11-01-2014, 16:18
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Mefisto, dałeś tym filmom tak wysokie oceny, bo są stare i czarno-białe czy rzeczywiście są takie dobre? ;)
Rzeczywiście są takie dobre. Ale zważ na to, że nie ma tam broni, ani seksu i tylko nieco alkoholu :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 11-01-2014, 18:21
Dlatego "Miracle" raczej nie polecam, bo to o Świętym Mikołaju :) Ale Harveya już powinieneś przełknąć - w sumie jest to film o alkoholiku, który wygrywa z systemem :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 11-01-2014, 18:40 Cytat:Spodoba Ci się, bo murzyni umierają ;) Jak chce zobaczyć ginących Murzynów (z rąk białych), to odpalam Black Hawk Down ;) 11-01-2014, 18:56
Drapieżcy (2000) - Napisałbym coś o kanibalizmie w kinematografii, ale nie na piszę. Nie dlatego, że mi się nie chcę, ale dlatego, że tego kanibalizmu w kinie praktycznie nie ma. No chyba, że chcecie się radować undergroundem ociekającym masową orgią błotną i domagać się więcej cycków uplatanych we krwi, to nie ma problemu. Włoskie "Canibale" na tym polu spełniają swoje zadanie. Ale czy znajdzie się coś dla kinofilów, którzy nie chcą być podani gwałtu ze strony ześwirowanego reżysera na granice dobrego smaku? Z tym może być problem. Na szczęście na horyzoncie pojawia się nietypowa hybryda. Western o kanibalach. I to bardzo dobry western. Hybryda horroru i westerna pozbawiona pierwiastka żenskiego. To nadal, jak na western przystało, męskie kino pełne ciętych ripost, błyskotliwych dialogów i klimatu .Ale jest to także horror. Nie brakuje krwawych scen (oprócz finałowej sceny, bo sami aktorzy zapomnieli o czerwonej sztucznej posoce, która zgubiła się gdzieś na planie filmowym) i przesłania dla ludzkości, zerżniętego z jakieś książki o kanibalach. Warto obejrzeć jeśli szukacie porządnego filmu o kanibalach , a nie chcecie trafić do koszyka z pornosami w wypożyczalni. Dałbym nawet 8, ale nie będę się przecież kompromitował.
7/10
"Apokalipsa nadejdzie, gdy odrzucimy Boga, a zaczniemy wreszcie wierzyć w siebie." - Marilyn Manson
Konto filmweb Recenzje horrorów i nie tylko 11-01-2014, 20:52 Cytat:Dałbym nawet 8, ale nie będę się przecież kompromitował. Eee... Nie rozumiem. Znaczy się jak oceniasz film, to zastanawiasz sobie, co inni pomyślą o twojej ocenie i wtedy ją weryfikujesz? A film niezły ze świetną muzyką i klimatem. Szkoda, że nie ma więcej horrorów, które opierały by się na indiańskiej mitologii 11-01-2014, 20:55 (17-11-2013, 16:49)PropJoe napisał(a): Dallas Buyers Club Przede wszystkim fabuła, a faktyczne wydarzenia, to dwie różne rzeczy, czego ogarnięcie zajęło mi całe 5 minut w google :) Scenarzyści sporo tu od siebie dodali, waląc nam właśnie typowo hollywoodzkie rozwiązania (cała rola Leto, która jest motorem zmian napędzającym głównego bohatera, żeby pokazać, że tak naprawdę ma on dobre serduszko; to samo wszyscy ci źli ludzie od leków, którzy rzucają kłody pod nogi naszemu umierakowi - trochę to przesadnie ckliwe i przedramatyzowane), a przy okazji sporo pominęli (brak siostry i córki). Niemniej film zagrany jest koncertowo i choć nie mogę powiedzieć, że trudno przewidzieć tu fabułę, bo ona jest prosta i w sumie banalna, nic tu nie zaskakuje, to jednak film wciąga oraz, a może przede wszystkim, ma znakomitego protagonistę - całkowite przeciwieństwo ciepłej kluchy Hanksa z Filadelfii, który po prostu leżał i umierał i wszyscy płakali, bo kochanek Banderas siedział przy lóżeczku i patrzył. O nie, Woodroof jest z początku niezłym chamem i prostakiem (co też zarysowano ponoć mocniej, niż było w rzeczywistości), nie patyczkuje się i cały czas walczy, rzucając fuckami na lewo i prawo do każdego, kto stoi po przeciwnej strony barykady. I to jest główna siła tego filmu. 8 / 10 Carrie (2013) - złe to jest, bardzo. Bohaterowie to tępi idioci bez motywacji, Carrie jest ładna i w pełni świadoma swych mocy zamienia się w morderczynię rodem z X-men. Mamy kiepskie CGI, kiepską muzykę i kiepską reżyserię oraz dosłowność, dosłowność i jeszcze raz dosłowność. Finał nie ma żadnego sensu whatsoever, a aktorsko mamy do czynienia z pokazem drewna (prócz Moore). Film ma tak naprawdę nieliczne, marginalne plusy: - początek, nawet ciekawie zrealizowany w opozycji do oryginału - bliźniaczki, które są po prostu mega hot - jest zajebiście śmieszny po alkoholu - i tak radziłbym go oglądać. I dlatego też moja nota to 3 / 10, a nie 2 / 10, gdybym oglądał na trzeźwo
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 12-01-2014, 17:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-01-2014, 18:20 przez Mefisto.)
Porachunki (The Family) - W sumie fajnie się to ogląda do pewnego momentu. Solidnie zrobiony film, zabawnie pokazujący jak rodzinka z Brooklynu trzepie prowincjonalnymi francuzikami. Finał niestety jest równie przewidywalny co beznadziejny. Wielkie meh.
12-01-2014, 23:23 (12-01-2014, 17:58)Mefisto napisał(a):Wow.;) Ale ja przecież nie twierdzę, że scenariusz w 100% trzyma się faktów. Po prostu, zgrabnie wykorzystuje prawdziwe wydarzenia. Nie wnikam, ile to prawda a ile fantazja scenarzystów.(17-11-2013, 16:49)PropJoe napisał(a): Dallas Buyers ClubPrzede wszystkim fabuła, a faktyczne wydarzenia, to dwie różne rzeczy, czego ogarnięcie zajęło mi całe 5 minut w google :) (12-01-2014, 17:58)Mefisto napisał(a): Scenarzyści sporo tu od siebie dodali, waląc nam właśnie typowo hollywoodzkie rozwiązania (cała rola Leto, która jest motorem zmian napędzającym głównego bohatera, żeby pokazać, że tak naprawdę ma on dobre serduszko; to samo wszyscy ci źli ludzie od leków, którzy rzucają kłody pod nogi naszemu umierakowi - trochę to przesadnie ckliwe i przedramatyzowane), a przy okazji sporo pominęli (brak siostry i córki).Jasne, że jest sporo typowo hollwoodzkich motywów, ale miałem wrażenie, że w takiej historii mogło by ich być zdecydowanie więcej a te, które są zostały podane na tyle sprawnie, że nie przeszkadzają aż tak bardzo. Przesadnej ckliwości też było mniej, niż się spodziewałem. I nie miałem wrażenia, że postać Leto jest motorem zmian głównego bohatera. Do działania popycha go bardziej wkurwienie na system podparte chęcią zarobku. Fajne jest właśnie to, że główny bohater niemal do końca pozostaje "sceptyczny" w stosunku do orientacji kumpla. Nie zmienia się z prostego homofoba w adwokata ruchu LGBT. I to jest dla mnie przykład tej scenariuszowej nieoczywistości. Pewnie mogło by być jeszcze mniej hollywoodzko, ale jest mniej niż można było się obawiać, przy takiej historii. Nie chce mi się spędzać 5 min na google, ale jakie znaczenie ma pod tym względem pominięcie siostry i córki? Ujęcie ich w scenariuszu byłoby mniej ckliwe i hollywoodzkie. (12-01-2014, 17:58)Mefisto napisał(a): Niemniej film zagrany jest koncertowo i choć nie mogę powiedzieć, że trudno przewidzieć tu fabułę, bo ona jest prosta i w sumie banalna, nic tu nie zaskakuje, to jednak film wciąga oraz, a może przede wszystkim, ma znakomitego protagonistę (...)Indeed. Fabuła jest prosta i nie zaskakuje twistami a jednak spełnia podstawowy warunek - sprawia, że na kolejne sceny czekam z zainteresowaniem. Zgadzamy się też w ocenie głównego bohatera, w dużej mierze utrzymanie zainteresowania widza to jego zasługa. Swoją drogą, skrzywdziłem chyba McConaughey pisząc, że nie jestem pewien, czy to kwestia jego umiejętności aktorskich, czy bardziej tych zrzuconych kilogramów. Nadal uważam, że w takiej roli łatwiej zabłysnąć i nadal uważam, że taki Phoenix jest dużo lepszym aktorem. Niemniej McConaughey zagrał znakomicie, stworzył świetną postać, ten prostacki pierwiastek jest w nim najfajniejszy. I znowu, scenariusz tylko mu w tym pomaga. Tak, czy inaczej, super, że dostał Globa, kibicuje mu w oscarowym wyścigu a sam film mógłby spokojnie zastąpić np. Philipsa. 13-01-2014, 15:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-01-2014, 15:32 przez PropJoe.) Cytat:Jasne, że jest sporo typowo hollwoodzkich motywów, ale miałem wrażenie, że w takiej historii mogło by ich być zdecydowanie więcej a te, które są zostały podane na tyle sprawnie, że nie przeszkadzają aż tak bardzo. Też odniosłem takie wrażenie. Temat sprzyja zrobieniu z filmu wyciskacza łez, ale na szczęście w żadnym momencie reżyser nie przekracza tej granicy. Śmierć pojawia się gdzieś w tle, nie ma ckliwości i pójścia na łatwiznę w epatowaniu wzruszeniem czy innymi emocjami, które zazwyczaj się w takich filmach pojawiają. Ale najważniejsze, że film nie zdaje się wcale pretensjonalny. Ta metamorfoza Mafju, Leto, temat - wydawałoby się, że film ma parcie na nagrody, ale czegoś takiego nie odczułem. 13-01-2014, 15:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-01-2014, 15:46 przez patyczak.) (13-01-2014, 15:24)PropJoe napisał(a): I nie miałem wrażenia, że postać Leto jest motorem zmian głównego bohatera. Do działania popycha go bardziej wkurwienie na system podparte chęcią zarobku. No tak, ale wepchnięto tą postać do filmu właśnie po to, żeby zmieniła trochę bohatera - no i to właśnie dzięki niej biznes się rozkręca :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 13-01-2014, 16:11
Essential Killing (2010)
Jestem gotów wylać na film wiadro fekaliów i ochrzcić go mianem Crapu. Ale chyba tego nie zrobię, bo lubię nowatorskie kino europejskie. Ale nie a tym polega problem Essential killing. Milczący bohater, zdjęcia pełne symboliki są całkiem w porządku, tylko na sam film przekłada się to średnio. Film jest sztucznie przeciągany - równie dobrze, mógłby być to krótkometrażowy obraz i wszyscy byliby zadowoleni. Generalnie liczyłem na spore nagromadzenie akcji, co sugerowały zapowiedzi, ale rzeczywistość okazała się brutalniejsza. Wszystkie najlepsze momenty zostały wcisniętych do trailera, a przez ponad godzinę obserwujemy bohatera uciekającego przez góry, gdzie nawet aspekt survivalowy jest słabo zarysowany. Doszukiwałem się jakiś odniesień, zabiegów artystycznych czy może ukrytych przesłań. Lecz nic z tego. Patrząc na to wszystko, miałem ochotę wyłączyć odtwarzać i zająć się czymś pożytecznym, np. liczeniem kurzu znajdujących się na grzejniku w moim pokoju. Raz, Dwa, Trzy... (..)EK Skolimowskiego ląduje na półkę z przeciętniakami, obok oscarowych perełek. Niewiele brakowało, a byłby crap. 4.5/10
"Apokalipsa nadejdzie, gdy odrzucimy Boga, a zaczniemy wreszcie wierzyć w siebie." - Marilyn Manson
Konto filmweb Recenzje horrorów i nie tylko 13-01-2014, 19:32
Mefisto, propjoe, weźcie przenieście swoje wypowiedzi do oddzielnego tematu o Dallas Buyers Club. Są filmy, które domagają się swojego tematu i ten jest wśród nich.
14-01-2014, 22:39 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 242,961 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,786 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,195 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,446 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,345 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,705 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,154 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 324 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |








