simek napisał(a):A życie naszej noblistki to jest w ogóle dobry materiał na film?
jak mówi doświadczenie dobrym materiałem na film mogą być nawet rozmowy telefoniczne prowadzone podczas samotnej jazdy samochodem. kwestia realizacji.
a myślę że biografia skłodowskiej jest bardzo interesująca
The Devil's Candy - bardzo klimatyczny, świetnie sfilmowany thriller, mieszający klasyczny motyw opętania i okultyzmu z home invasion, do tego okraszony ZNAKOMITYM soundtrackiem. Fani Metalliki i Pantery będą mieć mokro w czasie seansu. Przynajmniej ja miałem. :) A sceny takie jak
spocony grubas z piłą w ręcę, słyszący demoniczne głosy, siedzący w ciemnym pokoju hotelowym rozświetlanym tylko przez telewizor, w którym leci jakiś katolicki dokument o Szatanie, a w tle słychać szamoczącego się, zakneblowanego dzieciaka
mocno wchodzą do głowy. Byrne po znakomitym The Loved Ones z 2009 długo kazał czekać na swój drugi film, ale zdecydowanie było warto.
Found footage'owe ścierwo reżysera nowych Power Rangers o podróżach w czasie, w którym nie ma ani jednego ciekawego pomysłu a z dwóch wątków, z których scenariusz robi wielkie halo:
1) dorosły bohater na swoich własnych, siódmych urodzinach
2) tajemnicze zniknięcie jego ojca, konstruktora wehikułu czasu
tylko ten pierwszy jest wyjaśniony a drugi zignorowany. Oczywiście to kolejny found footage, w którym fakt że ktoś cały czas kręci nie ma za grosz uzasadnienia, a szczytem jest scena, w której mimo iż od początku wszystko jest kręcone bohater rzuca "Od teraz wszystko filmujemy". WTF! Do tego dochodzą takie kwiatki jak wielgachna kamera wideo kręcąca najwyraźniej w 8K skoro nakręcony materiał można powiększyć i uzyskać idealnie ostry obraz czy perfekcyjne kadry w każdej sytuacji, nawet gdy kamera w pośpiechu kładziona jest na ziemi. Gdy już myślałem że całość nie może być bardziej irytująca, w czym prym wiedzie obsada, dialogi i sama fabuła, bohaterowie skoczyli w czasie na występ Imagine Dragons.
1/10
28-03-2017, 17:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-03-2017, 17:24 przez Mierzwiak.)
Jason Segel śpi na stojąco, Rooney Mara śpi na stojąco, wiecie co robi Robert Redford, więc co ma też robić biedny widz. Młody McDowell nie do końca rozróżnia melancholię od braku umiejętności zainteresowania widza materiałem. Największą porażkę film ponosi w momencie gdy bohaterowie mają prowadzić w zamierzeniu (chyba) ciekawe śledztwo, wtedy już w ogóle ma się wrażenie, że film wyreżyserował automat do kawy.
Ale sam scenariusz sprawia wrażenie znacznie lepszego niż gotowy produkt, gdyby tylko uwypuklić dylematy bohatera Segela, wzbudzić w widzu zaciekawienie bardzo oryginalnym przecież konceptem: Redford udowadnia, że istnieje wędrówka świadomości po śmierci, więc ludzie zamiast zmieniać swoje życie i walczyć z problemami, milionami popełniają samobójstwa. Jego syn grany przez Segela, również naukowiec, nie wierzy w wyniki badań. Ale tak naprawdę nie ma tutaj żadnego konfliktu, wszyscy snują się aż do ostatniej, całkiem niezłej sceny.
Scena przesłuchania rządzi. A film zdecydowanie must see. Nie pamiętam, ile mu dałem, chyba 8/10. Drugi najlepszy film Berga ("Ocalonego" nigdy nie przebije, to jego opus magnum).
Oczywiście minus końcówka przed łódką i przemowa Marky Marka o sile miłości. Punkt albo i dwa w dół za to, bo reszta świetna. Najlepsza przypadkowa "baba snajper" na dachu;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
Ekranizacja (kolejna już) popularnej mangi o tajemniczej kuli która przywraca ludzi do życia i czyni z nich zawodników w dość specyficznej grze polegającej na zbieraniu punktów za zabijanie atakujących Japonię potworów maści wszelakiej. Po zebraniu 100 punktów można udoskonalić swoją broń, przywrócić zabitego członka drużyny lub wyczyścić sobie pamięć i wrócić do życia.
Mieszanka patosu i kiczu jaką tylko Japończycy mogli stworzyć, do tego masa ciekawych pomysłow, sporo juchy i niekiedy totalnie odjechane projekty potworów (np. ogromna, tocząca się... głowa albo monstrum stworzone z setek nagich, kobiecych ciał). W pewnym momencie robi się nieco monotonnie, bo cały film to walki na ulicach miasta, ale cholernie mnie to wciągnęło. Do tego rewe-la-cyj-na animacja.
Jest na Netfliksie, polecam.
02-04-2017, 15:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-04-2017, 15:04 przez Mierzwiak.)
(01-04-2017, 20:31)Szaman napisał(a): The Discovery (2017)
5/10 bez większego przekonania.
A mi się podobało, bo to całkiem przyjemny, klasycznie nakręcony film rozwijający zagadnienie poruszone w najnowszym serialu The OA, też od Netflixa. A motyw porównywalny do tego z Ludzkich Dzieci, albo i odwrotny, czyli tym razem naukowo udowodniono istnienie życie po życiu. Tak więc ludzie na całym świecie zaczynają masowo popełniać samobójstwa, a doktor, który to odkrył obecnie pracuje nad nową metodą dokumentacji tego, co dzieje się z nami po śmierci klinicznej. Emocji i dramaturgii od groma, a końcowy twist daje dużo do myślenia Polecam 8/10.
From Beyond - O matko, co za denny film. Oparte na prozie Lovecrafta, a założenia jednak spoko - otóż jest maszyna, która pobudza nasze zmysły i otwiera je na otoczenie z innego wymiaru. Niestety, rujnuje to kiepska/przesadzona gra aktorska, bohaterowie to debile, a jedyna rozsądna postać ginie. W dodatku człowieka bierze śmiech, gdy widzi motywy sado maso XD. Na plus efekty specjalne, a dokładnie przemiany jednego z bohaterów - namacalne, obleśne jak w "Musze" Cronenberga i przynajmniej ratują to filmidło.
Wiking (2016) - w grudniu 2015 roku obejrzałem ten trailer
i ta rosyjska produkcja to był jeden z najbardziej oczekiwanych przeze mnie filmów 2016 roku, bo uwielbiam tego typu klimaty i wiele potrafię wybaczyć takim produkcjom (dlatego wciąż serial Vikings oglądam, który się popsuł). No i w końcu obejrzałem i podobał mi się, ale mógł być lepszy jednak. Sceny batalistyczne, pojedynki oraz wszelkie sceny z tłumami jak np. modlitwy do bogów pogańskich w dawnej Rusi czy scenografia, która wygląda bardzo realistycznie, syfowato to wszystko na plus (gorzej z efektami CGI, ale też specjalnie nie przeszkadzają). Wiadomo że sporo na film poszło kasy co widać. Cieszy też że nie ma żadnej propagandy, choć chyba za bardzo nie miało gdzie ją dać jak to w sumie historia o wkraczaniu wiary chrześcijańskiej do Rusi (poza faktem że bohater ma na imię Władymir:-)
Mamy wikingów, rosjan i chrześcijan, a historia zaczyna się od powrotu do ojczyzny księcia Władimira, który zaciągnął się do wikingów i mu spodobała się dziewczyna, ale pech, bo go nie chce. No i zaczyna się wojna, czyli jak zawsze wszystko przez kobiety;-) Później jest inny wątek związany też z płcią piękna i też dochodzi do konfliktu przez dziewczynę. Poza tym istotny jest wątek trzech braci (w tym właśnie Władymira), którzy między sobą wojują od czasu jak ich ojciec podzielił kraj między nich. Film oparty na historii, bo główny bohater to Włodzimierz I Wielki, który w 988 roku ochrzcił kraj i został władcą całej Rusi. Film dobrze zagrany, ma świetny klimat, ale czasami trudno zgadnąć czemu podejmują takie a nie inne decyzje (co raczej nie jest winą napisów polskich, które nie są złe ale też nie idealne, są średnie - pytałem osobę znającą trochę rosyjski i napisy polskie mniej więcej odpowiadają dialogom).
Rosyjski film to można spodziewać się naszego Gerarda Depardieu czyli Pawła Deląga, który gra rolę drugoplanową, zakonnika i trzeba powiedzieć że przyzwoicie wypadł. Ogólnie to fajna rozrywka, ale głównie polecam miłośnikom klimatów tego typu. Mnie brakuje takich filmów, historyczno przygodowych (przypomniały mi sie w czasie seansu Krzyżacy, Potop) , więc nie mogłem sobie seansu odpuścić. Ocena: 7/10.
09-04-2017, 14:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-04-2017, 15:15 przez michax.)
The Survivalist - tonący w zielonościach film o tym, że jest postapokalipsa i tytułowy bohater żyje samotnie w leśnej chatce, uprawiając roślinki i zastawiając pułapki na zwierzęta, a czasami na innych ludzi. Do pełni szczęścia w tym raju samowystarczalności naszemu Adamowi brakuje jedynie Ewy, ale oto pewnego dnia zjawiają się dwie kobiety, składając mu propozycję nie do odrzucenia. W królestwie zwierząt zaczyna się miłość i zaczynają się kłopoty.
Mało się tu mówi, bohaterów się nie lubi, ale atmosfera surwiwalu jest dobrze oddana - tak mogłoby wyglądać "The Walking Dead", gdyby showrunnerzy nie przekształcili go operę mydlaną. Rozważania nad człowieczeństwem są - z tym że pokazuje się je na przykładzie zdarzeń, a nie prezentuje w formie ględzenia.
Dla fanów cyferek: 7/10.
Próbowałem obejrzeć nową komedię Sandlera dla Netflixa, trochę z potrzeby obejrzenia jakiegoś gniota dla relaksu, trochę z ciekawości czy film zafunduje jakąś nostalgię za latami 90-tymi. Ale "Sandy'ego Wexlera" nie da się oglądać, odpadłem po 20 minutach. To "Danny Rose z Broadwayu" Woody'ego Allena, w którym wywalono Mię Farrow, a resztę przepisano na modłę sandlerowskich komedii. Tyle, że Adam osiągnął tutaj nowe, aktorskie dno, jest kosmicznie irytujący, zupełnie nieoglądalny, skupia w sobie wszystkie najgorsze cechy jakie może mieć odpychający protagonista i gra na jednej, brzęczącej, ćlapiącej, durnie się śmiejącej, sepleniącej, jąkąjącej się nucie.
Koszmar. Powala ilość znajomych Sandlera którzy przewinęli się przez te 20 minut, pojawiają się tam np. Judd Apatow, Jimmy Kimmel, Chris Rock, David Spade, Kevin James, Arsenio Hall, Louie Anderson, Jon Lovitz, Jay Leno, Conan O'Brien, ale żaden z nich nie ma niczego ciekawego do roboty.
15-04-2017, 10:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-04-2017, 10:02 przez Szaman.)
Wow, a na AVclub i kilku innych portalach w miarę entuzjastyczne recenzje, spekuluje się czy to kwestia obniżonych oczekiwań czy Sandler wraca do formy.
Dzięki za ostrzeżenie, bo też mi przez moment przeszła myśl o seansie.
(15-04-2017, 10:01)Szaman napisał(a): Judd Apatow, Jimmy Kimmel, Chris Rock, David Spade, Kevin James, Arsenio Hall, Louie Anderson, Jon Lovitz, Jay Leno, Conan O'Brien
Podejrzanie wiele nazwisk pokrywa się to z listą ludzi których nienawidzę... XD
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#OfficialJames Francis CameronandChristopher Johnathan James NolanHejter# :D
Prityazhenie/Attraction (2017)
Statek kosmiczny zostaje zestrzelony przez nadgorliwe rosyjskie wojsko i ląduje w Moskwie, równając z ziemią całą dzielnicę. Wyjątkowo sympatyczna bajka sf od młodszego Bondarczuka. I podkreślam słowo "bajka", bo pomimo towarzyszących trailerom porównań do Arrival (chybionych) i District 9 (z tym akurat dzieli pewne elementy fabularne) nie jest to nijak dorosła sf, tylko nastoletni romans z elementami akcji i odrobiną komedii. Jeśli już miałbym porównywać, to nazwałbym Attraction ruskim The Day the Earth Stood Still z domieszką Avatara. A jeden z głównych bohaterów podejrzanie kojarzy się z Maksymem z Przenicowanego Świata. Ale działa to, główna para jest wyjątkowo sympatyczna (szczególnie dziewczyna), dowcipy są autentycznie zabawne a sekwencja przymusowego lądowania i finałowa konfrontacja pomiędzy młodymi kochankami i odzianym w egzoszkielet psycholem (mówiłem, Avatar) robią wrażenie, zwłaszcza przy 6-milionowym budżecie. I najwyraźniej za część efektów odpowiadało Platige Image. To w ogóle wyjątkowo miły dla oka film.
Pewnie, Attraction można z łatwością wytknąć sporo uproszczeń i głupot, ale całość jest tak lekka i najzwyczajniej w świecie fajna, że wcale mi się nie chce. Pośmiałem się, rozerwałem, na koniec prawie uroniłem łezkę, 9/10.
(02-04-2017, 02:00)Mental napisał(a): Scena przesłuchania rządzi. A film zdecydowanie must see. Nie pamiętam, ile mu dałem, chyba 8/10. Drugi najlepszy film Berga ("Ocalonego" nigdy nie przebije, to jego opus magnum).
Obejrzane, i o ile sam film dobry, tak obecna mentalność Amerykanów jest przerażająca - ci ludzie są przegrani. O nieudolności służb porządkowych nawet szkoda się wypowiadać. I strach się bać, co by było, gdyby zamiast dwóch randomowych ziomków bez koneksji zamachu chciałaby dokonać jakaś zorganizowana grupa. Chyba całe miasta by ginęły. A scena przesłuchania żenująca. Zamiast zostawić laskę na 5 minut z jakimkolwiek drabem lub akumulatorem na cyckach, oni się jej kulturalnie pytają, żeby im odpowiedziała, bo nie daj boże naruszyć prawa jakiejś przyszywanej muzułmańskiej kurwy w takiej sytuacji. Jak dla mnie USA już może sobie machnąć meczety zamiast gwiazdek na tej ich fladze.