Cytat:Motoduf, co jest w tym *aż tak* ścierwiastego?
Filmowa masturbacja, dokonywana przez reżysera na każdym kroku ;). Mam wrażenie, że Marcin Wrona bez przerwy chce pokazywać, jakim to jest wspaniałym artystą (choćby za pomocą metafor prezentujących poziom wczesnej podstawówki), ale jego film jest już w punkcie wyjścia tworem koszmarnie bezsensownym - główny bohater miał miliard szans, żeby uciec, zacząć nowe życie itd., ale czeka na zemstę gangsterów z upartością godną masochisty. A potem wpada na kretyński pomysł, żeby przygłupiego dresa zmusić do opieki nad swoją rodziną. W finale dostajemy zawartą już w tytule metaforę i bach!, koniec filmu. Miało być mocno i sugestywnie, jest po prostu bezdennie głupio. Wkurzył mnie ten film tak bardzo, że do dziś o nim pamiętam ;)
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
14-04-2012, 03:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-04-2012, 03:50 przez Motoduf.)
Snuffer napisał(a):Charlie Day Cię wkurzał zamiast rozśmieszać? :[
Pytasz ironicznie? Bo nie wiem, jak on może kogoś rozśmieszać. Ma wkurzający, piskliwy głos, a na dodatek cały czas wrzeszczy. Jest najmniejszy, a wszędzie go najwięcej. Gra jak Pacino na speedzie, ale bez odrobiny jego charyzmy. I na dodatek jest z tych gości, którzy z zarostem wyglądają jak pedofile - nie mogę na niego patrzeć.
The Wicker Man - nie jest to ani najgorszy, ani najdziwniejszy film świata. Fakt - jest głupawy, przegięty, dziwaczny, łopatologiczny, monotonny... ale da się to oglądać. Aktorstwo Cage'a na klipach wyjętych z kontekstu wygląda jak jeden wielki WTF, ale ogólnie wszystko jest uzasadnione (inna sprawa - jak). Horror z niskiej półki, ale widziałem i gorsze, i lepsze złe filmy. 3+/10
Powiem jedno - obadaj oryginał. Realizacja trąci mocną amatorką, ale klimatem mógłby się podzielić z dwudziestoma innymi filmami i jeszcze trochę by mu zostało. Powinien Ci podejść. A ten upośledzony remake z Cagem to porażka na całej linii.
Królewna Śnieżka - sympatyczna, bezpretensjonalna (co dziwne, biorąc pod uwagę reżysera) baja z uroczą Lily Collins w roli tytułowej. Raczej dla dzieci, niż dla dorosłych, ale ogląda się nieźle. Chociaż wolałbym raczej obejrzeć to w oryginalnej wersji językowej, dubbing w filmach aktorskich powinien być zakazany.
7/10
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
15-04-2012, 05:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-04-2012, 05:07 przez Motoduf.)
Co do "Wicker Man".
Military, Jarod napisał święte słowa prawdy! :)
Bzdet-rimejk ma się tak do pierwowzoru, jak Cage do Eastwooda. Mniej więcej, choć z przyjemnością poszerzyłbym analogię do ekstremum.
The Incredibles - fajne, ale tylko tyle. Fajny pomysł wyjściowy. Z realizacją już gorzej. Najlepszy ten film jest wtedy, kiedy rodzinka próbuje normalnie żyć, ale nie za bardzo potrafi. Kiedy dochodzi do akcji, robi się standardowo do porzygu. No i nie przekonała mnie strona wizualna. Jak na Pixar, ten film wygląda naprawdę kiepsko - zwłaszcza twarze i usta postaci. Podobały mi się projekty lokacji stylizowane na bondowe jaskinie szalonych doktorów (podobnie muzyka - świetna), ale już postaci, dżungla, miasto - to wszystko wyglądało słabo. Bez życia. W ogóle cały ten film był jakiś taki bez życia, zrobiony bez emocji - i to jego największa wada. 6/10
Co do warstwy wizualnej to był to pierwszy film Pixara, w którym główną rolę odegrali ludzie, a nie zabawki/rybki/potwory/whatever. Stąd nie wyglądają oni tu jeszcze tak dobrze jak np. w Up albo Toy Story 3.
No a dla mnie o tym filmie można powiedzieć wszystko, ale nie, że jest bez życia. Sceny akcji to czyste mistrzostwo - wskaż mi film animowany z lepszymi :)
A mi się w tym podobało w miarę dojrzałe podejście do walki o życie w dżunglowych segmentach. Bohaterowie rozumieją, że albo oni albo ich przeciwnicy i potrafią zabijać w samoobronie. Nie jest to nachalnie pokazane, ale z rok temu jak oglądałem to mi się rzuciło w oczy.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
Man on a Ledge - zostałem troszkę zmylony, bo po trailerach spodziewałem się całkowicie innego filmu. Ale nie przeszkadza mi to, bo to naprawdę zacny film. Całkiem ciekawa historyjka i niegłupia intryga. Może końcówka jedynie mnie w pewnym momencie trochę zawiodła, twórcy trochę za bardzo to przekombinowali. Ale i tak jest dobrze, polecam każdemu.
7/10
Nietykalni - świetny film. Doskonałe wyważenie dramatu z komedią. Bywa poważnie i smutno, a są momenty naprawdę zabawne. Całość świetnie się ogląda bez chwili nudy. Aktorsko jest świetnie, realizacyjnie również. Bardzo pozytywne zaskoczenie, bo nie spodziewałem się, że tak mi się spodoba. 8/10
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
18-04-2012, 19:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-04-2012, 19:55 przez Azgaroth.)
(18-04-2012, 19:31)Turus napisał(a): to naprawdę zacny film.
Całkiem ciekawa historyjka i niegłupia intryga.
Może końcówka jedynie mnie w pewnym momencie trochę zawiodła
American Pie: Zjazd Absolwentów - może to co napiszę zabrzmi jak herezja, a niektórzy pukną się w czoło, ale dla mnie to jedno z najlepszych zakończeń serii jakie widziałem. 10 lat czekania i naprawdę opłaciło się. Film bawi, ale momentami skłania do refleksji, bohaterowie mają swoje problemy, ale w głębi duszy są tacy sami jak w czasach koledżu. Jeżeli ktoś lubi oryginalne AP będzie zachwycony, ja byłem, a sądząc po reakcjach na sali, pozostali również.
Logan's Run - Przez cały seans siedziała mi tylko jedna myśl w głowie: "ależ remake z Goslingiem będzie zajebistym filmem!" :) w starej wersji mamy kapitalny pomysł na świat, zajebistego głównego bohatera, a wykonanie urzeka kiczem wprost z lat 70. i po prostu śmiesznymi z dzisiejszego punktu widzenia efektami specjalnymi. Jakkolwiek średnio zrobiony i zagrany jest to film, to trzeba mu przyznać, że klimat ma nieziemski i dostarcza naprawdę sporych ilości czystej radości z oglądania.
Dać Refnowi z Goslingiem(on jest stworzony do tego, żeby zagrać Logana 5) na pokładzie jakieś 50 mln$ to zrobi taki wywalony w kosmos film, że aż sam się go boję.
The Debt - może nie zdziera skalpu, ale to bardzo dobry film. Zaskakująco emocjonujący jak na kino szpiegowskie "statyczne" i dobrze zagrany (zwłaszcza Chastain i Mirren). Scenka rozmowy doktora z Worthingtonem, gdy ten pierwszy tłumaczy sens holocaustu ryje banię, ale jeszcze lepsza jest reakcja Worthingtona :) Seans zaliczam do udanych.
7,5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.