Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Skinwalker Ranch - found footage o kosmitach. A w zasadzie nie found footage, tylko mockumentary, choć w drugiej połowie rezygnują z wypowiedzi i takiego typowo dokumentalnego montażu na rzecz found footage. I wtedy poziom filmu leci na łeb, na szyję - ale nie tylko z powodu zmiany konwencji.

Bo widzicie, ogólnie takie klimaty jak uprowadzenia ludzi przez ufo na amerykańskich farmach kręcą mnie jak cholera - dlatego początek oglądałem z zainteresowaniem. Było po prostu fajnie, a fakt, że to "film udostępniony mediom przez anonimowe źródło", a nie "znaleziony gdzieśtam" sprawiał, że można było liczyć na to, że nie skończy się jak typowy found footage. Była jakaś niepewność, coś trzymało przy ekranie.

Tyle tylko, że wpieprzyli tu za dużo wszystkiego. Chyba wszystkie możliwe ufologiczne tropy - światła na niebie, uprowadzenia, oblężenie domu, faceci w czerni, zmiennokształtni, okaleczenia bydła, czupakabra, a potem nawet telekineza i kontrola umysłu. Za dużo tego, zrobił się prawdziwy burdel, tym bardziej, że na początku było tylko to, co trzeba: badanie uprowadzenia, a w pewnym momencie nowe wątki zaczęły wyskakiwać z prędkością dwóch na minutę i żadnego z nich nie rozwinięto.

Widać, że robił to jakiś maniak ufologii - co mnie cieszy. Zapowiadało się to bardzo dobrze - bohaterowie byli raczej nietypowi (np. grube nerdy z brodami i w okularach), sceneria piękna, klimacik niezły. Ale wszystko poszło się walić, bo chcieli zrobić za dużo, a ostatecznie i tak popadli w pułapkę gatunku.

4/10, bo mimo wszystko nie jest to najgorszy found footage w historii.

Odpowiedz
Boogie Nights (1997)
Mistrzostwo, od pełnej 10 dzieli ten film chyba jedynie ledwie poprawny Wahlberg. Paul Thomas Anderson tak udanie lawiruje między powagą a komedią, jakby sam wiecznie nosił wrotki niczym Heather Graham, zresztą co tutaj więcej pisać o filmie o którym napisano już pewnie wszystko. Bez zbędnego moralizatorstwa, poruszone są chyba wszelkie możliwe blaski i cienie porno biznesu. Nagrodami obsypano Julianne Moore i Burta Reynoldsa, sam wyróżniłbym świetnego na drugim planie Philipa Seymoura Hoffmana i mistrzowski epizod Alfreda Moliny.
9/10


Streets of Fire (1984)
Zaczyna się fajnie, ale potem przyjęta konwencja zaczyna nieco nużyć. Rany, tutaj nawet Rick Moranis gra pyskatego twardziela. Królestwo kiczu nawet nie lat 80-tych, a własnego, "komiksowego" świata, świetna finałowa walka, piękna Diane Lane i padawan Dolpha Lundgrena, Michael Pare. Zrozumiały kult i dość średni film.
6/10

Odpowiedz
The Thaw, początkowo znane jako Frozen, ale Disney chyba wymusił zmianę tytułu.:) Otóż jest to horror bodajże straight-to-dvd, a przynajmniej na taki wygląda, przypominający ten durny film z Ronem Pearlmanem o duchach reniferów. Chyba "Duchy reniferów", nie? Tyle że temu bliżej do The Thing, a jak się zastanowić, to jest The Thing, tylko z robaczkami zamiast obcego. Hmm, w sumie to jest ten odcinek X-files - "Ice". Praktycznie to ten sam film.:)

Mimo tego, że wtórny i nachalnie eko, The Thaw jest po prostu przyjemny. Piękne zdjęcia plenerowe kontrastują z taniochą zdjęć studyjnych, ale ogólnie oglądało mi się to miło i fajnie. Val Kilmer pląta się na drugim planie, na pierwszym jakieś no-name'y... Może być. Rzetelny wtórny tani film. 5/10

Odpowiedz
Czemu ktoś ciągle przypina i odpina ten temat? Anyway...

Shivers - ale rozczarowanie. Po Cronenbergu, nawet wczesnym, który opowiada o pasożycie wyzwalającym popęd seksualny, spodziewałem się czegoś dziwnego i porąbanego. A tymczasem dostałem kopię Nocy żywych trupów, tylko że z gwałcicielami zamiast zombie. To nie miało zresztą większego znaczenia - i tak zachowywali się jak zombie, a film nie był nawet szczególnie obrazowy, jeśli chodzi o obrzydliwości czy goliznę. Nie szokuje ten film po prostu, a chyba miał szokować.

To była chyba produkcja telewizyjna, więc rozumiem że Dejwida hamowali, no ale wyszło coś, co wprawdzie ciekawi w pierwszej połowie, ale w drugiej jest pozbawioną zalet kalką znacznie lepszego filmu.

5/10

Odpowiedz
Dziś nieco klasyki...

Dirty Rotten Scoundrels - cóż mogę rzec? wciąż świeży, zabawny, świetnie się oglądający. Martin i Caine po prostu są tu przewspaniali. Trochę ograne są już po latach twisty, ale dają radę. Całość właściwie nic się nie postarzała, świetna komedia.

8 / 10

The Ipcress File - a tu bym chętnie zobaczył remake, bo film jest trochę więźniem swoich czasów. Śmieszą dziś metody tortur, tudzież ich ukazania, śmieszy cała ta szpiegowska gra (niby wywiad angielski, ale dziś połowa z tych postaci dawno by w rowie leżała po pierwszym kwadransie), śmieszą nieliczne sceny akcji i ogółem staromodna narracje. Daje za to radę Caine i główna intryga, kilka momentów trzyma w napięciu, choć w sumie film jest troszkę za lajtowy i za spokojny, jak na taki temat.

6 / 10

Clockwise - Good ol' Cleese w formie. Nie jest to bóg wie jaki masaż przepony, ale uśmiech nie schodzi raczej z twarzy. Finał - cudo. Przygody po drodze - różnie, ale idzie przyjemnie spędzić te półtorej godziny. Jolly good!

7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Ze smutkiem stwierdzam, że choć "Dirty Rotten Scoundrels" to tytuł ze znakomitej (może nawet złotej!) dekady komedii, to oglądałem to tylko raz, jako nastolatek, i niewiele już pamiętam (tylko scenę, w której Caine lał Martina po nogach szpicrutą, a ten udawał inwalidę, który nic nie czuje). Pamiętam za to, że kiedy tata zapytał mnie, co oglądałem w tv, nie wiedzieć czemu odburknąłem mu, że "Pierdolone skurwysyny". O mało nie udławił się papierosem, więc musiałem wyjaśniać, że jednak tytuł to "Parszywe dranie", tylko mi się coś pomyliło. Ale do dziś "Pier. sk." to taki mój prywatny dowcip. :)

Odpowiedz
Autumn Blood - ostrzyłem sobie ząbki na ten film, bo tematyka oraz krajobrazy z trailera wydawały mi się gwarancją na niezły thriller z elementami survivalu. Ostatecznie dostałem mocno oszczędny w formie i dialogach (w filmie pada może 100 słów) dramat traktujący o rodzeństwie, które prześladowane jest przez bandę zwyrodnialców. Poza dość mocną sceną gwałtu, świetnymi widokami oraz ładną dziewoją w roli głównej (wygląda jak lepsza kopia Saoirse Ronan) obraz nie ma niestety wiele do zaoferowania.

[Obrazek: H5DzybdQ.jpg]

[Obrazek: 1399055140_42.jpg]

5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
The Challenger aka The Challenger Disaster - rewelacja. Film telewizyjny o pracach komisji badającej katastrofę Challengera. Świetny* Hurt, bardzo dobrzy Greenwood i Dennehy. Wciągające śledztwo, którego najwiekszą wadą jest kilka filmowych zabiegów fabularnych. Niemal ideał. 9+/10.

*po zastanowieniu - WYBITNY; genialna rola.

Odpowiedz
To jest z 2013? O ja i hurt gra Feynmana?! osom, muszę obadać.

Odpowiedz
[Obrazek: hurricane.jpg]

Huragan - ależ dziwnie poprowadzona jest ta biografia. Zaczyna się Denzelem, później jest jakiś dzieciak, który kupuje o nim książkę, dalej przedstawiona zostaje historia Denzela za pomocą czytania jej, i dopiero w połowie wszystko się łączy i leci już prosto (bez przeskoków w chronologii) do końca. Czarny charakter w postaci policjanta wydaje się tu wprowadzony na siłę i sporo w filmie niedomówień, takich jak kim do cholery byli ci ludzie z Kanady (czym się zajmowali? skąd mieli kasę? po co adoptowali jakiegoś murzyna i co z tego mieli?) i co się stało z rodziną Rubina? Średni dramat, ze słabo zarysowanymi motywacjami postaci, którego nie ratuje dobry finał, ani nawet uwielbiany przeze mnie i świetny w swojej roli Denzel.

Odpowiedz
Non-Stop - chyba największa niespodzianka roku, bo po filmie spodziewałem się kolejnego nieudanego klona Taken, a dostałem świetne kino sensacyjne. Całość od początku trzyma w napięciu, narracja jest świetnie poprowadzona i nie ma ani jednego nudnego fragmentu. To co jest dużym plusem tego filmu to oddanie emocji pasażerów i głównego bohatera. Dezorientacja, chaos, strach, wszystko zostało bardzo dobrze pokazane i oddane. Liam jako policjant-alkoholik wypada bardzo dobrze, Julianne Moore jak zwykle świetna, a reszta obsady na przyzwoitym poziomie. To do czego można się przyczepić to kilku dziur w scenariuszu i słabo umotywowanych działań czarnego charakteru, ale jeżeli przymknąć na to oko dostaniemy dużą dawkę solidnej rozrywki. 7/10
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
[Obrazek: Non-Stop-Liam-Neeson.jpg]

W większości się zgadzam. Non-Stop momentami bardzo trzyma w napięciu. Oglądałem z zaciekawieniem przez większość seansu (udany twist w finale). Szkoda tylko, że końcówka była cholernie przesadzona
a motywacja "złego" była bardzo słaba
6/10

Odpowiedz
Non-Stop też zobaczyłem i mam praktycznie takie samo zdanie jak koledzy wyżej. Uważam, że pierwsza połowa filmu to arcydzieło thrillera, ale później poziom drastycznie spada.

6+/10. Ogółem trzeba powiedzieć, że Francuzi we współpracy z amerykańskimi gwiazdami robią ostatnio bardzo solidne kino.

Odpowiedz
The Quatermass Xperiment (1952) - pierwszy brytyjski film kategorii X, a zarazem film, podczas seansu którego zdarzyła się jedyna udokumentowana śmierć ze strachu (9-latkowi od ciśnienia pękła arteria czy coś takiego). I kurde... dobre to jest. Imponujące jak na rok powstania - tak pod względem tematyki, jak wykonania.

W skrócie: to protoplasta wszelkich Porywaczy ciał, Cosiów, Żon astronautów i tego typu filmów. Astronauta wraca na Ziemię, ale nie jest już sobą. Czym jest - okazuje się dość późno, i choć jest czymś baaardzo dziwnym i być może tandetnym, to pomysł został sprzedany fenomenalnie - w czym duża zasługa naprawdę dobrych i odpowiednio obrzydliwych efektów specjalnych, które wyglądają jak coś od Bottina.

Oczywiście nie wszystko jest idealne. Tempo jest bardzo powolne, dizajn statku kosmicznego kiczowaty (ale skoro film powstał przed pierwszym lotem w kosmos, to co się dziwić), a narracja staje się w pewnym momencie dość rwana. Film jest za to pięknie wykadrowany i bardzo nastrojowy. Ogólnie - warto obejrzeć, bo to kawał historii kina. Hammer nie zawiódł.

A druga część podobno jeszcze lepsza. Zobaczymy.

Odpowiedz
Zbrodnie Czasu '2007 - hiszpański thriller sf. Dla miłośników podróży w czasie lubiących rozkminiać paradoksy, których rozkminić się nie da. No, chyba że przy pomocy wyższej filozofii ale też nie jestem pewien. Świetnie pokazano nie mający początku i końca absurdalnie doskonały paradoks czasowy. Z której strony go nie brać nie widać wyjaśnienia, jednak na ekranie pokazano zdarzenia logicznie i miały prawo się zdarzyć... Jeżeli taki fenomen jest możliwy, to własnie tak może to wyglądać.
Żyje sobie zwykły facet i...
Film raczej kameralny, pomysł świetny i nie wymagający efektów specjalnych.
Do zachowania bohaterów można się nieraz przyczepić ale nie przesłania to przyjemności obserwowania narastającego absurdu. Bez obaw, narracja jest precyzyjna jak zegarek.
Czuć tutaj ducha Lema.
Polecam!

Odpowiedz
No i obejrzałem Quatermass 2 (1957). Niby ogólnie uważany za lepszą część, no i rzeczywiście bardziej spójny i "płynny", ale jednocześnie bardziej tandetny, mniej odważny, mniej oryginalny. Rok przed nim była Inwazja porywaczy ciał i tym razem to Quatermass z niej zrzyna, po raz drugi zresztą bawiąc się w przejmowanie ciał ludzi przez kosmitów. Ale nadal - film zaskakująco przyjemny, fajny bohater (starszy naukowiec, żaden tam bohater kina akcji), ciekawa tematyka i w efekcie świetna seria. Trzeba gdzieś dorwać "trójkę".

Odpowiedz
The Hospital - świetna i niebywale aktualna satyra na świat szpitalny. Fenomenalny George C. Scott w roli głównej (i babcia Tyrell na drugim planie ;). Warto.

8 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Thelma i Louise – To po takich seansach zdarza mi się krzyknąć w duchu: "Co za film!". Dzieło wspaniałe, urzekające, porywające, w końcówce ściskające za gardło, a w niemal każdym calu zapierające dech w piersiach, wznoszące się na wyżyny sztuki i magii filmu. Ridley otoczony był babami, ale zrobił film z takimi jajami i wykazał taki kunszt reżyserski, że od blisko 20 lat oglądam go z nieustającą fascynacją. O grze obu tytułowych pań nawet nie wspominam, bo słownictwo u mnie zbyt mizerne, aby przedstawić geniusz Susan i Geeny. Film kompletny. (Zagadką pozostaje dla mnie tylko, jakim cudem nie załapał się do setki w kmf-owym rankingu lat 90. Nie ma nawet wzmianki w suplemencie.)

Odpowiedz
[Obrazek: la-et-mn-cold-light-of-day-20120910-001.jpg]

The Cold Light of Day. Ależ to idiotyczny (snajperzy nie umiejący trafić nikogo poza statystami, niekończące się amunicje w pistoletach, nieśmiertelny główny bohater) i przede wszystkim niemiłosiernie nudny akcyjniak (to zdecydowanie jego największy grzech, cały seans przysypiałem). Scenariusz do dupy (te relacje między postaciami!), a wykonanie rodem z filmów straight-to-dvd (montażysta powinien zmienić zawód, raz chyba dwukrotnie wykorzystano dokładnie to samo ujęcie biegnącego Cavilla)!! 2/10 za lubiane twarze i kilka niezłych momentów.

[Obrazek: creek16.png]

Blood Creek, czyli modelowy przykład dzisiejszych horrorów - pełny krwi i totalnie niestraszny. Źle napisany scenariusz (ile zbiegów okoliczności złożyło się na wydarzenia dziejące się akurat TEGO dnia) i w ogóle chyba dobrze robiłem nie dotykając niczego od Schumachera po Telefonie. 3/10 za obsadę, trochę mroku i dlatego, że znam sporo gorsze filmy (np. ten powyżej).

Odpowiedz
Mama - żeby w pełni oddać moje odczucia po obejrzeniu tego filmu, musiałbym wkleić tu jakieś tysiąc gifów - z facepalmami, przewracaniem oczami, krzykami rozpaczy, rwaniem sobie włosów z głowy i spaniem.

Już dawno po obejrzeniu filmu nie czułem takiej frustracji i wrażenia obcowania z przekraczającą wszelkie dopuszczalne normy dawką kretynizmu i niedorzeczności. Co gorsza film jest tak skonstruowany, że przez większość czasu nie ma żadnego uzasadnienia dla jego trwania, bo albo a) nic się nie dzieje b) nic się nie dzieje w oczekiwaniu na coś, a tym czymś jest zazwyczaj pojawiający się tu i ówdzie cień/włosy/sugestia obecności Mamy albo jeden z 567865867 zastosowanych w tym filmie jump scare'ów z najbardziej ogranym motywem dźwiękowym.

Całość zbudowana jest wokół dwóch słów: "bo tak", i oczywiście nie ma żadnego powodu, by to co Mama robi w finale (wyzwanie: zachować powagę podczas oglądania tej farsy) nie mogło się stać w pierwszych pięciu minutach filmu.

Reszty, na czele z brzydką Chastain (zbrodnia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) nie chce mi się nawet komentować. Ścisła czołówka najgorszych filmów jakie widziałem.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,956 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,786 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,194 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,344 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,692 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,154 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości