Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Kurde, kolejna podobna opinia o Upstream Color, na które bardzo czekałem a teraz nawet nie mam ochoty się za to zabrać.

Kilka zaległości...

Inside Llevyn Davis - zarys fabuły chyba wszystkim znany więc nie ma sensu się rozpisywać. Zgodnie z oczekiwaniami, bardzo dobry film. Nie arcydzieło, nie przełom w ich karierze, ale mi chyba najbardziej przypadł do gustu od czasu No Country. Taki solidny punkt w ich filmografii i chyba w ostatnich latach najbardziej reprezentatywny dla ich stylu. Tradycyjnie nieźle napisany, z dobrą rolą pierwszoplanową, niezłymi zdjęciami, fajnymi scenami muzycznymi. Z minusów niestety trochę postać Goodmana, która jest trochę wciśnięta na siłę, chyba tylko jako kolejny coenowski ekscentryk, który wygłasza kilka typowo coenowskich tekstów, nie wnosząc za wiele do fabuły. Za to podobało mi się, że cała fabuła stanowi w sumie taką opowieść jak z folkowych piosenek, które śpiewa bohater. Zarówno w formie, jak i treści. Taki wycinek ze smutnego życia. 7/10

Fruitvale Station - historia Oscara Granta zastrzelonego przez przypadek na stacji metra w Oakland w 2009. Same wydarzenia w metrze są dosyć emocjonujące, nieźle sfilmowane i wyreżyserowane. Ale przez 3/4 filmu śledzimy ostatni dzień z życia głównego bohatera, którego gra Wallace z The Wire. Dzień, w którym gość robi więcej dobrych rzeczy niż ja w miesiąc a jestem chyba ok. Nie zespoiluje wam chyba za bardzo seansu pisząc, że gość tego jednego dnia: zrywa z dilerką, pomaga przypadkowo spotkanej lasce zrobić zakupy w mięsnym (przyznaję, może nie do końca bezinteresownie), robi matce niespodziankę na jej urodziny, ratuje potrąconego psa (!), załatwia z jakimś cieciem, żeby wpuścił laski (w tym nieznajomą ciężarną(!!)) do kibla w jakimś biurowcu itd. No i za to wszystko, biedaczek dostaje przypadkową kulkę w plecy. Teraz mnie olśniło, że może Mentalowi się spodoba! Ale ja byłem zniesmaczony i raczej znudzony. 4/10, bo Wallace zagrał nieźle, sceny w metrze spoko, zdjęcia ok.

Locke - Tom Hardy jedzie samochodem i gada przez telefon, przez cały film. To o czym gada jest z jednej strony czasami ujmująco przyziemne (dosłownie) z drugiej bywa trochę wysilone. Writing mógłby być lepszy, trochę irytują niepotrzebne meta-odniesienia. Podobnie mało subtelne powiązanie obu problemów, które bohater musi rozwiązać i sugerowanie, dlaczego tak, a nie inaczej je rozwiązuje. No i postać ojca, na której wykłada się nawet Hardy. Wątek może potrzebny, ale rozwiązany bardzo topornie. No właśnie, ale Hardy. To głupie powiedzenie o tym, że moglibyśmy oglądać kogoś nawet czytającego książkę telefoniczną? To jest właśnie taki film. Gość wyciąga raczej przeciętny scenariusz o kilka poziomów wyżej. Taki mały, skromny film. Reżysersko i scenariuszowo może nie udało się sprostać wyzwaniu pt. one man show. Ale aktorsko, jak najbardziej. Słabe 7/10. Z tego 3/4 oceny dla Toma.

Alan Partridge: Alpha Papa - mam słabość do Coogana i chociaż nie znam serialu to zachęcony dobrymi recenzjami spróbowałem. Historia, jak historia, ale szkoda, że pół filmu dzieję się w tych samych nudnych pomieszczeniach. Z humorem też raczej tak sobie. Kilka razy się zaśmiałem z dialogów lub gry Coogana. Ale nic więcej. 4/10


Odpowiedz
(19-12-2013, 15:21)PropJoe napisał(a): Kilka zaległości...
Inside Llevyn Davis
Hmmm, nie pomyliły Ci się daty i miałeś napisać tego posta w przyszłym roku? :p Gdzie Ty oglądasz te wszystkie filmy z takim wyprzedzeniem?


Odpowiedz
Wszystko na Camerimage. Czyli zaległości z zeszłego miesiąca. 12 Years a Slave mnie na tyle rozczarował, że od razu założyłem temat. W przypadku Coenów, nie mogłem się zebrać do napisania tutaj, ale chęć zaszpanowania mnie zmobilizowała.;) Niestety, żaden z tych filmów nie jest na tyle dobry, żebyś miał czego zazdrościć. Mam wrażenie, że wszystkie bym zamienił za wcześniejszy seans Scorsese.


Odpowiedz
Scorsese był bodajże wczoraj w Warszawie dla wtajemniczonych. A na Camerimage to się chyba wybiorę w przyszłym roku, bo ta listopadowa data sprawia, że sporo okołooscarowych filmów się tam pojawia z wyprzedeniem.

Odpowiedz
The Great Outdoors - myślałby kto, że Aykroyd i Candy w jednym filmie gwarantują zawsze super zabawę, ale film średni wyszedł. Oprócz kozackiej sceny z niedźwiedziem brakuje tu bardziej zabawnych scenek lub rzeczowego konfliktu, który jest po łebkach poprowadzony. Ogląda się to bezboleśnie, ale poza nostalgicznym urokiem niewiele oferuje.

5 / 10

Deja Vu - powtórka całkiem udana, ocena wędruje w górę. Przefajny wątek miłosny (a i Patton wygląda tu słodziutko nawet kiedy nie żyje), całkiem zjadliwie i fajnie ukazana pogoń z czasem. Chyba to zresztą jeden z najbardziej oryginalnych i spójnych zarazem filmów Scotta.

7 / 10

Hoosiers - Zdecydowanie jeden z najbardziej przecenanych filmów sportowych. Fabuła tutaj leży, podobnie jak charakterystyka bohaterów i relacje między nimi. Film zresztą tak pocięto, że poza montażami co 5 minut niewiele emocji oferuje, a cały wątek z trenerem i nieufnością lokalnej społeczności do niego jest tak z dupy, że hej, a i technicznie to jakaś parodia. Aktorsko, poza Hooperem, którego wątek został tak zmarginalizowany, że aż boli, też mnie nie porwało. Poza tym schematyczne, oklepane i od linijki zrobione kino, któremu brakuje charyzmy (zapomnijcie m.in. o zagrzewających do boju przemowach). Daję jednak oczko wyżej za znakomicie współgrającą z obrazem muzykę, która choć teoretycznie nie pasuje do epoki, to jednak wynosi go o klasę wyżej oraz ze względu na wycięte sceny, które pokazują, że w pierwotnej wersji skryptu miało to wszystko ręce, nogi i serce. Ale producenci uznali, że lepiej wstawić w to miejsce kolejny montaż a la Rocky.

6- / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Raising Arizona - świetny, przezabawny, pamiętny, sympatyczny film ze świetnymi postaciami i masą rewelacyjnie rozpisanych sytuacji. Oglądałem go jako film Nica Cage'a; w pewnym momencie dołączyła się żona i mówi: "ma klimat jak filmy Coenów". I rzeczywiście - ma klimat jak filmy Coenów, no coś takiego. Nawet gra Frances McDormand. Napisy końcowe: to JEST film Coenów?! I wszystko jasne. 9/10

Odpowiedz
(17-12-2013, 22:30)military napisał(a): Rebecca (...) Fajna historia warta zrimejkowania

-> ten widziałem a jest jeszcze kilka

http://www.filmweb.pl/film/Rebeka-2008-467602
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
A Single Shot - film tak męski, że broda urosła mi o 2 cm podczas seansu. Gdyby Polacy mieli miliard dolarów i trzy tysiące lat na produkcję, nie nakręciliby czegoś w połowie tak dobrego. Proste, klasyczne, świetnie wyglądające kino, którego największa wada to absolutny brak oryginalności. 8/10

Adaptacja - świetny film który wykłada się na własnej ironii. Tyle jest gadania o tym, jakie hollywoodzkie podejście jest złe, a w końcu Kaufman sam je stosuje - ironicznie, ale jednak psując ogólny efekt. Kiedy wszedł wątek narkotykowy, choć była to oczywista satyra, straciłem zainteresowanie. Mogło być tak pięknie... 6/10

Odpowiedz
Skarb Narodów

Bajka nadziewana niezliczoną ilością głupot, po to, aby bohaterowie mogli szczęśliwie dotrwać do końca przygody, ale kurdę, fajna ta przygoda - lekkostrawna i przede wszystkim rozbudziła we mnie ukrytą dziecięcą fantazję dotyczącą poszukiwania skarbów. Naciągana teoria spiskowa wsiąka we mnie jak w gąbkę, dlatego 7/10
loading podpis...

Odpowiedz
To słabą miałeś fantazję :P


Fixing the Shadow

Zapomniany klasyk ery VHS. Charlie Sheen jako gliniarz infiltrujący motocyklowy gang, na czele którego stoi Michael Madsen. W sumie ciężko napisać coś więcej. To zadziwiające jakimi średniakami się podniecali ludzie 20 lat temu. Czasami odnoszę wrażenie, że dostęp do dobrego kina był tak ograniczony, że przyjmowało się pierwszą lepszą kasetę jako nośnik geniuszu. Ale z drugiej strony wtedy też się oglądało przecież taki "Park Jurajski", "Terminatora 2" lub "Powrót Batmana". Nie wiem, chyba odświeżanie filmów dosłownie zajeżdżanych w tamtych okresie (ale jakoś zapomnianych na dwie dekady) to nie najlepszy pomysł, bo albo szatkuje to miłe, choć mgliste, wspomnienia, albo pozostawia z przeświadczeniem totalnej nijakości.

Cóż, "Synowie Anarchii" to to nie są. Ale ma swoje momenty, mimo wszystko. Chociażby kultowa scena budowania motocykla z Chrisem Reą w tle.





5/10

PS. Charlie wypada chwilami groteskowo. Sili się na poważną, tragiczną postać, jednak wychodzi mu ostatecznie Topper Harley z "Hot Shots 2". Szczególnie, kiedy stara się być mroczny i mówi szeptem :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
The Snowman - świetny, zaskakująco smutny i emocjonalny short, wykonany w bardzo specyficznej, ale i bardzo ciekawej technice. Pierwsza połowa z hakiem - bez zarzutu, relacja chłopca z Bałwankiem została pokazana znakomicie (tym bardziej, że bez słów), a sekwencja lotu przy akompaniamencie utworu Walking in the Air jest po prostu DOSKONAŁA, w czym duża zasługa owego przepięknego utworu. Nie podobał mi się fragment "imprezy" u wiadomo-kogo, wolałbym żeby całość skupiła się właśnie na relacji tej dwójki, wprowadzenie nowych postaci było zbędne (tym bardziej, że nieobecne w tekście źródłowym, zdaje się). Za to zakończenie samo w sobie, cóż, nie wyobrażam sobie, by mogło być lepsze. 8/10

Odpowiedz
Fritz the Cat i The Nine Lives of Fritz the Cat - niestety, podobnie jak większość animacji Bakshiego, tak i te potwornie się zestarzały. Zamysł sam w sobie zacny, odpowiedni klimacik lat 60 i 70 także da się wyczuć, a i parę patentów jest genialnych w swej prostocie i dobrze sprawdza się w takiej właśnie wersji (np. kruki). Ale wszystko to rwane, bez konkretniejszej fabuły (w dwójce mamy fajny koncept a la Biegnij Lola biegnij, ale kompletnie się nie lepiący), z masą durnych scenek bez pomysłu lub słabych alegorii do rzeczywistości (Hitler z jednym jajem w dwójce). No i jednak topornie się to ogląda i choć oba filmy są krótkie, to potrafią się dłużyć - szczególnie, że twórcy chętnie dorzucają do zwykłych scen jakieś psychodeliczne wizje bez ładu i składu.

6 / 10, przy czym jeden punkcik jednak za nostalgię oraz końcową piosenkę drugiej części
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Burn After Reading - widziałem ten film tuż po premierze i nie podobał mi się. Nie bawił mnie, za to nudził i irytował brakiem sensu w intrydze. Ale wtedy byłem młodszy, może głupszy, może miałem inny gust, a może po prostu nie byłem w nastroju na takie kino, bo obejrzałem BAR wczoraj i krótko: to jest po prostu rewelacja. Ostatnio bardzo lubię motyw niewiedzy czy to w książkach, czy w filmach - fascynujący są bohaterowie, którzy działają, nie ogarniając sytuacji, czy też nie do końca rozumiejąc, po co coś robią i do czego w zasadzie zmierzają. Bawi mnie to po prostu - i dlatego na BAR bawiłem się świetnie. 9/10

Odpowiedz
O brawo, ja też oceniam bardzo wysoko, a mam wrażenie, że niewiele osób śmieszy ten film i uważa się go za jeden ze słabszych od Coenów. Ja za to uważam go za jedną z najlepszych i najinteligentniejszych komedii poprzedniej dekady:)

Odpowiedz
Kompletna historia moich niepowodzeń seksualnych - spośród tzw. komedii dokumentalnych, chyba najlepsze co przyszło mi oglądać. Generalnie nie lubię, jak ktoś zabiera się za realizowanie formy filmowej, jako dokumentu, a na kilometr śmierdzi ustawką w co drugiej scenie, ale tym razem jestem w stanie przymknąć na to oko. Trudno byłoby zrealizować taką historię bez pomocy statystów i osób podstawionych, ale kilka z dziewczyn z całą pewnością nie było aktorkami. Sam Chris Waitt odwalił kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o przemyślenie swojego filmu - jest śmiesznie, jest absurdalnie, chwilami jest też przykro. Niestety w końcówce siada tempo i według mnie odbiega ona jakościowo od pierwszych 45-50 minut. Dam 6/10.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
Cytat:widziałem ten film tuż po premierze i nie podobał mi się

A mi od początku się podobał. Trochę pod koniec się rozjechało wszystko, ale ogólnie świetna komedia z wyborną galerią kretynów. Kwestia "przy tobie każdy jest alkoholikiem, jebany mormonie" mnie rozwala za każdym razem :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Event Horizon (Paul Anderson, 1997)

Bardzo lubię ten film za klimat, doskonałe efekty, świetną grę aktorską i straszydło, które tak na prawdę drzemie w człowieku, a nie jest kolejnym kosmitą wyskakującym zza rogu. Niesamowite, że w 10 miesięcy poskładano film tak dobry (10 miesięcy od decyzji o nakręceniu do premiery). Nie jest to dzieło, ale zdecydowanie już klasyk - tak pod względem zdjęć, dawkowania napięcia (reżyseria naprawdę dobra), jak i obsadzenia ról to produkcja świetnie wyważona, a fabuła do teraz pozostaje świeża.

Są dwa minusy, jeden większy, drugi malutki. Ten malutki to gadatliwy Afroamerykanin <wink>, który całkowicie nie pasuje do mrocznej atmosfery, a ten duży..., cóż to już cała historia. Film miał trwać 2 godziny i 20 minut, a w nim Anderson chciał zawrzeć sceny gore tak okrutne, że ludzie wychodzili z prescreeningów i MPAA dawała dwukrotnie NC17. Oczywiście, musiał pociąć i zrobić przebitki, dokrętki i takie tam, aby "piekło" ukazać jak najdelikatniej. I powstał miszmasz, pozbawiający filmu właściwego przesłania. Piekło wg Andersona to miejsce, gdzie silniejszy wygrywa, gdzie słabość cię zjada, gdzie gwałty i orgie kończą się zmasakrowaniem klientki (miażdżenie cycków, wyrywanie waginy, wydłubywanie własnych wnętrzności - to tylko niektóre gore ucięte z filmu), a same gwałty to chleb powszedni. Taka wizja miała na celu pokazanie CHAOSU, o którym w filmie mowa, a który pojawia się na zlepku zaledwie kilku scen, jakie w obecnych czasach raczej nie wzruszają, w dobie Pił i innych slasherów wypełnionych flakami. I tak pocięta wersja trafiła do kin, a oryginał zaginął. Te wszystkie sceny gore miały aż 20 minut, osobnego reżysera i ekipę filmową... i dopiero teraz się znalazły, a sam Anderson chce zrobić nową wersję filmu ŹRÓDŁO Co więcej, mówi też o tym, że pragnie zrobić film o Event Horizon, czyli o wydarzeniach poprzedzających to, co działo się podczas "startu"!

Film jest już stary, ale efekty ma pierwszorzędne - tzn, woda i i płyny trącą myszką, ale robiła to mało znana wytwórnia z UK, a nie jakies ILMy i Dreamworksy. Za 50 baniek zrobiono tych efektów masę, a 1/3 całego budżetu zajęło ujęcie EH zawieszonego nad Neptunem, zaś 10 tygodni robiono 45sekundowe ujęcie kamery oddalającej się od Weira i wychodzącej za szybę stacji Daylight - jak na taki czas tworzenia filmu wyszło to świetnie. Szkoda też, że z kilku poważnych efektów musieli zrezygnować z braku funduszy.

Fabuła jest miałka pod względem naukowym, ale na tyle "pewna", że na czas seansu można zawiesić niewiarę w te pseudonaukowe wyjaśnienia - film utrzymuje poważny ton i wychodzi na tym nieźle.

Miało być krótko, ale co tam - tematu nie ma.

8/10 i z chęcią sięgnę po wersję NC17!!!

Link: Zdjęcia, które ocalały i są na VHSie starym TUTAJ


loading podpis...

Odpowiedz
Cytat:Film jest już stary

Hehe, może się czepiam, ale nie mogę zrozumieć czemu ludzie filmy z końcówki lat 90. nazywają "starymi":D

Odpowiedz
16 lat to dużo - wiem, że postęp CGI, kolorów i technikaliów nie poszedł znacząco do przodu, jak to było w przypadku z filmami głuchymi czy czarno-białymi, ale to film po prostu stary.
loading podpis...

Odpowiedz
Hmm, ja tam starym filmem nazwę taki z 1960:)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,956 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,786 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,194 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,344 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,694 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,154 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości