Krótka piłka, czyli mini-recenzje
The Beyond - jeden z najgorszych filmów jakie widziałem, ale z całkiem fajną końcówką. Fulci to filmowiec tak nieudolny, że moja rybka potrafi opowiadać bardziej składne opowieści. Gość najwyraźniej nie wie, jak zachowują się ludzie, ani nie ogarnia konceptu konsekwencji działań. W domu bohaterki giną dwie osoby, w tym jedna poprzez tajemniczą masakrę twarzy, których ciała zostają przetransportowane do kostnicy? Olejmy ten wątek, życie toczy się niby nigdy nic. Umarli to umarli, po co drążyć? Rozwala to niemal tak samo, jak użycie lajtowej, skocznej muzyczki jako podkładu do mega brutalnych (tak bardzo, że aż śmiesznych) scen zabijania. Do tego łamana angielszczyzna ("Do Not Entry" mistrz), absolutnie koszmarna gra aktorska, jeszcze gorsze dialogi...

Ależ dobrze się bawiłem. Co za idiotyczny film. 1/10

Odpowiedz
The Pit and the Pendulum (1991) - przedziwne połączenie historycznego horroru z lajtową przygodówką, wyreżyserowane przez Stuarta Gordona - tego od Reanimatora. Lance Henriksen wymiata jako maniakalny inkwizytor, naprzeciw wychodzą mu niewinni, oskarżeni o czary młodzi małżonkowie, jest sporo tortur, masochizmu, w tle wydurniają się Jeffrey Combs i Stephen Lee, jest trochę czarów, są komiczne sceny śmierci, ucinanie języków, przypalanie, full frontale, a to wszystko kolorowe, szybkie i... PRZYJEMNE. Czujecie to? Film o torturach hiszpańskiej inkwizycji, który jest PRZYJEMNĄ, LEKKĄ ROZRYWKĄ. Jestem pełen podziwu, że to działa. Bawiłem się świetnie. 8/10

Odpowiedz
Gods of Egypt

Film o tyle wkurwiający, że starożytny Egipt przefiltrowany przez fantasy to coś, na co w wydaniu filmowym czekam od bardzo. Czekam dalej, bo chociaż dostrzegam tu kilka, a może nawet i więcej bardzo fajnych pomysłów, to jednak całość jest nieprawdopodobnie siermiężną, mechaniczną, pozbawioną lekkości SRAKĄ. W pewnym momencie przestałem nawet śledzić tę pożal się Ra fabułę, bo chociaż jest ona nieprzyzwoicie wręcz pretekstowa, to autentycznie można się zgubić w gąszczu kolejnych, zmieniających się bez specjalnego uzasadnienia lokacji (w jednej chwili bohaterowie wchodzą do ciągnącej się po horyzont dżungli, by w kolejnej scenie znajdować się na środku pustyni) i ogromnych! wielkich! nieczytelnych! sekwencji kaleczonej montażem akcji, które w zamierzeniu miały pewnie ekscytować, ale wyłącznie nudzą i irytują.

Żeby to jeszcze było guilty pleasure, film tak zły że aż fajny, zabawny w swej nieudolności. Nie, jest tylko zły. 2/10

Odpowiedz
Double Jeopardy, 1991, reż Bruce Beresford

Będąca w tamtym czasie na fali Ashley Judd i niezawodny Tommy Lee Jones w filmie, który leci w telewizji dość często, i w sumie fabułę ma dość ciekawą, ale jest to zdecydowanie kobiecy film, więc jestem niezmiernie zdziwiony, że jego budżet to aż 70m USD, a target to widownie całego świata, bo to kino raczej telewizyjne, najlepsze z tego gatunku, ale jednak. Przeurocza, prześliczna, przecudowna, w ogóle PRZE pani Judd trafia za kratki bo zabiła męża, a po sześciu latach wychodzi i chce go zabić jeszcze raz. Bo może. W między czasie ucieka swojemu kuratorowi a ten ją ściga. Intryga daje radę, ale przez to, że wykonanie jest dobre a i są emocje, oglądam ten film raz na kilka lat.

7/10
loading podpis...

Odpowiedz
No ale rok produkcji kolego to powinien być 1999 a nie '91. ;)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
Necronomicon - w pytę antologia krótkometrażówek na podstawie Lovecrafta, z fenomenalnymi efektami praktycznymi. Ekipa musiała mieć masę zabawy podczas kręcenia - wszystko jest pełne wyobraźni, trochę wręcz przegięte, i pełne energii, kolorowe, żywe. Klimat jednak zachowuje, choć taki specyficzny - właśnie horroru z początku lat 90. Dużo gore, dużo humoru, Jeffrey Combs jako Lovecraft (choć z charakteryzacji to bardziej Bruce Campbell), Bruce Payne, Don Calfa... No klasyk po prostu. Pierwsza historyjka bardzo dobra, druga dobra, trzecia tak totalnie zryta, że aż genialna. I to wszystko w fajnej klamrze. "Fun factor" wyskakuje poza skalę. 9/10 i obowiązkowy zakup.

Odpowiedz
[Obrazek: kBvvPFo.jpg]

Dope

Znałem ten film wyłącznie z przykuwających uwagę plakatów i dobrze się stało, bo dość szalona fabuła mocno mnie zaskoczyła. I nie tylko ona - film dość odważnie podejmuje problemy czarnej społeczności i mieszkania w takiej a nie innej dzielnicy LA (gangi, narkotyki, edukacja etc), nie unika realizmu w tych kwestiach, a jednocześnie oferuje zakręconą historię, która w finale - znowu - zaskakuje dalekim od taniego moralizatorstwa rozwiązaniem, ba!oferuje moralną dwuznaczność, której raczej po tego typu filmie, w dodatku w kwestii głównego, czarnego bohatera, bym się nie spodziewał.

Świetnie zagrane, zabawne, świeże, rewelacyjnie sfotografowane i z fajną muzyką. Kto nie zna niech szybko nadrobi! 8/10 <3

Odpowiedz
(12-07-2016, 17:44)Mental napisał(a): Ale serio - przeżywasz jakiekolwiek emocje oglądając filmy z 1911 roku? Bo dla mnie to jest jak patrzenie na rysunki naskalne. No fajnie sobie malowali milion lat temu, spoko bizony :)

Ale naskalne bizony akurat naprawdę są całkiem spoko. Mają swój unikalny styl, który może się, moim zdaniem, nawet dzisiaj podobać.

Co do filmów sprzed ery dźwięku, to jasne, że raczej trudno, by budziły emocje porównywalne do tych późniejszych. Nie wyobrażam sobie, żeby jakiś film niemy miał mnie np. przestraszyć czy wzruszyć - nie bez odpowiedniej muzyki, gry głosem i intonacją i w ogóle tego całego wachlarza środków, do jakich przywykłem. Ale już zaciekawić - czemu nie? Nie wiem, czy zainteresowanie opowiadaną historią podpada pod kategorię emocji, ale w każdym razie nawet takie starożytne dzieło sztuki filmowej może po dziś dzień przedstawiać dla kogoś pod tym względem jakąś wartość.

Bo bądźmy szczerzy, niektórzy nie lubią oglądać nawet filmów sprzed, powiedzmy, trzydziestu lat, bo to dla nich inna epoka i takie rzeczy do nich nie trafiają. I do nas, którzy właśnie - jak zakładam - lubimy, też mogliby powiedzieć, że to przecież prehistoria i jak może wywoływać w nas emocje?

Odpowiedz
(02-07-2016, 12:41)Bradesinarus napisał(a): Równolegle (El Incidente)

Powiem wprost. To jedna z tych produkcji, o których lepiej wiedzieć przed seansem jak najmniej ponieważ jej siła polega na zaskoczeniu. Mamy tu bowiem tytuł enigmatyczny, pomysłowy, pozostający w głowie po seansie, intrygujący i przywołujący na myśl takie obrazy jak choćby „Triangle” czy „The Cube”. A że film mi się bardzo podobał (pewnie dlatego, że ja po prostu takie zakręcone kino spod szyldu „Mindfuck”) doszedłem do wniosku, iż by nikomu nie psuć przyjemności obcowania z pełnometrażowym debiutem Isaaca Ezbana, nie będę wchodzić w szczegóły tylko po prostu wam go serdecznie polecę.

OCENA: 8/10

No więc ja stanowczo odradzam. Całkiem ciekawy punkt wyjściowy zamienia się prędko w nudę okraszoną bełkotliwym "przesłaniem", a konkluzja wynikająca z całej tej (nazwijmy to) afery czasowej powoduje, że kompletnie nie obchodzi mnie los bohaterów. Film dobry jest przez pierwsze 15-20 minut, kiedy jeszcze nie wiadomo, do czego zmierza.

3/10.

Odpowiedz
Lorraine of the Lions - żeński Tarzan i niemy odpowiednik Księgi Dżungli z 1994 r. (i tu i tu protagonista trafia do dziczy jako dzieciak rozumujący podstawy świata ludzi). Nawet fajny, starodawny przygodowiec z klimatem podpadający pod "King Konga" z 1933 r.

Odpowiedz
Panic in Year Zero! (1962) - mały film, który wiele chciał, ale niewiele mógł. Niskobudżetowe kino pokazujące atak nuklearny na USA oczami rodziny, która akurat przebywa daleko poza miastem.

Fajny pomysł i fajny początek - najpierw dezorientacja, próba zdobycia jakichś informacji, włóczenie się po stacjach paliw i miasteczkach, gdzie coraz trudniej o zapasy, ale w końcu rodzinka urządza się na odludziu i film staje w miejscu. Nic dziwnego, bo pewnie skończyły im się ostatnie grosze. Zatłoczone ulice symulują tu krótkie ujęcia tych samych pięciu samochodów w różnych konfiguracjach.

Jest ogólnie nieźle, rzecz miała potencjał, ale porwali się z motyką na słońce przy takim budżecie. 5/10

[Obrazek: panic2.jpg]

Odpowiedz
Under Sandet - Land of Mine




Schyłek II Wojny Światowej, oddział niemieckich jeńców ( składający głownie dzieciaków ) zostaje zwerbowany przez sadystycznego Duńskiego porucznika do rozminowania pobliskich plaż. Piasek, plaża i bezsensowna śmierć. Film można przyrównać do słynnego The Hill - Wzgórze z Sean Connery ( zamiast wzgórza mamy plażę ) - wszystko dzieje się w małej zamkniętej przestrzeni, która o dziwo nie ogranicza całości, a fascynuje swoją prostotą i magnetyzmem. Całość opiera się na odkupieniu win, za które przyjdzie tym chłopcom zapłacić często najwyższą cenę. Czuć śmierć unoszącą się w powietrzu, a wszystko to okraszone, znakomitymi zdjęciami, muzyką i dramaturgią. Mocne 8+/10 no i szacunek za coś nowego w tym gatunku i prawie wiecznego podczas sekwencji rozminowywania.

Odpowiedz
Demolition

jest tu wszystko co lubię: jake gyllenhaal, inspirujący scenariusz, tragedia przemieszana z komizmem, problemy emocjonalne mężczyzn w średnim wieku, dobry montaż, świetne aktorstwo i energetyczny soundtrack.
kurczę, jakie to jest dobre! najlepszy dramat jaki widziałem od ponad roku.
mógłbym się czepiać samego zakończenia, ale w zasadzie po co?
tak że o.

Odpowiedz
Click(2006) - Na ogół filmy z Adamem Sandlerem kojarzą mi się ze słabymi komediami. Tu jest akurat wyjątek, bo to bardziej komedio-dramat. Pierwszy raz film oglądałem kilka lat temu, a przełączając kanały akurat trafiłem na początek filmu. Christopher Walken rewelacyjny, Adam Sandler dobry, żarty nie dające raka, a samo przesłanie świetne. Dwa razy uroniłem łzę. Najlepszy film Sandlera. 7/10.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
50 randek lepsze :>
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
O, też dobry!
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Oj ludzie, ludzie. Przecież już dzieci w przedszkolu wiedzą, że najlepsze filmy Sandlera to Punch-Drunk Love i Funny People

Odpowiedz
I "Happy Gilmore" :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
(11-08-2016, 22:45)simek napisał(a): Oj ludzie, ludzie. Przecież już dzieci w przedszkolu wiedzą, że najlepsze filmy Sandlera to Punch-Drunk Love i Funny People

Żaden nie jest jego, także tego - ić do konta :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Najlepszy film Sandlera to Ridiculous 6.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,947 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,785 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,193 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,444 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,344 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,645 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,152 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości