03-07-2016, 17:32
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Romancing the Stone - fajne, sympatyczne, przyjemne, wesołe, szybkie, deVito wymiata. I tylko w końcówce nie pasowała mi nagła przemoc - film był lajtowy, ale bad guy kończy w tak ekstremalnie nieprzyjemny sposób, że aż mi się brew uniosła ze zdziwienia. 8/10
The Black Pirate (1926) - jak robisz kolorowy pełnometrażowy film w epoce niemej, jeszcze w systemie o ograniczonym nasyceniu barw, to mógłbyś na przyszłość nie umieszczać akcji na brązowym statku z ludźmi ubranymi w zbliżone bure kolory :). Po tej dygresji to jednak warto docenić przełom tego filmu. Wtedy to kolor w filmach pełnometrażowych to ograniczano się jedynie do 3-4 minut, a tu "Black Pirate" został nakręcony w całości w technicolorze. Sama historia to typowa, dla Douglasa Fairbanksa, sympatyczna swashbuckler'owa przygodówka. Na jej korzyść przemawia, iż jest to oryginalny materiał nie inspirowany jakąś powieścią. Ot, arystokracie piraci zabijają ojca i w ramach zemsty zamierza ich zinfiltrować i rozwalić od środka. Do tego dochodzi rozmach i widowiskowość. Zestarzał się z godnością. 9/10
na dokładkę dwa kadry: ![]() ![]() Die Verräterin (1911) - Co mogę powiedzieć? W zasadzie to krótki metraż, a sama historia raczej melodramatyczna i mająca wszelkie znamiona wczesnych filmów niemych. Jedynie film wyróżnia występ Asty Nielsen, która wtedy była jakąś gwiazdą (albo jeszcze nie. Sorry moja ignorancja). Ocena... no nie wiem. Ocenianie tak starego filmu wg obecnych standardów nie liczy się. 04-07-2016, 15:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2016, 15:39 przez OGPUEE.)
Ty piszesz magisterkę ze staroci? Bo nie wyobrażam sobie oglądać filmu z 1911 roku i udawać, że mi się podoba albo że mnie emocjonuje.
04-07-2016, 15:40
Panie, dopiero co pisałem licencjata z tematyki społecznej w amerykańskich komiksach, a od studiów zamierzam na razie odpocząć :).
Po prostu zacząłem oglądać filmy nieme, które chciałem obejrzeć (lub przypomnieć po latach), a z kolei "Die Verräterin" od dawna zalegała mi na dysku (ten film pewnie od lat jest w domenie publicznej, czyli cicho!!), a robiłem porządki, to uznałem, iż w końcu to obejrzę. No i wypada dać opinię ;). 04-07-2016, 15:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2016, 16:31 przez OGPUEE.)
Obecna struktura filmowa została stworzona przez D.W. Griffitha z Narodzinami Narodu (1915) i po tym filmie te późniejsze filmy nieme można jako tako oceniać wg obecnych standardów. Dałoby się "Black Pirate" dźwięk i mógłby być z powodzeniem typowym dźwiękowym filmem z tamtych lat. A filmy sprzed 1915 roku, przynajmniej te jakie widziałem, to prędzej przypominają mi teatr ze wszystkimi jego manierami albo pokazy iluzjonistyczne. A jak dochodzi do tego prehistoria w stylu braci Lumiere i Meliesa... no właśnie.
04-07-2016, 16:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2016, 16:35 przez OGPUEE.)
"Siła magnum" - Całą serię miałem obejrzeć już rok temu, ale po "Brudnym Harrym", mimo że bardzo dobrym, już mi się nie chciało. Teraz wróciłem do serii i sequel trzyma równy poziom z poprzednikiem. Eastwood powinien żyć 200 lat i dalej występować w takich filmach. Najlepsza scena to zdecydowanie wzrok Callahana skierowany do Briggsa, który odjeżdża autem z bombą. Mimika twarzy Clinta jest epicka. Może jeszcze dziś poleci "Egzekutor". Musze nadrobić pozostałe filmy Eastwooda. Tak jak przy poprzedniku, 8/10. Btw. czemu ta seria nie ma oddzielnego wątku?
05-07-2016, 21:53
"Egzekutor" - Seria obniżyła loty. Film jest krótszy, a nudniejszy. Eastwood to jak zwykle bad ass, ale tej serii brakuje dobrego czarnego charakteru. Jakiś Hans Gruber by się tu przydał. Muzyka też była jakaś dziwna.Oczekuję, że dwie następne części będą lepsze. 6/10.
06-07-2016, 20:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-07-2016, 20:55 przez Krismeister.)
Eraserhead - warty uwagi, ciekawy, na swój sposób zabawny. Co prawda zrozumiałem sporo rzeczy inaczej niż np. autor artykułu o filmie na KMF
, ale mimo tego wydał mi się, jak na Lyncha, wyjątkowo zrozumiały. Świetna piosenka "In heaven", która powinna doczekać się pełnej wersji. Jack Nance rewelacyjny, wygląd tego wszystkiego świetny, "dziecka" nie da się zapomnieć. Oceny nie będzie, bo to nie film, który można umieścić na skali 1-10. 06-07-2016, 22:18
"Nagłe zderzenie" - Okej. Jest już lepiej ale wciąż są niedociągnięcia. Znowu czasami jest nudno, a żarty z sikaniem psa(dwa razy) i bąkiem...jebanym bąkiem mnie zażenowały. Do kroćset fur beczek! serio? Żart z puszczaniem bąka przez psa? Co to jest, "Mroczne Widmo"? Harry Callahan dostał w końcu JAKICHŚ złoczyńców. Film ma za dużo wątków. Finał jest bardzo dobry, i już mniejsza, że mógł się skończyć po sekundzie. Jeśli chodzi o "Pulę śmierci" nie mam żadnych oczekiwań. Albo będzie dobry, albo zły. Pewne jest to, że odetchnę od tej serii, bo trochę się nią zmęczyłem. 7/10.
EDIT: Niedorzeczne jest też to, że chyba 3 razy Harry dostaje opieprz za to, że zabił ludzi, którzy chcieli JEGO zabić. Może taki był zamysł, ale to było po prostu głupie. 07-07-2016, 23:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-07-2016, 23:39 przez Krismeister.) Cytat:Ty piszesz magisterkę ze staroci? Bo nie wyobrażam sobie oglądać filmu z 1911 roku i udawać, że mi się podoba albo że mnie emocjonuje.Nie rozumiem jak na forum Klubu MIŁOŚNIKÓW FILMU kogoś może dziwić, że chłopak ogląda film z 1911 roku. Fajnie, że są na forum tacy użytkownicy jak OGPUEE, którzy nie ograniczają się do kina współczesnego (i przeważnie na tym forum, mainstreamu). Uważam, że każdy prawdziwy kinoman, miłośnik filmu powinien chociażby z czystej ciekawości sięgnąć po klasyki filmu niemego, spróbować poznać historie kina, początki kinematografii. Ubolewam nad tym niezmiernie, że do dziś nie nadrobiłem obowiązkowych dwóch zaległości: "Nietolerancja" oraz "Narodziny Narodu" D.W. Griffitha. + "Dr Mabuse" Langa. Mam nadzieje, że w te wakacje nadrobię te zaległości w końcu ; ) No i wstyd się przyznać, ale kino polskie międzywojenne jest mi całkowicie niemalże obce ;c Kiedyś też będzie trzeba te braki nadrobić - może ktoś coś poleci na początek ? :) Żeby całkiem nie spamować, ostatnio miałem więcej czasu po obronie więc oglądałem dużo filmów. Podobały mi się "Przeżyliśmy wojnę" i "Szpieg", - naprawde całkiem fajne filmy (zwłaszcza ten drugi), z świetnymi obsadami (F. Sinatra w tym pierwszym czy Tom Hardy w tym drugim). No i oba o tematyce szpiegowskiej. Czarnobiałe komedie - "Beat the Devil" z Bogartem. Pomimo doborowej obsady (Lorre, Bernard Lee, Robert Morley, Jennifer Jones i ten świetny brytyjczyk co gra jej męża) to komedia bardzo przeciętna. Jeden z niewielu obrazów z Bogartem, który mi się nie podobał. Dałem 6/10 ale byłoby 5 gdyby nie świetni aktorzy. "Dead men don't wear plaid", bardzo słaba komedia. Pomysł na film był genialny, po prostu genialny ale twórcy totalnie zmarnowali potencjał filmu. Ogromny plus za naprawde bardzo fajny pomysł z wykorzystaniem w fabule filmu scen ze starych filmów lat 40. z Bogartem, K. Douglasem, Stewartem czy Cagneyem. Serio, pomysł fajny i momentami te sceny były mega zabawnie uzyte na potrzeby filmu. Rozczarowały mnie filmy SF "Looper" (pomysł fajny, ale efekt końcowy średnio mi się podobał. Chociaż końcowe wyjaśnienie motywu pętli było naprawde spoko + bardzo lubie aktora grającego główną rolę) i "Prometeusz" (zaczął się bardzo ciekawie, ale po 20 minutach zaczął nudzić i już nie zachwycił mnie później niczym. Bardzo średni dodatek do serii o "Obcym"). Mega pozytywnie zaskoczył mnie film "Kingsman". Spodziewałem się średniaka, a bawiłem się jak rzadko na tym filmie. Świetna rozrywka, dużo zabawnych scen i naprawde fajna obsada, zwłaszcza ten młody aktor, który zagrał Eggsy'ego. Szkoda, że nie dostał roli Hana Solo, nadawałby się ;C A propos kina brytyjskiego, to obejrzałem też "Legend" z Hardym, oceniam na 7/10, film całkiem spoko. Hardy bardzo fajnie zagrał obu braci ; ) + kino hiszpańskojęzyczne: Sin Nombre - bardzo fajny meksykański film o tematyce gangów itp. Wydaje mi się, że jak ktoś lubi np "Miasto Boga" czy "Rosario Tijeras" to ten też powinien się spodobać. Heli- zachęcony wyżej wspomnianym filmem, obejrzałem także "Heli", inny meksykański film o podobnej tematyce. Wg mnie przeciętny film, wleczący się i nudny. Lubie filmy spokojne, bez większych akcji, przegadane itp. Ale ten się naprawde wlecze. Acha i uwaga: w tym filmie jest scena (pokazana od frontu, wyraźnie) podpalenia gościowi sisiora ;o Tak, pokazują jak polewają chłopu alkoholem kusie i podpalają ;o Miel de naranjas - spodziewałem się bardziej melodramatu, a film bardziej dotyczy całego wątku konspiracji w czasach powojennych za generała Franco. Motyw miłosny gra tu bardziej drugoplanowe skrzypce. La novia - adaptacja sztuki Lorki (Bodas de Sangre). Bardzo teatralny film, taki spokojny. Wg mnie film mega oddaje nastrój twórczości Lorki, przewijają się typowe dla niego symbole (np księżyc) i no generalnie raczej polecam miłośnikom literatury hiszpańskiej i hispanistom ; ) Ale oczywiście jak ktoś lubi teatr, kino teatralne to także nie powinien się zawieść ; )
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
08-07-2016, 08:19
"Pula Śmierci" - Godne pożegnanie z serią Brudnego Harrego. Poza częścią pierwszą to ten film oglądało mi się najlepiej. Film ma bardo dobry czas(1h30min) przez co nie nudzi. Chińczyk to najlepszy partner Harrego z całej serii. Jest tu bardzo dobre poczucie humoru. Już w scenie z Jimem Carreyem miałem spory ubaw. Ogólnie szkoda, że Jima jest tu tak mało, bo był rewelacyjny. Liam Neeson nie miał za bardzo co tu grać, ale wypadł dobrze. Clint za to nadal ma krzepę. Zakończenie serii lepsze niż się spodziewałem, ale nie wiem czy kiedyś jeszcze wrócę do przygód Harrego Callahana. 7.5/10.
09-07-2016, 02:13
Now You See Me 2 - najgłupszy film jaki widziałem w tym roku, ale kurde, ubawiłem się jak prosię. Dla mnie ta seria chyba stała się nastepczynią Oceansów - czyli fabułka durna i pretekstowa, liczą się postacie / aktorzy i ich interakcje, a te są cudne. Wraca cała ekipa poza Islą i Melanie, dołącza Harry Potter (ZAJEBISTY, dla mnie chłopak skradł film - taka bardziej stonowana i nieporównywalnie bardziej urocza wersja Luthora z BvS) oraz Lizzy Caplan która jest standardowo fajna :) jest jeszcze myk z Woodym którego pozwolę sobie nie zdradzać skoro materiały promocyjne (chyba) tego nie zrobiły, ale z tego też jest bardzo fajna beka. Jakieś 7/10 (jest BARDZO głupio) , ja tam polecam.
Why are you firing wallnuts at me?
09-07-2016, 03:14
Men Behind the Sun - czyli jedne z najbrutalniejszych scen gore, specyficzny klimat oraz następująca nuda. Jest jakaś tam historia, ale raczej nie angażuje i bądźmy szczerzy. Film znany jest jedynie z krwawych scen i ich sposobu tworzenia (dziewczyna z zamrożonymi rękoma!). 6/10
WolfCop - nieudaczny gliniarz-alkoholik z zadupia zostaje wilkołakiem. Co tu pisać więcej? Marsz weselny (1928) - Słabe romansidło, Stroheima wolałem w roli wyrachowanego sukinsyna, bo jako ciepły księciunio kompletnie nie przekonuje, a z kolei czarny charakter wygląda jak Lewus z "Gdzie jest Wally" połączony z Hitlerem. Normalnie w kilku miejscach to prosi się dać motyw z Benny Hilla, to w zamierzeniu był to dramat, a wyszła komedia. I widać, iż to część całości, bo dalszy ciąg kontynuowano w innym filmie (pierwotnie Marsz Weselny trwał z 4 godz., ale wymuszono podział na dwa filmy), niestety zaginionym. 5/10 10-07-2016, 23:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-07-2016, 23:43 przez OGPUEE.) OGPUEE napisał(a):Men Behind the Sun - czyli jedne z najbrutalniejszych scen gore, specyficzny klimat oraz następująca nuda. Jest jakaś tam historia, ale raczej nie angażuje i bądźmy szczerzy. Film znany jest jedynie z krwawych scen i ich sposobu tworzenia (dziewczyna z zamrożonymi rękoma!). 6/10 Dobre kino antywojenne, antyludzkie, ogólnie anty przemoc, kochajmy kwiaty;) ![]() Najlepsza scena oczywiście ta z kotem i szczurami, pokazująca w prosty sposób całe przesłanie filmu.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
11-07-2016, 02:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-07-2016, 02:03 przez slepy51.)
slepy :)
do gościa z poprzedniej strony: Cytat:Nie rozumiem jak na forum Klubu MIŁOŚNIKÓW FILMU kogoś może dziwić, że chłopak ogląda film z 1911 roku. Ale mnie nie dziwi, że ktoś ogląda te ramoty dla głuchoniemych. Mnie dziwi, że można się czymś takim emocjonować. Rozumiem Colt 1911, ale film z 1911? 11-07-2016, 22:25
Każdego podnieca co innego :).
A poza tym gdzie twoja libertariańsko-propertariańska tolerancja faszysto? Gdzie moje prawo do kochania ramot :)? 12-07-2016, 00:36
Ale serio - przeżywasz jakiekolwiek emocje oglądając filmy z 1911 roku? Bo dla mnie to jest jak patrzenie na rysunki naskalne. No fajnie sobie malowali milion lat temu, spoko bizony :)
12-07-2016, 17:44
Iluzja 2 - mam jakąś dziwną słabość do tej serii. Druga część nie odstaje od pierwszej pod żadnym względem - akcji, trików (kradzież czipa - wow, to było kreatywne!), aktorów (Lizzy Caplan to świetne zastępstwo) i twistów, których poziom głupoty przyćmiewa wszystko. Mimo tak pretekstowego scenariusza i fabuły, która dziury łata kolejnymi dziurami (rozwalił mnie jeden element "rodzinny" z finału), bawiłem się bardzo dobrze. Harrelson i Ruffalo dobrze się sprawdzają w tego typu kinie, a na deser jest jeszcze Radcliffe, który jednak im bliżej końca tym prezentował się gorzej. Ale to generalnie spoko film, w sam raz do paluszków i browarka.
6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
12-07-2016, 19:53 (12-07-2016, 17:44)Mental napisał(a): Ale serio - przeżywasz jakiekolwiek emocje oglądając filmy z 1911 roku? Bo dla mnie to jest jak patrzenie na rysunki naskalne. No fajnie sobie malowali milion lat temu, spoko bizony :) Raczej oglądam na zasadzie ciekawostki. Jak pisałem - kino sprzed "Narodzin Narodu" (1915) to raczej teatr i pokaz sztuczek i nie da się specjalnie emocjonować. 12-07-2016, 22:37 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-07-2016, 22:51 przez OGPUEE.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 242,947 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,785 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,193 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,446 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,344 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,670 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,152 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 324 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |

![[Obrazek: The_Black_Pirate_1926_720p_Blu_Ray_x264_GABE_mkv.jpg]](https://s31.postimg.org/90dk2xfrv/The_Black_Pirate_1926_720p_Blu_Ray_x264_GABE_mkv.jpg)
![[Obrazek: The_Black_Pirate_1926_720p_Blu_Ray_x264_GABE_mkv.jpg]](https://s31.postimg.org/gkkuchtqz/The_Black_Pirate_1926_720p_Blu_Ray_x264_GABE_mkv.jpg)

Spoiler
![[Obrazek: giphy.gif]](https://media.giphy.com/media/jPmFKnM44EdEs/giphy.gif)





