Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Basic Instinct 2 - kupsztal sponsorowany przez silikony Sharon Stone. Do tego przestrzelony castingowo David Morrisey, który zachowuje się jakby wpadł na plan filmowy prosto z ulicy i reżyser kazał mu grać. Strata czasu.

1/10


National Treasure - naiwne, ale sprawnie wykonane kino przygody. Cage mniej irytujący niż zwykle, do tego kilka przyjemnych efektów specjalnych i typowa, zakorzeniona we wspaniałości USA intryga :)

6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Snappik napisał(a):The Rite - średniacka zrzynka z Egzorcysty. Niezłe sceny z rytuałami, dobry Hopkins i w sumie tyle, bo całość jest niewiarygodnie rozwleczona w czasie (prawie 2h).

5/10

Rytuał w reż. Mikaela Hafströma warto wyłącznie obejrzeć dla wybitnego aktora jakim jest niewątpliwie Anthony Hopkins. Niestety film mnie w ogóle nie przekonał. Scenariusz taki sobie, a aktor odtwarzający postać księdza Michaela marniutki. W zestawieniu z Hopkinsem widać wyraźne jego braki warsztatowe i nieudolność. Powinien dobrze wykorzystać czas spędzony z mistrzem Hopkinsem na planie i sporo się od niego nauczyć. Może w innym repertuarze się jakoś odnajdzie i zagra porządnie: z werwą i przekonaniem. Również z przekonaniem do samego siebie. Początkowo nawet mnie frapował z tym swoim dystansem mającym znamionować jego małą wiarę w Boga. Egzorcyzmy miały niejako go przekonać i mocno zbliżyć do Boga. Gdy się tak poniękąd stało, to... dalej był bezpłciowy i nijaki. Tam do licha, nawet stary egzorcysta zapłakał po stracie swojej owieczki, bo czuł się bezradny. To, co mnie jeszcze uderzyło w tym filmie, to takie spłycenie tematyki. Jakby samo pokazanie na początku filmu denata w prosektorium i opętania w trakcie miało mnie rzucić na kolana. Nie rzuciło, bo wiele lat wcześniej zrobił to wyśmienicie William Friedkin, Roman Polański, Richard Donner.

Moja ocena 5/10 jeśli to rzeczywiście historia prawdziwa, a nie tylko tani chwyt twórców, to ją niewiarygodnie spieprzono

Odpowiedz
Big Mommas Like Father Like Son oraz Just Go With It - miłe i przyjemne komedie w sam raz na świąteczne przedpołudnie. Big Momma to już powoli ikona kina komediowego, śmieszy tak samo jak w wcześniejszych częściach. Co do Just Go With It to jestem mile zaskoczony. Naczytałem się niepochlebnych opinii na filmweb, o tym jaki ten film nudny, a otrzymałem naprawdę solidną dawkę humoru.

Odpowiedz
Crov napisał(a):Gdzieś ty to obejrzał, Tylerze? Przedpremierowy pokaz jakiś?
Jestem teraz w UK a tutaj premiera była już w zeszłym tygodniu.

Odpowiedz
Trzej Muszkieterowie (1993) - eee... yyy... nie wiem od czego zacząć, może od tego że film z książką wspólne ma tylko imiona bohaterów i może ze dwie sceny, a tak poza tym to jest to zero absolutne. Nie będę się rozpisywał, wspomnę tylko o królu, który jak się pierwszy raz pojawił to myślałem że to jakiś lokaj, o Konstancji która ma coś między 105 a 115 sekund czasu ekranowego i w sumie nie wiadomo po co tam w ogóle jest, o kardynale który spiskuje z Buckinghamem i o wątku Milady z którego nic nie wynika. Zaleta jest jedna i jest nią piosenka na napisach końcowych. Jestem niemal przekonany że rzygowiny Andersona z tymi wszystkimi statkami powietrznymi, wojownikami ninja i miotaczami ognia będą od tego czegoś lepsze.

1/10

Odpowiedz
Gieferg napisał(a):rzygowiny Andersona z tymi wszystkimi statkami powietrznymi, wojownikami ninja i miotaczami ognia będą od tego czegoś lepsze.
No tak, bo przecież książka wypchana była statkami powietrznymi, wojownikami ninja i miotaczami ognia :lol:
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Wcale się nie zdziwię jeśli mimo tych wszystkich bzdetów film Andersona i tak będzie bliższy książce niż to coś (bo do tego wystarczy że będzie miał z 5 scen z książki i że Richelieu będzie chciał zabić Buckinghama a nie spiskować z nim). A żeby miał być gorszy, cóż, nie jestem sobie nawet w stanie wyobrazić czegoś gorszego. Czytałeś ksiązkę tak w ogóle? Widziałeś film o którym mówię?

Odpowiedz
Czytałem, film też widziałem. To zwykła wariacja na temat niej niż dokładna adaptacja. Ot przyjemna przygodówka, choć bez wodotrysków. Anderson zatrzymał się rozwojowo na poziomie nastolatka grającego w Mortal Kombat po salonach gier. Jego każdy film, z wyjątkiem Event Horizon, to dziadowski miszmasz elementów z MK. Także może on odtworzyć linię fabularną z książki w 100%, ale wszystko co do niej doda będzie kuriozalnym stekiem kretyńskich absurdów, jak te widziane w zwiastunie.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Cytat:Ot przyjemna przygodówka

Wyjątkowo nieprzyjemna przygodówka. Nie pamiętam już kiedy na jakimś filmie się tak męczyłem.

Odpowiedz
Dorzucę swoje 'trzy grosze' do dyskusji o "Muszkieterach".
Film, o którym pisze Gieferg widziałem kiedyś - faktycznie jest strasznie kiepski, dlatego nie miałem już ochoty do niego wracać, ale kilka lat później Peter Hyams udowodnił, że można zrobić gorszą wersję - The Musketeer z 2001 roku to dopiero zero absolutne. Trudno będzie zrobić coś jeszcze gorszego, ale wydaje mi się, że P. Anderson jest na dobrej drodze, by tego dokonać.

Widziałem ostatnio wersję z 1948 roku z Gene'em Kelly'm i Laną Turner. Jednym słowem - rewelacja. Świetne pojedynki, akrobacje, humor i aktorstwo. Jak na lata 40-te film wyjątkowo dynamiczny. Polecam. Ale równie dobra jest wersja z 1973 roku z Michaelem Yorkiem. Bardzo bym chciał zobaczyć w dzisiejszych czasach film przygodowy zrobiony w starym stylu, bez efekciarstwa, za to z dużą ilością klasycznych pojedynków i odpowiednią dawką humoru.

Odpowiedz
Gieferg jak zawsze demonizuje. Film jest całkiem przyjemny, a obsadę ma wprost wspaniałą (młody Sheen i Kiefer, Platt, Curry, Rebecca DM). Fakt, że nie jest ani za mądry, a kilka rzeczy nie wyszło nie oznacza od razu, że to dno jakich mało.

Ode mnie solidne 6/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Toć przy tych muszkieterach nawet lichutki Książę Złodziei (jakoś mi się kojarzy jedno z drugim, tak klimatem, jak i przez podobne piosenki, Wincotta w podobnych rolach i podobnie durnowate podejście) wygląda jak arcydzieło (u mnie ma 5/10), a nawet Battle LA jest od tego bardziej wciągające :lol:

(dobra kończę już bo nie wart jest ten film nawet czasu poświęconego na pisanie o nim postów)

Odpowiedz
Prowl - w zamierzeniu autorów miał to być horror, ale horrorem było oglądanie tego czegoś. W wielkim skrócie - małe miasteczko, dziewczyna chce się z niego wyrwać, jedzie więc kupić mieszkanie w wielkim mieście. Po drodze nawala jej samochód, łapie stopa, ale nie trafia do miasta, tylko do rzeźni...
Aktorstwo drewniane bardziej niż dąb Bartek, fabuła idiotyczna, tak samo jak zdjęcia i reszta. Posłużę się cytatem, o.

Gieferg napisał(a):(dobra kończę już bo nie wart jest ten film nawet czasu poświęconego na pisanie o nim postów)

2/10

Odpowiedz
Code of Silence - fajny film, Andrew Davies napina muskuły i szlifuje warsztat. Kupa zarąbistych i charakterystycznych aktorów, połowa z nich trafiła później do obsady "Nico", efekt psuje tylko beznadziejnie drewniany Chuck Norris. Film dorobił się kilku naprawdę cudownych scen. Poniżej moja ulubiona, od 1:40 --



:)

Odpowiedz
Limitless ("Jestem Bogiem") - ktoś gdzieś napisał, że nazwisko reżysera mówi wszystko - zgadzam się :) To Burger. Przewidywalny, pospolity, prosty, a zarazem wcina się go z przyjemnością ;] I równie szybko zapomina że się coś jadło. Alleluja i do przodu.

Tyle tylko, że hamburgery istnieją naprawdę, a cała fabuła Limitless opiera się na fałszywym założeniu.
fb.com/bart.poznaniak

Odpowiedz
Limitless ssie krew z podłogi. 5/10, w porywach 6.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.

Odpowiedz
Hereafter - nowy Clint po 30 minutach mnie zmiótł tzn. nie sądziłem, że ktoś taki może zrobić coś tak słabego. Zacznijmy od tego, że po tych dwóch kwadransach dalej nie wiem o czym to jest, bo mamy chyba ze cztery na przemian uzupełniające się wątki, ale akcja i fabuła stoją w punkcie wyjścia. Efekty fajne z początku, ale kurde...żeby od razu nominować do Oskara? Emmerich w 2012 zrobił to wszystko lepiej i realistycznie. Oglądam dalej, ale już teraz mogę stwierdzić, że to jeszcze słabszy Eastwood niż w Invictusie.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Nowy Eastwood to katastrofa. Ja już chyba wole, żeby Clint umarł niż miał kręcić takie bzdety.

Odpowiedz
Snappik napisał(a):to jeszcze słabszy Eastwood niż w Invictusie

Wedlug mnie jest duzo lepiej niz w fatalnym Invictusie - Hereafter wbrew niezachecajacym zwiastunom i recenzjom nie jest wcale taki zly. A watkow, Snappik, jest tylko trzy. Kazdy wyraznie wyodrebniony i solidnie prowadzony do finalnego polaczenia.

Odpowiedz
W takim razie dam mu szansę, ale skoro mnie nie porwał to wątpię aby mi się spodobał po ujrzeniu napisów końcowych :)

EDIT

Przemogłem się i dokończyłem. Jest kilka solidnych momentów, ale dalej to taki pseudo-romantyczny bzdet, że szkoda pisać. Wystarczy dodać, że wraz z wyparowaniem Bryce Dallas Howard motywacja do ukończenia seansu malała z każdą sekundą. A zakończenie, a raczej ostatni akt to szczyt tandety, godny ostatnich wyczynów Shyamalana.

Clint, weź się w garść i wróć do poziomu Mystic River.

4/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,947 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,785 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,193 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,444 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,343 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,639 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,152 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości