Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Oczy Wonsza - Nicolas Cage jako Komisarz Wonsz rozwiązuje tajemnicę przesadnie skomplikowanego morderstwa na gali ustawianego boksu. Choć ostatecznie okazuje się, że sięgająca głęboko konspiracja dotyczyła w sumie błahej rzeczy, niewartej takiego mordowania, to film ogląda się świetnie. Intryga wciąga, a całość została nakręcona po mistrzowsku. Czuć rękę de Palmy z jego najlepszych czasów, a do tego film ma w sobie coś z thrillerów z lat 70. Do tego Cage wymiata - to jedna z jego naprawdę dobrych ról, w których nie dość, że tryska energią, to jeszcze wypada wiarygodnie. Masa świetnych scen i fajnych tekstów, widoczna chemia między bohaterami, reżyseria i montaż na szóstkę z plusem. 9/10

Odpowiedz
Ringu - ile się nasłuchałem jaki to straszny horror i ile sie naczekałem, by go w końcu obejrzeć to bog sam jeden wie. niestety, troche sie rozczarowałem. jest niezły, przyznam, pare razy miałem pośladki spięte, ale nic ponadto. zdecydowanie wole japońskie horrory w stylu Klątwy Ju-On, choc to typowe straszaki, wiece, z motywem "narastające napiecie z fałszującymi w tle skrzypcami i wylatująca niespodziewanie blada dziewczynka". Amerykański remake Ringu, mimo paru groteskowych momentów jest sporo lepszy. 5/10

Odpowiedz
(28-08-2012, 21:59)military napisał(a): Oczy Wonsza - Nicolas Cage jako Komisarz Wonsz

padłem :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Kac Wawa - z ponad 1000 ocenionych filmów jeszcze żadnemu przed tym polskim arcydziełem nie przyznałem 1/10, w każdym filmie z tego tysiąca było cokolwiek co mi się podobało i za to dawałem 2/10, w Kac Wawie nie ma.

Hannah i jej siostry - obejrzałem już chyba z tuzin popularnych i cenionych filmów z lat 80' żeby uzupełnić swoje głosy, jednak na razie nic nowego nie wchodzi do mojej trzydziestki, bo wszystko co oglądam jest niezłe i w sumie to wszystko co mogę o tych filmach powiedzieć. Z tym Allenem jest tak samo - fajnie, ale bez szału. Gość robi po prostu za dużo filmów, ma zbyt charakterystyczny styl, który zaczyna bardzo przeszkadzać przy oglądaniu jego piętnastego z kolei filmów. To znaczy jeśli wymyśli jakąś spoko fabułę to jego typowe postaci, dialogi i schematy się świetnie w tym sprawdzają i wychodzą super filmy, jednak jeśli cały pomysł na fabułę polega na pokazaniu swojego alter ego i kilku randomowych postaci w Nowym Jorku, to ja wysiadam. 6/10

Odpowiedz
Drive Angry 2D

Ok, wiem, że to jest bardzo, bardzo zły film z niekiedy koszmarnymi efektami i Nicolasem Cage'em, który wygląda, jakby był potężnie naalkoholizowany. Ale to jednocześnie film tak zabawny, że szpik w moich kościach czuł satysfakcję z jego oglądania. To jest film, który powinni wydać na VHS-ie. Tak jakby ktoś postanowił nie tyle bawić się w robienie Grindhouse'u, co po prostu zrobił go. Na poważnie. Bez "konwencji" - po prostu zrobił uczciwy tandetny film, który równie dobrze mógł się nazywać "Demony, szotgany i muscle cary".

Wszystko jest tu radośnie kiczowate, ale to uczciwy, całkowicie poważny kicz. Nie ma zabawy w kino - jest prawdziwa, mięsista zajebistość, której nieporadność tylko dodaje tego "czegoś". Jest Cage, który pasuje tu jak nigdzie indziej. I jest PRZEZAJEBISTY William Fichtner, którego ktoś gdzieś porównał do Christophera Walkena z czasów, kiedy jeszcze nie zdawał sobie sprawy, że jest Christopherem Walkenem. To genialne porównanie - Fichtner jest tutaj po prostu takim kosmitą, że trudno faceta nie kochać, a jego sceny są po prostu kuriozalne. W jednej torturuje/przesłuchuje gościa przybitego do ściany złamanym kijem baseballowym, zachowując się jakby nie miał większego pojęcia, co się dookoła dzieje ani w jakim filmie występuje. To jest tak piękne... Tak cudownie satysfakcjonujące...

Uwielbiam ten film. Po prostu. Ma jedną dużą wadę: jest o 20 minut za długi. 80 minut spokojnie by wystarczyło. No ale cóż - jeśli dzięki temu mogłem zobaczyć scenę, w której
, to dziękuję za każdą daną mi minutę. 10/10.

Odpowiedz
(30-08-2012, 21:49)military napisał(a): Drive Angry 2D
to dziękuję za każdą daną mi minutę. 10/10.

W tym momencie sam poczułem się, jakby Wojskowy
i jednocześnie przywrócił mi wiarę w ludzkość. Mówiąc wprost, myślałem, że tylko ja, na całej kuli ziemskiej dałem temu filmowi dychę. Dla mnie było to 200 minut (2 x 100) rozkoszy. Lussier zrobił coś, czego nawet nie udało się w takim stopniu Tarantino w Death Proof.

P.S. Tylko te tandetne efekty. Trochę się rzucały w oczy, ale zostały przytłoczone całą resztą, dla tego znalazły się w post scriptum.

Odpowiedz
Mnie nie przekonało, aczkolwiek Fichtner odstawia tam taką rolę, że klekajcie narody. Uwielbiam kolesia od dawna i mam nadzieję, że kiedyś dostanie rolę na miarę swoich możliwości.
PS. Scena z cysterna to geniusz.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Owszem, ostatnio bardzo polubiłem gościa. Wydaje się, że po prostu lubi grać w filmach i gra w takich, które go bawią. Teraz oglądam wszystko z Cage'em, czego jeszcze nie widziałem.

Odpowiedz
Indie Game: The Movie - zgodnie z tytułem - dokument o tworzeniu takich indie hitów jak Braid, Super Meat Boy i FEZ a raczej o ich twórcach. O technicznych aspektach game devu jest tu niewiele przez co film jest bardziej "o nerdach" niż "dla nerdów" i skupia się wręcz na psychologicznym aspekcie mozolnego procesu tworzenia. Jest więc sporo dramy. Momentami nadspodziewanie dużo co początkowo może nieco irytować. Ostatecznie jednak wyszedł ciekawy, sprawnie zrealizowany dokument. Mimo, iż trudno mi do końca zrozumieć dramat tych gości, film okazał się zaskakująco angażujący. Trochę to taka historia punk rocka, no a przynajmniej indie rocka ery internetu. Moim zdaniem ciekawsza i bardziej prawdziwa niż ta pokazana, na przykład, w Social Network. Ale zdaje sobie sprawę, że nie dla wszystkich. Tak czy inaczej polecam. Ode mnie mocne 8/10.

Mientras duermes (Sleep Tight) - kameralny hiszpański thriller o dozorcy w barcelońskiej kamienicy z ciekawym hobby. W pierwszej połowie filmu jest całkiem oryginalnie. Fajny niepokojący klimat, solidne aktorstwo. Zabrakło jednak pomysłu na rozwinięcie historii i w drugiej połowie robi się dosyć standardowo. Być może coś mi umknęło, ale trudno jest też zrozumieć motywację głównego bohatera. Szkoda, bo zapowiadało się bardzo dobrze. Na pewno nie był to stracony czas. Solidne 6/10.


Odpowiedz
(30-08-2012, 23:48)Doveling napisał(a): Mówiąc wprost, myślałem, że tylko ja, na całej kuli ziemskiej dałem temu filmowi dychę. Dla mnie było to 200 minut (2 x 100) rozkoszy.

Ja co prawda dałem 6/10, ale to oznacza, że film mi się podobał :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Szóstkę również zaczynam dawać filmom, które spodobały mi się. Jak widać, Drive Angry mnie urzekł. :P

Odpowiedz
10/10 to grube przegięcie, ale Drive Angry idealnie realizuje swój cel i wskakuje z pluskiem do basenu o nazwie "pure fun".

Odpowiedz
Excalibur - film widziałem bardzo dawno i plebiscyt na filmy z 80-tych był świetną okazją żeby sobie go przypomnieć. Excalibur zapamiętałem jako świetne, mroczne fantasy dla dorosłych i okazuje się, że pamięć mam dobrą :) Przede wszystkim film posiada świetny klimat. Jest magicznie, a zarazem mrocznie. Niby historia dzieje się w naszym świecie, ale ma się wrażenie, że cała akcja rozgrywa się w jakiejś magicznej krainie. Klimat taki osiągnięto dzięki świetnym zdjęciom, nietypowemu oświetleniu i scenografią. Wszystko to wypada bardzo dobrze, choć niektóre elementy scenografii rażą sztucznością. Sama historia to dość wierna adaptacja Le Morte d'Arthur przez co do scenariusza trudno się przyczepić. Jedyne co czasem przeszkadzało to bardzo teatralna miejscami gra aktorska. Niemniej film świetny i obok Merlina z Samem Neillem jest najlepszą filmową opowieścią o Królu Arturze.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Ano. Świetny film, któremu niewiele zabrakło do mojego topu :(
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Cytat:Sama historia to dość wierna adaptacja Le Morte d'Arthur przez co do scenariusza trudno się przyczepić.

Według mnie właśnie scenariusz ciągnął w dół. Ma on dwie wady, a imię ich:

-Przeskoki czasowe
-Papierowe postacie

Przez pierwszą wadę ciężko było się z kimś utożsamiać. Z początku wydawało się to OK, ale później to zaczynało być męczące. W trakcie seansu nachodziły mnie dziwne myśli :), szło to mniej więcej tak:

"Ocho, Artur jednak przyjął koronę. Teraz pewnie Merlin będzie go uczył, jak być królem, podejmie pierwsze decyzje...ej co jest? Kto to? A, no tak Artur już dorósł. Ach, ten laluś to pewnie Lancelot. O, uwiódł Ginewrę. Artur ich widział, to będzie mieć straszne konsekwencję...Co jest?! Ach to Morgana. A gdzie Lancelot i Ginewra? Artur się wściekł i nawet o tym nie wspomnicie w dialogach. Co...Ach, szukają Graala. O, teraz mamy ostatnie starcie dobra i zła...Ale gdzie Lancelot? Czemu dajecie jakiegoś dziada? Co mnie obchodzi jakiś...A, więc ten dziadek to sir Lancelot.
Fajnie."

Wiem, że twórcy mieli bardzo ambitne założenie, ale efekt jest taki, że non stop gubię wątek, i jak zacząłem się interesować czyimś losem, to zaraz znikał i delikwent pojawiał się godzinę później, albo wcale. To było, do kroćset fur beczek, frustrujące:). I tu przechodzimy do punktu drugiego. O postaciach(poza Morganą) nie wiem NIC. Artur jeszcze na początku ma jakieś wahania, ludzkie odruchy, można się z nim identyfikować, ale całą resztę filmu - kłoda. Lancelot zakochuje się w Ginewrze - bo tak. Mordred jest czystym złem bez najmniejszych wahań - bo tak. Tylko Morgana jest nieco rozwinięta, i da się o niej powiedzieć więcej niż dwa zdania(niemała w tym zasługa Helen Mirren), ale i ona,
zmienia się w chodzącą kliszę.

Pamiętacie Robin Hooda z Costnerem? Tam np. formowanie się drużyny, romans z Marion - wszystko to było zagrane i rozpisane w miarę naturalnie, po prostu wierzysz w to co widzisz. Wszystko jest zgodnie ze standardową wersją legendy, ale czujesz, że tak mogły wyglądać wydarzenia, które obrosły legendą. W Excaliburze widzę aktorów na koturnach, którzy drżą na samą myśl, że mogą wyjść milimetr poza kanoniczną wersję.

Jest dobra obsady, jest brud i syf, jest krew, jest Carmina Burana, jest nawet trochę epy, ale będę nieubłagany - bryk z lektury to zawsze bryk. Na pewno lepszy Excalibur niż, nie wiem "Zemsta" Wajdy, czy inny Pan Tadeusz, ale to nadal bryk, sorry :)

Chętnie zobaczyłbym siedmiogodzinny serial z tymi samymi aktorami, z tymi samymi zdjęciami, z tym samym klimatem i trochę zmodyfikowanym scenariuszem.


Odpowiedz
Generalnie mogę się zgodzić z tymi zarzutami, trzeba jednak brać pod uwagę fakt, że twórcy musieli zmieścić w dwóch godzinach historię od poznania się rodziców Artura, aż do jego śmierci. A postacie były wystarczająco zarysowane, rycerze do ci stojący po dobrej stronie mocy, a Morgana to ta zła :)

(02-09-2012, 20:51)Phlogiston2 napisał(a): Lancelot zakochuje się w Ginewrze - bo tak.

To chyba normalne, że dwoje ludzi zakochuje się w sobie "bo tak" :)

(02-09-2012, 20:51)Phlogiston2 napisał(a): Mordred jest czystym złem bez najmniejszych wahań - bo tak

Bo tak go matka wychowała. jego zadaniem już od narodzin było zemścić się na ojcu.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Chinatown - świetny. Po prostu klasa. Jeden z tych filmów, przy których się żałuje, że się kończą. 10/10

Trzeba teraz obejrzeć "Dwóch Jake'ów".

Odpowiedz
Niestety sequel jest jakieś dwie, trzy klasy gorszy od poprzednika.

Odpowiedz
(02-09-2012, 21:45)Azgaroth napisał(a): Generalnie mogę się zgodzić z tymi zarzutami, trzeba jednak brać pod uwagę fakt, że twórcy musieli zmieścić w dwóch godzinach historię od poznania się rodziców Artura, aż do jego śmierci.

I spadli z wysokiego konia. Miniserial, jak mówiłem, miniserial, that's the way :)

Cytat:Bo tak go matka wychowała. jego zadaniem już od narodzin było zemścić się na ojcu.
Przyczynę takiego stanu rzeczy znam, po prostu...kurcze, szkoda że jedna z najbardziej zwichrowanych osobowości z arturiańskich mitów została przedstawiona bez polotu.

Odpowiedz
Ostatnio złapałem jakąś dziwną ochotę na obejrzenia wszystkich filmów z Freddy'm Krueger'em (po za pierwszym koszmarem oraz ta kupą Freddy vs. Jason, bo to już widziałem dawno temu) Nie będę opisywał każdej części z kolejna, bo to nie ma sensu. Zważywszy, że tak na dobrą sprawa każda kolejna powiela błędy poprzedniczki i zdaje sobie nic z tego nie robić. Bohaterowie z części na część są tylko kolejnymi gówniarzami do wyrżnięcia, którym nawet nie chce się w żaden sposób kibicować. Koszmary, do których trafiają bardziej śmieszą jak straszą, a sposoby w jakie giną są wręcz żałosne. Twórcom chyba brakowało pomysłów, albo postanowili zrobić sobie komedie z tej serii. W części 6 natomiast, twórcy całkowicie nie zważając na to co się działo w poprzednich częściach postanowili wprowadzić dużo nowych wątków do przeszłości Freddy'ego. Szkoda, ze głupich i w ogóle nie pasujących do tej serii. Dosłownie horrory klasy Z.

Koszmar z ulicy Wiązów 2: Zemsta Freddy'ego - 5/10

Koszmar z ulicy Wiązów 3: Wojownicy snów - Tutaj seria osiąga już dno. Motyw z mocami naszych bohaterów przemilczę. Ziomek czarodziej rozwala :) 2/10

Koszmar z ulicy Wiązów 4: Władca snów - 3/10

Koszmar z ulicy Wiązów 5: Dziecko snów - 3/10

Freddy nie żyje: Koniec koszmaru - Najgorsza część ze wszystkich. Zero jakichkolwiek pozytywnych stron tego gówna 1/10

Nowy koszmar Wesa Cravena - 3/10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,248 243,914 16-05-2026, 11:11
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,971 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,274 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,459 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,757 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,452 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 724,509 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,341 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 329 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości