Ja bardzo lubię i jakoś mi ten miks nie przeszkadzał. Zresztą dla samej obsady trzeba po prostu obejrzeć jak ktoś nie widział.
29-08-2020, 13:07
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Ale Blake Carrington pokazuje jakim był świetnym aktorem zanim trafił do szuflady :)
Ja bardzo lubię i jakoś mi ten miks nie przeszkadzał. Zresztą dla samej obsady trzeba po prostu obejrzeć jak ktoś nie widział.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
29-08-2020, 13:07
Green Room (2015)
Niezły film, fajnie nakręcony, nie można się nudzić, ale niestety decyzje bohaterów które wpędzają ich w coraz gorsze kłopoty po jakimś czasie zaczynają irytować, bo każdy z nas ma w sobie instynkt przetrwania i oglądanie jak postacie wybierają możliwie najgorsze opcje w chwili zagrażającej życiu tylko po to by wrócić do punktu wyjścia jest męczące. 6/10 30-08-2020, 10:29
Bill & Ted Face The Music
Nie jest to tak śmieszny i zwariowany film jak oryginalne produkcje i zdecydowanie nie wykorzystano całego potencjału, ale nie potrafię się w jakikolwiek sposób gniewać z tego powodu, bo widać jak na dłoni ile serca i szacunku włożono w jego stworzenie i przyjemnie mi się to oglądało. Temat przekazania pałeczki nowemu pokoleniu jest opowiedziany w sposób rozsądny i nie próbuje umniejszać znaczenia oryginalnych bohaterów próbując wybić te nowe co jest plagą w dobie dzisiejszych sequeli hitów sprzed lat, w dodatku Samara i druga aktorka wcielające się w córki Billa i Teda wypadają naturalnie, szczególnie aktorka grająca córkę Teda (Keanu) jest niesamowita w naśladowaniu młodego Teda i nie jest przy tym nachalna. Solidne 7/10
30-08-2020, 13:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-08-2020, 13:12 przez marsgrey21.)
Słomiany wdowiec (1955)
Ostatnio mnie coś wzięło na odświeżanie sobie filmów z Marilyn. Ogólnie sam pomysł jest prosty, acz całkiem sympatyczny - żonka i synek typowego everymana z Manhattanu jadą nad jezioro, podczas gdy ten obiecuje sobie, że pod ich nieobecność nie wpuści do mieszkania żadnej kobiety. Wtem już pierwszego dnia do jego sąsiedztwa trafia pokusa w postaci samej Marilyn Monroe... Widać gołym okiem, że to film na podstawie sztuki teatralnej. Cała ta forma sprawia ogólnie wrażenie jakiegoś spektaklu. Momentami nawet monodramu, bo sporą ilość dialogów stanowią tutaj monologi głównego bohatera, w których wyraża swoje myśli i odczucia co do sytuacji. Wiadomo, w pewnym momencie to może irytować, ale jak się przymruży oko ze względu na urok komedii romantycznych tamtych lat, to można to wszystko nawet znieść. Zabawnie absurdalne są te jego sceny czarnowidzenia. Do tego Marilyn w roli najmilszej dziewczyny na świecie, od której wzroku oderwać się nie da. W sumie jest tu trochę tej typowej dla starych filmów naiwności. W rzeczywistości, gdyby kobieta znalazła się sama w mieszkaniu z tak zachowującym się facetem to uciekałaby przed nim, gdzie pieprz rośnie. 7/10 BTW. Rozśmieszyła mnie epizodyczna postać kelnerki w wegańskiej knajpie popierającej nudyzm :D 31-08-2020, 11:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-08-2020, 11:02 przez Kryst_007.)
Konga - Alfred z burtonowsko-schumacherowego Batmana przywozi z Afryki słodką małpkę i zmienia ją w potwora, by zabijała jego wrogów. Film ma opinię brytyjskiej podróbki King Konga, choć to jest dopiero w nieźle zrealizowanym finale. Większość filmu przypomina to opowieści o szalonych naukowcach i ich kreacjach, więc fani giant monster movies srodze się zawiodą. Nawet OK, że nie próbowano małpować fabuły oryginalnego King Konga i w zasadzie film stara się stać na własnych nogach. Wstęp, gdzie samolot głównego bohatera rozbija się, właściwie niepotrzebny, bo nic z niego nie wynika.
Nie licząc finału, realizacja chujowa, począwszy od kiepskiego efektu wybuchu samolotu, markowany wystrzał z pistoletu, Konga trzymający ofiarę, która jest ewidentną szmacianą lalką. I kupiony za pensy kostium Kongi. Ja wiem, że to tani B-klasowiec, ale serio... nie mogli upodobnić kostiumu bardziej do szympansa niż do goryla? I jak na reklamę Specta-Mation (ech te kinowe gimmicki sprzed pół wieku :)) nie wygląda to spektakularnie. Aktorsko jest kiepsko, nie licząc Gougha w roli głównej, gdzie znakomicie gra szalonego belfra z tendencją do bycia podstarzałym zbokiem.. 4-5/10 31-08-2020, 18:29
Mężczyźni wolą blondynki (1953)
Fajnie wiedzieć, że w latach 50. nie tylko MGM potrafiło robić spektakularne musicale. Tak się składa, że przy całej ich naiwności czy innych wadach scenariuszowych to zawsze jakoś miałem słabość do tych muzycznych sekwencji w technicolorze. Marilyn gra tu właściwie typową ekranową Marilyn, czyli postać czarującej idiotki z obsesją na punkcie pewnych błyszczących kamieni. W tym przypadku trochę jej zachowania nawet pod tą osłodą wdzięku potrafią irytować. Dla przykładu - statek dopiero co opuścił port, godziny temu pożegnała się z narzeczonym, a już przegląda listę potencjalnych milionerów do poderwania :D No i dodam, że ten synalek milionera, który jest jej owym narzeczonym to skończony frajer. Dostaje dowody na niewierność swojej wybranki, ale wystarczy go poskromić jednym pocałunkiem by już miał stanąć z nią na ślubnym kobiercu :P Zdecydowanie bardziej sympatyzowałem z postacią Jane Russell. Jej rola jest tu naprawdę fajnie napisana, ma całkiem zabawne riposty, choć swym rozsądkiem służy głównie za kontrast względem swej blondwłosej kumpeli. Wiadomo, historyjka ponownie mocno naiwniutka, ale skłamałbym twierdząc, że się dobrze nie bawiłem. Jest tu kilka momentów, na których się naprawdę uśmiałem (przede wszystkim scena, gdy Marilyn utyka w oknie), no i oczywiście te urokliwe piosenki z klasycznym już "Diamonds Are A Girl's Best Friend" na czele. 7/10 01-09-2020, 12:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-09-2020, 12:32 przez Kryst_007.)
Kolor purpury - film bardzo "czarny" (pojawiają się nawet motywy Afryki), a jednak nie wygląda jak jakiś oscar-baitowiec nt. czarnych. Zero przerysowanego rasizmu i zwalania winy na białego diabła, brak white saviora, który ratuje dzień, a i wkurwiający wiadomą społeczność za "przekłamania" i fakt, że nakręcił jakiś białas :).
W sumie dzieje się w społeczności afroamerykańskiej, ale w zasadzie historia jest uniwersalna i więcej tu wybrzmiewa feministycznych idei. Nawet kwestii dotykających segregacji rasowej nie ma za dużo i zasygnalizowano to dużo subtelniej, niż dzisiaj. A sama historia choć nieco sentymentalna, to robi się angażująca. Z minusów bym wymienił muzykę, która jest momentami zbyt "whimsical". I początkowo postać grana przez Oprah przypomina postać z kreski (swoją drogą Oprah jest tu strasznym paszczurem), ale potem sprowadzają to na ziemię. Nastolatka grająca młodą Celie trochę słabo grała, ale podejrzewam że to celowy zabieg, jako że młoda Celie miała sprawiać wrażenie upośledzonej. Whoopie świetna w dość niecodziennej dla siebie roli (zwykle ją kojarzę z zadziornymi i konkretnymi babkami) i jest to zaskoczenie, że był to jej debiut. Ogólnie reszta aktorów daje radę, szczególnie Oprah. 9/10 01-09-2020, 22:21 (31-08-2020, 18:29)OGPUEE napisał(a): Konga - Dopiero co zabierałem się za to, ale w końcu zdecydowałem się na Mighty Peking Mana. W oryginalnej ścieżce dźwiękowej. Nie wiem czy był to dobry wybór, ale chcąć obejrzeć jakiś rip off Konga posłuchałem Jamesa Rolfe'a i wybrałem ten najbrutalniejszy. Zaskoczył mnie kontrast pomiędzy najgorszymi, nieudolnymi scenami jak "atak" słoni a scenami z potworem który nie tylko nie wygląda źle, ale i miniatury i animatronika stoją na bardzo wysokim poziomie. Szczególnie łapska małpoluda i ich interakcja z ludźmi jak w scenie gdy po raz pierwszy spotyka członków ekspedycji. Szkoda tylko że scenariusz został chyba napisany przez dziecko bo mógłby z tego być nieodkryty klasyk jak Gorgo. To zły film ale zaskoczył mnie ten techniczny profesjonalizm. Chyba niedługo sprawdzę jak wypada w porównaniu z Kongiem z 1976. Ale tylko finałowa scena. Kiedyś widziałem ten film i ten raz mi wystarczy. 01-09-2020, 23:27
The Professor and the Madman - Marne to, zupełnie bezpłciowe, bez energii, bez pomysłu na to, o czym w ogóle chcemy opowiedzieć. Aż dziwne, że ktoś przekonał aktorów formatu Penna i Gibsona do udziału w tym projekcie, po obejrzeniu wciąż nie wiem czemu ktoś widział potencjał w takiej historii. Ukazanie procesu powstawania słownika szczątkowe, więź między profesorem i szaleńcem też jest taka sobie, nic ciekawego - no nie wiem, naprawdę nie wiem jaki tu był zamysł. Ciepłe kluchy/10, czyli 5/10.
02-09-2020, 17:36
W teorii opis fabularny i tak ma większy potencjał niż wszystko co Gibson bierze w ostatnich latach
02-09-2020, 18:03
A mi się podobało. Żadne wybitne kino, ale a feel good z dobrymi kreacjami i paroma natchnionymi momentami. 7/10 Chętnie jeszcze kiedyś wrócę.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 02-09-2020, 18:09
Liczyłem na o wiele większe skupienie się na samej pracy nad słownikiem, a zrobili w sumie jeden szybki montaż tego że ludzie z całego świata czytają i piszą listy, szybki problem ze słowem art i jeszcze szybsze rozwiązanie w postaci genialnego Penna, który ma odpowiedzi na każde słownikowe pytanie.
Które to natchnione momenty wg ciebie Mefisto? 02-09-2020, 18:36 (02-09-2020, 18:36)simek napisał(a): Liczyłem na o wiele większe skupienie się na samej pracy nad słownikiem Ale nie o tym ten film jest przecież, tylko o konfrontacji dwóch bohaterów i tego, jak na siebie wpływają. Cytat:Które to natchnione momenty wg ciebie Mefisto? Widziałem ten film na początku roku, więc teraz nie wymienię Ci konkretnych scen, ale było kilka sekwencji w szpitalu czy właśnie np. pierwsze spotkanie, gdzie wszystko po prostu grało i czuć było w tym serce.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 02-09-2020, 18:59
Niagara (1953)
Jeden z tych kilku filmów, w którym Marilyn ma okazję pokazać coś nieco odmiennego względem utrwalonego w niej później wizerunku słodkiej naiwniaczki. Tutaj sprawdza się w roli będącej w obliczu zagrożenia femme fatale. Z jednej strony jest tu naprawdę całkiem ciekawy pomysł na dreszczowiec - zamiast klasycznej mrocznej tonacji w czerni i bieli, mamy piękną Niagarę w technikolorze. Z drugiej - trochę niesłusznie na samym szczycie listy płac umieszcza się Marilyn, podczas gdy gra tu właściwie rolę mocno drugoplanową. Tak właściwie większą gwiazdą jest tutaj Jean Peters - to jej jest więcej na ekranie i to z jej perspektywy widz jest świadkiem pewnych ważnych wydarzeń. No i tak od siebie dodam, że urodą to wcale nie ustępuje Marilyn ;) Pamiętam swoje zdziwienie, gdy gdzieś w 2010 w trakcie wizyty u dziadków ogladałem ten film od połowy na Ale Kino! i zobaczyłem Marilyn ledwie w dwóch scenach. Zaskakuje mnie mile fakt, że Joseph Cotten nie gra tu klasycznego pozbawionego grama uczuć psychopatycznego małżonka. Gdy poznajemy go trochę bliżej to widzimy w nim człowieka, który chce po prostu godnie żyć i trochę mu współczujemy. Nie sprawia wrażenie specjalnie złego człowieka, tylko z psychicznymi słabościami i gdy coś przeskrobie to autentycznie później wyraża skruchę. Trochę szkoda, że wątek kochanka Marilyn jest za to wciśnięty na zasadzie "byleby był pretekst" i nie rozwija się go zbytnio. 7/10 06-09-2020, 11:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-09-2020, 11:47 przez Kryst_007.)
Obejrzałem sobie dwa filmy. Jeden zły, drugi dobry.
Amerykanin w marynacie (2020) Najnowsza komediowa propozycja od Setha Rogena, która jest fajna... przez pierwsze 10, może 15 minut, kiedy mamy sekwencje z przeszłości i poznajemy historię głównego bohatera przed trafieniem do solanki, która go hibernuje do czasów obecnych. Później niestety przekształca się to w czerstwą komedyjkę o fajnych żydkach, którzy niby ze sobą walczą, ale finalnie każdy wie w jaką stronę to idzie. No i dwa niefajne żarty o Polaka, które w sumie mi wiszą, ale odnotowuję. Daję 3/10, ale przede wszystkim za fajny prolog stylizowany trochę na stare kino, w formacie 4:3, do tego z epizodem sympatycznej, jak zawsze Sary Snook. Sputnik (2020) Z rosyjskim kinem jestem raczej na bakier, ale w tym przypadku byłem zaintrygowany - zwiastun przypadł mi do gustu, no i jakieś tam porównania do serii "Obcej" też się znalazły. W sumie z "Obcym" to za wiele wspólnego nie ma, ale sam film jest naprawdę dobry. Końcówka trochę wypada z torów, ale przez większość seansu to ja bawiłem się świetnie. Klimacik jest fest, jest krwawo, dizajn potworka jest naprawdę dobry, jest rosyjski dowódca-skurwiel, aktorka grająca główną rolę urocza, no i całość jest okraszona kozackim score'em. Nie żałuję zapoznania się z owym tytułem - 7/10. A muzyka to mi się serio bardzo podoba: 09-09-2020, 23:08
No, Sputnik jest fajny, sam oceniłem go o oczko wyżej. Miłe zaskoczenie, można powiedzieć.
Na dniach obejrzałem dwa klasyki (tak mi się przynajmniej wydaje): Niesamowitego Jeźdźca z '85 i Wyjętego spod prawa Josey'a Walesa z '76. Oba z Eastwoodem. Oba westerny. Oba dobre. Pierwszy przypadł mi bardziej do gustu, głównie za sprawą zaśnieżonego, górskiego klimatu którego absolutnie się nie spodziewałem po takim filmie; westerny kojarzyłem głównie z preriami i spiekotą oraz żarem lejącym się z nieba, a tu dostałem śnieżką w twarz :) drugi natomiast ma rewelacyjny początek i bardzo dobry koniec, ale środek jest naprawdę niemrawy i wybija z rytmu, podobnie jak humorystyczne wstawki (poza spluwaniem na psa). Oba i tak na 8/10 oceniam, o. 10-09-2020, 12:55 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 242,964 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,787 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,195 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,446 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,345 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,709 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,154 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 324 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |