz
Mental napisał(a):mówi, że nie pali, bo nie chce mieć raka

Mental napisał(a):trzy lata później Cazale zmarł na nowotwór kości

Sorry, ale co to za proroctwo? :)

Odpowiedz
Cytat:zostając aktorem o najbardziej niezwykłym dorobku w historii - wystąpił w zaledwie pięciu filmach, z których każdy uznano za arcydzieło
James Dean - 3 filmy, dwie nominacje do Oscara, każdy film przeszedł do historii. :]
Nie wspominam już ze na tydzień przed śmiercią wystąpił w filmie ostrzegającym młodzież przed szybką jazdą. Sam zginął w wypadku samochodowym.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
po pierwsze, 3 filmy to nie 5, a po drugie, że coś przeszło do historii, nie znaczy, że jest arcydziełem.

Odpowiedz
Cazale grał zawsze, można powiedzieć, że coś w stylu takiego fajtłapy, nieudacznika. Niby postaci, których się powinno nie lubić, albo w najlepszym wypadku współczuć, bo to buraki, a Cazale zrobił z każdej takiej roli perełkę, która zapada w pamięci i zostaje jednym z najciekawszych postaci w filmie. Uwielbiam gościa, najbardziej mi się podobał w Ojcu chrzestnym II, gdzie jeździł Mercedesem 300 SL. Wiem, nic nie znaczący fakt :)

Odpowiedz
A mi zapadł w pamięci jako Stanley("Staś"! :)) w Łowcy jeleni. Niby menda, niby cwaniaczek, niby bije dziewczyny, ale i tak miał w sobie to coś, co przyciągało. Szkoda gościa
Tyle offtopa z mojej strony

Odpowiedz
Cytat:po pierwsze, 3 filmy to nie 5, a po drugie, że coś przeszło do historii, nie znaczy, że jest arcydziełem.
No akurat owe 3 filmy zostały uznanie przez krytykę za arcydzieła, tak jak wspomniane przez ciebie 5 filmów Cazale.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Corn napisał(a):James Dean - 3 filmy

http://www.imdb.com/name/nm0000015/

to są 3 filmy?

Odpowiedz
Brazil - Z początku trochę opierałem się formule "Roku 1984 od Pythonów" ale gdy po chwili zrozumiałem z czym obcuję odechciało mi się krytyki. Finał tego filmu mógł nakręcić tylko Gilliam, wyobraźnia tego człowieka jest dla mnie niezgłębiona. Powiedzmy że wyrzuciłbym kilka śmiesznych scenek i mocno pociął akcję w ciężarówce. Poza tym - coś niesamowitego.

[Obrazek: 2pyyzyw.jpg]

A De Niro zaliczył chyba najlepszą rolę komediową. : )
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,947 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,785 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,193 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,344 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,660 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,152 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości